Wróć   Africa Twin Forum - POLAND > Podróże. Całkiem małe, średnie i duże. > Kwestie różne, ale podróżne.

Kwestie różne, ale podróżne. Jak nic z powyższego o podróżowaniu Ci nie pasuje, pisz tutaj...

 
 
Narzędzia wątku Wygląd
Prev Poprzedni post   Następny post Next
Stary Dzisiaj, 13:53   #22
El Czariusz
 
El Czariusz's Avatar


Zarejestrowany: Apr 2025
Miasto: Przystanek Oliwa
Posty: 920
Motocykl: Wrublin
El Czariusz jest na dystyngowanej drodze
Online: 1 tydzień 5 dni 10 godz 44 min 50 s
Domyślnie Nicość 6

Edycja.
Pasuje jak ulał.



Jeszcze się odniosę do jednego dupnika (a nawet dwóch/trzech/czterech... n dupników a nawet n+1).
Jeden z nich (już cytowany przeze mnie) - upadły na ryj moderator napisał, że ja piszę po to, by zaistnieć czy coś w tym stylu. Muszę bo się uduszę.

I tu się z upadłym zgadzam. Dokładnie po to. Oczywiście mógłbym każdy post w ładnym pergaminie wciskać do butelki i topić w Zatoce. W linii prostej mam do Zatoki 3km.
To nawet fajny pomysł ale... tu przeszkadzały by mu butelki. Mógłbym je pakować do skrzynek i chłodzić ale gdzie frajda? Tak pływają sobie te posty w butelkach nie po kolei przecież.

Piszę, by zaistnieć bo mam enpede. Czyli we współczesnej nomenklaturze jestem jakby chory. Powinienem być leczony. Nie wnikłem jeszcze w siebie na tyle głęboko, by stwierdzić jakie leczenie mi pomoże ale jest tu specjalista od leczenia. On mnie oczywista nie czyta.
Spada nagle, jak kuropatwa, składa jajo i znika. Akcentuje, że ma. Szanuję jak chuj.

W nocy pięknie padał śnieg.
Cudowna biała pierzyna. Zatem wziąłem się za odsnieżanie. Odsnieżam za siebie i dwoje sąsiadow, którzy dostali udaru z powodu chujstwa, które wyrządził nam ten zły księciulo z cruellą de Mon.
Zostałem sam na placu boju ale tego tematu już nie będę rozwijał. Księciulo z cruellą zaleźli mi za skórę.
W nocy się przez nich drapię w lewe ramie przy łokciu. W okolicach przyczepu mięśnia trójgłowego ramienia i naramiennego.
Tu nie ma: chuj w dupę czy kij ci w oko. Tu jest wojna.

Zatem odśnieżam.
Sąsiad z udarem odśnieża akurat samochód i przeprasza mnie, że nie może pomóc.
- Po chuj odśnieżasz auto?
Rzucam pieszczotliwie. Przy okazji to robię na koniec (kiedy jest potrzeba) na swoim PaSkudzie i udarowców. Tak po prostu, bezwiednie z automatu.

Ale nie o tym.
O pani, która odśnieża sąsiednią, poważną posesję czteropiętrowego, kilku klatkowego bloku. Fajna babka... można oko zawiesić, opierając się o łopatę.
Można powiedzieć, że się już znamy. Dzisiaj po raz kolejny razem na posterunku. Niby nic, a jakoś tak przyjemniej. Żartuję:
- Fajna gimnastyka z rana.
Mi to sprawia autentyczną przyjemność. Odpowiada. Człowiek się porusza, energia pozytywna w człowieka wchodzi. I się uśmiecha.

No k... jego itd. Jakie wspaniale podejście do życia. Prawie jak moje. Tej mej nicości jeszcze tylko 6 dni!
Cudownie mi się dzisiaj odśnieżało w takim duecie.
W ogóle jakoś cudownie dzisiaj jest.
Wraz z tym pięknie sypiącym śniegiem przypomniało mi się... Uwaga.
Przypomniało mi się, co wydarzy się za pół roku, a miało miejsce 20 lat temu.

Otóż... zapnijcie pasy. Zabiorę was na.. ślizgawkę. Historyczną. Wczoraj przechodziliśmy z Marysia koło takiej.
- Zjeżdżałaś na niej?!
Tak! Podchodziłam pod nią.
Chwila palenia zwojów dziadkowych... Nie dopytywałem dlaczego.

Mówią o takich apsztyfikantach, że mówi się, że wolą pchać sznurek niż ciągnąć. Wieczorem (wczoraj) dodarła do mnie opowieść kryminalna. Autorstwa Marysi. Ale się musiałem nagimnastykować by poprawnie odczytać.
Wszystko na końcu podsumowała rysunkiem. COŚ PIĘKNEGO.
Miałem czytać Festung Brezlau... Nie przeczytałem jeszcze żadnej modnej, polskiej kryminalnej powieści. Podobno to dobra szkoła - ta polska powieść kryminalna. Nie. Nie będę czytał. Będę "namawiał/zachęcał" Marysię dalszego pisania.

Tymczasem ja chcę zdążyć ze ślizgawką.
To historia o trzech towarzyszach, którzy prawdopodobnie nigdy by się nie poznali, gdyby nie wełniany sweter. Nie jakieś tam merino... Stara, dobra wełna z owcy. Jak ona cipie...?!
Pedały od merino nie mają zielonego pojęcia.
Nie jestem wrogiem merino. Absolutnie. To wełna dla pedałów. Sam mam chyba tego z 10 sztuk, w tym dwie pary kalesonów nawet.

Nawet te z papieru emkowego. Super na lato. Używam jednakowoż tylko do wyryp.
Pisałem o swetrze na pewno ale przypomnę. Bo zanim za pół roku wydarzy się to, co wydarzyło 20 lat temu "wydarzył" się sweter.
Sweter na drutach zrobiła mi mama. Wydarzyło się to pół wieku temu. W rok po zrobieniu swetra wydarzyły się MŚ 1974 w piłce nożnej.
W 1974-tym kupiłem sobie sam Ukrainę ale o niej pisałem i nie będę więcej pisał.

tej zimy, roku dla mnie pamiętnego pojechałem w tym swetrze na Podlasie.
Do babci. Z tekturową walizką. Miałem wtedy 10 lat i miałem już za sobą jeden wyjazd solo do babci ale latem. Miałem wtedy 8 lat i tez o tym wspominałem, więc nie będę już o tym pisał.
Byłem tej/tamtej zimy dwa lata starszy. Tym bardziej się nikt o mnie nie martwił czy ja się przypadkiem nie zgubię po drodze. Po drodze z Gdyni do Zabłocia. Kolej dochodziła do Nurca. Dokładniej do Nurzec Stacja.

Ponieważ byłem już "dorosły" mama w liście napisała babci, żeby ta się nie martwiła i jak nie da rady, to nie wysyłała wujka Żeńka z furą po mnie.
Darek juz dorosły. Te 5km zimą z buta opyli bez mrugnięcia okiem sam.
To pamiętam. Ten brak troski. To nie znaczy, że się o mnie nie troszczono.
To po prostu było naturalne spostrzeżenie. Skoro przecież potrafiłem biegać po podwórku za piłką przez cały Boży Dzień, to co to jest 5km z buta z tekturową walizką?

ja co prawda bardzo chciałem, żeby po mnie wujek Żeniek wyjechał furą, bo ja po prostu przepadałem jeździć furą. Gdybym miał wtedy wybierać: gra w piłkę czy jazda furą, zdecydowanie wybrałbym oglądanie końskiego zadka.
Nie z lenistwa. To była największa podróżnicza frajda. To znaczy oczywista poza siedzeniem w autobusie dalekobieżnym na miejscu konduktora.
Tego ostatniego nic nie było wstanie przebić.
Najlepsze jest to, że nie pamiętam już czy Żeniek po mnie wyjechał, czy maszerowałem z buta a może babcia po mnie wyszła...? Tego już nie pamiętam.
Pamiętam jednak doskonale, jak mnie ten kurwa sweter cipiał!

P.S.
Starzy jeszcze może kojarzą jak pachniał listowy papier...



Droga Mamo,

za m-c w ferie Darek przyjedzie do Ciebie. Spodziewaj się go w niedzielę. Będzie jechał tym sobotnim przez Białystok z przesiadką w Czeremsze. Włożę mu w walizkę najpotrzebniejsze rzeczy. Pidżamy nie, bo wiem, że u Ciebie jest.

Całuję serdecznie
Ada

P.S.
Co u Ciebie?
U nas wszystko w porządku.
__________________
Jam nie Babinicz... Elwood nic nie musi.
El Czariusz jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
 


Zasady Postowania
You may not post new threads
You may not post replies
You may not post attachments
You may not edit your posts

BB code is Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wł.

Skocz do forum


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 18:20.


Powered by vBulletin® Version 3.8.4
Copyright ©2000 - 2026, Jelsoft Enterprises Ltd.