|
|
|||||||
| Kwestie różne, ale podróżne. Jak nic z powyższego o podróżowaniu Ci nie pasuje, pisz tutaj... |
|
|
Narzędzia wątku | Wygląd |
|
|
#10 |
![]() Zarejestrowany: Apr 2025
Miasto: Przystanek Oliwa
Posty: 750
Motocykl: Wrublin
Online: 1 tydzień 3 dni 11 godz 4 min 25 s
|
Zanim wylądujemy w (czy raczej "na"?) Grenlandii, to o obrotnych Somalijczykach, ciut, którzy stawiają wieżowce w Nairobi.
Otóż m-c temu pan prezydent Trump w swoim stylu powiadomił, że mu się Somalijczyki nie podobają. Musiał przy tym zatańczyć lub zaśpiewać, albo jedno i drugie bo się na niego zaraz rzucili amerykańscy obrońcy, somalijskich praw człowieka. M-c później (czyli wczoraj wieczorem) słucham grillującego Mentzena. Ten, nie tańczyl i nie na hulajnodze ale mówi, jak to Somalijczyki kroją federalny budżet w kilku stanach jak mokry pasztet. I to kroją nieźle. Pasztet idący w miliardy dolarów. Nie mogłem uwierzyć, że bez noża kroją, w pustych budynkach, "na NFZ"... Mentzen wyliczył, że rocznie tego pasztetu wychodzi równo tyle, co dzisiaj budżet całej Somalii. Wszystko odkrył jakiś dziennikarz, potem ludzie z własnej inicjatywy zaczęli interesować się somalijskim budżetem i odkryli jeszcze więcej wyłudzeń Co konkretnie wyłudzali i jak , zapraszam do źródła. Ja weryfikując temat dotarłem do Nairobi. Zaprawdę pisuarskie fundacje i zakupy kowitowe zaczynają wzbudzać mój szacunek. Ba... nawet nie trzeba trzymać się skali, bo gdyby, to bijemy Amerykańców na łeb i szyję Mustanga dzikiego. Mamy swoich Somalijczyków ale oni przynajmniej pracują. Amerykańscy pobierają zasiłki, nasi też ale tylko do końca marca jeszcze. Do USA drogą morska wiedzie przez Danię i Grenlandię. Wczoraj tłumaczyłem Strażnikowi Domowemu na czym zakupy Trumpa opierają się. W tym celu na środek salonu wytargalem duży globus i oparłem palec na morzu Arktycznym. Płynąłem nim od granic ZSRR przez Spitsbergen na Grenlandię i drogą to była krótka, bo po dwóch dobach albo mniej, już się skończyła wódka. Tak więc dotarłem drugi raz do Grenlandii. Pierwszy raz miało miejsce rok temu. Z Kacprem i Marysią. Dlatego śmiało mogę powiedzieć, że byłem ale nic nie widziałem. Czy mogę dodać, że ta pierwsza podróż była pionierską? Pierwszy polski dziadek z dwójką wnuków wylądował w samiuśkim środku Grenlandii. Dodam, że Grenlandię solo zaliczył w ten sposób w minione Święta Mikołaj. Takiego dziadka to że świecą szuka, powiedziała Marysia w noc polarną. Swięty Mikołaj to dopiero podróżnik jest. Nie wiem czy widziano go w Somalii ale w USA na bank.
__________________
Jam nie Babinicz... |
|
|
|