|
|
#30 |
![]() |
W końcu widzimy jakieś motocykle! Nim opuścimy Moab, zajeżdżamy raz jeszcze nad rzekę Kolorado, w miejsce, do którego mieliśmy dojechać piękną terenową Shafer Trail… Droga jest wciśnięta między rzekę a skały: Nic to nie jeździ, asfalt kończy się na kopalni soli potasu. Zresztą taką ma nazwę: Potash Road. Dojeżdżamy do punktu o nazwie „Potash Road Dinosaur Tracks and Petroglyphs” , gdzie już nie ma tłumów turystów: I wspinamy się może 200 m w górę, między kaktusami, (a od skał po prostu bucha żar) żeby zobaczyć dwie rzeczy: ślady dinozaurów (a dokładniej drapieżnych terapodów) w piaskowcach formacji Navajo: A tuż obok petroglify indiańskie wyrzeźbione w tych samych piaskowcach: Ciekawe, czy Indianie wydzieli ślady dinozaurów? Mogli nie widzieć, bo znajdują się one w blokach skalnych, które zleciały z samej góry, nie wiadomo kiedy. Z burczącymi z głodu żołądkami zjeżdżamy do Moab na ten sam grill, korzystając z dobrego zasięgu i odpowiedniej różnicy czasu (8h) obdzwaniamy rodzinę. Stwierdzamy, że nie chcemy spędzać kolejnego wieczoru bezalkoholowo, więc zajeżdżamy jeszcze do browaru w Moab, gdzie dokładnie sprawdzają nasze paszporty i w końcu wpuszczają do jaskini lwa, czyli sklepu z piwem ![]() Trzeba przyznać, że Ale z Moab jest naprawdę dobre ![]() Wyjeżdżając z miasta zauważamy małą wystawkę starych maszyn: Jedna nawet z naszej branży Nocleg zaplanowałam przy bocznej drodze na polu „dispersed area” ale po drodze zobaczyliśmy fajne pole namiotowe. Piękna nazwa pola mnie skusiła: Wind Whistle Campground, czyli świst wiatru. Albo gwizdek, ale świt brzmi bardziej poetycko. Pole namiotowe Wind Whistle przy Needles Overlook Road to najpiękniejsze pole, na jakim się zatrzymaliśmy! Kilka miejsc wysypanych szutrem, trochę drzew dających cień, dookoła góry i kompletna cisza! Oczywiście byliśmy tam sami, a przez całą noc nie przejechał ani jeden samochód… To miejsce zdecydowanie wynagrodziło nam dzisiejszy tłok na szlakach. Syneczek poleciał zdobywać szczyty: Raf na wyjazd wybrał bardzo odpowiednią lekturę: Zdobywanie szczytów męczy czasem nawet nasze hiperaktywne dziecko ![]() Siedzimy, nic nie mówimy, po prostu patrzymy przed siebie: a później na Drogę Mleczną i miliardy gwiazd nad głową….
__________________
Grzeczne dziewczynki idą do nieba, niegrzeczne idą tam, gdzie chcą |
|
|
|
|
|
Podobne wątki
|
||||
| Wątek | Autor wątku | Forum | Odpowiedzi | Ostatni Post / Autor |
| "SZCZĘŚCIA w nieSZCZĘŚCIU" czyli Przygody na trasie... | motoMAUROxrv | Kwestie różne, ale podróżne. | 88 | 06.12.2019 13:21 |
| Byłem w mieście na eL, czyli Lwów znów. | CeloFan | Trochę dalej | 8 | 29.04.2019 20:57 |
| Silk Road Adventure - czyli Jedwabnym Szlakiem 2014 | Yanus | Przygotowania do wyjazdów | 5 | 20.01.2014 19:41 |
| Znów zmiana, czyli poszukiwania miodu w dupie | Vertus72 | Inne - dyskusja ogólna | 62 | 07.11.2013 13:36 |