Syna kolega pojechał z Warszawy do Mrągowa tak na raz w jeden dzień.
Pewna dziewczyna pojechała sobie rowerem z Polski lekko zachodniej do Hanoveru na weckend.
Także trochę ludzi dalekobieżnych jest.
Ja tam tylko do 100km w jednym dniu w większości wertepowo/leśno/szutrowo trochę po twardym.
Oczywiście na nogach nie na prądzie jak to teraz robią.
Ale po 200 dziennie i kilka dni......nooo to trzeba kondycji i szosówki.
Przejechałem się kolegi lekkim i szybkim rowerem, sam jedzie, 10x mniej energii potrzeba.
Tak, to robi różnicę w zasięgu.
__________________
AT03
|