Wróć   Africa Twin Forum - POLAND > Podróże. Całkiem małe, średnie i duże. > Relacje z podróży > Trochę dalej

Odpowiedz
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 19.04.2024, 20:25   #11
yafii


Zarejestrowany: Apr 2021
Miasto: Cieszyn
Posty: 27
Motocykl: CRF1100
yafii jest na dystyngowanej drodze
Online: 18 godz 13 min 23 s
Domyślnie

Dziewiątego dnia w planach mieliśmy zwiedzanie wyspy, oczywiście nie całej, wybranych fragmentów. Padło na: Wodospad Siedmiu Źródeł i Dolinę Motyli. Z opowieści miało wyglądać bajecznie i może by tak było, gdyby nie kropiło :O) To był pierwszy dzień podróży, gdzie od czasu do czasu padał drobny deszcz. Ruszyliśmy po śniadaniu zabierając dodatkowo dwie dziewczyny, które doleciały do nas na Rodos. Najbardziej lubię kręte drogi i tego nie brakowało na wyspie. Gdy dotarliśmy na miejsce przywitał nas krzyk pawi, które przyzwyczajone do gapiów, nie zwracały zbytnio na nas uwagi. Po wypiciu kawy poszliśmy zobaczyć źródełka.
Były. Woda płynęła. A, że najbardziej ze zwiedzania lubię jeździć, pojechaliśmy do następnej atrakcji dnia. Po drodze zastanawiałem się dlaczego im dłużej jedziemy w deszczyku tym gorzej widzę. Próbowałem przecierać szybę w kasku, ale dużo nie pomagało. Okazało się po zatrzymaniu, że mamy kaski, kurtki i przody motocykli całe jakby w błocie. Prawdopodobnie drobny deszcz spłukał pył z powietrza, bo prędkości które rozwijaliśmy nie mogły unieść tego z asfaltu. Miejscami było ślisko, choć jezdnia nie wyglądała na zabłoconą.
Dolina Motyli. Po uiszczeniu opłaty z oczami szeroko otwartymi ruszyliśmy w poszukiwaniu pięknych okazów. Miejsce było dobrze przygotowane z wyznaczoną trasą, ławeczkami, tylko nie było głównych bohaterów. Może pogoda, może niewłaściwa pora roku, a może nie lubiły motocyklistów :O).

Nie zrażeni niepowodzeniem pojechaliśmy na obiad delektując się Grecką kuchnią i zimnym piwem. Po powrocie do hotelu, standardowo Cola w różnych odsłonach :O)

Jedyny dzień bez motocykli to 10-ty. Aż było trochę dziwnie, czegoś brakowało. Myślałem, choćby na parę minut usiąść i przejechać kilka kilometrów. Ale nie, leniuchowanie. Co niektórzy moczyli się w wodzie,

reszta na słońcu przyswajała też witaminę D. :O)
Obiad przy plaży, owoce morza i powrót plażą do hotelu, a w hotelu wiadomo co, znów Cola :O)

Plan ostatniego dnia na Rodos: objazd wyspy i zaokrętowanie na promie. Po śniadaniu, ze słoneczną pogodą ruszyliśmy wzdłuż morza malowniczymi drogami, starając się utrzymać motocykl na swoim pasie, nie dając się mocnym podmuchom wiatru..
Dojeżdżając do miejscowości Macheria oczom naszym ukazała się ogromna plaża i półwysep Prasonisi,

gdzie windsurferzy i kitesurferzy mają swój raj. Warunki do tego sportu idealne. Chwila odpoczynku przy kawie i ruszamy. Droga, z jednej strony morze, z drugiej skaliste wzniesienia, następnie wśród gór. Ekscytacja i radość.
Kolejnym przystankiem był Zamek Monolit, dokładnie ruiny tego zamku.

Udało mi się nagrać trochę materiału, ale film nie oddaje tego co widziałem i czego doświadczałem stojąc na tej warowni.
Co można chcieć więcej. Dla mnie niezliczona ilość zakrętów, morze, góry, i piękna pogoda to największa radość i tak właśnie wyglądała droga do portu Rodos..
Jak wcześnie wspominałem trochę wiało. Byłem pełen podziwu dla kapitana promu w jaki sposób przybił do brzegu przy tak silnym wietrze. Mistrz. Po odbiciu, długo wpatrywałem się w oddalający port i miasto. Zażywszy odpowiednio wcześnie tabletki na chorobę morską jako pierwszy, przed północą położyłem się w kajucie. Nie było źle, ale tym razem Cola by nie pomogła. :O)

Dwunastego dnia w planach było zahaczyć o Meteory i dojechać do miejscowości Igoumenista, skąd następnego ranka mieliśmy wypłynąć promem do Wenecji. Niestety jak to w życiu bywa plany się zmieniają. Tym razem przez opóźnienie 6 godzinne promu. Ja z kolegą mieliśmy, jak tylko prom dobije do portu,. ruszyć i przejechać na raz z Wenecji do Cieszyna. Musieliśmy być na miejscu najpóźniej rano w niedzielę. Nie mając pewności, że 6 godzin to całkowita obsuwa promu, postanowiliśmy nie czekać tylko ruszyć na kołach do domu pomijając Meteory. Po konsultacji z ekipą postanowiliśmy wstąpić do biura w Pireusie, gdzie okazało się, że zwrócą nam pieniądze za prom. Na poczekaniu została ustalona trasa powrotu i w czwórkę ruszyliśmy na nocleg do miejscowości Bitola w Macedoni. Po drodze zwiedziliśmy z zewnątrz Meteory. Ciekawe przeżycie.


Kilka fotek, zjazd do miejscowości Kastraki, obiadokolacja i w drogę na nocleg. Dojechaliśmy o 22, szybki prysznic i szybka Cola. :O)

13 dnia przejazd do miejscowości Kiskunfelegyhaza na Węgrzech. Autostrada, byle bliżej domu. Zdumiewał niewielki ruch, miejscami wręcz pusto na drodze. Niewątpliwym plusem były widoki, którymi obdarowywała nas natura. Na nocleg dojechaliśmy przed północą. Ponad trzy godziny spędziliśmy na granicy Serbsko-Węgierskiej.

Ostatni dzień, powrót do Cieszyna. Droga rozpoczęta całkiem przyjemną pogodą. Niestety ostatnie 170 km przejechaliśmy w deszczu, ale nie miało to żadnego znaczenia. Dojechaliśmy :O)
Przyznaję, że po powrocie, gdyby ktoś zaproponował mi wyjazd gdzie autostrada stanowiłaby połowę drogi, odmówiłbym.
Przejechaliśmy 5080 km i jest to dla mnie wycieczka życia. Może będzie mi dane doświadczać nowych przeżyć w innych wyprawach dalekich i bliskich. Niewątpliwie ten wyjazd będzie w mojej pamięci przez długi czas.

Poniżej filmik :O)
https://www.youtube.com/watch?v=_r99y4XJg6g&t=77s
yafii jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Odpowiedz

Tags
cieszyn , motocyklem , rodos , wyprawa

Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady Postowania
You may not post new threads
You may not post replies
You may not post attachments
You may not edit your posts

BB code is Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wł.

Skocz do forum

Podobne wątki
Wątek Autor wątku Forum Odpowiedzi Ostatni Post / Autor
Izrael motocyklem consigliero Przygotowania do wyjazdów 130 28.10.2018 21:47


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 11:27.


Powered by vBulletin® Version 3.8.4
Copyright ©2000 - 2024, Jelsoft Enterprises Ltd.