|
|
#71 |
![]() |
Pięknie, qrwa, pięknie, ale życie nie takie proste.
Na Rune wjedziesz supersportem. Na pobliską Ostrą trudno po 60tce endurakiem, bardzo trudno duałem. Ale jak kierownik z sercem i napięciem da się. Generalnie każda góra inna ale wszystkie równie kuszące. Adam? Elektrykiem czy na korbach? Manuala łatwiej można wynieść po luźnych kamulach ![]() Any way, ciągle żałuję, że nie zabrałem się z wami do Poiany w 2018.
__________________
Są jeszcze piękne zadupia na tym świecie. |
|
|
|
|
|
#72 |
![]() Zarejestrowany: Jan 2017
Miasto: Szczecin
Posty: 704
Motocykl: nie mam AT jeszcze
Przebieg: 100K+
Online: 1 miesiąc 2 dni 6 godz 35 min 36 s
|
11ty dzień, 25 sierpnia. Pot i łzy, na szczęście bez krwi:-)
Rano było tak: Fanie się wyspaliśmy. Rano oczywiście kawka, śniadanko, pakowanie i jazda!:-) Początek ofu był może kilometr od biwaku i już zaczęliśmy spokojną wspinaczkę na kolejne pasmo górskie. Jazda była zajebista - cień, stosunkowo łatwy teren i zero cywilizacji. Takie spokojne pyrkanie trwało może godzinę i w końcu zaczęła się bardziej stroma wspinaczka po trudniejszym terenie Po jakimś czasie zajechaliśmy do przełęczy z zajebistym widokiem. Mieliśmy tutaj dwie możliwości - jazda w prawo była łatwiejsza, z całkiem fajnym widokiem. Jazda w lewo była trudniejsza, ale z zajebistym widokiem... Jako "prawdziwi męszczyźni" wybraliśmy oczywiście jazdę w lewo. Oj co to był za błąd!:-). Już chwilę po zjeździe z przełęczy zauważyłem niepokojące zjawisko: jechaliśmy po niby ubitym piachu, ale najmniejszy nawet podjazd był wyzwaniem, bo po opadzie deszczu tuż pod powierzchnią znajdowało się jeszcze błoto. Dla opon z kostką nie byłby to problem, bo kostka sięgałaby głębiej i byłaby trakcja. Nasze jodełki już ślizgały się na tych mikrych podjazdach, a prawdziwe górki jeszcze się nawet nie zaczęły...:-). Po kilkunastu minutach dojechaliśmy do miejsca rozjazdu: prosto mieliśmy dalszą część szlaku prowadzącą w dół, a w lewo mogliśmy wjechać na połoninkę z zajebistym widokiem. Problem był taki, że droga do połoninki była zajebśccie stroma i śliska, do tego poprzetykana sterczącymi kamieniami....:-). Tak to wyglądało z dołu: No to jadziem!:-) Okazało się, że jazda po tej nawierzchni jest...hm... do dupy!:-). Tył ślizgał się bez przerwy, trzeba było unikać kamieni... ciężko było. Wojtek miał jeszcze gorzej - zbiornik paliwa umieszczony z tyłu plus bagaż powodowały, że na stromym podjeździe przednie koło ledwo dotykało nawierzchni:-). Trzeba było unikać kamieni i mocno pochylić się do przodu coby nie fiknąć kozła do tyłu:-). Tu mniej więcej widać jaka to była stromizna. W rzeczywistości było jeszcze bardziej stromo. Okazało się, że lepiej jechać po trawie, bo przyczepność była troszkę lepsza niż na tym ukrytym błocie. Widoczki na szczęście były piękne Nie próbowaliśmy nawet wjechać na szczyt, bo mieliśmy pełne gacie po odbytej walce, a jeszcze czekał nas zjazd...:-). Zjazd był straszny - koła ślizgały się na trawie, ślizgały się na błotku, ślizgały się na kamieniach... brrr. Wywrotka przy jeździe pod górę jest zdecydowanie bezpieczniejsza, natomiast skutki po wywrotce w dół sa najczęściej takie, że motor ląduje na tobie... No ale koniec końców zjechaliśmy z połoniny i pełni szczęścia wpakowaliśmy się na... wielkie kamienie:-). Filmik tego nie oddaje, ale kamulce były naprawdę duże, do tego dochodziła stromizna. Do tego dochodziło zmęczenie i upał...to była prawdziwa walka. Ta walka trwała jakieś pół godziny i w końcu wyjechaliśmy na drogę bez kamieni. Też nie było łatwo, ale już dało się jechać:-). Teraz droga miała ekspozycję na południe, więc nawierzchnia była naprawdę sucha. Inaczej nie dalibyśmy rady, bo było stromo jak cholera:-). Po jakiejś godzinie dojechaliśmy na skraj wioski, gdzie było płasko i fajnie. Mieliśmy przed sobą chyba 2 godziny jazdy fajnymi przełęczami po asfalcie, ale najpierw tankowanie Okazało się, że te dwie godziny jazdy prowadziły nas pięknym asfaltem po zajebistych przełęczach. Do tego ruch był minimalny, więc było idealnie. Nocleg znaleźliśmy blisko drogi przy fajnym strumieniu. Potrzebowaliśmy się umyć, bo wylaliśmy z siebie dzisiaj litry potu-) |
|
|
|
|
|
#73 | |
![]() Zarejestrowany: Jan 2017
Miasto: Szczecin
Posty: 704
Motocykl: nie mam AT jeszcze
Przebieg: 100K+
Online: 1 miesiąc 2 dni 6 godz 35 min 36 s
|
Cytat:
pozdrawiam trolik |
|
|
|
|
|
|
#74 |
![]() |
Ło panie, toć to chet, górami 2 dni zejdzie.
__________________
Są jeszcze piękne zadupia na tym świecie. |
|
|
|
![]() |
|
|
Podobne wątki
|
||||
| Wątek | Autor wątku | Forum | Odpowiedzi | Ostatni Post / Autor |
| Szlajanka po Polszy. Sierpień 2020 | trolik1 | Polska | 69 | 28.07.2021 08:45 |