|
|
#561 |
|
Fazi przez Zet
![]() Zarejestrowany: Mar 2009
Miasto: Berlin
Posty: 7,715
Motocykl: RD07
Przebieg: ∞
Galeria: Zdjęcia
Online: 10 miesiące 2 tygodni 6 dni 8 godz 29 min 16 s
|
Tu zostałem zaatakowany. Zgłosilem to już do mojego adwokata. Trzeba nowy rok zacząć z przytupem.
__________________
Za dwadzieścia lat bardziej będziesz żałował tego czego nie zrobiłeś, niż tego co zrobiłeś. |
|
|
|
|
|
#562 |
![]() Zarejestrowany: Apr 2025
Miasto: Przystanek Oliwa
Posty: 754
Motocykl: Wrublin
Online: 1 tydzień 3 dni 2 godz 31 min 59 s
|
Zakwas z buraków gotowy do zalania, kapusta do szatkowania.
Godzinę później zakwas wylądował w komórce a kapusta w kamionce w chłodnym miejscu kuchni. W chacie mamy b. dobre warunki do kiszenia wszelakiego. Temp. 14,5/16,5st. wilgotność 55/60%. Kapustę kiszę wg lekko zmodyfikowanego przepisu Tomasza Strzelczyka. Ogólnie fantastyczna pogoda do robienia bigosu. Mrozek niczego sobie, idealny do kruszenia kapusty i mięs. Liczę, że mrozy potrzymają jeszcze do 15-tego. Pozwoli to przygotować duży gar na Wielkanoc. Zakwas od dzisiaj raz na tydzień/dwa. Kapusta raz w m-cu z dwóch średnich głów lub jednej, większej ale min. 5kg. Jutro otwarcie sezonu zimowego.
__________________
Jam nie Babinicz... |
|
|
|
|
|
#563 |
|
I CAN'T KEEP CALM I'M FROM POLAND KU_WA Słońce do 04.09.24
![]() |
Spróbuj nie szatkować. Złapałem w tym roku na Węgrzech system kiszenia zwiniętych lisci. Wychodzi to bardzo smaczne. Sparzone liście zwijam w rulon i upycham w słoiku. Następnie zalewam solanką. Można dodać czosnek i plastry buraka i wychodzi malinowo.
|
|
|
|
|
|
#564 |
![]() Zarejestrowany: Apr 2025
Miasto: Przystanek Oliwa
Posty: 754
Motocykl: Wrublin
Online: 1 tydzień 3 dni 2 godz 31 min 59 s
|
Ile trzeba takie kisić do konsumpcji?
Zakwas z. buraków zlewam po 5/6 dniach i praktycznie jest już gotowy do picia. Kapustę w kamionce trzymam tyle samo, potem do słoików a nadmiar soku zlewam do picia. Strzelczyk nie kisi w kamionce ale ugniecioną w misie kapustę (warstwowo przesypywania solą) od razu pakuje do słoików i dolewa słodzonej wody. Kapusta w moim trybie zalana jest ekstra litrem wody dosłodzonej łyżką miodu spadziowego (może być cukier) od razu w kamionce.
__________________
Jam nie Babinicz... |
|
|
|
|
|
#565 |
|
I CAN'T KEEP CALM I'M FROM POLAND KU_WA Słońce do 04.09.24
![]() |
Ja zawkas z buraków czy kapustę za zrobioną uznaję po 2 tygodniach. Kapustę kiszę w kamionce i po 2 tygodniach przekladam do słoików. Tylko kapusta i sól. Bez żadnej marchwi, cukru etc. Tą w liściach kiszę od razu w słoikach ale to zalewam solanką a szatkowaną nie.
Teraz czekam aż mi ukiśnie testowo bok choy i brokuł. W zasadzie już są w czasie konsumpcyjnym. ![]()
|
|
|
|
|
|
#566 |
![]() Zarejestrowany: Apr 2025
Miasto: Przystanek Oliwa
Posty: 754
Motocykl: Wrublin
Online: 1 tydzień 3 dni 2 godz 31 min 59 s
|
Kisisz klasycznie. Zakwas buraczany w słoiku zakręcasz czy przykrywasz matetiałem?
Spróbuję z tymi liśćmi. Do zakwasu dodaję jedna pokrojoną w cztery słupki marchew. Kapustę też kiszę bez marchwi ale dzisiaj zrobiłem wyjątek. Strażnik Domowy wymogła.
__________________
Jam nie Babinicz... |
|
|
|
|
|
#567 |
|
I CAN'T KEEP CALM I'M FROM POLAND KU_WA Słońce do 04.09.24
![]() |
Jak przykrywalem szmatką to lubił czasem spleśnieć. Od dawna zalewam wodą po czubek słoja aż sie przelewa i zakręcam. Ani razu nie zapleśniał.
|
|
|
|
|
|
#568 |
![]() Zarejestrowany: Apr 2025
Miasto: Przystanek Oliwa
Posty: 754
Motocykl: Wrublin
Online: 1 tydzień 3 dni 2 godz 31 min 59 s
|
Nawiązujac do zakwasu i buraków, troszkę o mnie cudzym piórem i ustami:
Według psychologów głośno częściej mówią ekstrawertycy - mają tendencję do wyrażania w ten sposób intensywnych emocji, a głośny ton jest dla nich narzędziem ekspresji. W ten sposób porozumiewają się też osoby pewne siebie i o mocnym charakterze. To urodzeni liderzy obdarzeni naturalną charyzmą i zaangażowaniem. Głośne mówienie wiąże się też z negatywnymi cechami charakteru, takimi jak potrzeba dominacji i kontroli. Niektóre osoby, które nie panują nad tonem głosu, mogą być impulsywne i mieć problem z panowaniem nad własnymi emocjami, co powoduje częsty dyskomfort u ich rozmówców. Wnioski. Dlatego warto przeanalizować, jak porozumiewamy się na co dzień i ćwiczyć właściwe wzorce. W tym celu warto nawet nagrać filmik, żeby zobaczyć, jak mogą odbierać nas inne osoby. Aby uniknąć zbyt głośnego mówienia, często wystarczy wziąć kilka głębokich wdechów powietrza. Ważne jest też mówienie w nieco wolniejszy sposób - robienie pauz pomaga kontrolować ton głosu. To tylko jedno z moich ostatnich odkryć, które wstrząsnęło mną w maju. Tu przykład płaszczowy, ustami cudzymi o mnie. W sensie jakiś mógłbym być, by być lepszym? Jak dojedzie do mnie klawiatura, to opublikuję kilka moich selfików. Akurat tu taki egzaltowany nie jestem ale kilka pięknych selfie mam. Powoli będę też oswajał moje szerokie wąskie grono kolegów do mojego milczenia ale najpierw siebie. To mega wyzwanie. Chodzi naturalnie o milczenie płaszczowe. Uwielbiam być sam. Zwłaszcza na wycieczkach tych bliższych i dalszych. Zatęskniłem i to się dobrze składa.
__________________
Jam nie Babinicz... |
|
|
|
|
|
#569 |
![]() Zarejestrowany: Apr 2025
Miasto: Przystanek Oliwa
Posty: 754
Motocykl: Wrublin
Online: 1 tydzień 3 dni 2 godz 31 min 59 s
|
Jestem daleki od polityki. Coraz bardziej, bo zaczynam na tarasie bardziej cenić gołębie placki w spokoju niż bezkompromisową deltę force.
Chciałbym jednakowoż zaprotestować nad rzekomą indolencją służb rosyjskich, która przy okazji pewnej operacji próbowała porwać prezydenta bliskiego sobie kraju. Cofając się ledwie kilkadziesiąt lat wcześniej (12 marca 1956), Chruszczow wydał rozkaz dekapitacji prezydenta bliskiego sobie kraju i... zdekapitował. Cała akcja dekapitacji kosztowała Chruszczowa grosze. Tyle, co trumna, państwowy pochówek itp. Porwanie Maduro to grube miliony dolarów.. Za sprowadzenie zwłok do bliskiego kraju, zapłacił bliski kraj. Co mnie najbardziej zauroczyło po tej spektakularnej akcji porwania wenezuelskiego Bieruta, to protesty na ulicach niektórych miast. Owe protesty niezbyt liczne ale krzykliwe, z wiankiem flag Wenezueli i ogolonych w nie portetów Maduro miały być protestami Wenezualczyków. No i zdziwienie, bo obejrzałem krótki spot, w którym prawdziwy Wenezuelczyk pyta protestujących, skąd pochodzą. Okazało się, że po godzą ale nie z Wenezueli. Taka sytuacja. Naród globusa pl po śmierci Bieruta odetchnął z ulgą. Zastąpł go finałnie Gonułka. To ten, co jadł kanapki jak pani Krystyna i nikt mu tego nie wyrzucał. Przesadził z kiszoną kapustą nieco, bo ta miała jego zdaniem (i słusznie) zaspokoić zapotrzebowanie polskiego robotnika na wit. Co w miejsce importowanej i drogiej cytryny. No bo sok z kiszonej kapusty do herbaty nie bardzo. Tak, że ten... I my mieliśmy swojego Maduro i w Wenezueli będzie jak u nas. ZSRR zastąpi USA. Nomen omen polecam świetny wywiad i Liczmańskiego z Rogowskim. Ten drugi za komuny chodził do biblioteki amerykańskiej ulokowanej przy ambasadzie USA w W-wie, gdzie miał swobodny dostęp do periodyków, z których czerpał wiedzę o wydarzeniach muzycznych za żelazną kurtyną. Co ciekawe, nie było wtedy (czasy zimnej wojny) żadnych zasieków przed USA embassy a dostęp do biblioteki swobodny. Wystarczyło strażnika zagadać po angielsku. Taka sytuacja ![]() Wznowiłem ćwiczenia nad Sonatą księżycową, która bodaj otwiera ten wątek. Zawiesiłem naukę ostatnich dwóch stron zapisu nutowego po trzecie w maju. To dobra informacja. Już tylko 4 dni dzieła sześciu króli od okrągłych 125 lat bytowania w kosmosie Strażnika Domowego i mnie. Co równie ważne, znowu marzę. Rościgniew zasypuję mnie pięknymi kadrami z Mauretanii. Dalej nie wie, gdzie jest. Wcale mnie to nie dziwi. Wygląda na spełniajacego się. Lublin jedzie, daje cień maruderom. Mam tylko nadzieję, że przywiezie mi z Afryki jakieś nakrycie głowy. Równie ładne, jakie dostałem od Karpia z nadzieją jednakowoż, że nie będzie padowało ledwie na głowę mojego Kacpra. Dzisiaj brzdąc miał imieniny a Marysia już za m-c ósme urodziny! Jak ten czas leci... Pięknie ten popęd tłumaczyła pani Liliana w cytowanym, świątecznym poście. Ja wiem jedno. Marzeniami wydłużamy sobie szczęśliwe życie. Tego wam drodzy i tani z okazji Trzech Króli życzę.
__________________
Jam nie Babinicz... Ostatnio edytowane przez El Czariusz : Wczoraj o 23:29 |
|
|
|