|
|
|||||||
| Kwestie różne, ale podróżne. Jak nic z powyższego o podróżowaniu Ci nie pasuje, pisz tutaj... |
|
|
Narzędzia wątku | Wygląd |
|
|
#34 |
|
Zarejestrowany: Apr 2013
Posty: 11
Motocykl: x2=4x4
Online: 11 godz 21 min 8 s
|
przyszło nocą (w sumie zależy u kogo) kilka pojedynczych treści to też przekleję:
Klimat i atmosfera to polaczenie szlaku Grabczewskiego i czieskych pedaliad. Niby dzicz kudlata a juz na pierwszym biwaku dolacza do nas masz mongolski jutuber z Chinka, ktora zajela miejsce Emy w LC nawiasem mowiac. Woda leje sie jak krew renifera, ktorego mieso jemy na kolacje. Pierwszy raz rozbijamy namioty w otoczeniu "wigwamow" Ducha czyli Caganow po mongolsku. W takim tempie to jutro skonczy sie nam woda ognista a stanowi ona spora czesc bagazu. Mam wrazenie ze nasi przewodnicy nie trzezwieja w ogole. My tez. Jest zjawiskowo. Mariowemu przykleil sie usmiech chyba na stale. Cichy jak prawdziwy kierownik ds kierowania wycieczka martwi sie o zaopatrzenie ale od czego jestem ja? ![]() Uchylilem moje juki i terZ cichemu przykleil sie wesoly grymas. Mam zelazny zapas 2l 80% stroha kupionego na lotnisku we frankfurcie. Drugi litr miala Ema. Zalujemy ze jej nie ma ale ma sie dobrze. Nie wiem czy pisalem ale mam krzeselko i oczywista gitare. Krzeselka już mi wszyscy zazdroszcza. Wieczorem odbyl sie koncert gitarowy ale nie... moj. Chinka popierdala palcami po gryfie jak... Ze hej. Oczywista jestem pionierem poraz kolejny. Z gitarae na koniu jeszcze tu nikogo nie bylo. Jeżeli jednak byl to z gitara i krzeselkiem na pewno nie. Chinka to Kazasxka w istocie, znaczy potomek Dzungarow z chinskim pasportem. Ja zagralem tradycyjnie tylko jedna piosenka z dedykaca dla Karpika. Gdybys przyszedl i powiedzial: stary czy masz czas, poszukuje do zalogi... Gdyby ktos przyszedl dwa tygodnie temu do mnie i powiedzial... to bym go wysmial do cna. Zamykam oczy i nuce: co ja tutaj robie? P.S Opisac nocne niebo nad nami, to jak opisac zapach wiatru... |
|
|
|