|
|
|||||||
| Kwestie różne, ale podróżne. Jak nic z powyższego o podróżowaniu Ci nie pasuje, pisz tutaj... |
![]() |
|
|
Narzędzia wątku | Wygląd |
|
|
|
|
#1 |
|
Elwood
![]() Zarejestrowany: Apr 2025
Miasto: Przystanek Oliwa
Posty: 1,423
Motocykl: Wrublin
Online: 2 tygodni 4 dni 8 godz 41 min 6 s
|
Zacytuję siebie:
Ty nie możesz narzekać. Lewactwo nie musi, bo żyje z ciebie. Ale... dzwoniła do mnie Wiosna, ta polecona przez Matjasa. Rzuciła myślami Św. Antoniego Padewskiego. Nie sądź i nie karć surowo człowieka błądzącego, ale łagodnie. Nie chcę osądzać tego grzesznika, bo albo byłem, albo jestem, albo mogę być takim jak on. Na wsi podeprę się kolejną: Kto żyje w samotności, wolny jest od trzech niebezpiecznych rzeczy: od zbytniego mówienia, słuchania i patrzenia. Jako zagubiona dusza. Święty Antoni Padewski, pośredniku niebieski, niech się dzieje wola twoja, niech się znajdzie zguba moja...
__________________
Ki festette pitypanggal a rétemet? Elwood |
|
|
|
|
|
#2 |
|
Elwood
![]() Zarejestrowany: Apr 2025
Miasto: Przystanek Oliwa
Posty: 1,423
Motocykl: Wrublin
Online: 2 tygodni 4 dni 8 godz 41 min 6 s
|
Wiosna mnie trzasła 33-calowym kołem w łeb.
No cóż... Taki ze mnie kiep, że trzeba mnie kołem po łbie walić, kiedy wiosna a w piecu jednak trzeba palić... Piosenkę dedykuję tym, którym się chciało, i poszli za mną w dym, mimo, że zwątpiło ciało.
__________________
Ki festette pitypanggal a rétemet? Elwood Ostatnio edytowane przez El Czariusz : 16.04.2026 o 14:16 |
|
|
|
|
|
#3 |
|
Elwood
![]() Zarejestrowany: Apr 2025
Miasto: Przystanek Oliwa
Posty: 1,423
Motocykl: Wrublin
Online: 2 tygodni 4 dni 8 godz 41 min 6 s
|
Patrzymy, co bezpowrotnie tracimy.
Cytuję z FB. Scena ujeżdżania narowistego konia z darów UNRRA przez Witię w filmie Sami swoi to jeden z najbardziej autentycznych i technicznie wymagających momentów w całej trylogii. Jerzy Janeczek, grający rolę syna Pawlaka, wykazał się niezwykłym profesjonalizmem i odwagą, ponieważ kategorycznie odmówił zastępstwa przez kaskadera, chcąc samodzielnie wykonać wszystkie ewolucje w siodle. Było to dla niego ogromne wyzwanie, ponieważ przed rozpoczęciem zdjęć aktor nigdy wcześniej nie jeździł konno. Aby podołać temu zadaniu, Janeczek musiał przejść dwutygodniowy, intensywny kurs jazdy konnej w stadninie w Książu pod Wałbrzychem. Jego determinacja bardzo ucieszyła reżysera Sylwestra Chęcińskiego, gdyż brak konieczności ukrywania twarzy dublera znacznie ułatwiał montaż i pozwalał na dynamiczne kadrowanie postaci. Do realizacji tej konkretnej sekwencji sprowadzono ze stadniny w Książu dwa różne konie. Jeden z nich był zwierzęciem bardzo narwanym i porywczym, idealnym do scen walki z jeźdźcem, natomiast drugi był wyjątkowo łagodny i służył do ujęć, w których Witia spokojnie wraca wierzchem do gospodarstwa. Co ciekawe, na planie pojawił się nieoczekiwany problem – podczas kluczowych ujęć dziki koń wcale nie chciał stawiać oporu Janeczkowi i zachowywał się zbyt potulnie, co odbierało scenie dramatyzm. Aby wykreować na ekranie wrażenie walki i napięcia, operator Andrzej Ramlau musiał niemal dreptać i biegać wokół konia z ogromną kamerą, starając się nadać obrazowi dynamiki. Ramlau wspominał później, że praca ta była fizycznie wycieńczająca i powodowała dotkliwy ból rąk, a on sam musiał być asekurowany przez asystenta, by nie zaplątać się w kable rozciągnięte wokół. Z obecnością koni na planie wiąże się również zabawna anegdota dotycząca mieszkańców Dobrzykowic, gdzie kręcono zdjęcia. Zwierzęta były trzymane w obejściu Pawlaka, a nocami opiekującego się nimi pracownika stadniny odwiedzali miejscowi rolnicy. Oferowali mu oni alkohol lub pieniądze w zamian za możliwość dopuszczenia rasowych ogierów do swoich klaczy. Opiekun zazwyczaj nie odmawiał, co sprawiło, że po wyjeździe ekipy filmowej we wsi urodziło się wiele pięknych źrebiąt, będących żywą pamiątką po produkcji. Sam Jerzy Janeczek po latach przyznał, że choć początkowo nie darzył filmu wielką sympatią ze względu na trudne wspomnienia z planu, to z perspektywy czasu uważał, że jako student drugiego roku świetnie wykonał swoją pracę i był dumny z tej sceny.
__________________
Ki festette pitypanggal a rétemet? Elwood |
|
|
|
|
|
#4 |
|
Elwood
![]() Zarejestrowany: Apr 2025
Miasto: Przystanek Oliwa
Posty: 1,423
Motocykl: Wrublin
Online: 2 tygodni 4 dni 8 godz 41 min 6 s
|
Forumowy Africa Tigg zarzuca mi, że jestem " mądry,", potem wykłada elegancko, dlaczego:
https://youtu.be/rk-bh5sFn5c?is=Jfb0Eqm8p96sjsWi tak jest. Ale... kiedy jak ja piszę o "szkolnej", dokładnie takiej samej sytuacji, to... sarkazm. A to, o czym mówi Stanowiski w Kanale Zero dotyczy także mego podwórza. Przede mną kolejna batalia. Pewnie potrwa kolejny rok, dwa... Taki mamy klimat. Jak by kto miał wątpliwości, to ja... https://youtube.com/shorts/TWeH5Nd9p...hmdbeWGG3oNJKk ...ten w tatuarzach. Mogę przegrać bitwę...
__________________
Ki festette pitypanggal a rétemet? Elwood |
|
|
|
|
|
#5 |
![]() |
Nie wymagaj od ludzi ułożonych tego co my nie wichrzyciele robimy i myślimy.
![]() Ten w tatuażach dobry
__________________
kto smaruje ten jedzie Z pozytywów styka być 22dni po pierwszej dawce i nic nie trzeba mieć więcej. |
|
|
|
|
|
#6 |
|
Elwood
![]() Zarejestrowany: Apr 2025
Miasto: Przystanek Oliwa
Posty: 1,423
Motocykl: Wrublin
Online: 2 tygodni 4 dni 8 godz 41 min 6 s
|
Jo.
Jutro kawa poranna z przypowiastką o sztucznym dziadku, wygenerowanym przez AI. Tymczasem, komu sen z oporem przychodzi...
__________________
Ki festette pitypanggal a rétemet? Elwood |
|
|
|
|
|
#7 |
|
Elwood
![]() Zarejestrowany: Apr 2025
Miasto: Przystanek Oliwa
Posty: 1,423
Motocykl: Wrublin
Online: 2 tygodni 4 dni 8 godz 41 min 6 s
|
Dzisiaj dzieci nic nie muszą.
Dzieci ekranowe. Był sobie dziadek. Dzieci znały dziadka, bo jak nie? Skoro spędzili ze sobą wystarczająco dużo czasu, by dziadka poznać. Nie, że codziennie. Nie. Ale przynajmniej raz na te dwa tygodnie minimum. Tymczasem, tym razem... do dzieci przyjechał "dziwny" dziadek. Dokładniej, to przyjechał po dzieci, by je zabrać na noc do swojego domu, gdzie na dzieci czekała już babcia. Na dziadka czekał też Kacper, niecierpliwie przebierając nogami na podwórku, jak to... Kacper. - Hurrra, dziadek! Było już późne popołudnie i brakowało Marysi. Marysia miała zaraz dojechać, bo była z koleżanką już wcześniej umówiona. Taki scenariusz dnia. Dziadek też się cieszył i jak zobaczył Marysię w drzwiach, to jeszcze bardziej ale... Dziadek był jakiś dziwny... Dziadek! Krzyknął nagle Kacper. Ty masz czyste ręce! - T.a.k. M.a.m. c.z.y.s.t.e. b.o. j.e.s.t.e.m. s.z.t.u.c.z.n.y.m. d.z.i.a.d.k.i.e.m. w.y.g.e.n.e.r.o.w.a.n.y.m. n.a. e.k.r.a.n.i.e. t.e.l.e.f.o.n.u. p.r.z.e.z. s.z.t.u.c.z.n.ą. i.n.t.e.l.g.e.n.c.j.ę. Dziadek! Przestań tak mówić! Jesteś prawdziwiym dziadlkiem! Oponowała Marysia. Tymczasem, dłuższa pauza, bo to nie koniec "bajki/historii" ze sztucznym dziadkiem. Zanim dopiszę finał, przejdźmy wstępny proces pedagogizacji. Wstępny, bo ten zasadniczy to długi i ciężki proces. Ciężki, bo nie jeden raz rodzić dostanie 33calowym kołem w czajnik, bo za późno na uniki. Jak bajki szkodzą dzieciom?
__________________
Ki festette pitypanggal a rétemet? Elwood |
|
|
|