|
|
|||||||
| Kwestie różne, ale podróżne. Jak nic z powyższego o podróżowaniu Ci nie pasuje, pisz tutaj... |
![]() |
|
|
Narzędzia wątku | Wygląd |
|
|
|
|
#1 |
|
Gość
Posty: n/a
Online: 0
|
Ledwie dwa lata minęły odkąd z Kartuz Doliną Łeby śmignąłem do Wejherowa...
![]() ![]() Przeciskając się pomiędzy Wzgórzami Lęborskimi, tu... ![]() ...postanowiłem sie przez Łebę przeprawić. Ale zanim... ![]() ...najpierw zjadłem obiad. W urozmaiconym wzgórzami Pojezierza Kaszubskiego robiłem spokojnie setkę km. Dzisiaj, kontemplując zdjęcia, jestem zmęczony od samego patrzenia. Obecnie Przystanek Oliwa okupuje pani Pogoda z jakiejś dupy wzięta. Równo trzy lata temu, w fatalnej, zimnej i deszczowej pogodzie (równiutko trzy lata temu) ze Świnoujścia mknąłem do Kołobrzegu, zdobywając wyniosłości Pobrzeża Szczecińskiego i nic sobie z Pani Pogody nie robiłem... ![]() ![]() ![]() Biwakowałem, gdzie chciałem. ![]() ![]() Kąpałem... ![]() ...gdzie chciałem. W morzu też. Zimno było sobie i... nic. Suszyłem fanty przy ognisku, jak nie padało. jak padało, nie suszyłem. Dzisiaj zaatakowany przez wiosennego wirusa patrzę na to i... nie wierzę. Wlazł we mnie ten wirus dwa tygodnie temu. Wczoraj na dokładkę pośliznąłem się na gównie... Tej zimy były wspaniałe warunki by ustanowić kilka około rowerowych rekordów. Mam przecież od ponad roku świetne oponki na lód. Sam nabijałem kolce... Można było zaliczyć kilka solidnie zamarzniętych akwenów. Wyjątkowa okazja... Nie skorzystałem. Ale... sam za siebie trzymam kciuki. |
|
|
|
#2 |
![]() |
Też czymam kciuki za Ciebie chyba bardziej za siebie jak mnie jazda rowerem nigdy nie podniecała
|
|
|
|
|
|
#3 |
|
Gość
Posty: n/a
Online: 0
|
13 lat temu.
![]() 3 lata temu... ![]() ![]() ![]() ![]() Zimowe i wiosenne krótkie, dwu/trzydniowe (najczęściej dwa noclegi) wypady dolinami rzek. Najlepiej w środku tygodnia. Taką porą, wieczorem nikt cie nie nawiedzi, w sensie straż leśna np. A jak nawiedzi przypadkowo, co się zdarzało, to nie była wstanie znaleźć po mnie niemal żadnego śladu. To tylko budziło szacunek i wskazanie jeszcze bardziej atrakcyjnych miejscówek. Tutaj wystarczy moja kilkudniowa nadaktywność, by wzbudzać niezdrowe emocje. No... ale jeżeli ludzie ci mówią z sarkazmem, że wiesz wszystko, to lepiej... w to wierzyć. |
|
|
|
#4 |
|
Gość
Posty: n/a
Online: 0
|
Podjąłem decyzję.
To w tym wątku i w wątku Ochrona Środowiska (niedostępnym dla niezalogowanych) będę wylewał w eter swoje frustracje. Zbudowałem swoją pozycję frustrata na tyle, że nie da się rozpieprzyć tego wątku przez adwersarzy, choćby skały sikały. Zaszczekam ich. To będzie tylko napędzać odsłony, bo elektorat planety nie oczekuje sukcesów. Wątek podwórkowy dokładnie na tej zasadzie funkcjonował a ja nie wiedziałem dlaczego. Teraz wiem. Tu będę się produkował, jako skończony nieudacznik rowerowy. Dobrze zacząłem, bo już mi się dwa razy nie chce. Słońce mnie właśnie chłosta po twarzy. Podnosi temperaturę, rośnie we mnie energia. Antyenergia! |
|
|
|
#5 |
|
Gość
Posty: n/a
Online: 0
|
Tuż po zakończeniu pięknej, obfitej w sukcesy kariery sportowej, dziennikarz pyta "Pogacara":
Proszę powiedzieć. Po tylu sukcesach, przejechaniu setek tysięcy km, okrążeniu globu wielokrotnie w istocie... Proszę powiedzieć, tak od siebie... Co panu najbardziej utkwiło w pamięci? - Przednie koło. Jeden z moich adwersarzy napisał wczoraj, że uschnę (tu) w samotności i sarkastycznie życzył mi zdrowia, bo... "na pewno mi się przyda". Nie zajmuję się "kibicami", którzy życzą mi upadku. Którzy bezrefleksyjnie czytają "mnie" z klapkami na oczach, żyjąc w swojej bańce. Otóż ja się doskonale czuję, kiedy przemierzam długie dystanse sam. Im dłuższe, tym lepiej. Tym lepiej się czuję. Z jednym się zgodzę, zdrowie jest potrzebne. Jest jednym z warunków "godnego" życia. Wystarczy jednak, że podejmiemy się trudu wyznaczenia definicji życia, tak na poważnie i... ...możemy dla treningu umysłowego zacząć od czegoś prostszego. Wyznaczyć/zdefiniować na początek granicę Wszechświata... Zapraszam na poranne, rowerowe wiadomości. Będzie o wyznaczaniu granic, potem ich przekraczaniu. |
|
|
|
#6 |
|
Gość
Posty: n/a
Online: 0
|
Piątkowe popołudnie.
Meldujemy się ze Strażnikiem Domowym w siedlisku drapichrustów. Najstarsza z BSD (Banda Szalonych Drapichrustów) wita Szalonego Dziadka energetycznym napojem na bazie wody, soku z cytryny i podlaskiego miodu. ![]() Życzy pan sobie mniej czy bardziej kwaśny? Poproszę bardziej. - Kacper, pomożesz dziadkowi sprowadzić z paki motor? Jasne!! Rozładunek idzie bardzo sprawnie. Sprawdzamy poziom oleju i jesteśmy gotowi do drogi! No prawie... |
|
|
|
#7 |
|
Gość
Posty: n/a
Online: 0
|
Dziadek! Ale to jest mój rower, nie Kacpra!
- No ale masz przecież drugi - swój. Ale ten też jest mój! Dobra, pokaż na razie swój (oba kupił dziadek nomen omen). Siądź na siodełku, oprzyj stópkę o pedał, dziadek przytrzyma... Mija tytusowy moment. - Fiu, fiu panno. Musimy podnieść siodełko. Nieźle wyrosłaś! Ja nie chcę! - A wiesz, co to jest bajkfiting? Nie! - To jest naukowe dopasowanie wysokości siodełka do rozmiaru ciała. Teraz skupiamy się na jednym z warunków prawidłowego dopasowania. Zgodnie z opinią wybitnych specjalistów (i latach badań) ustalono, że nóżka nie może być wyprostowana ale też za mocno ugięta. W naszym przypadku pani ma za mocno ugiętą. Nie! Tak jest dobrze! - Sprawdzimy najpierw prawidłowe ustawienie. Nie! Drugi członek bandy już śmiga po drodze gruntowej i na nic nie narzeka. - Kacper, dawaj tutaj na korektę siodełka. U ciebie z kolei - za wysoko. Dziadek, jest dobrze! - Dawaj! Regulujemy dwa razy. - I jak? Super! Jedziemy! Poczekaj! - Marysia... Nie! Z tyłu komentarz juniora (czeka juz na ubera, by dołączyć do rodzinnej imprezy na mieście): - Boże... Uparta jak... ojciec! Na szczęście uber podjeżdża i Marysia traci oparcie w tacie, dla którego bardziej się liczy święty spokój niż narzekania Marysi. Dziadek zaś swoje. - Marysiu... chcesz być zdrowa, czy mieć problemy? Zdrowa! Ale... babcia! Ja chcę tak jak było! Pojawiają się łzy (wymuszone). Znam dobrze drapichrusta. Na "szczęście" najmłodszy z bandy... zaczął wyć za tatą. Kacper: jedziemy! Marysia: ja nie jadę! Mikołaj: aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!! Babcia: Jezus Maria... A Szalony Dziadek...? ![]() Dziadek... wie lepiej. |
|