|
|
|||||||
| Kwestie różne, ale podróżne. Jak nic z powyższego o podróżowaniu Ci nie pasuje, pisz tutaj... |
![]() |
|
|
Narzędzia wątku | Wygląd |
|
|
|
|
#1 |
|
Elwood
![]() Zarejestrowany: Apr 2025
Miasto: Przystanek Oliwa
Posty: 1,006
Motocykl: Wrublin
Online: 1 tydzień 6 dni 15 godz 23 min 4 s
|
https://siejemywiedze.pl/?fbclid=Iwd...t5SzhIV5nXJtCQ
Kusi mnie. Nikt nie pyta o moje czereśnie? Edycja. Możecie mnie mówić: Czereśniak. Nowy Rok, więc dzieje się. Dzieje się w temacie głównym. Na urodziny wyprosiłem sobie zestaw japońskich pił do precyzyjnego cięcia i kompletu dłuteł. Kto mniej tiktowo podchodził do literatury podwórka ten zauważył, że mam już przygotowany komplet ćwiczebny. Deseczki 2x2cm i 2x3cm. Oraz większe profile na których będę wycinał (znaczy ćwiczył się) wycinając te zamki, które fizycznie użyję w procesie renowacji domu i stodoły. Na jakim drewnie? Decyzja podjęta również. Będzie cięte w grudniu/styczniu, suszone komorowo, strugane i impregnowane. Te ostatnie nie wiem czy nie wykonam samemu. Jest jeszcze wariant alternatywnie uzupełniający, to wysezonowane naturalnie zdrowe drewno, pozyskane z rozbiórki starej, drewnianej chaty. Dlaczego tak? W swoim czasie uzasadnię. Poniżej autor kanału ("mój student") porusza istotny wątek, na który nie wszyscy zwracają uwagę. Ten temat jest już za mną ale warto posłuchać po świeży odcinek a i mnie przyjemnie odświeżyć podstawy. Pisałem wcześniej na jakiej literaturze się opieram i jest to kawał materiału, do którego ciągle wracam, bo mózg odmawia posłuszeństwa ale coraz sprawniej pracuje. Ponieważ drewno, to primadonna mama mija nie będę się bawił w naturalne suszenie, bo pomijamy w ten sposób jeden istotny proces. Drugi, to (moim zdaniem) mit - czyli dosychanie drewna na domu w trakcie budowy. Mit, że doschnie do swoistej równowagi a odpowiednio "łapane" nie skurczy się czy nie wypaczy itd. Widzę zastosowanie dla mokrego drewna ale to nie mój przypadek. "Film ten wiele wam podpowie" - tak skończę. Jak nie podpowie, to ... Każdy sobie uzupełni kropki jak uważa.
__________________
Jam nie Babinicz... Ostatnio edytowane przez El Czariusz : 01.01.2026 o 18:09 |
|
|
|
|
|
#2 |
|
Elwood
![]() Zarejestrowany: Apr 2025
Miasto: Przystanek Oliwa
Posty: 1,006
Motocykl: Wrublin
Online: 1 tydzień 6 dni 15 godz 23 min 4 s
|
Zmiana koncepcji.
Rościgniew kopie się w piaskach Sahelu jak ja z koniem. Że mną jest gorzej. 28 + 22 ile się równa? Do rana muszę poznać prawidłowy wynik. Od wyniku muszę odjąć 40. 3:04 a mózg już wyspany.
__________________
Jam nie Babinicz... Ostatnio edytowane przez El Czariusz : 02.01.2026 o 08:18 |
|
|
|
|
|
#3 |
|
Elwood
![]() Zarejestrowany: Apr 2025
Miasto: Przystanek Oliwa
Posty: 1,006
Motocykl: Wrublin
Online: 1 tydzień 6 dni 15 godz 23 min 4 s
|
Poranne klepanie w klawiaturę. PKwK.
Czyli poranne ćwiczenie mózgu automatem. Małe usprawiedliwienie, co do "mordowania" drozda. Otóż decyzja by nie kontynuić bardzo ciekawego wątku zapadła wczoraj, podczas wesołego obgadywania Rościmira w ramach noworocznych wymian życzeń i informacji w szerokim wąskim gronie starych, podróżniczych wyjadaczy. Rościmir (podobnie jak ja) jest wdzięcznym tematem do obgadywnia. Zasadniczo jest uparty jak osioł Dariusz, czyli ja. Dodałem go z tego tytułu do wąskiego, szerokiego grona geniuszy, którym osioł Dariusz przypadkowo się otoczył. Owi geniusze dzielą się na dwie grupy. Pierwsza tworzy wokoło siebie twórczy nieład (zwany przez Strażnika Domowego bałaganem), druga zaś konkretnie poukładana fizycznie jest na fest. W pierwszej grupie druga grupa nie znajdzie żadnego, aktualnie potrzebnego jej narzędzia. Nie ważne, czego szuka. Nie znajdzie. Pierwsza drugiej zrobi zaś taki burdel w ich poukładanych elegancko narzędziach, że ... (tu sobie wstawcie coś z puli zalet przypisywanych mnie przez nienawistników). Rościmir to geniusz z grupy pierwszej. Uwielbiam (w przeciwieństwie do konkretnego Strażnika), kiedy Rościmir do mnie dzwoni w celach "konsultacyjnych". Np. - Słuchaj El ... Ja słucham. -------------------------------------------------- 15 minut później. - Słuchaj El, bo ... Tak, tak, no, no, tak tak, no no... ten nieskończony ciąg ma swoją nazwę). -------------------------------------------------- Po kolejnym kwadransie: - Słuchaj El, muszę kończyć. Ja wiem, że wszystkim moim licznym (z wąskiego grona) przyjaciół to się w pale nie mieści, że ja słucham Rościmira Kwiczoła. Też nie mają racji. Nie słucham ale... ... nie przerywam. Mało mówię. I tu jest clou naszej szorstkiej przyjaźni z Rościmirem. Jako jedyny z naszej paczki słucham Rościmira z dużym zainteresowaniem. Jako jedyny zawsze znam finał. I teraz nagle... Rościmir nic nie mówi. Znaczy nie dzwoni i nie mówi. Miał zdawać relację w oparciu o/bez którą/ej, ja miałem pisać... swoją. To już było ćwiczone. Wspominałem o zorzy Pastora, czy o Afryce i Mongolii Lupiego. Mój opis po prostu gwarantuje sukces. Ba... Bohater Aktuanej Akcji był ZAWSZE zachwycony, że przeżywał przygody, o których do tej pory marzył. A tu się nagle coś zesrało... Wczoraj Strażnik Domowy dowiedziała się, ze to nie rajd samotnego Kwiczoła (ptak mylony z drozdem) tylko jakaś wycieczka terenówek... - Cały rok grzebania w aucie, by w końcu pojechać nieprzygotowanym do niczego Lublinem? Ja rozumiem tłuc się samotnie po pustyni czy innej Afryce... To jest coś ale w takiej grupie...? I kontynui: - Przez ten czas, co przegadałeś "bez sensu" (Straznik nie zna sensu właściwego) przez telefon z kwiczołem, ty byś... wyremontował dom na wsi. Wzruszyłem się... Ktoś jednak we mnie wierzy. Nie inżynier budowlany, nie twórca zespołu: "osioł Dariusz", czy inny ktoś z szerokiego, wąskiego grona mego... No więc, obudziłem się dzisiaj 2026-01-02 o 2:59 i dokonałem korekty. Rościgniew sam opisze (lub nie), co go tam spotkało itd. Najważniejsze, żeby wrócił "zabity". Takie jest moje zdanie. W trakcie tych nocnych rozważań najszła mnie myśl złota. Chyba wiem, co gromadzi wokoło mnie geniuszy... Bo ja jestem Bohaterem... Ostatniej Akcji. Taki Arnold Szwarzeneger, co pięścią rozwala szybę auta w wyidealizowanym świecie. Kiedy w realu mu się to nie udaje, nie załamuje rąk. Przed państwem wasz Bohater! El Slater!! W wypożyczalni kaset odkrycie - Naga Prawda. Mnie jest dwóch! Tyle razy to podkreślałem. W końcu dowód.
__________________
Jam nie Babinicz... |
|
|
|
|
|
#4 |
|
Elwood
![]() Zarejestrowany: Apr 2025
Miasto: Przystanek Oliwa
Posty: 1,006
Motocykl: Wrublin
Online: 1 tydzień 6 dni 15 godz 23 min 4 s
|
Cel, to obietnica dana przyszłemu sobie.
Richard Feynman. Wspomnę sobie Lily Asfhar...
__________________
Jam nie Babinicz... Ostatnio edytowane przez El Czariusz : 02.01.2026 o 21:01 |
|
|
|
|
|
#5 |
|
Elwood
![]() Zarejestrowany: Apr 2025
Miasto: Przystanek Oliwa
Posty: 1,006
Motocykl: Wrublin
Online: 1 tydzień 6 dni 15 godz 23 min 4 s
|
Statystyka.
Na globusie PL deklarujących wiarę katolicką jest 90%, praktykujących grubo już poniżej połowy. Piszę o topniejącym jak śnieg na wiosnę Kolwalskim i pani Nowakowej czy bardziej Nowakównie. Przeprowadził bym badanie, by pozyskać info: ilu jest świadomych obywatli globusa naszego, że karmią nas (bo karmią) śmieciowym żarciem i ilu z karmionych "chętnie" by go nie jadła? Takie mnie naszły dywagacyje poranne. Jak ważne, niech świadczy fakt, że już dwie kupy za mną! Niestety... Wczoraj wpierdoliłem na kolację całe opakowanie ptasiego mleczka. Na szczęście po daniu głównym. Podobno polska młodzież się "radykalizuje". Wierzących w tej grupie przybywa a nie ubywa. To cieszy. Ja jestem niezdecydowany. Zjadłem ptasie mleczko i mam wyrzuty. napisałem, że zjadłem i wyrzutów nie mam. To jest właśnie siła spowiedzi. Nie napiszę, że za tydzień nie zjem (dzisiaj nie) kolejnego opakowania. Nie napiszę, bo wpadnie do mnie jakiś kumpel z ptasim mleczkiem na urodziny i dorzuci 100zł na dłuta ale... jak wpierdolę cale opakowanie ptasiego. Na szczęście to się nie wydarzy. Dwa razy użyłem brzydkiego wyrazu. Użyłem świadomie bo... Dość już tego wpierdolu! Podgardle gotowane. Wywar z niego na zupę. Żadnych ziemniaków czy ryżu w zupie. To tak, co dalej... Golonka! Sadzone na podsmażanym podgardlu...! Popijam to wszystko sokiem z kiszonych buraków. Bajka! Kiszone buraki? Z nich placki... ziemniaczane. Oczywista na modłę, Długo zastanawialiśmy się co z nich robić poza surówką i Strażnik Domowy wpadła na placki ziemniaczane. Kiszona kapusta. Tu znowu jestem liderem. Moja kiszona kapusta... nie mogę pisać, bo śliną zalewam klawiaturę. Te robię częściowo kopiując wzorzec "oddaj fartucha". Bardzo lubię jego programy kulinarne. Żadnych tam skomplikowanych w wymowie i niewiadomym smaku treli tylko schabowy z kapustą albo kapuśniak na świńskim ryju jak w Tytusach. Aaaa... kiszenie buraków, to oczywista także moja domena. Dodatek marchwi zagęszcza sok i nadaje jeszcze bardziej słodkiego posmaku, co tworzy znakomitą: słodko - kwaśną parę z delikatną nutą kardamonu. I napiszę wam, że wcale nie musi być tam klasycznego kopru aczkolwiek zalecam. Koper wzmacnia nutę kwaśną. I najważniejsze... Ile to wszystko kosztuje? Na dzisiejsze złote, dawne grosze. Na wywarach z mięs doskonale wychodzą : gulasz, solianka, fasolka po bretońsku. Część zjadasz, resztę zamrażasz. W ogóle super pora teraz na gotowanie bigosu na zapas. Aż zaciągnę wierszem: "lekkie mrozy nocą, przyjdą nam z pomocą". Kilkukrotnie zamrażana i rozmnażana kapusta z mięsem kruszeje na maksa. Oczywista gar z bigosem na noc wystawiamy na balkon, parapet od biedy na mój korytarz (Przystanek Oliwa). Ogólnie to moja maniera. Darmowa lodówka w końcu, taki parapet w sensie. A ponieważ niedziela za pasem, polecam darmowego terapeutę. Konfesjonał ze znaną zawartością. Porządnego księdza to ze świecą szukać ale... Zatem bierz świecę i w drogę. Mój ulubieniec. Raz na kwartał wracam do tych wywiadów (trzy). Misjonarz, obecnie bytuje na parafii w Sochaczewie. Odkąd go usłyszałem, obiecuję sobie, że zaliczę niedzielne kazanie księdza w realu. Kurde molek... a może by tak rowerowy sezon otworzyć i dojechać kręcąc pedałami do Sochaczewa jakimiś lasami? Naturalnie uważając na wilki. Tak się umówić z kilkoma niedowiarkami i bęc, do kościoła! Aaaa... przepraszam. Skierniewice. https://diecezja.lowicz.pl/parafia/s...kierniewicach/ https://radiolodz.pl/50156-mieszkale...onarza,144365/ Dla większych niedowiarków niech zachętą będą jego misjonarskie opowieści. Coś pięknego. Jak sam mowi: ksiądz jest od święceń a nie od tacy. Ja się trochę boję chodzić do spowiedzi... boję o kolana. Mam swojego spowiednika. To ksiądz Bartnik z Górzanki. Do niego na spowiedź, na rowerze... Najwyższa pora przemasować pośladki, docisnąć pedałom.
__________________
Jam nie Babinicz... |
|
|
|