|
|
|
|
#1 |
![]() |
|
|
|
|
|
|
#2 |
|
Administrator
![]() Zarejestrowany: Oct 2007
Miasto: Otwock ale chętnie na Śląsk bym wrócił
Posty: 5,517
Motocykl: RD37A (Hybryda), dwie ramy RD03 w zapasie
Przebieg: ojojoj
Online: 1 miesiąc 3 tygodni 5 dni 12 godz 46 min 50 s
|
Ależ te widoki ryją beret.
Dzięki za kolejną część ![]() Bajka!
__________________
Ramires ...okręt mój płynie dalej... gdzieś tam... |
|
|
|
|
|
#3 |
![]() |
Muszę powiedzieć, że jak już tam dotarłem i zobaczyłem to wydało mi się nierealne:-). A najlepszy widok był w nocy. Żadne zdjęcie tego nie odda. Siedzieliśmy z Wojtkiem pół nocy trzęsąc się z zimna ale warto było.
pozdrawiam trolik |
|
|
|
|
|
#4 |
![]() |
te nocne zdjecia sa genialne !!!
__________________
XRV750 RD07 / BMW R1200RT |
|
|
|
|
|
#5 |
![]() |
|
|
|
|
|
|
#6 |
![]() |
21szy dzień wyprawy, 16 września. Lodowiec.
W nocy często budziłem się z powodu hałasu za ścianą:-). Rano okazało się, kto (lub raczej co) nas budziło:-) Hałas był naprawdę potężny, choć czuć było że dochodzi z daleka. Zajebiste przeżycie same w sobie. Plan na ten dzień był prosty - wdrapujemy się na lodowiec i śmigamy do kolejnego obozu bazowego położonego w dolinie za rynną lodowca. Poranek był przepiękny, ale cholerycznie zimny, więc z radością przywitaliśmy słoneczko wychylające się powoli zza pagórka. Po śniadanku zabraliśmy trochę wody i zaczęliśmy wspinać się na rynnę lodowca, która miała może z 50 metrów wysokości. Ścieżka przez lodowiec była całkiem dobrze widoczna i mieliśmy kupe radochy z tego spaceru, choc trzeba bylo uwazac na kazdy krok coby nie zaliczyc slizgu po kamieniach do wody:-) Po jakichś 40 minutach dotarliśmy do krawędzi rynny lodowca i zeszliśmy do przepięknej, zielonej doliny. Co tu więcej pisać? Było ciężko!:-) Spacerek przez dolinę do obozu bazowego zajął nam może z pół godziny. Po dotarciu wciągnęliśmy nasze małe zapasy i ruszyliśmy z powrotem ciesząc się pięknem tego miejsca. Nie wiem jak to się stało, ale wracając przez lodowiec zgubiliśmy ścieżkę:-). Powiem szczerze, że nie było to zabawne doświadczenie, ale po kilkunastu minutach błądzenia udalo nam się odnaleźć szlak i z uczuciem ulgi dotarliśmy do naszego biwaku. Wieczorkiem dołączyli do nas motocykliści z Lahore i natychmiast zaprosili nas na żarcie i kawę:-). Nie mogłem uwierzyć w swoje szczęście, bo byłem głodny jak pies! To był super przyjemny wieczór. Po kilku godzinach, szczęśliwy i z pełnym brzuszkiem wlazłem do mojego namiotu i zasnąłem jak kamień. |
|
|
|
|
|
#7 |
|
Michał
![]() |
Jak piszesz, że zgubiliście ścieżkę to aż się trzeba zapytać czy w ogóle była ścieżka, czy w tych rejonach w górach chodzi się raczej "na azymut"
![]() Ponownie - foty powalają. Dzięki za poszerzanie horyzontów |
|
|
|
|
|
#8 | |
![]() |
Cytat:
Pozdrawiam trolik |
|
|
|
|
|
|
#9 |
![]() |
francuski akcent w górach: LaWina ...
wygląda to pięknie ale z daleka. zdjęcia miazga a to przecie tylko migawka i wycinek. piękna wycieczka.
__________________
'Przestań naprawiać kiedy zaczynasz psuć' - Ojciec matjasa |
|
|
|
|
|
#10 | |
![]() |
Cytat:
pozdrawiam trolik |
|
|
|
|