|
|
#34 |
|
Administrator
![]() |
30.10.2024
Rano szybka kawa, zupka rybna czyli chińska ze szprotami, ruszam. Jest ciepło 15 stopni, słonecznie. Wbijam na główną drogę i w oddali widzę pasmo górskie. Mam do zrobienia 650km. Celem jest nocleg nad oceanem, uwielbiam spać przy wodzie. Jeśli, jest więc okazja, to takie miejsca wybieram. Wiem, że droga będzie wymagająca, bo i czekają mnie góry, pustynia, miasta, korki, jednak w większości asfalt, więc luz. Zachwycają mnie poranki w każdym miejscu świata. Ludzie idą gdzieś, w swoich sprawach, dzieciaki na całym świecie idą do szkół, startują taksówki, autobusy, rowery, wszystko budzi się kolejny raz do życia, wstaje Słońce, wstają ludzie, zwierzęta. Może to dziwne ale dochodzi to do mnie im dalej jestem od domu, że to wygląda wszędzie tak samo, te same problemy mają ludzie, wszędzie się toczy to koło życia. Potem wstajesz w domu po powrocie i wyobrażasz sobie jak np. w Sierra Leone w tej chwili dzieje się to dokładnie co u Ciebie, jedziesz z dzieciakami do szkoły. Mamy żegnają swoje pociechy. Ma to coś magicznego w sobie. Wszyscy związani jednym, czasem. Lubię ten stan nieznanego przede mną, gdy nie wiem, ani gdzie będę spał, ani co będę jadł, jest tylko droga. Delektuję się tym każdego dnia w podróży. Pewnie to taki elementu stanu równowagi, gdzie normalne codzienne życie niesie ze sobą schematy, których doglądamy, pielęgnujemy, bo ułatwiają, ale jednocześnie nas cholernie nudzą a świat przemija. Dni zamieniają się miesiące, miesiące w latach itd. Dlatego podróż, to złamanie wszelkich schematów. Powrót do korzeni. Przecież walcząc o przetrwanie w buszu człowiek pierwotny, nie wiedział czego może się spodziewać każdego dnia. Tak samo w podróży. Ruszam więc z tą myślą, droga otwiera się dla mnie i pędzę Tenerką w nieznane. Trasa daje mi w kość, przez góry temperatura spada do 10 stopni a potem miasta i przebijanie się przez korki, na szczęście było „zimno”, jak na tutejsze temperatury, bo tylko 26 stopni. Z deszczem na szczęście już się pożegnałem. Po zjechaniu z gór, piękna pustynia, ma w sobie ogrom i budzi cholerny respekt. Wielkie wydmy, potem skały, po kolei wszystkie rodzaje pustyni. Gdzieniegdzie można spotkać chatki wybudowane z gliny, blachy albo namioty, niesamowite, że pośród niczego, ktoś mieszka, funkcjonuje. W tym trudnym klimacie. Znów doceniam, że mieszkam i urodziłem się wśród zielonych lasów i pięknych pól, mamy jeziora, morze, góry wszystko, co tylko można wymarzyć.
__________________
www.motopodroze.pl |
|
|
|
| Narzędzia wątku | |
| Wygląd | |
|
|
Podobne wątki
|
||||
| Wątek | Autor wątku | Forum | Odpowiedzi | Ostatni Post / Autor |
| Lekki adventure, adwęczur, adwenczór- po prostu motocykl do wszystkiego ale nie do niczego ;) | Lucky Luke | Inne - dyskusja ogólna | 87 | 04.08.2024 21:35 |
| po prostu... KAMIL | lena | Pegaso | 18 | 28.09.2022 07:13 |
| Biesy, Podlasie i Mazury czyli jak (nie)pojechałem na Bałkany. | mirkoslawski | Polska | 10 | 27.06.2020 05:12 |
| Jak pojechałem nad Balaton | 7Greg | Trochę dalej | 11 | 22.02.2009 17:38 |