Koledzy i koleżanki,
Bardzo przepraszam jeśli ktoś się moim postem poczuł urażony, to nie było moją intencją. Przepraszam też tych, którzy mogliby się poczuć urażeni, ale nie przeczytali do końca (bo np post był za długi) albo jeszcze nie przeczytali, tych przepraszam najbardziej, bo może nie będę miał już okazji.
Bardzo szanuję wszystkich Afrykanerów, czasami zdarzało mi się z Wami jeździć różne, kilkudniowe odcinki na kilku samotnych "komercyjnych" wyjazdach. Z wieloma z Wami z kilku krajów mam serdeczny kontakt, choć co tu powiedzieć - sam jeżdżę 15 letnim GS 1200, a czasami zdarza mi się jeżdzić tfu (!) singlowo Teresą XT660.
Co do cytatu 'post jest pisany pod względem wyjazdu ściśle komercyjnego"

, no to rzeczywiście, postaram się temu jeszcze raz dowieść:
Jest jeden (pewnie z kilku drogich fixerów Anglik, podaję przezornie tylko inicjał bez numeru telefonu - R). ale jest 200 USD droższy, dlatego nie zawracałem sobie nim głowy. Mowa tu o koniecznej przewózce motka TIR-em Gruzja - Azerbejdżan.
Podobnie właściciel agencji z Turkmenistanu bez którego lub jemu podobnemu pomocy Ci, którzy sobie ten Turkmen zamarzyli nie wjadą- proszę o usunięcie jego danych, obok przecież jest link to kolejnych 25 agencji z mailami i numerami telefonów. Tylko że ten powyższy jako jeden z niewielu odpowiada, jest najtańszy, a jazda z jego przewodnikiem była zorganizowana wzorowo.
Dalej, za obiecaną po przyjeździe reklamę guesthouse'u na tym forum gość w Azerbejdżanie obdarzył, (objuczył!) mnie 5-cio litrowym bukłakiem wina a Pani ze sklepu wolnocłowego w porcie dorzuciła Toblerone. No ni chuchu, litr wina domowego kosztował u gospodarza 30 ziko.
Do gościa z linii promowej Asco też nie ma co pisać, jest link obok do trackera promów. Dopiszę bo zapomniałem w poście: przed wjazdem do portu 10m przed szlabanem jest czarna budka turkmeńskiego armatora, tam też warto zapytać o bilety - ja nie miałem szczęścia, prom zapakował się kilka godzin przed moim dojazdem a ja musiałem chlać wino i czekać 2 dni na prom azerski.
Przepraszam też za to że pierwszy i jedyny post został kilka dni bez odpowiedzi. Nie jestem ajatollahem forów.
Teraz zupełnie poważnie: jesteście świetnymi bikerami, macie bardzo fajne i konkretne forum o dużych zasobach. Podzieliłem się być może wiedzą znaną i nietajemną, choć taką, która wymagała i czasu i przejechania tej trasy by ją sprawdzić w realu.
A jeśli komuś śmierdzi komerchą, to już jego problem.
************
Czasami myślę o Afryce bez lewej klamki, pod obojczykiem napier... po miesiącu wciskania sprzęgła.
A ponadto, to fantastyczny sprzęt.