Kiedy kilkanaście lat temu wracałem z rodziną z włóczęgi po Maroko, w trasie przez Europę miałem w planach tylko jedno miejsce, które chciałem koniecznie zobaczyć. Sagrada Familia. Niestety, dane mi było zobaczyć ją tylko z zewnątrz, bo dość późno wieczorem zajechaliśmy do Barcelony. Wówczas prace były na tym etapie jak na foto poniżej, a ja sądziłem, że jeszcze kilka dekad minie, zanim ta genialna budowla zostanie ukończona.
Wczoraj Leon XIV poświęcił najwyższą wieżę (symbolizującą Chrystusa) i tym samym nastąpiło oficjalne "otwarcie" dzieła życia Gaudiego.
Ten kościół to symbol - i to nie tylko w całokształcie architektury czy detalach rzeźb, na których poznanie nie starczyłoby życia. To również symbol nadziei dla Europy, która ostatnio gdzieś zgubiła swoje korzenie. I jeśli jest jeszcze gdzieś w zachodniej Europie jakieś miejsce, które chciałbym zobaczyć (a w tym przypadku wrócić) to właśnie jest to Sagrada Familia. Mam nadzieję wrócić kiedyś do tego wątku, żeby go uzupełnić. Tymczasem chylę czoła przed tym geniuszem architektury, sztuki i teologii - człowiekiem, który zmarł w ubóstwie, za to w powszechnej opinii świętości.