Znaczy Kapitan...
Też wspominałem. Pierwsza, przeczytana przeze mnie książka. Nie miałem jeszcze 10 lat. Kolejne czytałem dopiero w szkole średniej i to dopiero w trzeciej klasie technikum.
Autor wywarł na mnie ogromny wpływ. Nic nie miałem... Poza jedną parą, startych trampek.
Takie NIC było początkiem WSZYSTKIEGO. Mojego wszystkiego. Wszystko to podszyte romantyzmem... Świat wydawał się dobry.
Potem spadła na mnie Lalka. Doskonała ekranizacja z Kamasem. Musiałem "dogonić" serial i godzinami siedziałem w kolejnych częściach, pięknie oprawionych (bodaj osiem) tomach lalki Prusa.
Zdążyłem.
Potem już poszło z górki, z Tomkami i całą literaturą młodzieżową. W II i III klasie nadrabiałem literackie zaległości. Kilka tygodni wakacji 1980/81 po raz pierwszy nie spędziłem na podwórku. Czytałem jak opętany. Noc zastąpiła mi dzień. Wszystko stanęło na głowie.
Po literaturze Pana Karola (przeczytałem wszystkie dostępne jego książki), jeszcze jedna pozycja "zmieniła moje życie".
Tomek na tropach Yeti i zaraz po niej Tajemnicza wyprawa Tomka.