No więc zeznaję.
Nie potrzebuję tych grubych notatek. Operuję datami, cytuję treści zawarte w mailach, dokumentach, kosztorysach zawierających setki informacji.
Pisałem o tym w tym wątku.
W jaki sposób opanowałem język węgierski w wojsku (na chuj komu potrzebny), jak potrafiłem wykuć na blachę przy tym regulamin służby wewnętrznej w ... stronami... wierszami... Nie wspominając o opanowanie banalnie ubogie w treści regulaminy: warty czy musztry...
Na tym etapie "przesłuchań" Wysoki Sąd uprzedził mnie, że mam odpowiadać na pytania Sądu przede wszystkim...
Wspominałem o tym. Przepraszam kolegę dra_twa, że po raz kolejny nadaję to samo. No właśnie tak mam, starcza słabość...
Pozbawiony ułatwiających mi przedstawienie naszego punktu widzenia narzędzi, zaczynam nadawać... Mówię nieprzerwanie niemal przez pół godziny. Wysoki Sąd mi nie przerywa, dopytuje tylko jak gdzieś się trochę zapędziłem.
Ale przede wszystkim... podaję dane jak z komputera. Jak bym miał ten zapis zdarzeń przed oczami. I najważniejsze... Cytuję seriami kłamstwa wypowiedziane przez sąsiada odnosząc je do nagranych rozmów.
Podaję raz za razem dokładny czas wypowiedzianych słów/zdań, które stoją w sprzeczności do zeznań... cisza. Przywołuję daty, godziny, treści. Cytuję je z pamięci. Jak katarynka. Pół godziny...
Pozycje z kosztorysów, dziesiątki wierszów... Strona ta i ta, wiersz ten i ten, pozycja taka, koszt taki... Krok po kroku demaskuje kłamstwa tak banalne...
Sąsiad nie wierzył, że go nagrałem, sąsiad uważał, że będzie jak było...
Było się skończyło.
Czułem się jak na granicy TJK/KGZ w 2018-tym.
Podszedł do mnie Bartek Grąbczewski, mocno już ogarnięty "granicznie" chłopak, który doskonale posługuje się językiem rosyjskim i ukraińskim i mówi:
- El... Nie jesteśmy wstanie przeskoczyć tematu. Bez 10$ od łebka nie ma przejazdu...
Ok.
Znikam z gościem na pół... godziny. Jak w sądzie. Czas dla chłopaków ciągnie się jak guma z majtek. W końcu się pojawiam z... innym gościem i mówię:
- Potrzebuję garnek.
Wszyscy szukają garnka. Ostatecznie znajduję mój "wyprawowy". Nadaje się.
Po co ci ten garnek?
- Za to, co jest w tym garnku w życiu byśmy tej granicy nie przekroczyli.
Cdn...
__________________
Jam nie Babinicz...
|