50-tka oczywiście, zapomniałem o istotnej rzeczy, która jako pierwsza szła do wymiany, moduł zapłonowy bez imitatora obrotów. Każdy seryjny pierdzik z tych żwawszych lc po takiej wymianie jeździł pod 9 dych, bez innych zabiegów, wystarczyły tylko o ilka gramów cięższe rolki w wariatorze. Piaggio Free kosztowało mniej nowe i jeździło też bez problemowo, pamiętam jak firma z którą współpracowałem wygrała przetarg dla poczty w Romie i na te właśnie piaggio posadzili listonoszy. Jak przyjeżdżały na serwis to większość na seryjnym silniku przejeżdżała 50 tys/km, warunkiem takiego przebiegu był markowy syntetyczny olej do mieszanki. A Roma to był idealny poligon doświadczalny do testów trwałości i niezawodności wszystkiego