Cotki....cioteczki...jednej niedawno się zmarło przed 105 rokiem...
Dowiedziałem się także, że nie wszystkie historie są spisane a cioteczki skrzętnie swoje historyjki

skrywają.
Po pierwszym zjeździe rodzinnym ( 2004r.) powstał album z drzewem genealogicznym w twardej oprawie.
Patrzę czasem na zdjęcia swojego dziadka (a ojca mojej mamy) i widzę w nim swoje odbicie, choć włosów u mnie duuużo więcej. O dziwo, jak bywam w kieleckim to wszyscy mi mówią, żem wykapany ojciec.