Nic
Podkręciłem korbą przed lustrem i jestem w małym szoku.
Ciało zaczyna przybierać. Jak tak dalej pójdzie znowu dorównam muskulaturą Frankowi Zane albo Stefkowi Revers.
To podziwiały zawsze we mnie kobiety. Smukłość ale wyrazistość i harmonię kształtu mej mady mięśniowej. Wąskie biodra, talia szerszenia, nad wyraz szerokie barki...
Trochę słabsze uda, za to piękne łydki.
No i ten mostkowo-obojczykowo-sutkowy... A nawet dwa w pełnej harmonii z piersiowymi wielkimi.
Do tego ten brak tłuszczu! Piękny kaloryfer, którego zawsze zazdrościli mi koledzy. Stąd też dużo we mnie ciepła. Jestem po kursie (intensywnym) dykcji i efekty są zdumiewające. To tembr głosu decyduje, że ludzie chcą ciebie słuchać lub nie. Banalna sztuczka ale zdumiewające efekty. Okupione jednak pracą F x s. S, to droga. Jeżeli chcesz osiągnąć odpowiedni efekt, musisz się nachodzić na początku, by ktoś ciebie wysłuchał. Potem już tylko kocyk, piasek bali i takie tam trele do ucha zakochanych w twoim tembrze po uszy plejady pięknych kobiet i mężczyzn.
I zaprawdę nieważna pogoda.
Czy to deszcz czy słota, zmierza juz ku mnie fanów szara piechota.
Przede mną druga seria, potem trzecia, czwarta i tak jeszcze 8 dni.
Potem cisza...
Ale pamiętajcie... Szare szeregi Piechoty i Testament mój... Jak ten oświaty kaganek.
__________________
Jam nie Babinicz... Elwood nic nie musi.
|