Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 05.01.2026, 21:18   #108
jagna
 
jagna's Avatar

Zapłaciłem składkę :)

Zarejestrowany: Nov 2010
Miasto: Z.Góra
Posty: 1,837
Motocykl: BMW F700GS, DR 350
jagna jest na dystyngowanej drodze
Online: 1 miesiąc 2 tygodni 2 dni 12 godz 55 min 19 s
Domyślnie

Dzień 13, w końcu nie skały, tylko żywi ludzie

Aż nie chce nam się opuszczać tak klimatycznego miejsca, szczególnie, że czeka nas bardziej przelotowy dzień.

Wgrywamy OSTATNIEGO tracka: 1 173 km, 13 godzin i 41 minut do Las Vegas. Cóż, zaraz koniec… Dziś też opuszczamy Utah.

Pierwsze po drodze mamy miasteczko Monticello, taka typowa amerykańska prowincja, gdzie żaden budynek nie ma więcej niż 2 kondygnacje

Na środku Main St. stoi policja i kieruje na objazd. Najwyraźniej szykuje się jakaś impreza, bo ludzie rozkładają koce i krzesełka na okolicznych trawnikach.

Szybki research mówi, że mamy dziś Pioneers Day (Dzień Pionierów), hucznie obchodzone święto w stanie Utah (podobno bardziej niż 4 lipca).
Upamiętnia przybycie pierwszych pionierów mormońskich (członków Kościoła Jezusa Chrystusa Świętych w Dniach Ostatnich) do doliny Salt Lake w 1847 roku (nie wiem, czy wspominałam, ale Utah to taka „ojczyzna” mormonów i do dziś można znaleźć tu rodziny praktykujące wielożeństwo…)

A my najwyraźniej wpakowaliśmy się tuż przed paradę. Parada w amerykańskim miasteczku? Pompony, cheerliderki itp.?
No nie możemy tego nie zobaczyć!

Parkujemy gdzieś z boku, przekonujemy Syneczka, że tylko na chwilkę i na ciut, lokujemy się obok indiańskich lokalesów i zaczynamy!

Najpierw oczywiście hymn, flaga i amerykańskie zadęcie (ale chyba im trochę tego zazdroszczę)



Każdy dostał flagę:



Prezentować może się chyba każdy tu jakaś szkoła tańca, ale jakoś kiepsko im szło



Pewnie jakieś lokalne Miss Monticello, albo Miss Rodeo







A tu pewnie absolwenci miejscowej high school



I wszystkie lokalnie ciekawe sprzęty













A tu Syneczek odżywa, bo z każdego wozu zaczynają rzucać cukierkami. No i czasem woreczkami z wodą
Już wiemy, po co każdy dzieciak targał ze sobą ogromną siatę!



Jakieś historyczne rekonstrukcje (aż połowa XIX wieku )











i na koniec trochę staroci (strzelali!):





No i kto był na koniec najbardziej zadowolony?



Fajnie było móc zobaczyć takie coś na własne oczy. Pewnie to największa impreza w miasteczku, wydaje się, że przygotowywane wspólnie i obstawiam festyn z potańcówką w części późniejszej

I da się świętować bez rac i haseł politycznych?
__________________
Grzeczne dziewczynki idą do nieba, niegrzeczne idą tam, gdzie chcą
jagna jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem