Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 04.01.2026, 14:06   #555
El Czariusz
 
El Czariusz's Avatar


Zarejestrowany: Apr 2025
Miasto: Przystanek Oliwa
Posty: 754
Motocykl: Wrublin
El Czariusz jest na dystyngowanej drodze
Online: 1 tydzień 3 dni 2 godz 31 min 59 s
Domyślnie

Sfrustrowany - roszczeniowy naród?

Media piszą/pokazują katastrofę na drogach. Zasypane drogi, ludzie uwięzieni w autach...
Ci sami ludzie wchodzą w szpilkach na giewont, wzywają GOPR, kiedy nogi zaniemówią na asfaltowej drodze z MOKa.
Ci sami ludzie jeżdżą autem po bułki do sklepu odległego od 500m i... narzekają, że asfalt nie jest czarny.
Ci sami ludzie oczekują wysokich emerytur, świadczeń z NFZ i że słuzba zdrowia wyleczy ich z otyłości albo raka.

Co zrobić, by wyhodować sobie takich ludzi?
Obiecać im:
- czarny asfalt zimą,
- miskę ryżu lub bułkę,
- godziwą emeryturę na starość,
- lekarza, który do ciebie zadzwoni,
- pigułkę na wszystko.

Zadałem sobie odrobinę trudu i doznałem szoku.
Polskie drogi mają swoje standardy odśnieżania. Coś na wzór Polskich Wód ale lepiej, bo "drogowcy" swoje robią.
Na autostrady i drogi ekspresowe wyjeżdżają od razu. Pech polega na tym, że tych dróg sporo przybyło. I tak dalej.
Ba... Są drogi gminne np. które są poza standardem. Ich się nie odśnieża wcale i... słusznie.

Ilu mamy drogowców?
Wróć!
Błąd.
Jeszcze raz.
Ile mamy posad osób drogowych?Llepiej. Dużo lepiej.
Przykro mi...
"Baby na traktory" i do roboty, bo czarne ma być czarne a nie białe białe!

Teraz naprawdę uważajcie.
Zacytuję (prawie dosłownie) mojego bardzo sympatycznego kolegę od... kapeluszy.
To znaczy (jeszcze nie cytuję) to jest samozwańczy fachowiec od męskich kapeluszy. Samozwańczy ale z doświadczeniem. Taka Hanka Bielicka tylko, że facet.
Pan inżynier* ma swoich fachowców z branż pochodnych, ja swoich i nie waham się ich użyć. Zatem jak ktoś by chciał coś wiedzieć o kapeluszach, to ja zapraszam. Dodaję, że udzielę wskazówek tylko dzisiaj i to pod warunkiem, ze zapytań będzie maksymalnie trzy i że mój zacny kolega zechce udzielić informacji. Mnie udzieli. W razie W, powiem, że rozważam dla siebie. Zresztą sam rozważam, bo jeden taki model chodzi mi już po głowie od dłuższego czasu.

Ów kolega spędził w Australii cztery dekady i wyjechał, jak wyspa się zaczęła psuć. Żałował ale musiał.

Uwaga. Cytuję:

Idziemy w stronę postępu, który niedługo zaprowadzi nas do świata/miejsca, w którym majowy, słoneczny dzień z lekkim zefirkiem i tmeperaturą 24st.C zostanie ogłoszony katastrofą i extremalną sytuacją, bo switfociasne, karpikowe dziunie i pizdunie z koczkiem na łbie, spocą się przemieszczając miejską dżunglę na swoich elektrycznych hulajnogach...


Koniec cytatu.
Ja od siebie rozszerzyłbym te dziunie i pizdunie o element męski, zniewieściały.
Ale z wyjątkiem, którym zaskakuję moje wąskie, szerokie grono znajomych.
Otóż ja twierdzę, że ta część młodzieży polskiej (nie interesują mnie inne paszporty czy tez dowody), która zapier... po chodnikach grubo ponad 35km/h slalomem między pieszymi, to ostatki kwiatu... prawdziwej niczym niekrempowanej młodzieży. Nie mylić z ofiarami poprawności politycznej czy też bezstresowego wychowania.

Do końca nie wiem, co z takimi zrobić/ocenić... W niektórych widzę dawnego siebie po prostu. Nikt mi nie zabraniał zjeżdżać na łyżwach z gdyńskich wzgórz morenowych (Obłuże). Na łyżwach figurowych mojej siostry.
Byłem jedyny, który tego dokonał. Może dlatego, że to były białe, damskie, czyli pedalskie figurówki? Nie wiem. A le w czarnych też nikogo na tych stokach nie widziałem.
na żadnych łyżwach nie widziałem. Może nie trafiłem. Może nie na tej górce co ja zjeżdżali. Wzgórz morenowych u nas więcej trzy razy tyle, co kole tych słynnych Seelow.
No, ale na tej mojej, za kościołem, to się nawet na sankach bali zjeżdżać.

*nie mam zamiaru wchodzić w interakcje z panem inżynierem, podaję tylko jako przykład.
Pana inżyniera lubię. Znaczy jeszcze. Zapewne nie zdążę znielubić, bo go za dobrze znam. Więc mu uwagi już nie będę poświęcał, bo dla mnie święty nie jest.
Mam kilku faworytów wśród świętych ale oni odeszli. Niektórzy bardzo dawno ale potrafią dać znać o sobie w najmniej oczekiwanym momencie.

P.S.
Jak czytam, ze nie da się starego diesla odpalić przy - 32st.C, to mi zaraz te dziunie i pizdunie stają przed oczami.
Fuj!
__________________
Jam nie Babinicz...
El Czariusz jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem