Statystyka.
Na globusie PL deklarujących wiarę katolicką jest 90%, praktykujących grubo już poniżej połowy. Piszę o topniejącym jak śnieg na wiosnę Kolwalskim i pani Nowakowej czy bardziej Nowakównie.
Przeprowadził bym badanie, by pozyskać info: ilu jest świadomych obywatli globusa naszego, że karmią nas (bo karmią) śmieciowym żarciem i ilu z karmionych "chętnie" by go nie jadła?
Takie mnie naszły dywagacyje poranne.
Jak ważne, niech świadczy fakt, że już dwie kupy za mną! Niestety... Wczoraj wpierdoliłem na kolację całe opakowanie ptasiego mleczka. Na szczęście po daniu głównym.
Podobno polska młodzież się "radykalizuje". Wierzących w tej grupie przybywa a nie ubywa. To cieszy.
Ja jestem niezdecydowany. Zjadłem ptasie mleczko i mam wyrzuty. napisałem, że zjadłem i wyrzutów nie mam. To jest właśnie siła spowiedzi.
Nie napiszę, że za tydzień nie zjem (dzisiaj nie) kolejnego opakowania.
Nie napiszę, bo wpadnie do mnie jakiś kumpel z ptasim mleczkiem na urodziny i dorzuci 100zł na dłuta ale... jak wpierdolę cale opakowanie ptasiego.
Na szczęście to się nie wydarzy.
Dwa razy użyłem brzydkiego wyrazu. Użyłem świadomie bo...
Dość już tego wpierdolu!
Podgardle gotowane.
Wywar z niego na zupę. Żadnych ziemniaków czy ryżu w zupie.
To tak, co dalej... Golonka!
Sadzone na podsmażanym podgardlu...!
Popijam to wszystko sokiem z kiszonych buraków. Bajka! Kiszone buraki? Z nich placki... ziemniaczane. Oczywista na modłę, Długo zastanawialiśmy się co z nich robić poza surówką i Strażnik Domowy wpadła na placki ziemniaczane.
Kiszona kapusta. Tu znowu jestem liderem. Moja kiszona kapusta... nie mogę pisać, bo śliną zalewam klawiaturę. Te robię częściowo kopiując wzorzec "oddaj fartucha". Bardzo lubię jego programy kulinarne. Żadnych tam skomplikowanych w wymowie i niewiadomym smaku treli tylko schabowy z kapustą albo kapuśniak na świńskim ryju jak w Tytusach.
Aaaa... kiszenie buraków, to oczywista także moja domena. Dodatek marchwi zagęszcza sok i nadaje jeszcze bardziej słodkiego posmaku, co tworzy znakomitą: słodko - kwaśną parę z delikatną nutą kardamonu.
I napiszę wam, że wcale nie musi być tam klasycznego kopru aczkolwiek zalecam. Koper wzmacnia nutę kwaśną.
I najważniejsze... Ile to wszystko kosztuje? Na dzisiejsze złote, dawne grosze.
Na wywarach z mięs doskonale wychodzą : gulasz, solianka, fasolka po bretońsku. Część zjadasz, resztę zamrażasz.
W ogóle super pora teraz na gotowanie bigosu na zapas. Aż zaciągnę wierszem:
"lekkie mrozy nocą, przyjdą nam z pomocą".
Kilkukrotnie zamrażana i rozmnażana kapusta z mięsem kruszeje na maksa.
Oczywista gar z bigosem na noc wystawiamy na balkon, parapet od biedy na mój korytarz (Przystanek Oliwa).
Ogólnie to moja maniera. Darmowa lodówka w końcu, taki parapet w sensie.
A ponieważ niedziela za pasem, polecam darmowego terapeutę.
Konfesjonał ze znaną zawartością. Porządnego księdza to ze świecą szukać ale... Zatem bierz świecę i w drogę.
Mój ulubieniec.
Raz na kwartał wracam do tych wywiadów (trzy).
Misjonarz, obecnie bytuje na parafii w Sochaczewie. Odkąd go usłyszałem, obiecuję sobie, że zaliczę niedzielne kazanie księdza w realu.
Kurde molek... a może by tak rowerowy sezon otworzyć i dojechać kręcąc pedałami do Sochaczewa jakimiś lasami? Naturalnie uważając na wilki.
Tak się umówić z kilkoma niedowiarkami i bęc, do kościoła!
Aaaa... przepraszam. Skierniewice.
https://diecezja.lowicz.pl/parafia/s...kierniewicach/
https://radiolodz.pl/50156-mieszkale...onarza,144365/
Dla większych niedowiarków niech zachętą będą jego misjonarskie opowieści.
Coś pięknego.
Jak sam mowi: ksiądz jest od święceń a nie od tacy.
Ja się trochę boję chodzić do spowiedzi... boję o kolana. Mam swojego spowiednika. To ksiądz Bartnik z Górzanki.
Do niego na spowiedź, na rowerze... Najwyższa pora przemasować pośladki, docisnąć pedałom.