Wszystko co tam widziałem co ludzie pożyczali to była totalna porażka i wieczny kłopot. Jedna sztuka nie dojechała z Biszkeku do Karakol. Padła w Tamdze. Awarię usunięto ale na drugi dzień padło coś innego i finalnie moto wróciło na pace do Biszkeku. Z tego co wiem tubylcy kupowali największe gnioty ktorych często nie opłacało się zwozić właścicielom z powrotem a potem pożyczali to turystom. Do tego chcieli chore pieniądze za dniówkę.
Nie wiem jak obecnie to wygląda bo ostatnio byłem chyba w 2021.
|