7 dzień, drugi września. Raszid

Prognoza na ten dzień przewidywała poprawę pogody, ale dopiero kolejnego dnia miało być pięknie i przyjemnie. Celem na dzisiaj było rozgoszczenie się u Raszida i mała aklimatyzacja w Jassin. Po śniadanku w hotelu umówiliśmy się z Raszidem na głównej drodze, która jest jakby osią całej doliny. Dolina pocięta jest kanałami i rowami irygacyjnymi, do których dostosowany jest kształt gospodarstw w wioskach. Nie ma tu żadnych adresów, nazw ulic itd - znalezienie właściwego "adresu" jest więc niemożliwe bez znajomości topografii wioski do której jedziesz. Dlatego był nam potrzebny Raszid:-). Po spotkaniu pierwszym punktem były odwiedziny u mechanika, bo wojtkowy rumak tracił moc.
[YOUTUBEHD]LifRP_vqUB8?si=cnYT7WMSjOeO23vZ[/YOUTUBEHD]
Jeśli dobrze pamiętam to potrzebne było czyszczenie gaźnika.
Następnie po kilku minutach kluczenia wąskimi ścieżkami poprzecinanymi kanałami irygacyjnymi trafiliśmy do domu Raszida.
[YOUTUBEHD]0QoIQFx5MFA[/YOUTUBEHD]
[YOUTUBEHD]6c7mnfb9Jj0?si=oh17MDz-5CBzLaEq[/YOUTUBEHD]
Raszid jest kuzynem Jimmy'ego, od którego wypożyczyliśmy motorki. Dzieki jego uprzejmości mieliśmy zapewnione jedzonko i nocleg na kilka kolejnych dni.
[YOUTUBEHD]WSiWv1AqkoY?si=3xl5k1O6o5BvjNwO[/YOUTUBEHD]
Po sytym obiadku wsiedliśmy na motorki coby objechać kawałek doliny i wspiąć się na okoliczną skałe, z której był fajny widoczek na dolinę.
[YOUTUBEHD]NoQzLM7whn4?si=RC91StXqJRgSINMZ[/YOUTUBEHD]

Następnie udaliśmy się w odwiedziny do dziadka Raszida.
[YOUTUBEHD]PDUT6HNlNKY?si=SEFssC029e3yjSqG[/YOUTUBEHD]
Dziadek Raszida jest odpowiednikiem sołtysa, ale do jego obowiązków należy również rozsądzanie sporów między mieszkańcami.

Było to super interesujące i pouczające spotkanie dające wgląd w życie wiejskiej społeczności w Pakistanie. Okazało się, że religia religią, ale sporów jest całkiem sporo i Dziadek jest bardzo zajęty. Najczęstszym powodem sporów są...kobiety:-).
Nie nawinęliśmy tego dnia zbyt wielu kilometrów, ale ten dzionek był bardzo fajny i interesujący.