Africa Twin Forum - POLAND

Africa Twin Forum - POLAND (https://africatwin.com.pl/index.php)
-   Kwestie różne, ale podróżne. (https://africatwin.com.pl/forumdisplay.php?f=80)
-   -   Historia jednego podwórza czyli Elwood, skąd Ty mieszkasz? (https://africatwin.com.pl/showthread.php?t=47245)

mareksz007 22.01.2026 21:22

Cytat:

Napisał El Czariusz (Post 896742)
Policzę dokładniej.
Junior miał wtedy 16 lat. Odstawił wyczynowe pływanie po swoich ostatnich MP w Puławach.
Zatem El czterdziestolatek miał wtedy 42 lata.
Z początkiem jesieni junior przyszedł z propozycją:
- Vader... choć pójdziemy na siłownię. Samemu to trochę słabo, byś mi pomógł, doradził... Własnie otworzyli w jednym biurowcu mega siłownię, widziałem.
Nie ma wszystkiego.
- Byłeś tam?
Nie.
- To skąd wiesz?
Ja wiem wszystko.

Mimo zajmowaniem się sportem przez wiele młodzieńczych i nie tylko lat nigdy nie zrobiłem przysiadu ze sztangą 100kg i nie wycisnąłem na ławeczce tożsamego ciężaru. Sam ważyłem wtedy tych kilo 97.
Taki sobie postawiłem zatem cel. przysiąść i wycisnąć te 100kg na sztandze.
To, czego nie było na tej nowej siłowni, to klimatu.
Wybrałem osiedlową, z luźnymi ciężarami, zapachem setek litrów wylanego potu i półświatkiem, który schodził się tam z kikudzieciotysięcznego osiedla, jednej z sypialni Trójmiasta.

Ja zostałem "tatą", junior "młodym".
Na początku z nas pokpiwano. Klasyka. Ojciec z synem... na ile im starczy zapału, garstka słomy?
3 m-ce później było już tylko przybijanie piątek i rosnący szacunek. Podziwiali juniora.
- Będą z niego ludzie! Wytrzymuje taki reżim...
Nie wiedzieli, że przez 9 lat zaliczał dwa treningi dziennie, ucząc się w szkole sportowej. 6.00 - 8.00 i 16.00 - 18.00. Samo rozpływanie na treningu, to było 2/3km a potem w dupę.
Tę samą szkołę przeszła jego mama.

W kwietniu "tato" podszedł do sprawdzianu.
Cała siłownia bila "tacie" brawo. Klepali po plecach goście co setką się rozgrzewali.



Po trzech m-cach masa ciała spadła mi do 90-ciu kg ale cały czas chudłem. Ubywający tłuszcz zamieniał się po prostu we mięśnie. Oczywiście odpowiednia dieta itd.
Październik 2005 - obwód w bicepsie 33cm.
Kwiecień 2006 - 37cm.
Jeden z obserwowanych parametrów.

Młody jeszcze cały czas rósł ale zachwycał konsekwencją.

Front robót (a teraz zapalenie krtani) spowolniło mój tegoroczny start ale na koniec czerwca limit wynosi 3x 85. Ciało, ławka, nogi. Wracam na tę samą, osiedlową siłownię w marcu.
Dodatkowo - bieg godzinny. Tu już dystans nie odgrywa takiej roli. Będzie to forma dużej zabawy biegowej docelowo z elementami skocznościowymi.
20 lat temu bym tylko prychnął i brał się do roboty...

W kolejnym poście uzasadnię i rozwinę.

Dawaj dalej z tą historią.

El Czariusz 22.01.2026 22:24

Panie Mareczku, specjalnie dla Pana się przygotuję do kontynuacji ze względu na rocznik ale...

Nie odmówię sobie pochwały dla Szanownego Pana za fizyczne dokonania. Sam byłem świadkiem takowego na Białorusi naszej wspólnej.
Kiedy to nieopacznie wypiliśmy po bardziej niż kilka browarów a Pan pokazał awanturującej się (nie wiedzieć czemu) białoruskiej ekipie sportowców jak to pięknie technicznie pokonuje się jezioro wpław, nie ważne czy wszerz czy wzdłuż.

Mareczku Drogi.
Łączy nas nierozerwanie karkówka, Kwiatkowski i Strażnik Domowy, która Ciebie lubi. Jak Redzisława PonÓrego zresztą.



Akcja, którą odpierdoliłeś na naszym pierwszym spotkaniu nigdy nie zostanie zapomniana. Jak moje pierwsze spotkanie z Redzisławem PonÓrym też.

El Czariusz 23.01.2026 00:07

Jutro coś wam przedstawię, co mnie na dzień dziadka wyrwało z butów. Możesz grać zaplanowane role, kreować się a dziecko i tak...
Dziecko zawsze prawdę ci powie o tobie.

Melon 23.01.2026 00:10

Dokładnie albo cię lubi albo nie

El Czariusz 23.01.2026 09:14

Panowie Chomik i Marek.
Mnie i Marka dzieli od Chomika jedno pokolenie. Tak domniemam.
To, co doświadczam od kilku lat to starcza atrofia mięśni czyli sarkopenia.
Jednoznacznie uzmysłowiłem to sobie 6m-cy fruher pomagając koledze układając mu program rehabilitacji "kulszowej".
Wymagało to ode mnie sporego nakładu teoretycznej pracy a ponieważ nie czyniłem tego bezrefleksyjnie odnosiłem się również do własnego jestestwa fizycznego.

Moja sarkopenia, to poważny problem mój.
Tak poważny, że nie ma bagatelizowania, prokrastynacji czy innego beżbożnego pierdolingu. Bez natychmiastowego działania zostanę po 70tce fizycznym kaleką.
Mózg już ratuje.
Jedno jest pewne... Moje ciało żyje z ruchu. jego brak mnie zabija.

Tymczasem wczoraj był dzień dziadka.
Dziadek Darek dostał dwie piękne laurki od wnuczków. O ile od faceta (Kacperka) nie ma co się spodziewać jakiejś ELokwencji w kwintesencji o tyle Marysia...

Narysowała serduszko (duże serce) i naokoło niego powklejała kilkanaście piesków, z których każdy przedstawiał jakieś "emocje" dziadka.
Pieskowi w kasku rodem z futbolu amerykańskiego przypisała haslo: dziadek wie wszystko.

I wszystko w temacie.

Ale nie w temacie małego faceta.
Wczoraj mocno rozrabiał. Nawet bardzo mocno czyli normalnie.
Działo się to w Chwaszczynie, w domu juniora. Babcia towarzyszyła Marysi przy tworzeniu laurki w jej pokoju. Kacper robił wszystko by zniweczyć ten plan. Skończyło się na tym, że został chwilowo wyekspediowany do swojego pokoju.
Po kilku minutach nagle chatą całą zatrzęsło. Dosłownie. Jak przy trzęsieniu ziemi. Potworny huk zaraz potem dwa gwizdy...
Babcia przerażona patrzy na Marysię, za okno, a Marysia ze spokojem:
- Pewnie Kacper czymś walnął.

Po chwili rozdzwoniły się telefony od bezpośrednich sąsiadów. Wszystki domy w najbliższej okolicy się zatrzęsły...
To nie Kacper jednak a dwa eFy (najprawdopodobniej) przeleciały tuż nad dachami tego małego osiedla. Kawałek dalej poleciały szyby komuś w oknach.
Dlaczego leciały tak nisko...?
Domyślam się...

A może to nie eFy a radzieckie "migi"? Czyje nie były leciały tak nisko by nie były widoczne dla obrony przeciwlotniczej. Tylko czyjej?
Oficjalny komunikat mówi o radzieckich myśliwcach, które co prawda nie naruszyły polskiej przestrzeni powietrznej ale zmusiły do poderwania naszych.
Ludziom w tych chatach, co zadrżały jak osika na wietrze różne mysli zaczęły latac po glowie jak te myśliwce...

chomik 23.01.2026 10:02

To ćwicz, ćwicz, ja też ćwiczę, bo jak o AT trzeba dbać tak i o siebie trzeba dbać, aby jeszcze jeździło się bez przestojów...

No i pisz, pisz, bo miło rano przy kawie poczytać.

mareksz007 23.01.2026 15:33

https://www.youtube.com/watch?v=dF_YaJ5sLjI
El, wspominając Białoruś to takie historyczne ujęcie trójstyku znalazłem.
Nie była to tania wycieczka, 300 złotowy mandat na pamiątkę.
Obecnie wysoki płot i strefa zakazu przebywanaia.
Już nie zaśmiecam.

El Czariusz 24.01.2026 08:31

Ooo, potraktowali Ciebie ulgowo. Normalnie 500.
Co za ładny, spokojny obrazek.
Dodam, że ja śmigając wzdłuż granicy kiedyś, zawsze zgłaszałem to SG. Nauczyłem się tego na Biesowisku wiele lat temu i dlatego tak ładnie wypadło to w 2011-tym bodaj.
Utrzymywaliśmy świetne relacje z SG Wetlina.

Cytat:

Napisał Dubel (Post 896940)
...
Jesteś jedną z ostatnich osób z jakich chciał bym brać przykład ...

Bardzo się cieszę.
Wolę zostać niezależnym. Powtarzalnym niezależnym. Czasami ością w dupie.
Nie ma lekko.

Podoba mi się ten z Django w obrazku.
Będzie musiał się z tym obrazkiem na długo zaprzyjaźnić.
Mam plan.
Elwood nigdzie nie będzie odchodził, choć to kusząca wersja potencjalnych wydarzeń.

https://i.ibb.co/qLfRQ2n8/IMG-20260123-092034.jpg
To jego miejsce.

https://i.ibb.co/WpzKphgN/IMG-20260123-180452.jpg

To laurka dla dziadka Darka.
Ten w hełmie, to ten dziadek, który wie wszystko.
Zakuty w wiedzę łeb.
To pisze/mówi dziecko, które dobrze wie w czym dziadek jest "słaby". Ważniejszy jest ten drugi - co wszystko wie. Kacprowi, jak "nie idzie" coś, to mówi: nie lubię dziadka. A jak nam coś wychodzi, to dodaje: kocham cie dziadku!

Byc kochanym... Coś wspaniałego.
To jest ta "niespodziewana" zmiana. Piętno wieloletniego stresu, nieustającego rozliczania się ze swoich błędów...

Obecnie siedzę w kanale. Kanał ma 825m, 1765mb kątownika do zabezpieczenia antykorozyjnego.
Zdjęcie zabudowy (łącznie 3520 ceowników o wadzie 20kg jeden) wstępne czyszczenie (skrobanie) do określonej klasy czystości, przeszliwowanie, odkurzenie, mycie, trzykrotne malowanie, oklejenie taśmą.
80% pracy za mną.
Dzisiaj musimy skończyć malowanie.

Symboliczne wyjście z tego kanału, będzie zasadniczo zamknięciem długoletniej walki z wyjściem finansowego dołka.
Czeka mnie jeszcze klatka schodowa, to bęzie pierwszy od 25 lat - marsz "w górę".

To pisze wam "Grzegorz Braun" tego forum.

El Czariusz 25.01.2026 12:51

Holenderski poseł Dirk Gotink z Komisji kontroli budżetowej uzyskał dostęp do księgowości Komisji Europejskiej. I się zagotował.

Gotink mówił o systemie „fantomowego lobbingu podważającego zaufanie do instytucji europejskich”.
I dodawał, że "urzędnicy europejscy pracowali na bazie kampanii perswazyjnych, które sami sfinansowali".

I co? I nic.
Może ktoś słyszał o ciągu dalszym tej historii, mnie takie info ominęły.

Liliana Sonik.

Tymczasem staruchy (takie jak ja) wstawajcie z krzeseł.



Ja nie wstaję na razie. Wczoraj zwiedziłem kanał z innej perspektywy. Gasząc światło na hali kończąc pracę, nagle znalazłem się 1,20m niżej, w eleganckim wykroku.
10 dni pracy min stop i na finał taki brak koncentracji.
Tak Elwood... Jednak musisz.

Czasami potrzebny jest bodziec/sygnał dający przyspieszenie.

El Czariusz 25.01.2026 16:36

23.
Nie cieszy mnie wynik absolutnie. Z niższego fotela niż krzesła ale nie cieszy.
Zapalenie krtani ustąpiło, zastąpiło stłuczone kolano, goleń i podbicie stawu skokowego oraz spuchnięty palec... wskazujący lewej ręki. Uniemożliwia poprawny chwyt Barre.
Czy ja narzekam?
Nie.
Ćwiczyć, ćwiczyć, ćwiczyć.



Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 03:28.

Powered by vBulletin® Version 3.8.4
Copyright ©2000 - 2026, Jelsoft Enterprises Ltd.