View Full Version : Montenegro 2026 - (nie moto)
Życie płata figle.
Wszelkie problemy tego roku chce zostawić za sobą, dokonać resetu, dokonaćâŚ
Niestety właśnie te zawirowania sprawiły, że nie ukończyłem żadnej z Afryk aby móc palnąć poprawną motocyklową relację więc piszę to, co mogę a jednocześnie jeszcze bardziej utwierdzając się w przekonaniu, że jest to miejsce, ten kraj, który bardzo chętnie nazwałbym domem.
https://uploads.tapatalk-cdn.com/20260728/ba3b4a3c04260f5e0b5af89bd96bfeee.jpg
Zaczęło się niewinnie, rezerwacja na ostatnią chwilę wszystkiego bowiem nic nie było pewnegoâŚ
Ani Miss Excel nie wiedziała czy będzie miała przedłużoną umowę, ani ja czy wypłata będzie na czas⌠takâŚ
Ten rok jest w ogóle pokręcony, totalnie dlatego ten urlop to nie plażing czy smażing ale bardziej ucieczka od wszystkiego co zabiera radość.
Tak więc niech się ta historia napisze każdym dniem, każdym nowym oddechem z dala od wielkomiejskiego zgiełku czy tego mojego zadupia.
Po prostu uciec, aby móc naładować baterie do dalszego działania.
https://uploads.tapatalk-cdn.com/20260728/533bc6245c7dc7aabb0d65327da485aa.jpg
Po drodze taki widok zaczął już koić nerwy.
https://uploads.tapatalk-cdn.com/20260728/8bd713e2949872dbdadf1f948083132a.jpg
Dolecieliśmy
Odbiór samochodu i jazda. Po drodze tym razem przez Budve obowiązkowy punkt
https://uploads.tapatalk-cdn.com/20260728/89f93c9a9cbd2b1f0c4d2293430ef80e.jpg
Bar Panorama czy jakoś tak
Trasa Budva -Tivat szybka, prawie ukończona więc sprawnie poszło.
Dzień pierwszy się nie zakończył jeszcze ale chyba już potrzebuje na bieżąco pisać, co przyjdzie na język
Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk
Zazdroszczę - chętnie bym tam teraz był :)
Z tą kokakolą to nie mydl nam oczu :)
Jedna na pewno wyjechała sprawna:)
A mogłeś ją na kołach odstawić aby lepiej przetestować:)
Rano gębę do słońca!!!
To nie pesel, że 3-ci raz jestem nawet w tym samym pokoju. Mieliśmy zupełnie gdzie indziej być tym razem. Wybraliśmy coś pewnego dla nas, sprawdzonego. Ograniczenie totalnie niewiadomych aby jeździć po starych śmieciach.
Jesteśmy pod Tivatem.
Może 3 km od Tivat drogą.
https://uploads.tapatalk-cdn.com/20260728/0d32dbeff315d987785c342a4e5cbf6f.jpg
Namiary na lokal dam później łącznie z kontaktem do Dragany, której mama tutaj rządzi.
Nie macie pojęcia jak ciężko ten rok do tej pory był w moim wypadku.
Także teraz najbliższe dni mam zamiar w pełni się zregenerować aby mieć siły na zmiany, które mnie czekają.
Cdn.
Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk
Nie chcę ciebie martwić ale to jednak PESEL i może jeszcze priwyczka. Z każdym obrotem sekundnika coraz mniej się chce podejmowac wyzwanie niewygody czy niepewnosci i coś zmieniać. Nawet ten klimat ucieczki.... Jak ja to znam z autopsji.
Ale FORZA! Oddychaj! Pisz.
Wiesz co? Ja wciąż mam pod skórą buntownika, niezależnego człowieka ale ten rok dał mi naprawdę w kość.
Zaczęło się od niepewności etatu mojej kobitki, potem zawirowania u mnie w pracy i problemy ze zdrowiem na całego, blisko 3 tygodnie plackiem leżałem bez sił aby nawet po schodach iść.
Potem ciężki wypadek szwagra gdzie trzeba było zrobić pospolite ruszenie w rodzinie i wydawać kasę na ośrodek rehabilitacyjny, potem u mnie w pracy różnie bywało z wypłatami, gdzie człowiek nigdy nie wiedział jak cokolwiek planować…
Praca po 16-18h na dobę łączne z garażem aby jakoś podreperować budżet…
Stwierdzam, że wypaliłem się na maksa, wypaliłem na tyle, że przestało mnie wiele rzeczy cieszyć. Przestałem zauważać jak dni mijają…
Tak więc teraz upragniony urlop, gdzie w pełni mam wyłączony polski numer i wszyscy mogą mnie cmoknąć…
Nie powiem, to w pewnym sensie drugi urlop, gdzie staram się naładować baterie, pierwszy był u Chomika, chociaż 3/4 niego spędziłem w garażu ale to na własne życzenie, zresztą Chomik mnie na siłę starał odciągać hehe.
Teraz tu, z moją Miss Excel, więc mam wszystko :)
Coraz częściej się łapie, że nie miejsce ale osoby, z którymi można się dzielić tym wszystkim jest najistotniejsze.
Plan na Durmitor, aby tam zanocować i spędzić nieco czasu tylko tam. Rok temu sam Durmitor w deszczu a gdy juz wyjechaliśmy to doznaliśmy takiego spektaku światła, że zapragnęliśmy raz jeszcze tam być łącznie z wjechaniem na Savin Kuk kolejką.
Mam typowy zespół odstawienia pracy, orki raczej… więc już szukam sobie zajęcia hehe.
Nie mam bogatego portfolio podróżnego, dla wielu z Was to pewnie kolejny kraj, który dawno temu zaliczyliście ale dla mnie to ten pierwszy chociaż jestem tutaj już trzeci raz. Ma symboliczne znaczenie.
Wracając do tematu pesela, raz jeszcze to ujmę tak - wyjazd z kobitką, która ma lekką nerwice natręctw na punkcie organizacji to tutaj nie ma miejsca na „ryzyko”.
Ja mogę iść na żywioł, w ciemno, a jakby nie było noclegu albo coś innego to zawsze coś mogę improwizować. Wyjazd z moją Miss Excel nie jest spontanem zdecydowanie :haha2:
Za rok może w końcu pojadę na moto. Przez zimę chcę sobie go dobrze przygotować. Wyjazd solo, pewnie dobre dwa tygodnie, bez zbędnego planu, azymut, kilka czy tam kilkanaście opcjonalnych punktów na mapie i tyle. Bez spinania się o cokolwiek.
Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk
Niechcący wybiłem cię z narracji. Nie celowo, ot nie ja jeden nie potrafię się czasem ogarnąć i otwieram gębę. Może kwestia podobnego punktu.
Na podsumowanie zacytuję kogoś (Oskar Wilde? - nie pamiętam) kto ują to zwięźle: w starości najgorsze jest to, że wciąż jesteśmy młodzi.
CzarnyEZG
29.07.2026, 08:00
Pisz dalej. Nie szkodzi, że bez Afry :)
Najważniejsi są ludzie :)
Niechcący wybiłem cię z narracji. Nie celowo, ot nie ja jeden nie potrafię się czasem ogarnąć i otwieram gębę. Może kwestia podobnego punktu.
Na podsumowanie zacytuję kogoś (Oskar Wilde? - nie pamiętam) kto ują to zwięźle: w starości najgorsze jest to, że wciąż jesteśmy młodzi.
Totalnie się zgadzam.
A póki co to jest 9:17
Nie jestem uwalony w smarach czy olejach.
Nie muszę iść do garażu robić kolejnego moto
Taka realna przerwa.
Na koniec dnia coś naskrobie znowu
Dobrego dnia dla wszystkich
https://uploads.tapatalk-cdn.com/20260729/049656b39d700fc0ddb41f8f999cf366.jpg
Miłego 'resetu' ramires :Thumbs_Up:
Opowiadaj, wszystko jest w głowie i wystarczy tylko chcieć.
Pozdrowienia.
Tak dzisiaj taki totalny luz, plażowanie, którego nie lubię, dlatego większość czasu spędziłem w wodzie. Z zeszłego roku miałem maskę i rurkę aby coś tam pooglądać pod wodą. Przyznam szczerze, że trochę musiałem przywyknąć zanim odruch wymiotny ustał od trzymania ustnika.
Jednakże moja Miss Excel miała swój raj, spiekła się nieco, więc miałem a zasadzie nadal mam niezły ubaw :haha2:
Ten czas jakoś tak pozostał dla mnie mimo wszystko, poza jakimiś zdawkowymi rozmowami cieszyliśmy się spokojem, którego tak bardzo nam brakowało.
Łapałem się na tym, że nerwowo sprawdzałem telefon czy nikt nie dzwonił itp, ale… przypomniałem sobie po chwili, że mam PL numer wyłączony.
Dziwne to uczucie, gdy telefon normalnie dzwoni co chwila, czasami wręcz męczy.
Teraz bloga cisza. Czasem popatrzę na whatsapp i tyle. Spokój.
Łapie się co chwilę na tym, że jestem chyba pracoholikiem w pewnym sensie.
Jednakże jest to tylko pozorne. Problem jest inny, bardziej złożony pod każdym względem.
Nie uda mi się oczyścić z tego, co siedzi we mnie podczas tego wyjazdu, to już wiem doskonale. Chodzi o to, że potrzebuje czegoś innego. O ile zawsze lubię jeździć i poznawać nowe rzeczy z moją Miss Excel to tym razem do pelńi szczęścia potrzebuję samotności. Cóż, nie tym razem.
Jestem w Montenegro 3 raz z rzędu, rok w rok. Zakochałem się w tym kraju pomimo jego wad. Pokochałem natomiast dzięki pobocznym miejscom to, czego tak bardzo brakuje mi w Polsce, takiej normalności, spontaniczności, którą już dawno zatraciliśmy jako naród, chociaż wciąż w zakątkach z dala od wielkomiejskiego można tego doświadczyć.
Mówiłem wcześniej, że dosłownie mamy ten sam pokój 3 raz z rzędu. Nie jest to dla mnie pesel, bo ja osobiście potrzebuję suchego rowu i moskitery aby się przespać. Taki cichy konflikt pomiędzy mną a moją piękniejsza połową, która nieznosi niepewności.
Ja każdego dnia wyczekuję tego momentu, gdy oznajmię - jadę - to będzie tylko moje, tylko ja i moto, tylko ja i wlane myśli przeplatane kolejnymi kilometrami, które będą nieokreślone bowiem jak wspomniałem, plan będzie tylko ogólny - odnaleźć siebie - przy okazji zahaczając kilka punktów, które chcę osiągnąć wlasnie samemu. Móc usiąść, oddać się refleksji, dokonać oczyszczenia samego siebie.
Nie mam pojęcia czy będą fajerwerki czy tylko wpatrywanie się wieczorem w ognisko patrząc na palące się polana jako symbol przemijania. Kompletnie nie mam pojęcia.
Dzisiejsze plażowanie, moczenie się, bycie blisko najbliższej osoby a jednocześnie samemu z własnymi myślami była dla odmiany ciekawym doświadczeniem. Wiem jak to brzmi, ale to właśnie tutaj w tym miejscu umiem się totalnie wyciszyć. Czarnogórę odwiedzam już trochę jak dom rodzinny, który jest zamieszkiwany przez kogoś innego. Są emocje i wspomnienia ale każde odwiedziny dobitnie pokazują, że czas tego miejsca nie omija. Nie jest to w negatywnym aspekcie. Jest to po prostu świadomość tego, że nigdy się nie wchodzi do tej samej rzeki dwa razy. Nigdy nie będzie taką sama. Tak samo jak każdy rok nas samych zmienia. Czasem robimy się bardziej nerwowi a czasem uczymy się jeszcze bardziej utrzymywać dystans do wszystkiego.
Nie jestem żadnym podróżnikiem, odwiedziłem niewiele miejsc poza Polską ale ten szczególny dla mnie kraj zawsze mnie ciągnie. Gdy ten rok był jak domtej pory okrutny dla mnie tak myśl o tym, że w Durmitorze rok temu mocno nas zlało aby potem otrzymać tak fantazyjny spektakl światła… to naprawdę pozwala często przeciwstawić się wielu przeciwnością losu. Posiadanie takiej emocjonalnej kotwicy tutaj jest niesamowita.
Wyjazd dla mnie totalnie budżetowy, mam 200eu na rozrywkę i zatankowanie auta z wypożyczalni w dniu jego zdania. Wiecie co, totalnie mam to gdzieś. Cieszę się drobnostkami, mam teraz czas na to, aby właśnie skupić się na tym, aby móc doznawać tych emocji, ktore zawsze z automatu człowiek pomija.
Jutro chcemy zwiedzić Herzeg-Novi.
Od dwóch lat jakoś ciągle nie było po drodze. Zwiedzić starówkę, popatrzeć na to czy tamto. Napić się z tej studni, która kilka osób mi polecało. Wiem, że będzie fajnie. W weekend plan na dwa dni spędzone w Durmitorze. Nocleg oczywiście już moja Miss Excel musiała ogarnąć na całego. Śmieje się z tej nerwicy natręctw, gdzie nie ma miejsca na coś bez planu podczas gdy ja operuje w chaosie i na ostatnią chwilę. :haha2:
Więc jutrzejsze wojaże będą znowu odkrywaniem kojonego miasta, które jakoś nam uciekało.
Nieco informacji z pierwszej ręki.
Dużo usług jak i atrakcji podrożało średnio od 30-50% względem poprzedniego roku. Najbardziej mnie zabolał wynajem samochodu. Rok temu po lekkim targowaniu się miałem samochód dla ludu za 30eu/doba.
Ten rok to 50eu…
Tak więc w tym roku poznałem coś nowego zamiast kolejnego pojazdu kierowanego dla ludu (vw). Poznaję francuską myśl techniczną marki reno z klanu mechaników samochodowych herbu podnośnika samochodowego na masce.
152234
Na szczęście nocleg jest taki sam, a nawet tańszy. Za moją namową olaliśmy booking.com i zarezerwowaliśmy bezpośrednio ten sam pokój.
Różnica była bardzo duża.
Booking.com - 66€
Bezpośrednio - 40€
Czarnogóra idzie złą drogą z podnoszeniem cen na siłę. Chorwacja przypłaciła to strata obrotów. Dawny ukryty klejnot na Bałkanach przestaje być klejnotem.
Kraj zdecydowanie urokliwy i mający olbrzymi potencjał, obowiązkowo minimum raz do zwiedzenia ale próba zachłyśnięcia na fali wzrostu popularności może się odbić czkawką. To oczywiście subiektywna opinia, ale poparta 3 wizytami, które już mam niemalże za sobą.
Wracając do samego siebie, do tego czasu jaki teraz jest nadal będę chciał szukać samego siebie, szukać pokładów swojej spontaniczności i szczerości przed samym sobą.
Dla tych, którzy czytali poprzednie moje relacje z MNE szybko zauważą, że jest inna, bardziej nacechowana poszukiwaniem samego siebie będąc w tym przepięknym kraju niż nacechowanym sarkazmem opowieścią, która dobrze wchodzi ale na drugi dzień już się o niej nie pamięta.
Elegancko!
Rysuj mapę w drodze do siebie , abyś po powrocie znowu sie nie zgubił .
Dlugi_TA
30.07.2026, 09:08
Macie samochód, możecie odwiedzić ławeczkę nad przepaścią Grlo sokolovo:
https://maps.app.goo.gl/oVwk1xf48T2aNEjSA
https://maps.app.goo.gl/GzMYZ2aVh4XjYXcx5
Macie samochód, możecie odwiedzić ławeczkę nad przepaścią Grlo sokolovo:
https://maps.app.goo.gl/oVwk1xf48T2aNEjSA
https://maps.app.goo.gl/GzMYZ2aVh4XjYXcx5
Dzięki za punkt
Albania może w poniedziałek będzie łącznie z sh20 i Theth.
Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk
Cenami strzelą sobie w kolano. Turysta da się doić do pewnego momentu , bogaci będą się dawać cały czas i to pod nich cenniki są robione.
https://uploads.tapatalk-cdn.com/20260803/75a3928d48ca4645b5e36d11adc878a4.jpg
Praca zdalna jest ciężka
Cdn…
..., chyba nie jak czas na tytoń jest ;-)
https://uploads.tapatalk-cdn.com/20260803/dc37b4855a89188e31df230e978e9f1d.jpg
Mam też bez tytoniu.
Wybaczcie, kawę późno piłem
https://uploads.tapatalk-cdn.com/20260803/51fa9627966895bb914570c3644800b3.jpg
Fassi zapytał mnie na WhatsApp czy nie było męskiej. Odpowiedziałem zgodnie z prawdą, że chciałem się poczuć jak Fassi, aby może go lepiej zrozumieć :haha2:
https://uploads.tapatalk-cdn.com/20260803/18928b0312e0868eaeb490dbf220750c.jpg
https://uploads.tapatalk-cdn.com/20260803/3fdd2a814c58c89caea5c5e2b2b61c56.jpg
Ogólnie nadrobię dzisiaj pisanie.
Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk
Nic nie musisz nadrabiać, wypoczywaj, jak będziesz miał ochotę napisz :popcorn:
Nie pisz :)
Zaraz Ci napiszą, że nie umiesz wypoczywać.
Nie pisz :)
Zaraz Ci napiszą, że nie umiesz wypoczywać.
Nie odbierz tego źle ale pomyślałem o Tobie :haha2:
Widziałem nykkena
Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk
Bo wiecie... odpoczywać to też trzeba umieć
Ja pierdziu ale tam fajnie
https://uploads.tapatalk-cdn.com/20260803/784c64e8a5989f828809e05b9380b7f8.jpg
https://uploads.tapatalk-cdn.com/20260803/c35a490889011bf48ec735bc3c421a30.jpg
https://uploads.tapatalk-cdn.com/20260803/6c6e7f1cca508ba6e0b609c00dbbd67d.jpg
https://uploads.tapatalk-cdn.com/20260803/52cb06508b573c9eeb49ec9f07217193.jpg
https://uploads.tapatalk-cdn.com/20260803/7cba635f0add967f74f6d4509a78a2e0.jpg
https://uploads.tapatalk-cdn.com/20260803/e83d4734713f4d97d858da98eea84373.jpg
Dawny fort w Kotorze
Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk
To chyba Fort Goražda
Bylem w tym roku pierwszy raz,z butow tamtejsze forty wyrywaja
Nie odbierz tego źle ale pomyślałem o Tobie :haha2:
Widziałem nykkena
Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk
Ja tam nie mam co źle myśleć. Cytowałem kolegę.
Ta. Widziałem ten film co mi przysłałeś.
To chyba Fort Goražda
Bylem w tym roku pierwszy raz,z butow tamtejsze forty wyrywaja
Chcieliśmy piwnicę zwiedzić, ale po nastym gnieździe skorpionów i świadomości, że mam sandały odpuściłem
Fort sam petarda.
Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk
Na forty to najlepsze sa buty motocyklowe
Ja juz mapke forteczna tworze na przyszly lub ten rok.
Fort Vrmac
Moim zdaniem zeby bylo fajnie musza byc forty
Fort Kaballa
Powiem tak, ten okres roku zdecydowanie nie dla mnie jednak na jakieś zwiedzanie i wspinaczki.
Rok temu spoko, teraz powiedziałem nie.
Moja Miss Excel jakieś problemy z krążeniem więc nawet w tym roku Albanię darowaliśmy sobie.
a rok pewnie będę tutaj już solo na moto to będzie zupełnie inna bajka. I nie ta pora roku tylko bliżej drugiej połowy września lub czerwiec zanim przyjdą upały jak teraz.
Ale to co pokazujesz powyżej już mi się podoba.
Ale to na inny raz.
Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk
Ponizej fortu jest schron lodzi podwodnych.
A wlasciwie dwa,o tym drugim dowiedzialem sie juz jak w Serbii bylem.
Widzialem tylko ten mniejszy
FunkyKoval
03.08.2026, 22:29
widzę więcej zwiedzania niż łojenia
kiedy wracasz?
Ja to Ciebie Ramires-ku podziwiam... serio . Będąc na urlopie , "rąbiesz" dwie niezależne relacje na żywo , każda super 👍. W dodatku jesteś notorycznie złośliwie 😉 podszczypywany przez ogólnopolsko-niemiecką lożę szyderyów .... noo "Himen" z "Chuckiem N". w jednym 🙂.
152302
Obiecane Skorpiony. Im głębiej tym więcej i wszędzie.
Dla tych co nie byli wrzucę przejazd przez Durmitor oraz niemalże cały przejazd przez kanion Tary aż po granice (ciut wcześniej zawróciłem, bo wiedziałem, że będą korki więc nie ma 2 kilometrów)
Ogólnie ta część bardzo bardzo lubię. Durmitor jak zawsze petarda chociaż ja tylko asfaltową drogą - takie życie. Mówią, że fajny track tet-u tam jest
Dlugi_TA
04.08.2026, 10:01
Jak temperatura doskwiera a zdrowie oszczędzacie to możesz się bujnąć na Kapetanovo jezero, też góry i temperatura niższa - cały czas asfalt, choć droga wąska. Poniżej 2 linki z całkowitą trasą, bo google nie widzi fragmentu drogi i puszcza naokoło szutrami
https://maps.app.goo.gl/mF4X3nWe5QRPmy4z5
https://maps.app.goo.gl/4VfpbLQQcmd7ckgj6
Jak temperatura doskwiera a zdrowie oszczędzacie to możesz się bujnąć na Kapetanovo jezero, też góry i temperatura niższa - cały czas asfalt, choć droga wąska. Poniżej 2 linki z całkowitą trasą, bo google nie widzi fragmentu drogi i puszcza naokoło szutrami
https://maps.app.goo.gl/mF4X3nWe5QRPmy4z5
https://maps.app.goo.gl/4VfpbLQQcmd7ckgj6
Po rozmowie ze znajomym uzmysłowiłem sobie, że podpisywałem dokument dotyczący gdzie będę jeździć. Sprawdziłem auto i mam nadajnik GPS. Po ostatnich danych jakie gdzieś w sieci znalazłem to wole nie musieć odkupywać opon bo takie numery robią, skoro miał być tylko asfalt.
Dlatego ogolnie ostrożnie podchodzę do offroadowania bolidem herbu lewarek
Długi, sądziłem, że już znam dobrze Czarnogórę a Ty mnie skutecznie wyprowadzasz z błędu. Oczywiście piszę to w pozytywnym tonie.
Mam w samej Czarnogórze chyba z 50 punktów, gdzie chciałbym dojechać na moto. Nawet przybliżone noclegi.
Wiem, że to tylko takie gadanie, ale mógłbym kilka lat tutaj spędzić, nawet zaangażować się w poprawę warunków dla turystów ale zachowując totalny klimat i nie ingerując w dobra naturalne i widokowe tego kraju.
Plan był w ogóle aby Dubrovnik zaliczyć podczas tego wyjazdu, ale podarowaliśmy sobie ze względu na sytuację na granicy Chorwacja-Czarnogóra.
Dzisiaj rano sprawdzałem jak z przejazdem i… korki średnio mają po 10-15km, 5km to jakieś 6-8 godzin…
Sytuacja jest tak napięta, że wprowadzono stan wyjątkowy na granicy. Nawet lokalni, z którymi rozmawiam mówią, że tak źle nie było. Zaczęło się od zwykłej złośliwości Chorwatów, którzy pozostawili jedną bramkę w stronę Czarnogóry.
Jak na złość za to, że właśnie ludzie spędzający czas w Czarnogórze odwiedzają tylko Chorwację a nie pozostają tam na urlop bo… jest za drogo.
Chorwacja odnotowała spadek (o tych danych mówią oficjalnie) o 7-9% turystów. Tyle, że w tych procentach jest około połowy gości z Niemiec i Austrii, którzy generowali ponad 30% przychodu. Nie trzeba tłumaczyć, że oficjalne dane są jak zawsze zaniżone.
Turyści w Chorwacji doszli do ściany, że po prostu nie stać ich na to wszystko.
Dobra, koniec politykowania.
Pierwsze dwa dni złapałem się, że jeszcze myślałem o pracy, o swoim podejściu do zawodowego życia. Dzisiaj dopiero pisząc to, co powyżej dopiero zacząłem przez chwilę o tym myśleć. Reset zawodowy i mentalny zaliczony.
Nawet nie zdawałem sobie sprawy, jak dobrze jest nie musieć zasuwać po 16h na dobę.
Zdjęcia i pełną relację wrzucę po powrocie.
Materiału mam sporo, ale nie ukrywam, że tym razem chciałem bardziej tutaj być niż wszystko dokumentować aby móc po prostu nacieszyć się tym niesamowitym krajem.
Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk
Czyta się z zaciekawieniem 👍
Ale ja w kwestii formalnej: nie ma czegoś takiego jak "nadajnik GPS". Przynajmniej w sensie w jakim to opisujesz.
Turyści w Chorwacji doszli do ściany, że po prostu nie stać ich na to wszystko.
no cóż... ale, że natura nie lubi próżni to Chorwaci wpadli na fhooy szatański pomysł i jak ich nie lubię za paragony grozy tak TO jest po prostu genialne.
https://www.youtube.com/watch?v=S2Uqg1va_pI
przecież dla Merykanów tam wciąż będzie jak za półdarmo ;)
Czyta się z zaciekawieniem 👍
Ale ja w kwestii formalnej: nie ma czegoś takiego jak "nadajnik GPS". Przynajmniej w sensie w jakim to opisujesz.
Masz rację. Lokalizator GPS/gsm
Wrzucę zdjęcie tej kostki potem.
Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk
Dlugi_TA
04.08.2026, 13:39
Po rozmowie ze znajomym uzmysłowiłem sobie, że podpisywałem dokument dotyczący gdzie będę jeździć. Sprawdziłem auto i mam nadajnik GPS. Po ostatnich danych jakie gdzieś w sieci znalazłem to wole nie musieć odkupywać opon bo takie numery robią, skoro miał być tylko asfalt.
Dlatego ogolnie ostrożnie podchodzę do offroadowania bolidem herbu lewarek
Trasa jaką Ci zapodałem to jest tylko asfalt, 2 lata temu chciałem dojechać bardziej od zachodu, ale tam było sporo szutru z luźnymi kamieniami - zrezygnowałem, bo byłem sam. Rok temu wyszukałem sobie tę drogę od południa - tylko asfalt.
Długi, sądziłem, że już znam dobrze Czarnogórę a Ty mnie skutecznie wyprowadzasz z błędu. Oczywiście piszę to w pozytywnym tonie.
Ciągnie mnie tam tak jak i Ciebie, na przyszły rok chyba tam znów uderzę, w tym roku BG i RO jakoś mnie nie zachwyciły, choć parę miejsc fajnych było.
Wiem, że to tylko takie gadanie, ale mógłbym kilka lat tutaj spędzić, nawet zaangażować się w poprawę warunków dla turystów ale zachowując totalny klimat i nie ingerując w dobra naturalne i widokowe tego kraju.
Może jak tam jesteś na miejscu to będziesz coś wiedział, bo dziwne informacje się pojawiły odnośnie MNE
Wszyscy turyści muszą posiadać kompletny i dokładny rejestr miejsc, w których nocowali podczas pobytu w kraju; będzie on sprawdzany na granicy przy wyjeździe.
- Obowiązkowa jest rejestracja w ciągu 24 godzin od wjazdu do kraju oraz rejestracja każdego kolejnego noclegu.
- Brak pełnej rejestracji pobytu skutkuje nałożeniem przy wyjeździe grzywny w wysokości od 60 do 600 euro.
- Należy wyraźnie wymagać rejestracji w każdym miejscu, w którym się zatrzymujesz (hotel, kemping itp.).
- Opłata klimatyczna wynosi 1 euro za osobę za noc.
Lato 2026 roku będzie pierwszym sezonem, w którym każdy obiekt noclegowy (hotel, kemping, prywatny pensjonat) będzie miał dostęp do aplikacji i obowiązek rejestrowania wszystkich gości. W rezultacie rejestracja w punktach informacji turystycznej staje się trudniejsza.
Niezależnie od oceny słuszności tych przepisów, kary nakłada się obecnie na obie strony: zarówno na turystów, jak i na przedsiębiorców, którzy nie rejestrują gości. Celem jest zwiększenie dochodów gmin z tytułu opłaty klimatycznej oraz ograniczenie unikania opodatkowania przez nieformalne kempingi i firmy rozliczające się gotówkowo.
Plan był w ogóle aby Dubrovnik zaliczyć podczas tego wyjazdu, ale podarowaliśmy sobie ze względu na sytuację na granicy Chorwacja-Czarnogóra.
Dzisiaj rano sprawdzałem jak z przejazdem i… korki średnio mają po 10-15km, 5km to jakieś 6-8 godzin…
Sytuacja jest tak napięta, że wprowadzono stan wyjątkowy na granicy. Nawet lokalni, z którymi rozmawiam mówią, że tak źle nie było. Zaczęło się od zwykłej złośliwości Chorwatów, którzy pozostawili jedną bramkę w stronę Czarnogóry.
Jak na złość za to, że właśnie ludzie spędzający czas w Czarnogórze odwiedzają tylko Chorwację a nie pozostają tam na urlop bo… jest za drogo.
W zeszłym roku pod wieczór byłem w okolicy Herceg Novi z zamiarem przeskoczenia jeszcze do HR i tam poszukania noclegów - zdębiałem jak zobaczyłem ceny, wychodziły pod 1k PLN za noc. Na szczęście znalazłem w MNE dość blisko Granični prijelaz Vitaljina...
Spokojności ;)
ODP:
Obowiązkowa jest rejestracja w ciągu 24 godzin od wjazdu do kraju oraz rejestracja każdego kolejnego noclegu.
- Brak pełnej rejestracji pobytu skutkuje nałożeniem przy wyjeździe grzywny w wysokości od 60 do 600 euro.
- Należy wyraźnie wymagać rejestracji w każdym miejscu, w którym się zatrzymujesz (hotel, kemping itp.)..."
Już dwa lata temu właściciel domu który wynajmowałem w MNE, okolice Ulcinj, pierwszego dnia przyszedł i prawie za rękę zaprowadził mnie do Punktu Turystycznego czy tam innej Informacji Turystycznej w celu wykupu opłaty "klimatycznej" i rejestracji pobytu. Baardzo nalegał by to zapłacić bo policja może skontrolować i dać karę. Każdy dostał swój blankiet wypisany na podstawie danych z paszportu.
Także to jak widać dwa lata temu obowiązywało.
Swoją drogą, mieszkaliśmy w MNE pośród domków , których właścielami byli Kosowiacy z Pristiny (ziomki z woja). Co ciekawe, jedna z nadmorskich włości była w naszego najemcy rodzinie od pokoleń (nadal mieszkają tu jego dziadkowie).
https://uploads.tapatalk-cdn.com/20260804/d40bf0155adfbb569b89f4baea8b4655.jpg
Co roku właścicielka apartamentu takie coś nam wystawia.
Ona to ogarnia za nas. Tylko skan paszportu jej dajemy
Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk
O coś w ten deseń.
Tylko bumaga mniejsza. W paszport mieścił się kartonik. No i kazdy dostawał swój meldunek.
Ta 'prijava' to u nich standard od wielu lat. W SRB z tym czasami miałem niezłe hocki i chociaż ja tam miałem wizy długoterminowe / rezydencję to i tak za każdym razem musiałem dymać na posterunek. Odjava też była obowiązkowa w sumie.
Wczoraj wróciłem, ale ochłonąłem :haha2:
Jednakże póki wspomnienia i przemyślenia są świeże (zanim zacznę spamować zdjęciami) chcę zapisać, aby nic nie uciekło.
Zacząłem ten wątek w nieco depresyjnym klimacie - zdecydowanie nie pod kątem kraju jakim jest Czarnogóra, ale tego co się działo u mnie i dlaczego potrzebowałem mieć swobodę wyłączenia telefonu, odpoczynku od wszystkiego - chociaż z moją Miss Excel to nie zawsze jest fizyczny odpoczynek, bo dnie w większości mieliśmy aktywne pod kątem jazdy samochodem czy zwiedzania perełek tego kraju.
Obecnie na grupach FB zrobiła się nagonka na Czarnogórę totalnie deprecjonując jej urok. Chyba jest już ten moment, że mogę ten kraj (subiektywnie) ocenić.
Wieli z Was tutaj było i to nie jeden raz.
Ja byłem teraz 3 raz, mam przejechane łącznie ponad 5500km po tym kraju - oczywiście część trasy się pokrywa, bo struktura dróg jest stała.
Zacznę od negatywnych rzeczy, które postępują BARDZO szybko.
Czarnogóra złapała przysłowiową falę, na której idzie bardzo mocno do przodu. Komercjalizacja, coraz wyższe ceny wszystkiego jest faktem. Na swoim przykładzie mogę powiedzieć, że jak pierwszy raz był przyjazny finansowo tak ten już taki nie był. Oczywiście piszę to z perspektywy turysty, który przyleciał do Czarnogóry i wynajął sobie samochód itp. a nie jako motocyklista, który w zupełnie inny sposób zwiedza ten kraj. Miejcie to proszę na uwadze.
1. Ceny
Pomijając oczywiście sklepy i markety gastronomia z roku na rok idzie średnio o 20-30% do góry - pomijając o dziwo lokalne małe pizzerie czy knajpki, gdzie dla lokalnych to są główne punkty.
Cena atrakcji jak kolejka na Lovcen gdzie jest coraz bardziej znienawidzony Forza Kuk - kilka eu co roku idzie w górę.
Dlaczego Forza Kuk jest znienawidzony? Miałem okazję pogadać z tubylcami na temat tego miejsca nie zdradzając wcześniej, że już znam to miejsce - zdania były bardzo zbieżne - negatywnie. Sieć hoteli Forza to twór, który wzorem Chorwacji z roku na rok ciśnie ile wlezie ceny w górę badając, czy już nie przesadzają. Obsługa na górze - to jakiś dramat. Rok temu już napisałem, że zmieniło się bardzo negatywnie, ale ten rok to przeszli samych siebie (opinia tubylców). Chamstwo, dorzucane sztucznie pozycje na paragonach (grozy), ocenianie klientów na podstawie ubioru czy drogich dodatków noszonych przez klientów - standard. Jak się nie zostawia setek euro za kolację i nie najmuje płatnego miejsca na tarasie widokowym - jesteś biedak co tu robisz... Po tych opiniach w tym roku sobie podarowaliśmy wjazd w ogóle na górę, aby pozostawić sobie dobre wspomnienia po poprzednich wizytach.
2. Obsługa
W wielu wypadkach widać "przemęczenie" obsługi, co przekłada się zawsze na odbiór tejże obsługi. Przykład kawiarni w Peraście. Mamy tam kilka punktów gdzie na kawę (głównie ja) a moja Miss Excel jakieś winko czy koktail sobie zawsze zamawiała. Tym razem zaraz po otrzymaniu napojów i dziwnych komentarzy naprawdę czuliśmy się jak klasa niższa w porównaniu do rodzinki obok, która zamówiła chyba całą kartę dań dla swojej 6 osobnikowej bandy (celowe określenie ze względu na ich zachowanie - narodowość nietutejsza - nie chcę wchodzić dalej w ten temat). Wybraliśmy jeszcze mniejsze punkty później i im były bardziej lokalne tym było lepiej, wręcz o niebo lepiej. Widać było szczerze zainteresowanie kelnera nawet jak zamawialiśmy kawę czy jakiś tam deser. Często w ciepły sposób proponowali coś, do było naprawdę smaczne i nie dziurawiło portfela. Jedna knajpka zapadła mi w pamięci - sam właściciel nie dość, że był bardzo sympatyczny to szczerze miał pojęcie o kawie, przegadaliśmy z 15 minut o kawie, o tym jakie gusta mają mieszkańcy różnych krajów, jaką on lubi a czego np. rosyjscy czy czescy klienci nie lubią. Mega dobre wrażenie. Na koniec polecił nam dwa dobre gatunki kawy, które on sam pije, które dla mnie były strzałem w dziesiątkę. Najlepsze było to, że polecił co i gdzie mamy kupić sobie w sklepie - zrobił na szybko dwa espresso abym mógł poczuć różnicę w kawie. Teraz wiem, że jeśli znowu tam będę to właśnie u tego gościa.
3. Drogi
To, na co rok temu narzekać było można jest niemalże ukończone. Widać, że robią co mogą, ale... nie w sezonie, aby nie utrudniać ruchu. Na czas największego sezonu postarali się przerwać blokowanie dróg maszynami, aby było dobrze.
Główna trasa Tivat - Budva - kiedyś 60-90min a czasem dłużej - teraz maksymalnie 25 min - są jeszcze wystające studzienki, ale po sezonie będą kłaść ostatnią warstwę asfaltu, ale praktycznie każda studzienka jest oznaczona pachołkiem, aby w nią nie wjechać. Oświetlenie dróg jeszcze nie działa wszędzie. Trasa Kotor - Pluzine już ukończona. W okolicach Zabjaka będą coś robić, ogólnie spora poprawa i robią na bieżąco.
3.1 - Parkingi
Tutaj nigdy się za wiele nie zmieni, kraj jest mały, miasta ciasne, coraz mocniejsza zabudowa sprawia, że fizycznie po prostu nie ma miejsca na to, aby wygospodarować miejsca na jeszcze więcej parkingów, czego większość turystów po prostu nie rozumie.
4. Kierowcy
Tutaj dramat, ale...
Lokalni znają każdą dziurę i wiedzą jak jeździć, ale kierunkowskazy są umowne. Widać jak bardzo nie ogarniają rond.
W tym roku widać było jak kiepsko radzą sobie z rondami, gdzie są 2 pasy... to w zasadzie jedyne do czego można się doczepić. Jak są korki to o dziwo dosyć sprawnie im idzie jazda na suwak.
Parkowanie jak leci - standard, ale oni tak mają. Trzeba pamiętać, że ten kraj ma niespełna 700 tyś stałych mieszkańców a ostatni weekend spowodował, że przybyło ponad drugie tyle turystów, którzy przekroczyli granicę Czarnogóry, więc wszystko gdzieś siadło siłą rzeczy. Osobiście bardzo szybko przywyknąłem to zwyczajów tego kraju i wiedziałem na co sobie mogę pozwolić i jazda dla mnie była naturalna.
Najgorzej było jednak z rejestracjami BIH i SRB, gdzie oni pozwalali sobie na bardzo dużo, strasznie zuchwały styl jazdy, ale najgorsi byli z Albanii w starych golfach czy merdecesach.
Naczytałem się o tym, jak to rzekomo tubylcy źle się poruszają po drogach. Dużo osób zapomina, że jest tutaj bardzo dużo samochodów z wypożyczalni, gdzie typowo miejscy/europejscy kierowcy są i nie do końca ogarniają zasad, jakie są mniej lub bardziej pisane. Szybko można poznać takich np. włączone światła (tam gdzie nie ma dziennych), używanie kierunkowskazów, przepuszczanie pieszych itp - od razu wiadomo, że jest spoza Czarnogóry.
Ogólnie jazda po Czarnogórze jest dla mnie przyjemna, są świry jak wszędzie, ale jeździ się dobrze, nawet bardzo dobrze z mojego punktu widzenia. Gdy wracaliśmy z Durmitoru trafiło się kilka ciężarówek, które wiedząc, że nie jadą tak szybko potrafiły czasem się wręcz zatrzymać na poboczu i przepuścić osobówki i jechać dalej. Ciekawe to było. Dla tych, którzy nie byli słowo wyjaśnienia. Czarnogóra to kraj górzysty, pobocza są czymś rzadkim, drogi są dosyć wąskie i to wszystko sprawia, że jest tam trochę inna kultura jazdy. Dla mnie bomba.
Negatywnie BARDZO oceniam jednak jeden przepis - może nie sam przepis, ale jego stosowanie.
Jest sporo miejsc, np. serpentyny, gdzie droga często jest tak wąska, że dwa małe samochody często nie mają miejsca na to, aby się wyminąć. To jakby oczywiste jest dla mnie, że trzeba być ostrożnym i kreatywnym, aby samochodu nie uszkodzić. Zmorą są tutaj właśnie kierowcy spoza tego kraju, których paraliżuje strach i zamiast zjechać do krawędzi jezdni/muru zatrzymują się i liczą, że osoba jadąca z przeciwnego kierunku odwali jakiś cud i magicznie przeskoczy jego samochód. Wspomniałem, że pobocza są rzadkością. Na serpentynach jest tak, że gdy kończy się asfalt na brzegu drogi to od razu jest rów, którym spływać ma woda i... często może spowodować zwis koła, gdy się do niego wpadnie.
Kolejna negatywna rzecz to pierwszeństwo. Mam wyuczony nawyk, że osoby jadące pod górę mają pierwszeństwo, co tam nie jest czymś oczywistym. Tam bardzo często zatrzymuje się ten, co ma fragment pobocza i może przepuścić drugiego. Trzeba o tym pamiętać, szczególnie, że napływowi kierowcy nie ogarniają ultra wąskich mijanek, gdzie często składać trzeba lusterka - dosłownie.
Masa skuterów i maxi skuterów, głównie miasta.
I teraz perełka - wspominałem o okolicznych serpentynach, gdzie jest wąsko i nie ma poboczy.
Durmitor natomiast jest dla wielu naprawdę wyzwaniem. Tam sporo jest "ślepych" zakrętów, gdzie nie widać, czy ktoś jedzie z przeciwnej strony i powodowało jak dla mnie śmieszne sytuacje. Tam to dopiero jest jazda bez trzymanki.
W okresie, w którym byłem był cyrk na kółkach jeśli chodzi o przejścia graniczne z Chorwacją. Totalny burdel na kółkach. Winna jest Chorwacja, która złośliwie na weekend pozostawiła... jedną bramkę. Kolejki były na 5-12 godzin w zależności od pory. Strasznie im nie było na rękę, że w tym roku Chorwacja była dla wielu krajem tranzytowym a nie docelowym... Stąd taka jazda była.
5. Ludzie
Czarnogóra jest dla mnie przepięknym krajem.
Krajem, który jest inny niż Polska, Czechy i Słowacja czy inne okoliczne europejskie kraje.
Po wielu przeczytanych opiniach jak to niektórzy opisywali tylko negatywne strony tego kraju, bo oczekiwali europejskich standardów... ręce mi opadły.
Kraj ten jest po rozłamie, wojnie, totalnie długo panującej komunie. Jest poza paroma regionami bieda lub zarobki pozwalające na podstawowe potrzeby. Widać to gołym okiem. Mentalność bałkańska jest inna od naszej. Tak samo kultura.
Przeszli wiele i chcą normalności, tyle, że ich główne źródła dochodu obecnie to właśnie turystyka. Przemysłu tam nie ma jako tako. Ale ten kraj z drugiej strony ma wszystko (jeszcze, bo pchają się do EU jak tylko mogą).
Mają jeszcze w sobie normalność, życzliwość wobec siebie. Towarzyskie życie, otwartość, spontaniczność. Widziałem dzwon dwóch samochodów. Wyskoczyli do siebie, coś tam krzyczeli a potem podali sobie ręce, jeden drugiemu pomógł zepchnąć auto z drogi, był korek to mogłem to wszystko obserwować. Jak już auta stały na poboczu to jeden wyciągnął dwie wody i dał drugiemu. Może to śmieszne, ale urzekło mnie to.
6. Krajobraz
Ten kraj chociaż niewielki jest niesamowity.
Od przepięknego nabrzeża, głównie skaliste po niesamowite góry i jeziora.
Nie da się jeden raz przejechać tego kraju, aby czegoś nowego nie zobaczyć nawet jadąc głównymi drogami.
Kilka naprawdę urokliwych miast jak Perast, który trochę nawet odstaje architekturą i pięknem od reszty. Kilka starych miast - tych zabytkowych fragmentów jak Kotor, Budva, Bar (Stary Bar), Herceg-Novi. Po prostu bajka.
Nie można również zapomnieć o kanionach i zaporze, gdzie sama trasa przez "100" tuneli też wyrywa z butów - wrzucę surowe filmy z gopro z przejazdu w stronę granicy i z powrotem do Pluzine jak również przejazd samochodem przez Durmitor.
Kilka potężnych portów dla jachtów i motorówek. Do Kotoru wpływają wielkie wycieczkowce co też robi wrażenie.
7. Śmieci
Tu nie pozostawię suchej nitki, ale nie na kraju, ale na turystach.
Mało kiedy jestem agresywny, ale puściły mi nerwy, gdy przy mnie pier...ny żabojad dosłownie wypierniczył górę śmieci z kampera na parkingu. Wyskoczyła nawet jego kobieta i zaczęła coś w swoim narzeczu do mnie się wydzierać, koleś ewidentnie miał takie akcje w zwyczaju, bo stwierdził, że niby wszyscy tak robią. Zastawiłem mu samochodem drogę wyjazdu i kazałem to wszystko zabrać. Ignorował mnie. Cóż... wziąłem ze sobą swój słowiański wkurw i chwyciłem za jeden z worków za jego kamperem, które wywalił i wpierniczyłem mu przez tylne drzwi z powrotem do środka. Coś tam wymachiwał i groził, ale w narzeczu wkurwu mojego pozbierał resztę swoich śmieci. W międzyczasie jakiś tubylec widząc co odstawiam, bił brawo po czym podszedł i pytał, skąd jestem, poczęstował papierosem i patrzył z podziwem, jak ten zapyziały żabojad sprząta po sobie. Wywiązała się rozmowa, gdzie opowiedział, że owszem, widzą takie sytuacje, ale nie mają siły sprawczej, aby temu przeciwdziałać. W Durmitorze są określone miejsca, gdzie działają służby odpowiedzialne za wywóz śmieci i nie zawsze to dobrze działa.
Faktem jest, że kosze tam są rzadkością w pobliżu atrakcji, ale powiedział, że nawet jakby były to nie zmieni to faktu, że ludzie są problemem.
Kraj ten, do którego na bank wrócę jeszcze kilka razu jest dla mnie wyjątkowy - taki pierwszy, z którym mam tak mocno związane emocje. W tym kraju/miejscu mogę naprawdę odetchnąć psychicznie. Nie pamiętam już kiedy mogłem nie myśleć o pracy, o tegorocznym cyrku jaki mam. Wyłączony telefon, pozostawiony whatsapp i tyle. Dzisiaj tak naprawdę zacząłem myśleć bardziej o przyziemnych sprawach. Niesamowite. Jedyne czego mi brakowało w tym roku to opcji, aby przenocować samym Durmitorze i obudzić się tam z widokiem na piękno tego parku.
Tak, jest to kraj, który się zmienia, komercjalizuje, ale tam komercjalizacja postępuje wokół wybrzeża podczas, gdy północna część kraju jest nadal niemalże bez zmian. Remonty i poprawa infrastruktury jest widoczna, budowanie domków czy wręcz apartamentowców jest widoczna. Kiedyś muszą to zrobić więc nie ma co winić nikogo, że czasem są roboty.
Polecę KAŻDEMU ten kraj, kto jest normalny i myślący (nie będzie oczekiwał chorych standardów, tylko potrafi przyjąć kraj takim jaki jest).
Przeraża mnie fakt, że dużo ludzi jadąc do obcego kraju spodziewa się, że wszystko będzie jak w "domu", gdzie jest cywilizacja jak to niektórzy określają. Dla mnie jest to chore. W Podgoricy spotkałem się z sytuacją, że turyści narzekali, że nie działa 5G... że trzeba przejść te 200m z samolotu po płycie lotniska do budynku...
Podsumowując - CZARNOGÓRA jest i będzie na stałej liście krajów, gdzie z niekłamaną przyjemnością wrócę i w przyszłym roku zdecydowanie na moto.
Atrakcji militarnych jest sporo, chociaż większości nie zwiedziłem - nie roztrząsajmy tego tematu (kobieta) :lol8:
Fotograficznie nie spinałem się, wziąłem lustrzankę, ale gównie użyłem jej kilka razy w Durmitorze. Powód? Nie planowaliśmy wyjazdu foto, gdzie robiłbym wcześniej rekonesans pod określone kadry i porę dnia, więc telefon w 90% mi wystarczał (to był powód, dla którego kiedyś podpisałem cyrograf z operatorem, aby wziąć iPhone, co jest strzałem w dziesiątkę).
Całe te wakacje - całe 9 dni naładowały moje baterie. Na długi czas. Nawet coraz częściej przez głowę przelatuje myśl, że mógłbym tam mieszkać, chociaż jak wiecie - wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma. Nie mam pojęcia jak tam rynek pracy wygląda poza turystyką. Język bym raczej szybko opanował, co jakoś specjalnie trudny nie jest. Nie potrafię póki co sklecić zdania ale coraz więcej rozumiem. Coraz bardziej korci mnie zobaczyć ten kraj jesienią, poza sezonem lub wręcz zimą, kto wie... może kiedyś.
Pobyt tam wyczyścił skutecznie moje negatywne emocje, pozwolił na poczucie spokoju, którego tak bardzo mi brakowało. Piękne uczucie. Teraz czas na działanie. Na ułożenie sobie spraw zawodowych, zmianę toksycznego miejsca na coś lepszego (mam nadzieję).
Może przydługawe, ale szczerze mówię (piszę) jak jest. Wyjazd jako oczyszczenie przepiękny, gdyby nie fundusze a raczej ich brak mógłbym tam jeszcze dłużej posiedzieć, ale sami rozumiecie, to tylko wakacje. Przepiękny oddech jeszcze normalnością, przepięknymi widokami w jednym miejscu (zatoka kotorska), gdzie macie morze, góry, przepiękne panoramy w jednym miejscu. Wiem, że zachwycam się obcym krajem, podczas gdy mamy tu, w Polsce przepiękne różnorodne miejsca, ale cała ta Czarnogóra to też dawne marzenie, które nabyłem czytając wielu z Was tutaj na forum. Słuchając o tym egzotycznym (wówczas) dla mnie kraju. Teraz z perspektywy czasu, gdy mogę powiedzieć, że już znam ten kraj chcę mieć jego obraz taki, jaki poznałem, nawet jeśli się zmieni. Zawsze będzie miejscem, gdzie czuję się po prostu wybornie i gdy zaznam jeszcze dzikości krajobrazów, która dostępna jest na motocyklu jadąc bezdrożami to będę mógł wewnętrznie postawić kropkę nad "i" i wiedzieć, że marzenie jest zupełne.
Chciałem też podziękować z całego serca Wam, którzy zaszczepili mniej lub bardziej świadomie tego wirusa chęci zwiedzania Bałkan. Za wszelkie sugestie co do punktów, uwagi co robić a czego nie robić.
Za cierpliwość do moich czasem dziwnych pytań o ten kraj.
Krótko mówiąc macie w ryj - nic już nie będzie takie, jakie było zanim nie dołączyłem na to forum :haha2:
--
Mieszkaliśmy jak co roku w tym miejscu:
https://maps.app.goo.gl/LWotuSHm5auRZ3B57
Kontakt: Dragana +382 69 508 549 (czarnogórski i angielski) - również ten telefon to whatsapp - możecie się na mnie powołać, nic z tego nie mam poza satysfakcją.
Można rezerwować przez Booking (60-65eu) jak i osobiście (40eu)
Tym razem wszystko poza booking ogarnęliśmy sprawnie i bez żadnego problemu. Właścicielka (de facto mama Dragany) nie mówi po angielsku, jej mąż owszem - ale przywitała nas jak swoich, z takim szczerym serdecznym uśmiechem.
Mieliśmy pokój za 40eu/doba z prywatną (wewnątrz pokoju) łazienką, klimatyzacją, TV (którego ani razu nie użyliśmy). Wspólny taras (dorzucę film/zdjęcia)
Miejsce sprawdzone. Naprawdę dobra baza wypadowa niemalże w każdym kierunku a jednocześnie poza centrum. W pobliżu 2 sklepy lokalne i świetna mała pizzeria (https://maps.app.goo.gl/GHcrxAyXG6o7Hkoe6)
Jest parking pod winoroślą, też fajny klimat.
CZARNOGÓRA jak dla mnie jest wciąż przepięknym klejnotem, który minimum raz w życiu trzeba zobaczyć. Mnie wciąż mało!
CzarnyEZG
07.08.2026, 14:31
I pięknie :)
Musisz się zwrócić do Ministry of Tourism o subwencję za taką piękną reklamę, wieczności z tym optymizmem i co by baterie się nie rozładowały :D
Dla mnie najładniejszy kraj z Bełkanów - w tym roku byłem pierwszy raz i mimo że zapłaciłem mandat chciałbym wrócić :)
muszel72
08.08.2026, 20:20
Cudnie. Byłem kilka razy i zawsze miejscówkę miałem obok Herceg we wsi Dienovici. Z Twojej relacji znów czegoś się dowiedziałem. Dziękuję.
Cudnie. Byłem kilka razy i zawsze miejscówkę miałem obok Herceg we wsi Dienovici. Z Twojej relacji znów czegoś się dowiedziałem. Dziękuję.
Tą część znam najmniej prawdę mówiąc. W tym roku chciałem w końcu zwiedzić "starówkę" bo reszta mnie jakoś nie porwała prawdę mówiąc.
Byliśmy zwiedzić Kanli Kulę a potem na stare miasto, które nie do końca nas porwało jak porwał nas Kotor czy Budva. Ma swój urok, nie ma wątpliwości, ale to już nie było to "stare miasto".
Zaskoczeni byliśmy jak sprawnie przeprawa promowa tam działa. Wracaliśmy po 16-17 i wiedzieliśmy, że będą korki w Kotorze, które chcieliśmy przeskoczyć i to było dobrym wyborem. Prom kosztuje 5eu jak dobrze pamiętam i kursują w godzinach szczytu 4 naraz więc naprawdę idzie to sprawnie.
Jedyne co nieco popsuło już odbiór tego wypadu to tradycyjne korki w samym Tivacie, tam zawsze ciasno jest dlatego aż tak bardzo nie spieszyliśmy się aby tam postać. Zamiast tracić czas wybraliśmy sobie trasę dokoła miasta, po tych wąskich nadbrzeżnych drogach. Oczywiście ciasno, często są zatory bo ktoś nie ogarnia, że gdy jest miejsce na schowanie się aby puścić pojazd, który już prawie trze o mur od strony wody lub ma 2cm do głębokiego uskoku wzdłuż końca asfaltu na boku drogi... Jak wspominałem, w takich sytuacjach bardzo szybko widać kto jest wprawiony i raczej "swój" od turysty, który totalnie nie ogarnia jazdy po tym rejonie i tych drogach.
Przeglądam właśnie zdjęcia, typuję jakieś do wrzucenia i uświadamiam sobie bardziej, że NIC nie odda bycia tam na żywo, szczególnie z Durmitoru.
Nic też nie odda klimatu jazdy wzdłuż kanionu rzeki Tara. Z ręką na sercu polecę/przymuszę/zachęcę aby tam się chociaż raz udać.
Wcześniej zapomniałem napisać, że dopiero w tym roku zapłaciłem za przejazd przez Durmitor strażnikowi - wszak to park krajobrazowy.
Łapię się właśnie, że mógłbym opisywać każdy kamień jaki widziałem po drodze :haha2:
Kraj, który gdy raz się odwiedzi, a szczególnie na moto (tak przypuszczam... jeszcze) wryje się głęboko w pamięć i serce, że często się tam będzie wracało myślami. Może jestem nieco sentymentalny co do takich spraw, ale urok pamięci emocjonalnej na wysokim poziomie. Wraz z obrazami w głowie rejestrowałem jaka muzyka, jaki utwór leciał w samochodzie, jaka pora dnia, jaki zapach... cykady, które są dla mnie nierozerwalne z tym krajem. Początkowo, podczas pierwszego pobytu tam były bardziej intensywne. W kolejnym roku już mniej, w tym były zbliżone.
Wszechobecny zapach drzewa oliwnego, wiele plantacji, wiele dzikich mini parków, gdzie te drzewa po prostu nie tylko wyglądały majestatycznie ale ten zapach... te pnie, które są unikalne.
W tym roku rekordowo dużo widziałem policji z suszarkami - serio. Na odcinku Tivat - Zabjak może 12 radarowców było - fakt, był weekend, więc BARDZO wzmożony ruch. Warto dodać, że właśnie ten weekend był rekordowym pod względem ilości turystów, którzy przekroczyli granicę w kierunku Czarnogóry - suma przekroczyła ilość mieszkańców - niecałe 700 tysięcy turystów, podczas gdy ludność to wg danych to 653 tysiące.
Nie wspomniałem również o tym, że nie działa górny odcinek kolejki na Savin Kuk, działa tylko dolny odcinek.
Ale i tak warto tam pojechać chociażby dla knajpy Durmitorsko Sijelo, (https://maps.app.goo.gl/cQcERMcXCydkF9BY6) gdzie serwują naprawdę dobre jedzenie.
Ponieważ zaczęło się ściemniać nieco szybciej niż myśleliśmy to skierowaliśmy się na nocleg - plan był taki, aby spędzić ten weekend naprawdę na cieszenie się widokiem. Spaliśmy raczej w podrzędnej noclegowni - Castle Tara Bridge (https://maps.app.goo.gl/hFjg8q16LVnCXZjJ9) co wydało się takim sobie pomysłem, ale w cenie chyba 40eu było śniadanie - nie żałowałem sobie :haha2:
Widok natomiast na most (w remoncie) był ogólnie fajny. Sporo motocyklistów akurat tam było z różnych stron.
Sporo punktów widokowych odpuścić musiałem ze względu na samochód - raz, że to się mało co odpychało, a dwa, że ten cholerny lokalizator i szczerze mówiąc wolałem sobie oszczędzić problemów przy zwracaniu samochodu. Słyszałem bardzo dużo złego jak na turystach robią sobie za free wymiany opon czy innych elementów bo... zjechali z asfaltu.
Nie wspomniałem też o innym aspekcie tego kraju - dzikich psach i kotach.
Od pierwszej wizyty widywaliśmy sporo psów dzikich, które wyglądały po prostu źle. Jak to bezpańskie psy.
W tamtym roku już była akcja, że wyłapano i uśpiono/ustrzelono (tak, strzelano do psów) aby nie były "kłopotem" dla turystów i nie psuły wizerunku kraju. Tak samo robią ponoć w Albanii. Powstała nawet grupa, która wskazuje miejsca, gdzie palą ciała psów po pacyfikacji, szczerze nie chcę nawet zgłębiać tego tematu. Wiem, że mamy jako Polacy inną mentalność niż ludzie w Czarnogórze. Nie mam zamiaru ich wrzucać do worka z napisem "...", jednakże takie czystki nie tak powinny wyglądać. Schronisk jest parę, ale opinia jest taka, że nawet jak zabiorą danego zwierzaka do schroniska, to najczęściej jest usypiany, ponieważ nie ma tam miejsca na przetrzymywanie.
Jadąc przez Durmitor było jedno miejsce gdzie jest trochę dramatycznie jeśli chodzi o los psów.
https://maps.app.goo.gl/qbd6DjGGZyTCsve1A
Więc wykorzystując samochód zawsze mieliśmy jakąś karmę czy to dla kotów czy psów ze sobą. Moja Miss Excel jest bardzo wrażliwa na tym punkcie, więc co zobaczyła zwierzaka to obowiązkowo był postój i chociaż na chwilę miała satysfakcję, że nie będzie głodował dany zwierzak.
W tym miejscu jest ultra biedna rodzina. Mają krowy i mają kilka (7) psów, które są na 2 metrowym łańcuchu zakotwiczone do pala. Początkowe opinie, które moja Miss Excel znalazła były takie, że to jawne znęcanie się nad nimi przez sposób ich przechowywania... Prawda okazała się ciut inna - może dla psów to bez znaczenia, ale ogólnie powód jest inny. Jest tam rodzina, która chyba utrzymuje się tylko ze sprzedaży serów, bida piszczy jak nie wiem co. Początkowo dotarliśmy tam z nastawieniem, że chcemy zrobić zdjęcia, udokumentować to jakoś, ale po dotarciu na miejsce zobaczyliśmy powód - bieda, może trochę niewiedza, może po prostu podejście do zwierząt, że nie są jak dla wielu z nas towarzyszami a tam są narzędziami, przedmiotami, bardzo możliwe właśnie, że to wszystko wynika z mentalności czy kultury tego miejsca. Psy były faktycznie jak wcześniej wspomniałem przywiązane do grubych pali, nie wszystkie łańcuchy były ruchome wobec tego pala/belki więc pies kręcąc się wokół niego zacieśniał coraz bardziej łańcuch... Przy 3 palach widać było, że ktoś niedawno przywiózł prowizoryczne budy, aby chociaż mogły nie leżeć cały dzień w żarze słońca czy miały schronienie gdy pada deszcz. Serio, serce pękało, ale... daliśmy karmy, które mieliśmy wcześniej przygotowane. Tuż przed nami było dwóch raczej lokalnych ludzi i przywieźli w workach jakieś ziarno, chyba chleby i coś jeszcze. Trochę mieliśmy kaca moralnego, że nie mieliśmy nic dla tych ludzi... nie wiedzieliśmy czego się spodziewać... wyszło trochę tak, że bardziej byliśmy zaaferowani losem zwierząt a tu też ta matka z dwójką dzieci była też w potrzebie...
O kotach słów parę.
Nie chcę już sprawdzać czy pisałem o tym podczas poprzednich relacji, ale sytuacja z kotami nie jest taka różowa jak to jest na folderach reklamowych. Najlepiej "dzikie" koty mają się w Budvie w starym mieście. Widać, że nie są wychudzone, wręcz przeciwnie. Sytuacja ma się zupełnie inaczej w mieście kotów - Kotorze. Zapuszczone, nie sterylizowane, wychudzone naprawdę mocno koty tam można spotkać - też w starym mieście. Niby jest tam jedna pani, która stara się zajmować, która za pierwszym razem ujęła nas tą opieką, to w tym roku mieliśmy wrażenie, że to wszystko jest coraz bardziej pod publikę. Otrzymuje sporo datków od turystów, ale patrząc na koty mieliśmy wrażenie, że te pieniądze nie idą na karmy, domki czy inne potrzeby... takie coraz bardziej mieszane uczucia mieliśmy do tego miejsca. Oczywiście to bardzo subiektywne wszystko...
cdn... (chyba jeszcze coś naskrobię)
Zwierzęta i CAŁE Bałkany - od Rumunii po Grecję - to jest temat, którego wolę nie poruszać bo właśnie to jest ta rzecz z powodu której bym już tam nigdy nie jechał.
Z szuszary stukneli mnie na tej pięknej wijącej się drodze - dosłownie przed Zjazdem do Zabljaka. Wjeżdżałem od Savnik. Było 5C i spieszyłem się na kawę bo jechałem z NoviPazar od 6 rano. Dopiero w Zabljak wpadłem na to że grzana kamizelka rozwiąże temat. Przełęcz niestety zobaczyłem z oddali. Zabrakło pewnie tygodnia.
Wiesz, opisuję najszczerzej jak tylko mogę własne odczucia, nie chcę i nie umiem inaczej.
Celowo nie tykam polityki tego kraju a już trochę wiem.
Bardzo lubię czytać takie opowieści bo sam nie potrafię i nie chcę dzielić się osobistymi doznaniami. Jestem egoistą i trzymam wszystko dla siebie. I nie liczy się czy pomachałeś na koniec świata czy do sąsiedniej wsi, zawsze to lepsze od igrzysk w mierzeniu długości siusiaka, które nie tak dawno tu miały miejsce.
Zdrowia.
Prutas
152371
Za drugim razem trafiliśmy na pustkę wokół tej ramki :)
152370
Sedlo było (przy ramce) tak oblegane i... zastawione kamperem, że ludzie się tam wręcz kłócili z kierowcą aby ten odjechał. W zeszłym roku byłem pod tą ramką więc sobie tym razem podarowałem.
Kilka kolejnych z Durmitoru
Mam niezałatwiony interes w tym miejscu :)
Pocieszające jest że, sadzac z Twoich zdjęć, latem nie ma tam dzikich tłumów.
Mam niezałatwiony interes w tym miejscu :)
Pocieszające jest że, sadzac z Twoich zdjęć, latem nie ma tam dzikich tłumów.
Wszystko zależy od pory dnia tak naprawdę
Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk
Ależ to jest piękne miejsce na ziemi!
I biedne... no właśnie
Ten kraj poza widokami nie ma nic. Podobnie BiH. Praktycznie wszystko jest z importu. W Belgradzie jak pracowałem to na budowie każda śrubka była kupiona w Austrii, Niemczech lub Rosji. Wszystko płacone w €. W Montenegro był czas, że całe wybrzeże opanowane przez Ruskich. I dalej tak jest zapewne chociaż zaczęli niby jakieś ograniczenia wprowadzać.
Ale ja tam byłem jeszcze jak nie było kolejek linowych, tarasów widokowych i innych przybytków. @Ramires ta miejscówka, którą pokazujesz Dragany po drugiej stronie półwyspu jest plaża Plavi Horizonti - tyle razy tam byłem skakaliśmy z jakiegoś kamienia do wody nudes, potem nudes czarnym pożyczonym mercedesem wracaliśmy. Ciekawie było jak nas policja zatrzymała :dizzy: pan poczeka mówię gacie mam w bagażniku :haha2:
O dzikich psach i kotach (mniej) też mogę coś napisać ale to bardziej o ludziach, którzy je wyhodowali, a potem trzeba je wyłapywać bo napadają na turystów... Wspomnę, że dla mojej ex spacer z wózkiem i małą córeczką w Belgradzie to było pewne wyzwanie pod tym względem.
Ale pięknie jest. Nie ma co gadać warto jechać poniuchać ten klimat w Żabljaku :drif:
w kwestii Czarnogóry powiem teraz jedno zdanie
Róża - choć piękna - ma też kolce.
@PARYS - mnóstwa plaż czy miejscówek nie zwiedziłem. Chciałbym znać tam każdy kamień, serio. Wjazdy na Lustica Bay, gdzie jest przepięknie jest... płatne albo tłoczno. Wszędzie już pod turystę hotelowego szykowane jest zaplecze i oczywiście płatne. Ceny leżaków (2 leżaki i parasol) z tego co się dowiedziałem to od 15eu za dzień... na szczęście to nie mój sposób spędzania czasu.
Po tylu latach pewnie byś nie poznał teraz nawet drogi Tivat - Budva ;)
Ja widzę jak wiele się zmieniło w przeciągu 3 wizyt rok w rok.
Byliśmy nad wodą 3 razy, w starej sprawdzonej miejscówce, owszem, kamienie, rafa, jeżowce ale tam jest spokój od tego zgiełku. Oczywiście od strony zatoki przy forcie ARZA. Mieliśmy iść nawet aby się wykąpać od strony morza, ale tego dnia było tępe słońce i nie wiedzieć kiedy tak nas spiekło, że podarowaliśmy sobie. Ciekawostką jest również sam dojazd na tą naszą miejscówkę wiodącą również serpentynami i bardzo wąską drogą, a po drodze masz taki kalejdoskop roślinności i drzew, że ta trasa sama w sobie jest atrakcją.
Coś, czego mi teraz już brakuje to... zapach drzew oliwnych, cykad - serio.
Nie wspomniałem również, że pojawiły się w drodze na Durmitor od strony Niksic wiatraki w górach... ależ mi to pierdoliło optykę...
ps. muszę zrobić porządek na dyskach bo zabrakło mi miejsca na zrzucenie wszystkich zdjęć (skany w cholerę miejsca zabierają). Ceny dysków.. cóż... ale przyjdzie czas, że w NAS'a będę musiał zainwestować.
ale dlaczego tam ma być wiecznie biednie i tanio skoro w sąsiedniej Chorwacji jest biednie i drogo :D
I celowo tak piszę bo CRO od morza i prowincja to jest bieda jak CHXX mimo paragonów grozy na wybrzeżu.
Hotele, resorty, baseny i klima plus asfalt i wiatraki - tak to się toczy i dotoczy się i tam. Pocieszające jest to, ze na nasze, coraz krótsze życie, jeszcze wystarczy tych zadupi do odwiedzenia - wyjściem jest ich szukać a nie jeździć patrzeć jak zmieniają się ulubione miejscówki bo to ostatnie potrafi zaboleć.
muszel72
10.08.2026, 09:47
Ja bym jeszcze tylko dodał, że służby zdrowia jako takiej jeszcze kilka lat temu w Montenegro nie było. Mówię o opiece jaką wszyscy nazywamy "europejską" Jak byłem ostatnim razem to ruskie latali do dentysty do siebie.
ruskie latali do dentysty do siebie.
no to już grubo poszyte :D :D :D
Brzeszczot
10.08.2026, 12:34
Wczoraj wróciłem, ale ochłonąłem :haha2:
Jednakże póki wspomnienia i przemyślenia są świeże (zanim zacznę spamować zdjęciami) chcę zapisać, aby nic nie uciekło.
Zacząłem ten wątek w nieco depresyjnym klimacie - zdecydowanie nie pod kątem kraju jakim jest Czarnogóra, ale tego co się działo u mnie i dlaczego potrzebowałem mieć swobodę wyłączenia telefonu, odpoczynku od wszystkiego - chociaż z moją Miss Excel to nie zawsze jest fizyczny odpoczynek, bo dnie w większości mieliśmy aktywne pod kątem jazdy samochodem czy zwiedzania perełek tego kraju.
Obecnie na grupach FB zrobiła się nagonka na Czarnogórę totalnie deprecjonując jej urok. Chyba jest już ten moment, że mogę ten kraj (subiektywnie) ocenić.
Wieli z Was tutaj było i to nie jeden raz.
Ja byłem teraz 3 raz, mam przejechane łącznie ponad 5500km po tym kraju - oczywiście część trasy się pokrywa, bo struktura dróg jest stała.
Zacznę od negatywnych rzeczy, które postępują BARDZO szybko.
Czarnogóra złapała przysłowiową falę, na której idzie bardzo mocno do przodu. Komercjalizacja, coraz wyższe ceny wszystkiego jest faktem. Na swoim przykładzie mogę powiedzieć, że jak pierwszy raz był przyjazny finansowo tak ten już taki nie był. Oczywiście piszę to z perspektywy turysty, który przyleciał do Czarnogóry i wynajął sobie samochód itp. a nie jako motocyklista, który w zupełnie inny sposób zwiedza ten kraj. Miejcie to proszę na uwadze.
1. Ceny
Pomijając oczywiście sklepy i markety gastronomia z roku na rok idzie średnio o 20-30% do góry - pomijając o dziwo lokalne małe pizzerie czy knajpki, gdzie dla lokalnych to są główne punkty.
Cena atrakcji jak kolejka na Lovcen gdzie jest coraz bardziej znienawidzony Forza Kuk - kilka eu co roku idzie w górę.
Dlaczego Forza Kuk jest znienawidzony? Miałem okazję pogadać z tubylcami na temat tego miejsca nie zdradzając wcześniej, że już znam to miejsce - zdania były bardzo zbieżne - negatywnie. Sieć hoteli Forza to twór, który wzorem Chorwacji z roku na rok ciśnie ile wlezie ceny w górę badając, czy już nie przesadzają. Obsługa na górze - to jakiś dramat. Rok temu już napisałem, że zmieniło się bardzo negatywnie, ale ten rok to przeszli samych siebie (opinia tubylców). Chamstwo, dorzucane sztucznie pozycje na paragonach (grozy), ocenianie klientów na podstawie ubioru czy drogich dodatków noszonych przez klientów - standard. Jak się nie zostawia setek euro za kolację i nie najmuje płatnego miejsca na tarasie widokowym - jesteś biedak co tu robisz... Po tych opiniach w tym roku sobie podarowaliśmy wjazd w ogóle na górę, aby pozostawić sobie dobre wspomnienia po poprzednich wizytach.
2. Obsługa
W wielu wypadkach widać "przemęczenie" obsługi, co przekłada się zawsze na odbiór tejże obsługi. Przykład kawiarni w Peraście. Mamy tam kilka punktów gdzie na kawę (głównie ja) a moja Miss Excel jakieś winko czy koktail sobie zawsze zamawiała. Tym razem zaraz po otrzymaniu napojów i dziwnych komentarzy naprawdę czuliśmy się jak klasa niższa w porównaniu do rodzinki obok, która zamówiła chyba całą kartę dań dla swojej 6 osobnikowej bandy (celowe określenie ze względu na ich zachowanie - narodowość nietutejsza - nie chcę wchodzić dalej w ten temat). Wybraliśmy jeszcze mniejsze punkty później i im były bardziej lokalne tym było lepiej, wręcz o niebo lepiej. Widać było szczerze zainteresowanie kelnera nawet jak zamawialiśmy kawę czy jakiś tam deser. Często w ciepły sposób proponowali coś, do było naprawdę smaczne i nie dziurawiło portfela. Jedna knajpka zapadła mi w pamięci - sam właściciel nie dość, że był bardzo sympatyczny to szczerze miał pojęcie o kawie, przegadaliśmy z 15 minut o kawie, o tym jakie gusta mają mieszkańcy różnych krajów, jaką on lubi a czego np. rosyjscy czy czescy klienci nie lubią. Mega dobre wrażenie. Na koniec polecił nam dwa dobre gatunki kawy, które on sam pije, które dla mnie były strzałem w dziesiątkę. Najlepsze było to, że polecił co i gdzie mamy kupić sobie w sklepie - zrobił na szybko dwa espresso abym mógł poczuć różnicę w kawie. Teraz wiem, że jeśli znowu tam będę to właśnie u tego gościa.
3. Drogi
To, na co rok temu narzekać było można jest niemalże ukończone. Widać, że robią co mogą, ale... nie w sezonie, aby nie utrudniać ruchu. Na czas największego sezonu postarali się przerwać blokowanie dróg maszynami, aby było dobrze.
Główna trasa Tivat - Budva - kiedyś 60-90min a czasem dłużej - teraz maksymalnie 25 min - są jeszcze wystające studzienki, ale po sezonie będą kłaść ostatnią warstwę asfaltu, ale praktycznie każda studzienka jest oznaczona pachołkiem, aby w nią nie wjechać. Oświetlenie dróg jeszcze nie działa wszędzie. Trasa Kotor - Pluzine już ukończona. W okolicach Zabjaka będą coś robić, ogólnie spora poprawa i robią na bieżąco.
3.1 - Parkingi
Tutaj nigdy się za wiele nie zmieni, kraj jest mały, miasta ciasne, coraz mocniejsza zabudowa sprawia, że fizycznie po prostu nie ma miejsca na to, aby wygospodarować miejsca na jeszcze więcej parkingów, czego większość turystów po prostu nie rozumie.
4. Kierowcy
Tutaj dramat, ale...
Lokalni znają każdą dziurę i wiedzą jak jeździć, ale kierunkowskazy są umowne. Widać jak bardzo nie ogarniają rond.
W tym roku widać było jak kiepsko radzą sobie z rondami, gdzie są 2 pasy... to w zasadzie jedyne do czego można się doczepić. Jak są korki to o dziwo dosyć sprawnie im idzie jazda na suwak.
Parkowanie jak leci - standard, ale oni tak mają. Trzeba pamiętać, że ten kraj ma niespełna 700 tyś stałych mieszkańców a ostatni weekend spowodował, że przybyło ponad drugie tyle turystów, którzy przekroczyli granicę Czarnogóry, więc wszystko gdzieś siadło siłą rzeczy. Osobiście bardzo szybko przywyknąłem to zwyczajów tego kraju i wiedziałem na co sobie mogę pozwolić i jazda dla mnie była naturalna.
Najgorzej było jednak z rejestracjami BIH i SRB, gdzie oni pozwalali sobie na bardzo dużo, strasznie zuchwały styl jazdy, ale najgorsi byli z Albanii w starych golfach czy merdecesach.
Naczytałem się o tym, jak to rzekomo tubylcy źle się poruszają po drogach. Dużo osób zapomina, że jest tutaj bardzo dużo samochodów z wypożyczalni, gdzie typowo miejscy/europejscy kierowcy są i nie do końca ogarniają zasad, jakie są mniej lub bardziej pisane. Szybko można poznać takich np. włączone światła (tam gdzie nie ma dziennych), używanie kierunkowskazów, przepuszczanie pieszych itp - od razu wiadomo, że jest spoza Czarnogóry.
Ogólnie jazda po Czarnogórze jest dla mnie przyjemna, są świry jak wszędzie, ale jeździ się dobrze, nawet bardzo dobrze z mojego punktu widzenia. Gdy wracaliśmy z Durmitoru trafiło się kilka ciężarówek, które wiedząc, że nie jadą tak szybko potrafiły czasem się wręcz zatrzymać na poboczu i przepuścić osobówki i jechać dalej. Ciekawe to było. Dla tych, którzy nie byli słowo wyjaśnienia. Czarnogóra to kraj górzysty, pobocza są czymś rzadkim, drogi są dosyć wąskie i to wszystko sprawia, że jest tam trochę inna kultura jazdy. Dla mnie bomba.
Negatywnie BARDZO oceniam jednak jeden przepis - może nie sam przepis, ale jego stosowanie.
Jest sporo miejsc, np. serpentyny, gdzie droga często jest tak wąska, że dwa małe samochody często nie mają miejsca na to, aby się wyminąć. To jakby oczywiste jest dla mnie, że trzeba być ostrożnym i kreatywnym, aby samochodu nie uszkodzić. Zmorą są tutaj właśnie kierowcy spoza tego kraju, których paraliżuje strach i zamiast zjechać do krawędzi jezdni/muru zatrzymują się i liczą, że osoba jadąca z przeciwnego kierunku odwali jakiś cud i magicznie przeskoczy jego samochód. Wspomniałem, że pobocza są rzadkością. Na serpentynach jest tak, że gdy kończy się asfalt na brzegu drogi to od razu jest rów, którym spływać ma woda i... często może spowodować zwis koła, gdy się do niego wpadnie.
Kolejna negatywna rzecz to pierwszeństwo. Mam wyuczony nawyk, że osoby jadące pod górę mają pierwszeństwo, co tam nie jest czymś oczywistym. Tam bardzo często zatrzymuje się ten, co ma fragment pobocza i może przepuścić drugiego. Trzeba o tym pamiętać, szczególnie, że napływowi kierowcy nie ogarniają ultra wąskich mijanek, gdzie często składać trzeba lusterka - dosłownie.
Masa skuterów i maxi skuterów, głównie miasta.
I teraz perełka - wspominałem o okolicznych serpentynach, gdzie jest wąsko i nie ma poboczy.
Durmitor natomiast jest dla wielu naprawdę wyzwaniem. Tam sporo jest "ślepych" zakrętów, gdzie nie widać, czy ktoś jedzie z przeciwnej strony i powodowało jak dla mnie śmieszne sytuacje. Tam to dopiero jest jazda bez trzymanki.
W okresie, w którym byłem był cyrk na kółkach jeśli chodzi o przejścia graniczne z Chorwacją. Totalny burdel na kółkach. Winna jest Chorwacja, która złośliwie na weekend pozostawiła... jedną bramkę. Kolejki były na 5-12 godzin w zależności od pory. Strasznie im nie było na rękę, że w tym roku Chorwacja była dla wielu krajem tranzytowym a nie docelowym... Stąd taka jazda była.
5. Ludzie
Czarnogóra jest dla mnie przepięknym krajem.
Krajem, który jest inny niż Polska, Czechy i Słowacja czy inne okoliczne europejskie kraje.
Po wielu przeczytanych opiniach jak to niektórzy opisywali tylko negatywne strony tego kraju, bo oczekiwali europejskich standardów... ręce mi opadły.
Kraj ten jest po rozłamie, wojnie, totalnie długo panującej komunie. Jest poza paroma regionami bieda lub zarobki pozwalające na podstawowe potrzeby. Widać to gołym okiem. Mentalność bałkańska jest inna od naszej. Tak samo kultura.
Przeszli wiele i chcą normalności, tyle, że ich główne źródła dochodu obecnie to właśnie turystyka. Przemysłu tam nie ma jako tako. Ale ten kraj z drugiej strony ma wszystko (jeszcze, bo pchają się do EU jak tylko mogą).
Mają jeszcze w sobie normalność, życzliwość wobec siebie. Towarzyskie życie, otwartość, spontaniczność. Widziałem dzwon dwóch samochodów. Wyskoczyli do siebie, coś tam krzyczeli a potem podali sobie ręce, jeden drugiemu pomógł zepchnąć auto z drogi, był korek to mogłem to wszystko obserwować. Jak już auta stały na poboczu to jeden wyciągnął dwie wody i dał drugiemu. Może to śmieszne, ale urzekło mnie to.
6. Krajobraz
Ten kraj chociaż niewielki jest niesamowity.
Od przepięknego nabrzeża, głównie skaliste po niesamowite góry i jeziora.
Nie da się jeden raz przejechać tego kraju, aby czegoś nowego nie zobaczyć nawet jadąc głównymi drogami.
Kilka naprawdę urokliwych miast jak Perast, który trochę nawet odstaje architekturą i pięknem od reszty. Kilka starych miast - tych zabytkowych fragmentów jak Kotor, Budva, Bar (Stary Bar), Herceg-Novi. Po prostu bajka.
Nie można również zapomnieć o kanionach i zaporze, gdzie sama trasa przez "100" tuneli też wyrywa z butów - wrzucę surowe filmy z gopro z przejazdu w stronę granicy i z powrotem do Pluzine jak również przejazd samochodem przez Durmitor.
Kilka potężnych portów dla jachtów i motorówek. Do Kotoru wpływają wielkie wycieczkowce co też robi wrażenie.
7. Śmieci
Tu nie pozostawię suchej nitki, ale nie na kraju, ale na turystach.
Mało kiedy jestem agresywny, ale puściły mi nerwy, gdy przy mnie pier...ny żabojad dosłownie wypierniczył górę śmieci z kampera na parkingu. Wyskoczyła nawet jego kobieta i zaczęła coś w swoim narzeczu do mnie się wydzierać, koleś ewidentnie miał takie akcje w zwyczaju, bo stwierdził, że niby wszyscy tak robią. Zastawiłem mu samochodem drogę wyjazdu i kazałem to wszystko zabrać. Ignorował mnie. Cóż... wziąłem ze sobą swój słowiański wkurw i chwyciłem za jeden z worków za jego kamperem, które wywalił i wpierniczyłem mu przez tylne drzwi z powrotem do środka. Coś tam wymachiwał i groził, ale w narzeczu wkurwu mojego pozbierał resztę swoich śmieci. W międzyczasie jakiś tubylec widząc co odstawiam, bił brawo po czym podszedł i pytał, skąd jestem, poczęstował papierosem i patrzył z podziwem, jak ten zapyziały żabojad sprząta po sobie. Wywiązała się rozmowa, gdzie opowiedział, że owszem, widzą takie sytuacje, ale nie mają siły sprawczej, aby temu przeciwdziałać. W Durmitorze są określone miejsca, gdzie działają służby odpowiedzialne za wywóz śmieci i nie zawsze to dobrze działa.
Faktem jest, że kosze tam są rzadkością w pobliżu atrakcji, ale powiedział, że nawet jakby były to nie zmieni to faktu, że ludzie są problemem.
Kraj ten, do którego na bank wrócę jeszcze kilka razu jest dla mnie wyjątkowy - taki pierwszy, z którym mam tak mocno związane emocje. W tym kraju/miejscu mogę naprawdę odetchnąć psychicznie. Nie pamiętam już kiedy mogłem nie myśleć o pracy, o tegorocznym cyrku jaki mam. Wyłączony telefon, pozostawiony whatsapp i tyle. Dzisiaj tak naprawdę zacząłem myśleć bardziej o przyziemnych sprawach. Niesamowite. Jedyne czego mi brakowało w tym roku to opcji, aby przenocować samym Durmitorze i obudzić się tam z widokiem na piękno tego parku.
Tak, jest to kraj, który się zmienia, komercjalizuje, ale tam komercjalizacja postępuje wokół wybrzeża podczas, gdy północna część kraju jest nadal niemalże bez zmian. Remonty i poprawa infrastruktury jest widoczna, budowanie domków czy wręcz apartamentowców jest widoczna. Kiedyś muszą to zrobić więc nie ma co winić nikogo, że czasem są roboty.
Polecę KAŻDEMU ten kraj, kto jest normalny i myślący (nie będzie oczekiwał chorych standardów, tylko potrafi przyjąć kraj takim jaki jest).
Przeraża mnie fakt, że dużo ludzi jadąc do obcego kraju spodziewa się, że wszystko będzie jak w "domu", gdzie jest cywilizacja jak to niektórzy określają. Dla mnie jest to chore. W Podgoricy spotkałem się z sytuacją, że turyści narzekali, że nie działa 5G... że trzeba przejść te 200m z samolotu po płycie lotniska do budynku...
Podsumowując - CZARNOGÓRA jest i będzie na stałej liście krajów, gdzie z niekłamaną przyjemnością wrócę i w przyszłym roku zdecydowanie na moto.
Atrakcji militarnych jest sporo, chociaż większości nie zwiedziłem - nie roztrząsajmy tego tematu (kobieta) :lol8:
Fotograficznie nie spinałem się, wziąłem lustrzankę, ale gównie użyłem jej kilka razy w Durmitorze. Powód? Nie planowaliśmy wyjazdu foto, gdzie robiłbym wcześniej rekonesans pod określone kadry i porę dnia, więc telefon w 90% mi wystarczał (to był powód, dla którego kiedyś podpisałem cyrograf z operatorem, aby wziąć iPhone, co jest strzałem w dziesiątkę).
Całe te wakacje - całe 9 dni naładowały moje baterie. Na długi czas. Nawet coraz częściej przez głowę przelatuje myśl, że mógłbym tam mieszkać, chociaż jak wiecie - wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma. Nie mam pojęcia jak tam rynek pracy wygląda poza turystyką. Język bym raczej szybko opanował, co jakoś specjalnie trudny nie jest. Nie potrafię póki co sklecić zdania ale coraz więcej rozumiem. Coraz bardziej korci mnie zobaczyć ten kraj jesienią, poza sezonem lub wręcz zimą, kto wie... może kiedyś.
Pobyt tam wyczyścił skutecznie moje negatywne emocje, pozwolił na poczucie spokoju, którego tak bardzo mi brakowało. Piękne uczucie. Teraz czas na działanie. Na ułożenie sobie spraw zawodowych, zmianę toksycznego miejsca na coś lepszego (mam nadzieję).
Może przydługawe, ale szczerze mówię (piszę) jak jest. Wyjazd jako oczyszczenie przepiękny, gdyby nie fundusze a raczej ich brak mógłbym tam jeszcze dłużej posiedzieć, ale sami rozumiecie, to tylko wakacje. Przepiękny oddech jeszcze normalnością, przepięknymi widokami w jednym miejscu (zatoka kotorska), gdzie macie morze, góry, przepiękne panoramy w jednym miejscu. Wiem, że zachwycam się obcym krajem, podczas gdy mamy tu, w Polsce przepiękne różnorodne miejsca, ale cała ta Czarnogóra to też dawne marzenie, które nabyłem czytając wielu z Was tutaj na forum. Słuchając o tym egzotycznym (wówczas) dla mnie kraju. Teraz z perspektywy czasu, gdy mogę powiedzieć, że już znam ten kraj chcę mieć jego obraz taki, jaki poznałem, nawet jeśli się zmieni. Zawsze będzie miejscem, gdzie czuję się po prostu wybornie i gdy zaznam jeszcze dzikości krajobrazów, która dostępna jest na motocyklu jadąc bezdrożami to będę mógł wewnętrznie postawić kropkę nad "i" i wiedzieć, że marzenie jest zupełne.
Chciałem też podziękować z całego serca Wam, którzy zaszczepili mniej lub bardziej świadomie tego wirusa chęci zwiedzania Bałkan. Za wszelkie sugestie co do punktów, uwagi co robić a czego nie robić.
Za cierpliwość do moich czasem dziwnych pytań o ten kraj.
Krótko mówiąc macie w ryj - nic już nie będzie takie, jakie było zanim nie dołączyłem na to forum :haha2:
--
Mieszkaliśmy jak co roku w tym miejscu:
https://maps.app.goo.gl/LWotuSHm5auRZ3B57
Kontakt: Dragana +382 69 508 549 (czarnogórski i angielski) - również ten telefon to whatsapp - możecie się na mnie powołać, nic z tego nie mam poza satysfakcją.
Można rezerwować przez Booking (60-65eu) jak i osobiście (40eu)
Tym razem wszystko poza booking ogarnęliśmy sprawnie i bez żadnego problemu. Właścicielka (de facto mama Dragany) nie mówi po angielsku, jej mąż owszem - ale przywitała nas jak swoich, z takim szczerym serdecznym uśmiechem.
Mieliśmy pokój za 40eu/doba z prywatną (wewnątrz pokoju) łazienką, klimatyzacją, TV (którego ani razu nie użyliśmy). Wspólny taras (dorzucę film/zdjęcia)
Miejsce sprawdzone. Naprawdę dobra baza wypadowa niemalże w każdym kierunku a jednocześnie poza centrum. W pobliżu 2 sklepy lokalne i świetna mała pizzeria (https://maps.app.goo.gl/GHcrxAyXG6o7Hkoe6)
Jest parking pod winoroślą, też fajny klimat.
CZARNOGÓRA jak dla mnie jest wciąż przepięknym klejnotem, który minimum raz w życiu trzeba zobaczyć. Mnie wciąż mało!Ty ramires to nawet porządnie wypocząć nie możesz .Co to za urlop bez wjazdu na pola minowe, lub lądowania na dołku 😁😉
Wysłane z mojego 23117RA68G przy użyciu Tapatalka
Ty ramires to nawet porządnie wypocząć nie możesz .Co to za urlop bez wjazdu na pola minowe, lub lądowania na dołku 😁😉
Wysłane z mojego 23117RA68G przy użyciu Tapatalka
Wszystko przede mną, za rok na moto :haha2:
Będę zadawać Ci pytania, gdzie najlepsze dołki są... :haha2:
Dlugi_TA
10.08.2026, 15:03
Zawsze będzie miejscem, gdzie czuję się po prostu wybornie i gdy zaznam jeszcze dzikości krajobrazów, która dostępna jest na motocyklu jadąc bezdrożami to będę mógł wewnętrznie postawić kropkę nad "i" i wiedzieć, że marzenie jest zupełne.
Nie ograniczaj marzeń, BiH też jest super ;)
A ta dzikość na moto kurczy się, dowiedziałem się, że droga od Nevidio Canyon w kierunku Pivsko jezero już jest asfaltowa...
Wcześniej zapomniałem napisać, że dopiero w tym roku zapłaciłem za przejazd przez Durmitor strażnikowi - wszak to park krajobrazowy.
Info o opłatach kojarzę, że zaczęło się pojawiać rok/dwa temu ale mi nigdy nie zdarzyło się zapłacić, a jeździłem wszelkimi drogami i w obu kierunkach.
Jeszcze wracając do rejestracji pobytu:
ODP:
Obowiązkowa jest rejestracja w ciągu 24 godzin od wjazdu do kraju oraz rejestracja każdego kolejnego noclegu.
- Brak pełnej rejestracji pobytu skutkuje nałożeniem przy wyjeździe grzywny w wysokości od 60 do 600 euro.
- Należy wyraźnie wymagać rejestracji w każdym miejscu, w którym się zatrzymujesz (hotel, kemping itp.)..."
Już dwa lata temu właściciel domu który wynajmowałem w MNE, okolice Ulcinj, pierwszego dnia przyszedł i prawie za rękę zaprowadził mnie do Punktu Turystycznego czy tam innej Informacji Turystycznej w celu wykupu opłaty "klimatycznej" i rejestracji pobytu. Baardzo nalegał by to zapłacić bo policja może skontrolować i dać karę. Każdy dostał swój blankiet wypisany na podstawie danych z paszportu.
Nic z tego nie rozumiem, to znaczy że przed każdym noclegiem mam szukać jakiegoś punktu informacji turystycznej i tam się meldować czy obowiązkiem właściciela noclegu jest mnie zgłosić? Mam mieć jakiś rejestr noclegów, jakie miałem w Czarnogórze by go okazać na wyjeździe?
Nic z tych rzeczy mnie rok temu nie spotkało, normalnie zaklepywałem nocleg przez booking, płaciłem do ręki właścicielowi, nocowałem i rano wyjeżdżałem. Na granicy też o nic się nie pytali.
Nie ograniczaj marzeń, BiH też jest super
Przecież na kołach jakoś trzeba dojechać, więc BIH będzie też zwiedzony.
Jeszcze wracając do rejestracji pobytu:
Nic z tego nie rozumiem, to znaczy że przed każdym noclegiem mam szukać jakiegoś punktu informacji turystycznej i tam się meldować czy obowiązkiem właściciela noclegu jest mnie zgłosić? Mam mieć jakiś rejestr noclegów, jakie miałem w Czarnogórze by go okazać na wyjeździe?
Nic z tych rzeczy mnie rok temu nie spotkało, normalnie zaklepywałem nocleg przez booking, płaciłem do ręki właścicielowi, nocowałem i rano wyjeżdżałem. Na granicy też o nic się nie pytali.
Obecnie szukają jakby kasy wszędzie.
Gdy rezerwujesz przez booking najczęściej najemca powinien dokonać rejestracji. Postaram się w gąszczu na pejsbuku znaleźć z tego roku info, że wlepiają mandaty. Ktoś zasugerował, że warto wykupić w miejscu pierwszego noclegu opłatę na dłuższy czas od razu, aby na granicy nie mieć przypału.
Od tego roku zaczęła się taka nagonka.
Wystarczy policzyć, że w ubiegły weekend do MNE wjechało niecałe 700 tyś turystów - każdy w teorii powinien opłacić 1eu/dzień od łba.
Licząc cały miesiąc wszystkich to wpływy są liczone w milionach euro miesięcznie.
Nie mam pojęcia jak to wygląda gdy jedziesz na moto i śpisz na dziko czy na kampingach ewentualnie lecisz "tranzytem".
Foty w pytkę tylko ten zarośnięty trochę jedną psuje :D
Ty ramires to nawet porządnie wypocząć nie możesz .Co to za urlop bez wjazdu na pola minowe, lub lądowania na dołku 😁😉
Wysłane z mojego 23117RA68G przy użyciu Tapatalka
Krzychu, nie kryguj się tylko opisz swoje przygody coś tam nawyczyniał. :D
Krzychu, nie kryguj się tylko opisz swoje przygody coś tam nawyczyniał. :D
Dokładnie, jeździ po Alpach rozwala porszawki i żadnych relacji ni ma :D
w kwestii Czarnogóry powiem teraz jedno zdanie
Róża - choć piękna - ma też kolce.
Byłem tam , dawno , raz autkiem rodzinnie a raz Afryką.
Zapamiętałem ją inaczej niż opisujesz obecnie , wolałem tą dawniejszą.
Więcej kolcy ma dziś ta róża i zdecydowanie dłuższe.
consigliero
11.08.2026, 06:29
Ja tam zbyt dużo nie filozuję, tylko jakbym miał czas to bym już tam był i nie narzekałbym nawet zbytnio na te nowe czasy. Dalej jest na czym oko zawiesić no i w drodze byśmy byli a droga jest celem
Aby była jasność. Ja nie DEMONIZUJĘ tego kraju.
Z czystym sercem polecę to miejsce każdemu, zarówno do zwiedzenia na moto jak i turystycznie samochodem. Trzeba po prostu pamiętać, że tam jest inaczej.
Brzeszczot
11.08.2026, 10:45
Krzychu, nie kryguj się tylko opisz swoje przygody coś tam nawyczyniał. :DMoje poczynania , chyba nie bardzo nadają się do opisywania na forum . Chyba że w formie ostrzeżeń , czego nie robić 😉
Wysłane z mojego 23117RA68G przy użyciu Tapatalka
Moje poczynania , chyba nie bardzo nadają się do opisywania na forum . Chyba że w formie ostrzeżeń , czego nie robić 😉
Wysłane z mojego 23117RA68G przy użyciu Tapatalka
Mamy tu na forum userów, których razem z motocyklem wojsko śmigłowcem ewakuowało z kolumbijskiej dżungli, żeby im partyzanci dup nie odstrzelili.
Więc myślę, że nikt się Twoimi wyczynami nie zgorszy. ;)
Z ubiegłego roku, pogoda iskra, ludzi niewiele.
Moje poczynania , chyba nie bardzo nadają się do opisywania na forum . Chyba że w formie ostrzeżeń , czego nie robić 😉
Wysłane z mojego 23117RA68G przy użyciu Tapatalka
Ty przestań tworzyć napięcie.
Dobrze wiesz, że wszyscy czekają na Twoją relację!
Ileż można czekać, prosić... :haha2:
Ty przestań tworzyć napięcie.
Dobrze wiesz, że wszyscy czekają na Twoją relację!
Ileż można czekać, prosić... :haha2:
Dokładnie, parę fot z Brzeszczotów wyjazdu widziałem:Thumbs_Up: ale cóż może dorośnie i coś skrobnie :D
Dla jasności Czarnogórę wyżej cenię nich np Chorwację i chętnie tam znowu pojadę ale ogólnie po prostu to nowe mi coraz bardziej nie leży a czasem wręcz odpycha.
Jeden będzie zachwycony bo hotele , bo restauracje , bo deptaki , kupa ludzi......a drugiemu zabraknie spokoju , odosobnienia , spokojnej drogi czy miejsca na namiot daleko od ludzi.
Miejscowi też potrafią się pozmieniać czując pieniądz turysty.
Dlatego każdy szuka czegoś innego , czegoś dla siebie.
vBulletin v3.8.4, Copyright ©2000-2026, Jelsoft Enterprises Ltd.