View Full Version : Skutersyn - kącik małych kółek i przekładni CVT.
No tak kminiłem i kminiłem nad drugim jednośladem. Koncepcje się zmieniały, od BMW R1100S przez jakieś enduro lżejsze, ewoluowały aż stanęło na skuterze. Znaczy takim większym.
Skrupulatnie wymyśliłem potrzebę, uzasadnienie, podwaliny wiary w to że to jedyna słuszna decyzja, konieczność wręcz. No i zakupiłem - to chyba czwarty kuter w mojej "karierze".
Na Aprilii Atlantic 200 z 2003 zrobiłem naście lat temu coś około 35-40 tys jeżdżąc do pracy przez 3 lata + nawet we dwoje z małżonką w Bieszczady na tydzień. Potem kilka tys na Burgmanie 400 z 2007 i po drodze trafiła się jeszcze Aprilia Atlantic 500 z 2003 która to została u kolegi Zimny75 na forum.
BTW - Atlantica z przebiegiem 55kkm, sprzedałem szwagrowi, on zrobił 15 tys i sprzedał jakiemuś budowlańcowi który powiedzmy traktował maszynę po włosku. Spotkałem go ze 3 lata temu pod sklepem - mówił że niestety silnik już bierze olej i musi chyba pomyśleć o zmianie, bo poza tym to bardzo zadowolony, z 8 lat nią jeździł. Wtedy miała ok 105 tys. Silnik Piaggio leader 180.
Ja nabyłem dwucylindrówkę - nudną, ale ponoć trwałą. Honda SW-T 600 z 2011. Tu na foto już z dołożonym kufrem, deflektorem i nieco ogarnięta. Filtry, oleje pozmieniałem, jeszcze parę rzeczy typu zawory i będzie kursować Garwolin-Warszawa. Tyle ode mnie, popełniłem już jedno faux-pas pt. wątek o GS-ach który ładnie się rozwinął, to może i tutaj jakiś coming-out popełnicie ;)
Ja w każdym razie maxi skutery ogólnie lubię, bardzo pragmatyczne i praktyczne wozidła. Jeździ się jednak zupełnie inaczej niż motocyklem, i nie każdemu to pasuje.
https://i.imgur.com/W36SlgT.jpeg
Pozdrawiam,
zimny
Ja motocyklista po wypadku subskrybuję ten wątek:)
Nie wiem czy bym chciał tym ježdzić we dwójkę. Ale samemu fajnie mi się zasuwa maxiskutem po moich drogach.
Opisz proszę technikalia: heble, światła, pozycję, spalanie itd
muszel72
04.05.2026, 20:39
Na gwiazdkę 23 roku sprawiłem sobie prezent w postaci Kymco X-citing 400.
Rocznik 19 z przebiegiem dziś 4kkm. W większości stoi bo nie ma na niego czasu;) Miał dojeżdżać do pracuni ale to pogoda, to co innego i w końcu przebiegów nie robi. Technicznie maszyna dopracowana a jazda nią to tylko przyjemność. Ocena 5 na 5 :)
@Muszel, gdybyś musiał sprzedawać to daj znać, miałem xcitinga 500i i bardzo dobrze go wspominam
muszel72
04.05.2026, 21:46
Chcę go sprzedać ale z uwagi na przebieg nie będzie kosztował 10 tylko 16. Za to jest na pełnej FV więc coś tam można odliczyć.
Może też postać w garażu i czekać na „lepszy” czas;)
Napisz co tam ma z gadżetów bo cena jak za 22-23r, ale przebieg znikomy. Kupiłeś jako "nowy"?
kuntakinte
06.05.2026, 08:36
Ja totalnie zgrzeszylem i nie tylko ze skuter (klasa 125), to jeszcze elektryczny. Kopyto na swiatlach fascynuje tez po 2 latach, lepsze od Vespy GTS 300, konfiguracja mocy i innych opcji przez interface usb.
Glowna wada to bardzo zawieszenie zawieszenie.
widzę, że oprócz 'szwenduro' jeszcze muszę dopisać 'skutersyn' do fraz, za które powinienem otrzymywać tantiemy :D dobra alternatywa dla zjebanego ZUSu - muszę tylko wziąć pigułkę kreatywności jeszcze kilka razy :D
niech wozi i dowozi!
ja obecnie męczę 50tkę mojego syna. jeżdżę na niej częściej niż on sam - myślę powoli nad czymś większym ale muszę się pozbyć motocykli kilku, co w tym sezonie jest jakąś pierdoloną tragedią. Bo przecież ma być zajebiste, bez rysy, od niemca, udokumentowany przebieg 20tys w 20 letnim sprzęcie no i najważniejsze: CCCCCCCC.
ech...
muszel72
06.05.2026, 15:51
Skutersyn to ja używam od 30 lat więc nie dostaniesz żadnych tantiemow😉
A to zwracam na stół zatem :)
Nie będziemy się przecież wykłócać kto pierwszy wymyślił wiersz o kaczce dziwaczce czy coś w tym podobiu ;)
muszel72
06.05.2026, 22:29
Kłócić się nie będziemy z pewnością.
Mój ojczulek pomyka na skutrze 125. Ma dziś 78 wiosen. Wydaje mi się, że to właśnie one są naszą przyszłością;)
Niewykluczone.
Cokolwiek co będzie robiło przeciąg we łbie będzie ok :)
Tylko na czas jazdy trzeba będzie apararaty słuchowe wyciągać bo się cug nie wytworzy :)
Matjas, ja to określenie znałem przy pierwszym skuterze moim więc tantiemy musisz przynajmniej ze mną i muszelem dzielić :D
Jednak częściej używałem określenia - SRAJTYGIEL :)
Ostatnio dużo ciężkich tematów na FAT, więc postanowiłem parę słów popełnić w temacie wątku, lżejszym takim.
Od czego by tu zacząć... może najprościej. Jakoś w okolicach 2010 dojeżdżałem do samego centrum warszawy - opcje były dwie, do stacji kilka km i pociąg który jeździł jak chciał ówcześnie, autobus - który stał w korkach ale można było ciąć komara - o ile Grażyny nie pozamykały tych okienek na górze - to była szkoła życia
https://i.imgur.com/DXjSZbR.jpeg
Więc ogórkiem się dojeżdżało do wschodniej a potem to już jak w tym filmie:
https://youtu.be/N4FvOqTdnPI?si=xZBaVhIGCiZtBpGq
Nie było wtedy S17, dojazd był pewnym koszmarem. Parę razy pojechałem trampkiem i doszedłem do wniosku że skuter może być rozwiązaniem. Tak oto dokładnie 2-go stycznia pojechaliśmy do trampkarza z Wrocławia po skuter - Aprilia Atlantic 200 z 2003. Wracaliśmy z kumplem zmieniając się co 100km - jeden jechał drugi się rozmrażał w aucie. Śniegu nie było ale coś około minus 5 jak pamiętam. To był naprawdę pojebany pomysł wracać na kołach :-)
Zacząłem więc jeździć. Jak kupiłem z nalotem 18 tys km, tak sprzedałem szwagrowi 3 lata później z coś ok 55 na budziku. Z ogromnym sentymentem wspominam ten sprzęt - palił 3,5L/100, jechał 100kmh (po płaskim max to było 110. 115 ale to już z wiatrem w plecy) w trasie co wystarczyło gdy nie było S17. Był lekki - cos ok 160kg, prowadził się spoko - siodło było dość wysoko, sprzęt dobrze, bardzo dobrze jeździł po łukach i zakrętach bo jest zawsze minusem w kanapowych skuterach ale o tym później. Ja wtedy też byłem 20kg młodszy więc naprawdę dawało radę. W pewnym momencie miałem na chwilę przed wyjazdem awarię Afryki i trzeba było na szybko coś skręcić. Pojechaliśmy na tej 200 w Bieszczady z małżonką na 10 dni. Było super - choć na serpentynach V-max bywał 45kmh :-)
Grama oleju to nie brało - silnik Piaggio Leader 180cm. Moim szczytowym osiągnięciem jak idzie o głupie pomysły było testowanie V-max z dużej górki. Silnik zaczął być napędzany przez przekładnię... Przy 125-130kmh nastąpiło zerwanie paska i blokada tylnego koła. Myślę że miałem wtedy dużo więcej szczęścia niż rozumu.
Wady - Aprilia to Aprilia. Na części czekało się po 5-12 tygodni (niemniej nigdy nie zawiodła, to były wymiany eksploatacyjne - króciec gaźnika, łożyska), natomiast czasem nawet serwis nie wiedział jaki właściwie pasek jest do tego modelu bo było ich kilka wersji. Zawieszenia specjalnie nie było, koła chyba 13 cali ale kto by wtedy się nad tym rozczulał. Się jeździło.
Kilka fot:
https://i.imgur.com/LeuV7rU.jpeg
https://i.imgur.com/DnDvWnB.jpeg
https://i.imgur.com/esQPQhT.jpeg
Technologia REJLI była wtedy w najlepszej możliwej formie:
https://i.imgur.com/tx7ONCe.jpeg
Autentycznie, ten skuterek za o ile pamiętam 3,5k pln ówcześnie dał mi chyba niemniej lub więcej frajdy niż motocykle x razy droższe, a jak co poniektórzy wiedzą - miałem troszkę maszyn.
Historia Aprili była taka że odkupił ją szwagier - zrobił z 10 tys i sprzedał budowniczemu drogi S17. Wiele lat później spotkałem go pod sklepem i mówił że ma przejechane ponad 100 tys i powoli zdycha, bierze olej itp. Myślę że dziś już poszła na żyletki. Ale swoje dzielnie odsłużyła.
C.d.n.
Pozdrawiam
zimny
Hej,
Ja ost. kupiłem Yamaha Neos 50ccm na miasto. Zabijały mnie podróże bahną/sbahną. No dosłownie za każdym razem byłem chory po podróży do roboty. Teraz to jest idealna zabawa :)
Polecam!
Kamyk
pisaem wyżej - śmigam do miasta 50cc mojego syna. i tak jest dłubnięty i leci 70 no problem. oczywiście na drodze między wioskami to ma jakieś znaczenie ale jak już dojadę po dwóch wioskach do przedmieść wrocka to jestem najszybszym zawodnikiem w okolicy.
spod świateł nieświadomi niczego puszkarze wąchają tylko smrodek iPone Samourai Truskawcia 2t :D
fajny opis Zimny. kurczę takie rzeczy chce się czytać i pisac na forum.
ścichło jakoś ostatnio... wnioski wyjmijcie sami i piszcie - tak jak na tym forum pisać się powinno. serdecznie, po kumpelsku i o tym co NAS ŁĄCZY.
zdrowia!
ŁukaszBIA
07.05.2026, 12:51
To Twoje podsumowanie Matjas to w punkt.
Skuterami jeździłem przez 20 lat praktycznie codziennie, jeśli dziś mieszkałbym ponownie w dużym mieście to jeździłbym nadal skuterem. W Romie było bardzo ciasno i duży by ograniczał w przeciskaniu się a na małych kółkach trudno było jeździć po krawężnikach i dziurawej kostce. Mam SH 50 z 1985 roku, czasem latem go używam z sentymentu bo to był mój pierwszy skuter, którym na tłukłem sporo kilometrów.
consigliero
08.05.2026, 18:27
A jaki skuter kupić dzisiaj? Pytam bo syn mnie męczy podsyłając różne opcje od Honda grom , która skuterem chyba nie jest, poprzez jakieś elektryczne wynalazki. Nie wiem co mu doradzić. Ma do jazdy do centrum jakieś 12 -15 km w tym jakieś 4 km przez miasto.
Honda Sh125 (albo ładniejszy pcx 125), jeśli ma to być 125ccm. Najlepsza do "filtrowania" w korkach.
Xmax 300 jeśli ma być szybciej poza miastem lub sh 300 (zupełnie inna pozycja siedząca).
Xadv350 jeśli chcę dobrze na nim wyglądać i akceptuje łańcuch.
Innych nie testowałem.
Był na forum temat polecanego elektrycznego skutera chyba z Hiszpanii. Trza by przeszukać tematy...
muszel72
08.05.2026, 20:50
PCX malutki
No to pociagnalem za cyngiel jak to mowia w uk. Myślałem o fjs600, o jakichś tajwanskich wynalazkach, o forzie125 /nie ta pozycja jednak/ i stwierdziłem ze na moje potrzeby tłuczenia sie po okolicy i na te dni kiedy muszę jechać do centerum Wrocławia a muszę raz w tygodniu to to co poniżej jest dla mnie optymalne.
Skut kupiony w 2015r w salonie w PL, jeden właściciel - obecnie 75 lat, 3500km nalatane, ostatnie lata tylko po 50km na przeglądy. Olej wymieniany co roku, skuterek jak nowy. Szyba i kufer ori honda w zestawie. Starsza generacja bez keyless /trochę szkoda ale za to bez dodatkowego pierdolingu elektronicznego/ ale ma już ABS na czym mi zależało i ma dynastarter co również bardzo mi się podoba czyli hondowskie eSP bodaj. Naciskasz guzik i silnik zaczyna się kręcić jakby nagle się obudził. Piękne to jest :)
Wracam z Bałkanów i jadę go odebrać. Powrót z Bytomia na kołach :)
Osobiście lubię pozycję na kiblu skuterową, duże koła to też duży plus. Ogólnie fajny sporawy skuterek ale wciąż na tyle niewielki żeby zawalczyć śmiało w korkach. Nie powinien palić więcej niż 2.5l co też cieszy. W trasie te 90 marszowo śmiało można trzymać no i sh125 to taka trochę ikona niezajebliwosci. Mam nadzieję że się przyjmie - jest takie prawdopodobieństwo.
Do dalszych i szybszych wyjazdów mam czym jechać. Szczerze to na te jazdy wokoło komina żeby do kumpla skoczyć na kawę czy właśnie do miasta szkoda mi nawet moto wyjmować z garażu.
Takim sprzętem to i do Białej we wrześniu śmiało dolecisz :)
Jak to powiedział Pan sprzedający: i zobacz Pan jakie ma NAWIEFKI!!!
Bardzo miły gość. Fascynat żużla. Drugiego czerwca leci do Anglii na grand prix. To jest zajebiste mieć takiego świra w tym wieku!
Ja totalnie zgrzeszylem i nie tylko ze skuter (klasa 125), to jeszcze elektryczny. Kopyto na swiatlach fascynuje tez po 2 latach, lepsze od Vespy GTS 300, konfiguracja mocy i innych opcji przez interface usb.
Glowna wada to bardzo zawieszenie zawieszenie.
A jak ten sprzęt się nazywa?
Bo poza "awangardową" stylistyką to ze zdjęcia więcej nie mogę wyczytać.
A skoro wygar ma lepszy od Vespy 300 to sprzęt jest warty grzechu.
Z włoszczyzny jestem naprawdę zadowolony: do 100 km/h rozpędza się całkiem żwawo - ponoć poniżej 10 sekund, licznik na autostradzie zamknąłem (140km/h). Ogólnie bardzo ją lubię.
Ale może kiedyś elektryk? Jeśli nie byłby gorszy, to czemu nie?
Jeździłoby się tym prawie za darmo...
To jest Silence 501+
https://www.azago.pl/skuter-elektryczny-silence-s01/
muszel72
11.05.2026, 09:45
Gratulacjone.
Nie będzie temu skutru łatwo ale co tam:) Może za jakiś czas włoży mu się np motur od większej pralki i po problemie;)
szynszyll
11.05.2026, 12:14
gdzies tam wyzej byl watek 'gang skuterowcow' ale widze, ze urodzil sie nowy. ja dzis mam takie gry i zabawy w chlewiku. Yamaha Delight 115 żony i Suzuki Adress 125 męża. oba na wtrysku, oba praktycznie nowe. dla potencjalnych klyjentow: Yamaha zdecydowanie wygodniejsza i przyjemniejsza w prowadzeniu, Suzuki duzo zywsze i razniej chce jechac. byloby super gdyby te skuterki ze soba zmiksowac i zeby Yamaha jechala tak jak Suzuki :D
Faktycznie - wieki temu był taki wątek jak gang skuterowców. Zapomniałem o nim - nie mam nic przeciw aby połączyć.
Wracając, drugi mój pojazd CVT powered to był Suzuki Burgman 400 z roku chyba 2007. K7 modelowy bo to był pierwszy rok tego wypustu.
Ogólnie to był bardzo dobry skuter - z kilkoma nieco irytującymi wadami (jak się okazało, część to raczej była przypadłość egzemplarza a nie modelu). Było to już jakiś czas temu - z 7-8 lat pewnie, ale pamiętam że:
- kanapa była wygodna,
- miejsca na kopyta było dużo,
- całokształt był przyjazny,
- prześwit był wyjątkowo mały nawet jak na skuter i zaryć dołem było łatwo, za łatwo
- kanapa była bardzo nisko zawieszona,
- palił 4 do 5 ale używałem go rekreacyjnie i nie mierzyłem dokładnie,
- silnik pracował jak fajny spory singiel - większość tego nie lubi, dla mnie było spoko ale...
-....napęd tj. sprzęgło i wariator były problematyczne ale o tym napiszę później.
- skuter nie był jakoś odczuwalnie ciężki,
- dobrze się prowadził po zakrętach,
- miał dobre heble (bez ABS).
- na moje - trochę brakło mu mocy ale to też było powiązane z problemami z napędem.
- tłumik był strasznie nisko poprowadzony i przytarłem go na prawym łuku
- podobał mi się całkiem choć wkurzał mnie tym jak niski i przysadzisty był.
Tak to się prezentowało:
https://i.imgur.com/I3wE9Ex.jpg
https://i.imgur.com/9sAVUFr.jpghttps://i.imgur.com/gJxh35r.jpg
Dziś można ten model kupić tanio - i uważam że jest naprawdę warty rozważenia. Obok SW-T600 to był drugi w kolejności (choć musiałbym na nim siąść i sobie przypomnieć), miałem tylko obawy o zapas mocy na trasie. Gdybym nie miał tyle ekspresówki do roboty to bardzo możliwe że bym go wybrał. Ale oczywiście dobrze, bardzo dobrze że ta ekspresówka jest - tylko wpływało to istotnie na moc/pojemność maxi skuta którego teraz szukałem.
CDN
Pozdrawiam
zimny
Jeszcze uzupełniająco o Burgmanie 400 K7.
Cóż powiedzieć - silnik singiel pojemności 400 jest moim zdaniem całkiem kulturalny choć oczywiście od dwucylindrówki jest przepaść. To trochę kwestia co kto lubi - bo ja np. gang singla bardzo lubię, wycie R-twina na obrotach niekoniecznie. Ale, w kategoriach skuterowych - w sensie płynności działania napędu - no niestety ale dwucylindrowiec chyba zawsze będzie lepszy jak idzie o większe pojemności. A im większe pojemności tym bardziej dwucylindrówka ujawnia zalety.
Mój burgman miał coś zwalone w napędzie - otóż, napęd załączał sie przy ok 2-3 tys rpm i zamiast iść na 5 tys przy pełnej manecie to obroty rosły z prędkością od ok 30 do 60kmh. Potem się odtykał i szedł jak trzeba. Wiem, że problem był w napędzie tj wariatorze. Druga kwestia z czego znane były te modele to szarpanie i wibracje przy ruszaniu - problem ze sprzęgłem. Dało się temu zaradzić jak miałeś sprawny napęd - hebel przód, maneta open na kilka sekund. Sprzęgło się przycierało i było znacznie lepiej podobno - ja tego nie próbowałem bo nie miałem w tej kwestii problemów.
Przejechałem się na zdrowym burgmanie z 2018r. i tam gang singla i praca napędu była naprawdę git. Kanapa też była wyżej. Mój model K7 był niby spoko ale nie do końca. Sprzedałem chyba po roku rekreacyjnych jazd.
Później było ze 2-3 lata przerwy od skuterka i przypadkiem nabyłem bardzo ciekawy model - Aprilia Atlantic 500 z silnikiem Piaggio Master 460cm. Ale o niej - już w kolejnym odcinku.
vBulletin v3.8.4, Copyright ©2000-2026, Jelsoft Enterprises Ltd.