PDA

View Full Version : Tajwan. Bo co robić w listopadzie?


NaczelnyFilozof
25.12.2025, 13:46
Dzień 4.



... DwudziestkaSzóstka na południowo-wschodnich krańcach wyspy w końcu dociera do brzegów. Szosa jest wąska, pełna zakrętów, ale z asfaltem o bardzo dobrej jakosci. Ruch bardzo mały. Sami turysci.

Ocean jest tu nieprzyjemny. Potężne fale rozbryzgują o wulkaniczne nabrzeże. Tylko silny wiatr przeszkadza sielance.

Skuterek idzie. Idzie jak burza. 15KM robi robotę. Dokładnie o to chodziło. 24 stopnie celcujsza. Zakręt za zakrętem. Interkom z dobrą muzyką w kasku. Jak to diametralnie zmienia mi odczucia z jazdy. Zakręt... Zakręt... Zakręt... Listopad... Wszędzie zieleń. Ciepły wiatr.... To jakaś abstrakcja.... To nie moze być rzeczywistość...

147765

NaczelnyFilozof
25.12.2025, 14:33
Dzień 1

Piątek 21 listopada. Według planu nastawiam budzik na 5:00 rano, budzę się pierwsze co robię to wyglądam za okno, wioska spowita w ciemnościach Ale sypie śnieg to zmienia troszkę mój plan, tego w sumie nie przewidziałem, przewidział to Mateusz który mówił żeby wyjechać wcześniej, bo w przypadku opadów śniegu zasypie nam przełęcz w Zwardoniu. A jak tiry tam staną bokiem pod tą górą to będzie problem.Szybkie ekspresowe śniadanie. Wychodzę z domu chyba jakieś 5-10 minut wcześniej i daje znać koledze Irkowi który jest pierwszym środkiem transportu na mojej drodze na Tajwan
Stoję na środku głównej drogi na wiosce, płatki śniegu zsypują się z góry, ruch na wiosce mały czasem przejeżdża jakieś auto ktoś pewnie jedzie na 6:00 rano do pracy. Po chwili zjawia się Irek pakujemy moje bagaże do bagażnika Audi a4 B11 2.0 tdi DSG LED i jedziemy do Żywca, raptem 10 km szybko zleci.
W Żywcu mam przesiadkę, żegnam się z Irkiem i tutaj drugim moim środkiem transportu będzie Mateusz. Z Mateuszem pojedziemy troszkę dalej raptem jakieś 50 km do miasta czadca na Słowacji. Musimy tylko przebić się pod przed przełęczą zwardonią tam może być trudno bo faktycznie jeżeli droga będzie zaspana śniegiem to byle pierwszy TIR weźmie postawi się tam bokiem na esce i cały misterny plan na dotarcie na lotnisko w Wiedniu będzie problematyczny, na szczęście Przed zwardoniem opady śniegu są na tyle małe że jezdnia jeszcze jest czysta.

147766

Bez problemu docieramy do miasta Czadca stąd będę już miał pociąg na południe. Dworzec kolejowy w Cadcy to majstersztyk, pochodzi z epoki późnego gierka, ostre linie czesane siekierą i ekierką, w środku styl piękny, stara boazeria wielkie przeszklenia stare kaloryfery, kto to ogrzeje. I tak w środku jest zimno ale naprawdę dworzec jest piękny. Zegnam się z Mateuszem tutaj. Zaczyna się drugi cykl mojej podróży czyli trzeci środek transportu, lokalny pociąg do Zyliny.
Jest to zwykły pociąg podmiejski, dosyć nowoczesny, czysty zadbany, lokalny pociąg więc zatrzymuje się na każdej pipiduwe. Za oknem szaruga przeplatana z przelotnym opadem śniegu. W Zilinie w teorii mam 20 minut do ekspresu do Bratysławy ale nie jest tak łatwo. Żilina wita mnie remontem dworca, piździawicą i zimnem. Niestety ekspres z koszyc do Bratysławy jest opóźniony o 30 minut, kręcę się w kółko po tym zimnym dworcu i trafia mnie szlak bo ekspres jest opóźniony coraz to więcej, później już godzinę później dali kolejne 15 minut, w głowie układają mi się czarne myśli że nie będę miał jak dotrzeć do Bratysławy. Całe szczęście ekspres dociera co prawda półtorej godziny spóźnienia ale jedzie...

Bratysława. Dworzec mały i naprawdę bardzo dużo ludzi się przez niego przewija. Bratysława niby stolica ale mała stolica więc maj też mały dworzec, stary budynek zimno piździ brudna posadzka naprawdę nieprzyjemnie. Jedyną zaletą jest wygląd z czasów późnego gierka, socjalistyczne relikty na ścianie, gmach kiedyś naprawdę musiał robić robotę. Przez połowę Słowacji zapłaciłem 11 euro, teraz za 15 € i jadę autobusem spod dworca na lotnisko pod Wiedniem. To mój piąty środek transportu dzisiaj.

147767

Nigdy nie latałem samolotem nigdy nie korzystałem z tego ośrodka transportu zawsze wszędzie, jechałem na kołach autostopem, pociągami, rowerami, motocyklami, statkami kosmicznymi ale nigdy nie docierałem samolotem, no jest pierwszy raz. Na lotnisku w Wiedniu tłumy ludzi ale mam plan trzeba tylko po prostu znaleźć odpowiednią bramkę odpowiednie miejsce nadać bagaż i lecieć, całe szczęście że teraz każde lotnisko ma tuzin filmów na YouTubie które instruują dokładnie co i gdzie i jak szukać, dla mnie to pierwszy raz nadawać bagaż etc. Stoję w tej kolejce i patrzę na innych podróżnych jestem zdecydowanie inny. wszyscy ładne śliczne walizki a tylko ja stary plecak na plecach i mocno pokiereszowana motocyklowa torba Louisa, no ale chodzi w końcu o przygodę...

147768

147769

NaczelnyFilozof
25.12.2025, 15:28
Dobra. Lecimy. Bilety na Tajwan kupowałem miesiąc wcześniej. Miałem dwie opcje. Chińskie linie 2700 zł. Tajwańskie linie 4000 zł. Lecę droższym lotem. Są to loty bezpośrednie bez przesiadek. Z Wiednia prosto do Tajpej. Dlaczego wybrałem droższy bilet? Troszkę lepiej pasowało mi to pod względem urlopu. Jeden dzien dłużej na Tajwanie. Może lot Tajwańskiej linii jest droższy, ale za to leci dłużej niż Chińczycy. Samolot zatrzymuje się na międzylądowaniu w Bangkoku, tankuję i wymienia pasażerów. 4 godziny dłużej. Z zalet? Trzeba w Bangkoku wyjść z samolotu poczekać, i jeszcze raz się zapakować do tego samego samolotu. Patrzyłem na kadłub samolotu. Pilot pilot za oknem miał tabliczkę tak jak w starych autobusach PKS. Taipei przez Bangkok. A jak się leci EVaAir? Trzy posiłki. Zaletą było dla mnie, przy zakupie biletu online, miałem możliwość dowolnego wyboru miejsca w samolocie bez dopłaty, oczywiście w klasie ekonomicznej. Mam więc fotel przy oknie i mogę lepiej drzemać. Ale miejsca i tak mało. To nie było spanie a przerywane drzemki. Start samolotu o 20:00 z Wiednia lądowanie w Taipei na drugi dzień o 16:00 czasu lokalnego.

147771

147772

graphia
25.12.2025, 15:35
A jak same wrażenia z lotu? Ja mam prawie 50 wiosen i zim na karku i też nigdy nie leciałem pasażerskim. Leciałem szybowcem, Wilgą ze zdjętymi drzwiami i takim amłym ultralekkim Pipistrel Virus też chyba bez drzwi ale pasażerskim nie miałem okazji.... :D

Mech&Ścioła
25.12.2025, 15:58
O Naczelny, nie szczędź nam opisów przeżyć i zdjęć!

NaczelnyFilozof
25.12.2025, 16:18
Dzień 2.

Tajwan Przez okno samolotu wygląda ślicznie. Zachodnia część Tajwanu jest płaska i gęsto zaludniona. Pomiędzy miastami i wioskami ciągną się zielone pola uprawne oraz gęsta zabudowa miasteczek. Przez okna samolotu dokładnie widać linie szybkiej kolei oraz autostrady. Samo lotnisko w Tajpej nie jest jakiś wielkie. W końcu tutaj żyje około 20 milionów ludzi w tym kraju, a raczej na tej wyspie. Nie można mówić kraju, bowiem sytuacja Tajwanu jest bardzo skomplikowana. Niby jest to państwo, mają władzę, mają walutę, handlują z całym światem. Tylko Tajwan to część Sporna Chin. Chiny nigdy nie uznały Niepodległości zbuntowanej prowincji. I ciągnie się ten stan już od II wojny światowej.

147773

Zgodnie z youtubowymi poradnikami, mam krok po kroku plan na działanie na lotnisku. Bramki kontrola dokumentów, wbicie wizy do paszportu, odebranie bagażu z taśmy. Wymiana kasy. Fajne jest to że na lotnisku są punkty banków, zmieniam euro i dolary , mam 2000 zł. Mam jeszcze kartę do bankomatu i kartę wielowalutową. Pieniądze trzeba wymienić na lotnisku, bo wiem zmiana walut w głębi kraju może być utrudniona, trzeba szukać banków. Bardzo dużą zaletą jest to że nikt nie oszukuje turystów na lotnisku. Kursy są bardzo dobre i obsługiwane w okienkach bankowych. Szybko idzie. Bardzo profesionalna obsługa. Karta SIM do telefonu w następnej budce - 10 dni internetu za 60 zł, bardzo miło bardzo szybko. Pani nawet pyta czy ma mi rozlozyc telefon i odpalic kartę. Torba na ramię i w drogę. Wewnątrz terminal terminal lotniska wygląda znacznie lepiej niż na zewnątrz. Czysto i nowocześnie. To teraz zostaje tylko zejść pod ziemię i szukać kolejki metra. Wszystko jest bajecznie proste. Do momentu zakupu biletu na metro. Stoję przed Wielkim automatem i poległem przerasta mnie ta nowoczesna technologia. Po raz pierwszy spotykam się z pomocą ze strony miejscowych. Młody chłopaczek widzi że jestem turystą i jest to dla mnie kosmos i prowadzi mnie za rękę jak to wszystko zrobić. A o co tu w ogóle chodzi. Chodzi o mityczną kartę easycard. Wyobraź sobie czytelniku że idziesz do kiosku lub automatu i kupujesz kartę za 15 zł i od razu ją zasilacz, powiedzmy za 50 zł. Te 50 zł na karcie są na bilety komunikacji miejskiej. Teraz wsiadając do metra odbijasz się tylko na bramkach. Pieniądze za bilet uchodzą z karty. Gdzie jest w tym coś dziwnego? Karta działa na cały kraj. Nieważne czy jeździsz metrem w Szczecinie, autobusem w jastrzębiu-zdroju, tramwajem wodnym w Bydgoszczy, czy autobusem MZK w Sanoku. Cały kraj na jednej karcie. Dobra mam kartę pakuję to się do metra. Ale nie jadę w stronę centrum tylko w przeciwną stronę. Kilka stacji metra i docieram do Taiuan dworca. Metro to siódmy tranzytowy środek mojego transportu. Tutaj czekam i przesiadka na tajwańską kolej wysokich prędkości. Dla mnie oszałamiających prędkości. Wychodzę z tego metra kolejki podmiejskiej. I po raz pierwszy wychodzę na odkryte tereny jest godzina 18:00. Jest ciemno, uderzam mnie ciepłe wieczorne powietrze to jest niesamowite. Siadam na chwilę na trawniku. Dotykam prawdziwej zielonej trawy. Dotykam niezmrożonej zimnem ziemi. Fascynujące. :haha2:


147774


Plan jest taki. Jutro mam zamiar wynająć skuter w mieście Kaosziung. Mam tam 400 km. I mam kolej wysokich prędkości. Mogę zostać w Tajpej i jechać tam jutro. Ale ceny noclegów są bardzo drogie. Przynajmniej Patrząc z mojego punktu widzenia. 200 300 zł za zwykły hotel. Hostele po 100 zł, ale nie lubię spać w salach wieloosobowych. Podobnie sprawa ma się w Kajosziung . Więc zrobię tak. Powiedzmy że wsiadam w pociąg w Warszawie gdzie celem moim jest Katowice . Tu i tu są drogie noclegi. Więc wysiadam po drodze w pipidówu w Radomiu, i tam mam tani nocleg. Idąc tym planem znajduję już kilka dni wcześniej nocleg w Tajchunk za 120 zł. Blisko dworca kolei wysokich prędkości. Tajwańska kolej wysokich prędkości i jest fantastyczna. Są to japońskie shinkanseny mknące 280 km na godzinę. Jeżeli dobrze pamiętam to wychodzi 70 zł za 200 km.

147775

Z dworca do hotelu mam 1,5 km spaceru ale zamiast spaceru podjeżdżam jeszcze lokalną kolejką miejską ten jeden przystanek. Oczywiście nie muszę w innym zupełnie mieście szukać biletów biletomatów i innych cyrków, bo mam uniwersalną kartę na cały kraj która działa wszędzie.

147776

Dochodzi godzina 20:00 idę z plecakiem przez tajwańskie przedmieście szukając mojego hoteliku. Jest cicho ciepło i spokojnie. Czasem przemknie jakiś skuter. Hotelik ma mizerny opinie. Jest schowany przed turystami w ciemnym podwórzu. Największą wadą opinii jest to że, jest zamykany na noc i właściciele pilnują porządku. Żadnych imprez i hałasów. Ode mnie dostają pięć gwiazdek bo dokładnie takiego czegoś szukam. Hotel jest stary mroczny i z klimatem. Cały Tajwan ma swój klimat. Coraz bardziej mi się podoba. Jestem padnięty i wykończony dostaję pokój i spanie w końcu. 9 przesiadek. I taszczenie tej torby Luisa na ramieniu...

147777

NaczelnyFilozof
25.12.2025, 16:21
A jak same wrażenia z lotu?

Przy takim dlugim locie jest strasznie.
To chyba 14 + 3h.

Ciasno.
Niewygodnie.
Głośno od huku.

Dla mnie najwiekszym problemem jest lęk przed tym ze się spóźnię na lot. Reszta to pikuś.

Adagiio
25.12.2025, 17:16
Opowiadaj.

NaczelnyFilozof
25.12.2025, 19:02
Dzień trzeci.

147778

Źle się spało. Pomimo zmęczenia sen był bardzo przerywany. Przeszkadzały mi hałasy z zewnątrz. Coś w nocy biło i stukało o jakiejś blachy na zewnątrz. Z rana myślałem że to dudniący deszcz, ale po deszczu ani śladu. Okna marnej jakości , pojedyncza szyba, nieszczelne framugi. No Tajwan. Pakuję manele, wracam do kolejki podmiejskiej i ponownie na dworzec wysokich prędkości.

147779

147780



Półtorej godziny jazdy i docieram do Kajoszung. Wypożyczalnie skuterów wybrałem po długich poszukiwaniach, czytałem setki opinii. Wybrałem 555 skuter Rental Sales and Reparir. Łatwo tam trafić. Z dworca kolejowego wystarczy wsiąść na czerwoną linię metra i dojechać do centrum miasta. Kilka kroków i jestem na miejscu. Nie były to łatwe kroki bo GPS gubi się w centrum miasta, przeszkadzają wysokie budynki i zadaszenie placu nad metrem. Ale Docieram. Miałem rezerwację mailową i kontaktowałem się jeszcze na Facebooku. Ta rezerwacja to jest i tak pic na wodę bo skuter wybiera się na miejscu z tego co jest a nie z tego co jest na stronie internetowej. Ale i tak wybór jest duży, wypożyczalnia jest mała i w środku jest 10 skuterów ale cała reszta jest upchana w warsztacie obok. Różnią się tym że te w salonie są wyczyszczone. Oglądam to co jest na miejscu i wybieram Kymco Racing 150, są ładniejsze skutery na miejscu, są japońskie Yamahy i nowe Symy. Patrzę za troszkę starszym skuterkiem. Chodzi Po prostu o pieniądze. Nie chodzi że są delikatnie tańsze, ale chodzi o ubezpieczenie. To jest tania wypożyczalnia, nie ma czegoś tego czegoś takiego jak ubezpieczenie Autocasco . Zresztą nigdzie na Tajwanie nie ma takiej wypozyczalni z AutoCasco. Uszkodzisz płacisz, na chłopski rozum lepiej zniszczyć tani skuter niż drogi skuter.. 65 zł za dzień 155 cm3 koła 12 cali. Pani daje kluczyki na jazdę testową dookoła ulicy. Działa wszytsko. To zresztą nowy skuter. Nie ma wiecej niz kilka lat, silnik mruczy , skrzynia cvt dziwnie zestrojona. Ale biorę. Trzy strony umowy po angielsku. Umowa podpisana. Weryfikacja miedzynarodowego prawa jazdy. Dodatkowo wszystkie strony na umowie podbite odciskiem palca jak pieczątka. Zostaje jeszcze kaucja 1000 zł. To jest kaucja na ewentualne mandaty zwracana przy zwrocie skutera. Nie dostaję dowodu rejestracyjnego, nie ma tutaj czegoś takiego w formie papierowej. Wszystko jest w systemie. W przypadku mandatów pani od razu dostaje powiadomienie o złamanym przepisie. Poinformujemy nie od razu na komunikator. No to teraz tylko opakowanie gratów. Przywiozłem ze sobą kask. Lepiej mieć swój bo te w wypożyczalni są strasznie lichej jakości. Niestety popełniam fatalny błąd. Po zapakowaniu się wszystkim zauważam że mój skuterek jako jedyny nie posiada uchwytu do telefonu. Jak wyjechać z takiego gigantycznego miasta z nawigacją w kieszeni? A dam radę. Kausiong ma 2,5 miliona mieszkańców. I trzeba z tego wyjechać na wschód.


Pierwszym celem są świątynie na obrzeżach miasta, to jest pierwszy test na jazdę w tym chaosie. Ale w sumie nie ma czego się bać. Ruch jest przewidywalny. Wystarczy jechać z tłumem skuterów. Samochodów jest relatywnie mało. Jedzie się naprawdę przyjemnie w tym chaosie. Jadę za główną drogą na wschód. Co jakiś czas na światłach sprawdzam na telefonie czy jadę w dobrą stronę. Po kilkunastu kilometrach wyjeżdżam z miasta i jadę przyjemną krajową drogą w stronę moich świątyni. Zespół świątyni z gigantyczny. Trochę klucze aby wjechać na specjalny parking dla skuterów miłego ochroniarz mi w tym pomaga. Zespół świątyń jest generalnie nowy, mają tutaj relikwie buddy. Będzie zetknięcie tutaj z jedzeniem. Znajduje jakieś punkty gastronomiczne i biorę jakies pierogi z zupą na chybił trafił, dobre i tanie. Turystów w swiątyniach mało, ale na prawdę imponuje to wszystko wielkością.

147780

147781

147782


Na popołudnie mam jeszcze jedną atrakcję. Małe wiszące mosty. Zawsze takie obiekty mnie fascynowały. Niestety Docieram chwilę po zachodzie słońca.

147783

147784


Właśnie. Wadą listopada to krótki dzień. Tutaj też ciemni się po 16:00. Tyle że jest ciepło. Siadam na kamieniu , odpalam Booking i patrzę za noclegiem na noc. Jestem mobilny. Mogę wybrać najtańsze noclegi. Znajduję coś za 120 zł i będę jechać w tamtą stronę szukać na wiosce, po drodze ryż na kolację i zatrzymuje się co jakiś czas przy świątyniach na wioskach. Są fantastycznie oświetlone wieczorami. Łapię się na tym że chcę się zatrzymywać przy każdej. Ale przecież to jest bez sensu. Po prostu dla mnie to fajna atrakcja.

147785

147786

147787

Nocleg to miał być pensjonat na jakiejś wiosce zabitej dechami. Nawigacja kluczy Po wąskich uliczkach wioski. Jest pensjonat ale ciemny i głuchy. Jest link na drzwiach do komunikatora i do kontaktu. Ale tak się nie da porozumieć. Wchodzę do środka wszystko pootwierane. Nikogo więc kompletnie nie ma. Nie chce się mi szukać innego noclegu. Ale kontakt nawiązuje się sam. Właściciel odzywa się przez system monitoringu. Mówi mi który pokój jest dla mnie. A pieniądze mam zostawić na telewizorze. Tajwańskie zaufanie do turystów.

NaczelnyFilozof
25.12.2025, 19:39
Niestety. Lot samolotem zabił lustrzankę. Była a bagażu podręcznym. Niestety po wylądowaniu na Tajwanie aparat już nie wstał, kontrolka ładowania ładuje baterię, ale aparat się nie załącza. Brak fizycznych uszkodzeń. Nie wytrzymało różnicy ciśnień? Lipa. Nie będzie fantastycznych zdjęć z Tajwanu. Zostaje mi w focenie z telefonu. Mam dwa telefony. Jeden robi za nawigację, to stary telefon ale ma bardzo dobrą baterię, podróżuje w oparciu o mapy.czy. Mapa ściągnięta na telefonie do użytku offline. Zdjęcia są więc ze starego poczciwego Huawei p30. Musi wystarczyć.


Ubezpieczenie a dokładnie autocasco. Szukałem już długo w Polsce ubezpieczenia na wyjazd. Wiadomo zdrowotne to podstawa. Chodziło mi o ubezpieczenie wkładu własnego na wypadek uszkodzenia skutera z wypożyczalni. Na samochód z wypożyczalni to inna sprawa. Ale na pojazd dwukołowy to coś takiego nie istnieje. Ja nie znalazłem. Ponoć są takie ubezpieczenie przypisane do karty kredytowej. Nie mam karty kredytowej. Jedynie Ergo Hestia ma w swoim ubezpieczeniu turystycznym mały pakiecik. To jest odpowiedzialność z tytułu uszkodzenia wynajętego dwuśladowego pojazdu, ale tylko do kwoty 2000 zł. Idę do lokalnego agenta i biorę to ubezpieczenie, to znaczy to jest to podstawowe ubezpieczenie medyczne, turystyczne. To kosztuje mnie 330 zł na 10 dni. Ale agent znajduje jakiś dopisek, że za 9 zł dopłaty podniosą mi limit na uszkodzenie motocykla na 4000 zł. Nie wiem jak to działa , Nie chce wiedzieć jak to działa, ale w teorii powinno wystarczyć na wymianę moich owiewek w skuterku przy glebie parkingowej z bagażami. Albo na pół skutera. Powiedzmy ze jest warty 10 000zł. Zostanie do zapłaty 6000 zł ;-)

Drogi i podróżowanie na Tajwanie. To tylko zwykły skuter więc nie jeździ się nim po autostradach. Drogi krajowe główne między miastami są bardzo przyjemne. Po pierwsze jeździ się powoli wszędzie ograniczenia do 60-70 km/h. Wszędzie kamery i fotoradary. Na kazdych swiatłach tuzin kamer. Wszyscy jeżdżą przepisowo. Nie ma wariatów na drogach. Dodatkowo wszystkie główne drogi mają pas pobocza asfaltowego wydzielony jako pas dla ruchu skuterów i rowerów. Ustawowo.

Przyklad z google:

147788


Tajwan ma wysokie podatki od aut osobowych, w związku z tym ruch samochodów jest naprawdę mały. Na drogach czułem się bardzo bezpiecznie. Nie ma rond, bardzo dużo świateł, ale ruch jest naprawdę płynny. Na głównych drogach dwujezdniowych, też nasze pobocze jest zarezerwowane dla ruchu skuterów. Problemem mogą być tylko kierowcy którzy zatrzymują się w mieście i chwilowo zajmują to pobocze. Jedynym udziwnieniem dla nas z Polski może być specyficzny znak drogowy zakaz skrętu w lewo dla skuterów. Dla płynności ruchu w miastach, skutery korzystają ze specjalnej zasady skręcania na prostokąt czyli najpierw w prawo a później na wprost, super zasada. A czy są motocykle tak. Są motocykle ale to rzadkość.

Melon
25.12.2025, 21:24
:Thumbs_Up::) Elegancko jaki skuter polecasz

KORNIK
25.12.2025, 21:41
:Thumbs_Up::popcorn::D

NaczelnyFilozof
26.12.2025, 12:28
:Thumbs_Up::) Elegancko jaki skuter polecasz


W wypożyczalni na Tajwanie?

Tani i brzydki. Coby w przypadku uszkodzenia było Nas stać na wypłacenie szkód :D

Na Tajwanie jest ogromna ilosc wypozyczalni. Wymagane jest miedzynarodowe prawo jazdy kat B. W opiniach googla danego miejsca mozna poczytac czy wypozyczaja dla obcokrajowców.

O ile modeli jest masa to wszytsko zazwyczaj w pojemnosciach 125-155. W mojej wypozyczalni wybór był prosty.
Jakieś bzyczki na kołach 10 cali. Odpada bo małe i małe koło. Małe koła w skuterach to same wady. Słaby komfort i słabe prowadzenie.
Yamahy 155. Koła 13 cali. Najdrozsze w wynajmie. Pewnie najlepsze w prowadzeniu. Ale dla mnie odpada. Poprostu jak bym to uszkodził to koszta relatywnie większe.
Sym 125 12 cali koła. Nówka sztuka. Led digital. Na wypasie. Nie chciałem nówki.
Kymco Racing 155 . Koła 12 cali. Miał z tyłu uchwyty do trzymania pasazera wiec mialem do czego przyczepić torbę Luisa. W miarę nowy sprzęt. Opony w bdb stanie. Wtrysk. Duzy schowek pod kanapą. Wersja Racing nie ma nic wspolnego z rajdami i mocą :D Po prostu ma czerwone zaciski hamulcowe i tylne lampy w agresywnej technologii led :D




Sytuacje niebezpieczne.

W czasie jazdy nic niebezpiecznego mnie nie spotkało. Specjalny pas ruchu dla skuterów jest super. Auta jadą swoim. Nikt CIe nie spycha. Wyprzedzanie innych skuterów jest płynne. Inni wyprzedzają Ciebie jak jedziesz wolniej.

Na jednym z parkingów nad morzem widziałem dwa przerwrócone skutery. Lezały jeden na drugim. Szkody to pewnie tylko przerysowane plastiki. W sumie to nie był parking tylo koniec ślepej drogi z zakazem wjazdu. I pchały się tam auta. Podejzewam ze ktoś tam zawracał zamiast cofać pod górę. I musiał je zachaczyć przy nawracaniu. No i sie jeden z drugim przewróciły.

NaczelnyFilozof
26.12.2025, 13:12
Dzień 4.

147799

Dobrze się spało. Pakowanie i znoszenie gratów do skuterka. Nie jem śniadań w miejscach w których śpię, to są najtańsze pensjonaty bez wodotrysków. Nie robię kanapek herbaty etc. Wiem, że przy głównej drodze będą lokale gastronomiczne. Wystarczy zatrzymać się w pierwszej wiosce. Zazwyczaj jest tam jakiś punkt w centrum, który serwuje śniadania. Trzeba tylko wybrać ten, w którym jest obrazkowe menu. :D A są to zazwyczaj tosty lub inne wynalazki — do wyboru, do koloru. Tych śniadań będzie mi naprawdę brakować.

147800

Jadę na południe. Ta część wyspy jest typowo turystyczna. Zalesiona, z parkami narodowymi. Dwujezdniowa droga krajowa zmienia się w jednojezdniową. Ale pasy ruchu dla skuterów są nadal. Wioska za wioską, aż w końcu docieram do prawdziwego wybrzeża. Od tej strony to jeszcze nie ocean.

Zatrzymuję się na jednym z miejsc parkingowych obok wybrzeża. Nie ma tu pięknych plaz z piasku - kamienie i skały wulkaniczne wystające z morza. Robię kilka pamiątkowych zdjęć. Zatrzymują się też samochody miejscowych i turystów — również robią zdjęcia. To, co jest fascynujące w tym miejscu, to czystość. Nigdzie nie ma worków ze śmieciami. Czasem jakaś stara butelka. Ale na prawdę jest nadwyraz czysto.

147801

147802

Kieruję się dalej na południe. Mam zamiar dotrzeć do punktów widokowych na samym krańcu wyspy — najbardziej na południe wysuniętego kawałka Tajwanu. Zakręt za zakrętem, wszędzie pełno zieleni. Ta część Tajwanu jest naprawdę piękna. Jest tu to, czego szukam: ocean i malownicza droga wijąca się wzdłuż wybrzeża...

147803

147804

NaczelnyFilozof
26.12.2025, 13:37
Nie jadę na ślepo. Odpowiednio wcześniej w Polsce zaznaczyłem w mapach ciekawe miejscówki i punkty widokowe. Jedne piękniejsze inne mniej piękniejsze a inne w remoncie ;-) Te Schody były kiedyś ważną atrakcją ale są chwilowo nieczynne. Swoją drogą u nas takie coś by nie przeszło ze względów bezpieczeństwa. Żaden urzędnik by się pod tym nie podpisał. Ale to jest Tajwan.

147806

147807

147808



Z obiadem nie trafiam to co na zdjęciu wyglądało jak rosół z makaronem okazało się glutami z glutowatym makaronem. :D

W sklepie spozywczym dostaje szoku. Na dziale słodycze są słodycze z polski. Polskie czekolady i batoniki Pawełki. Az mnie muruje :dizzy:



Jak zwykle mam zaznaczone mosty wiszące. Jedne całe. Inne w ruinie. Te mosty w dawnych czasach bardzo ułatwiały komunikację. Przejście tych rwących rzek w porze deszczowej było przecież niemożliwe. Większość tych Mostów to dzisiaj jest w ruinie, ale czasem jest finansowanie na remonty i przekształcania w ciekawe miejsca turystyczne. Tu jest most imienia węży. A większość tych mostów to powstała w czasie okupacji japońskiej. Japończycy tutaj poprawiali wtedy infrastrukturę.

147805

147810

147809



Popołudniu oczywiście Booking i analiza pensjonatów. Znajduję coś najtańszego na północ odemnie, w okolicy 100 zł. Trochę błądzę aby znaleźć ten pensjonat bo dosyć ukryty w wąskich uliczkach na wiosce. Ale Docieram. Jest to stara długa stodoła przerobiona na pensjonat trzy duże pokoje jeden wielki wspólny aneks kuchenny. Nie jestem jedynym gościem. Właściciel nawet nie jest w stanie zdążyć pokazać mi pokoju, gdy wesoła grupka Tajwańczyków macha mi abym dołączył już do nich na grilla. Szybko zrzucam bagaże w pokoju i wracam do tej grupki. Okazuje się że to grupka pięciu emerytów. Też nocują w tym pensjonacie. Idę pieszo dookoła Wyspy. Są w połowie drogi. Mają zrobić jakieś 1000 km w sumie. Oni idą pieszo a ich wnuczka jedzie samochodem z bagażami. Jest mi głupio bo nie mam ich czym poczęstować. Ale przypominam sobie że mam w bagażach Pawełka czyli coś co kupiłem z tych słodyczy polskich w tajwańskim sklepie, musi im to wystarczyć. :) Siedzę tam z nimi chyba godzinę. Jeden robi za tłumacza bo angielski ma perfekt. . A na kolację robią smażone ryby kupione dzisiaj od rybaków prosto z morza , z jakimiś innymi dodatkami. Obym obym tylko w nocy dobrze te ryby strawił. :D

147811

Po kolacji Wybieram się jeszcze na okoliczną plażą. Tam jest raptem może 300 m. W końcu Pacyfik - dla mnie to nowość :-) Ocean jest wzburzony. Wieje ciepły wiatr. Plaża jest strasznie kamienista. Huk fal Jest olbrzymi. Ciemno, nic nie widać. Idę jeszcze na małe spod spacer do wiosce i wracam do pensjonatu.

147812

Prof.Woland
26.12.2025, 13:52
Takie schody juz u nas są, w Wawie na placu Piłsudskiego ������

Czyta się ��

NaczelnyFilozof
26.12.2025, 16:55
Dzień 5.

Wstaję wyjątkowo wcześnie rano przed 6:00. Muszę wstawać wcześniej rano bo dzień jest Tu zdecydowanie za krótki jedyna opcja wstawać o świcie. Pakuję graty na skuter spało się bardzo przyjemnie pomimo bliskości linii kolejowej. dziadki z pokoju obok też wstają, też zaczynają Marsz dookoła Wyspy wcześnie.

147816


To co bardzo mi się podoba to ciepłe poranki można jechać w bluzie na skuterku. Plan na rano to miasto Tajtung. Mam tutaj zaznaczoną jakieś starą świątynię. Jest nawet na jakiejs liscie TOP swiątyń na Tajwanie. Piękne są.

147814

147815

Dalszy plan to dalsza droga numer 11 wzdłuż wybrzeża ku północy. W planie jest ten łukowy most na wulkaniczną wyspę Sanxiantai. Jest tu taki malowniczy stary mostek który obecnie jest atrakcją turystyczną dla instagrama. Martwi mnie pogoda, o ile Z rana było przyjemnie ciepło to z każdym kilometrem aura zmienia się pojawiają się chmury. Na całe szczęście nie pada. Atrakcja sama w sobie w czasie pogody musi fantastycznie wyglądać. Dochodzi godzina 10 :00 turystów jest jak na lekarstwo. Przejście przez ten mostek naprawdę jest dużą trudnością bo naprawdę wieje bardzo porywisty wiatr. W europejskich warunkach na bank przyszłaby ochrona i wywiesiła jakieś łańcuchy z zakazem wejścia. Na końcu mostu jest mała wulkaniczna wyspa. Jest tu jakiś Park Krajobrazowy czy Narodowy.

147817

147818


Wiatr wieje. Wyspy Nie da się obejść dookoła ale jest taki szlak turystyczny do stacji meteorologicznej. O ile początkowo odcinek to fajna ścieżka to później tylko wulkaniczne skały. Mam obawy co do wejścia na ten szlak bo jest ślisko i mokro. Ale przede mną zatrzymuje się lokalny turysta z tym samym problemem. No i mówię po polsku że idziemy razem bo we dwójkę zawsze raźniej. Chińczyk nie ma nawigacji. Ale na moim telefonie z wgranymi mapy czy szlak wyraźnie jest widoczny. Zresztą to nawet nie ma kilometra trasy. Obchodzimy z boku wyspę i docieramy do schodów prowadzących do latarni morskiej oraz punktu meteorologicznego. Spotykamy jeszcze jakiś wędkarzy i odwiedzamy fajną jaskinię. Wszystkie atrakcje są opisane na mapie tylko nie ma żadnych strzałek jak do nich dojść. Przy powrocie na ląd poprawia się trochę pogoda i pojawia się od razu masa turystów. Jadę jeszcze kilkanaście kilometrów na północ. W oddali widzę już ciężkie deszczowe chmury. Trzeba dokonać korekty kursu...

147819

147820

NaczelnyFilozof
26.12.2025, 17:05
147821

Zatrzymuje się, patrzę na mapę i na prognozy pogody. Nie ma co pchać się na północ w stronę deszczu. Mogę przyjechać trochę na zachód do wewnętrznej części wyspy, tam mam oznaczone jakieś ciekawe miejsca. Wąwóz parku narodowego Taroko który jest na północy i tak jest w deszczu po drugie tylko początek wąwozu jest otwarty dla ruchu. Dalsza najciekawsza część i dostęp do szlaków turystycznych jest dalej zamknięty. Na bieżąco to obserwowałem. Tam były jakieś osunięcia ziemi i drogi są poblokowane od kilku miesięcy. Tak samo zablokowana jest numer droga nr 20 którą mógłbym skrócić powrót na zachód. Tam też były osunięcia ziemi i od dwóch miesięcy droga jest zamknięta. Na dziś mam w planie jeszcze drogę numer 30. Dociera ona do jednego z parków narodowych.

147822

Tutaj zostawiam skuter na końcu drogi i idę na szlak w góry. Dlaczego wybieram akurat ten szlak? Japońskie stare mosty wiszące, bo co mogłoby być tam innego? Turystów na szlaku abrdzo duzo. To jest moze godzinny spacer od parkingu na koncu drogi. Wszyscy idą tylko do tych wiszących mostów.

147823

147824

147825


Z ciekawostek to małpy tam żyją lasach. Dla mnie turysty z PL to atrakcja. Zobaczyć małpy na drzewach nie będąc w zoo . Nocleg jak zwykle z Booking, jakiś pensjonat na wiosce. Dostałem opiernicz od babki bo nie zdjąłem butów przed drzwiami wejsciowymi :Sarcastic: Nie myslalem ze jestem w Japonii ;-)

147826

NaczelnyFilozof
28.12.2025, 12:34
Dzień szósty.

Wracam na południe. Część drogi na pewno będzie wiodła tą samą trasą. Ale mam zaznaczone jeszcze miejsca turystyczne których tutaj nie odwiedziłem. Pogoda z rana pochmurne. Zamiast bluzy kurtka puchowa. Ta kurtka puchowa była bardzo dobrym pomysłem. W sumie ją zabrałem do samolotu żeby się nią przykryć. Zajmuje mało miejsca i ma oczojebny kolor dlatego nadaje się na skuter. Diamping. Mam zaznaczony stary most drogowy. Oczywiście w technologii linowej. Ładny odnowiony. Ruch zerowy bo pobudowali tutaj jakieś obwodnice i mało ludzi się tutaj zapuszcza.

147836

147837

147838


Przed Tajtung mam zaznaczone jeszcze punkty widokowe na deltę rzeki. Tyle że mam problem żeby tam dojechać. Telefon z nawigacją jest w schowku pod kierownicą. I ciężko się tam zerka w czasie jazdy. O ile do większości atrakcji były proste drogi, to teraz muszę kluczyć przez wioski i nawigacja naprawdę by się przydała. Miejsce widokowe jest wysoko, wjeżdża się serpentynami. Nie wiem skąd pojawiają się jakieś dziwne mgły, bo z jednej strony przebija błękitne niebo. A z drugiej strony Jakaś mgła. Z punktu widokowego roztacza się widok na rzekę. Ta mgła to są wielkie tumany kurzu porywające się z doliny. Dolina rzeki musi być wyschnięta pełna kamiennego pyłu. I cała ta chmura idzie w stronę miasta. Wracam do miasta. Jadąc przez miasto dostaje olśnienia. Przecież ja mam w kasku interkom. Mogę sparować nawigację z głośnikiem. Trochę siedzę nad parowaniem tego. Szlag mnie trafia przy tej technologii. Ale w końcu czeski głos mapy.czy prowadzi mnie po sznurku. Ten sznurek czasem krzywo prowadzi bo mapy.czy to się tak średnio nadają do nawigacji, ale lepsze to niż jechać na ślepo.

147839

NaczelnyFilozof
28.12.2025, 12:42
Niestety po południu słońce chowa się za jakimiś chmurami. Znowu wraca kurtka. Plaże Pacyfiku są nieprzyjazne. Potężne fale i porywisty wiatr.

147840

147841

147842


Odszukuję jeszcze jakieś fajne mostki. I co? Trzeba wracać na drugą stronę wyspy. Droga 9a, bo droga nr 9 to ekspresówka z tunelem i tam skutery nie mogą się poruszać. Stara droga przez góry jest bardzo dobrym stanie. Bardzo mały ruch samochodów. Tylko rowerzyści z sakwami z europy i czasem jakiś wariat na motocyklu lub skuterze. Ostre zakręty i gładki asflat to musi być jakas lokalna mekka motocyklistów.

147843

Patrzę na prognozę pogody, zachód wyspy jest cieplejszy także dobrze że jadę w tamtą stronę. To co mam w planie na wieczór to jeszcze świątynia w Dong Dang. Dotrę tam na pewno po zachodzie słońca. Są to przedmieścia Kaosiung, więc ruch Jest tutaj bardzo duży. Ale wszystko idzie płynnie skutery jadą jedną wielką chmarą. Świątynia jak świątynia niby też jest w top 100 świątyń Tajwanu. Jak zwykle bardzo ładne miejsce. Trafiam na święcenie samochodu. U nas też coś takiego robią w kościołach. To co mnie tu zaskakuje to ilość diód LED. Wejście do świątyni mruga wszystkimi kolorami diod. U nas by to nie przeszło.

147844

147845


Szukam jeszcze czegoś na kolację. błądzę po uliczkach dookoła ale nic ciekawego nie znajduje, albo nic bezpiecznego, jestem po prostu wybredny. Nocleg mam zarezerwowany na Bookingu w następnym większym mieście. 30 km. Nawet jadąc nocą, w sumie wieczorem, po ciemku, jedzie się bardzo przyjemnie i bezpiecznie. Wiadomo oczy dookoła głowy bo ruch jest duży, ale nie widzę żadnych zagrożeń. Kolacja na większym skrzyżowaniu dróg, ryż z jakimiś warzywami. I na nocleg. Tym razem jakiś hostel. Na obrzeżach miasta. Szukam jakiegoś właściciela w tym hostelu, ale nikogo nie ma. Dopiero patrzę na wiadomość z bookingu, że mam dać znać jak dotrę to ktoś przyjedzie. Czekam 10 minut i pojawia się babka na motorku. Dogadujemy się wszystko w porządku i do spania.

147846

consigliero
28.12.2025, 12:49
To jest niestety wada listopada że dzień się kończy zdecydowanie zbyt wcześnie.

NaczelnyFilozof
28.12.2025, 13:18
Dzień 7.

Według prognoz pogody dziś mam mieć pierwszy dzień z deszczem. Pakuję graty nas skuter, rzeczywiście niebo spowite ciemnymi chmurami. Ale taki urok podróży na skuterze. I tak jak na razie pogoda mi dopisywała. Dziś jest ostatni dzień jazdy. W planie są jak zwykle wiszące mosty a na wieczór zwiedzanie miasta Kaaoshung. Więc jadę w stronę gór. Sandimem z atrakcją postaci nowego mostu wiszącego, a później dolina rzeki Zhoukoku z górą Smoczą. Pogoda jest po mojej stronie, atrakcje zwiedzam bez deszczu. Nawet nie ma turystów, chyba się przestraszyli prognozy pogody. Szkoda że chmury przykrywają wierzchołki szczytów.

147847

147848

147849

147850

147851






Deszcz zaczyna padać w momencie gdy zaczynam powrót. Jadę jakieś dwie godziny drogi w deszczu. Chodź raczej nie był to deszcz, raczej był to deszczyk. Mam tylko kurtkę przeciwdeszczową. Wszyscy tajwańczycy na skuterach jeżdżą w jakiś pałatkach. Deszcz jest na tyle mały że chowając nogi za owiewkę nie przemakają mi spodnie.. Jutro rano mam oddać skuter. To ostatni dzień jazdy.

Znalezienie noclegu troszkę trwa. Noclegi w centrum są drogie i bardzo niskiej jakości. Warto czytać opinie. W końcu decyduje się na podrzędny motel na obrzeżu miasta. Opinie ma średnie, ale ma duży wewnętrzny parking na dziedzińcu. Z uwagi na gęstość zabudowy większość obiektów noclegowych w mieście nie ma parkingów, i skuter zostaje na noc przy chodniku. Docieram do motelu. Bardzo duży obiekt. 140 zł za noc. Budynek jest duży ale popada w zaniedbanie. Wszystko zgodnie z opiniami. Pokoje są olbrzymie. Wyposażenie pełne przepychu. Kiedyś musiało być to jakiś luksusowy hotel. Teraz tylko jest tanim motelem popadającym w ruinę. Dla mnie w sam raz. Ceny noclegów w centrum zaczynają się od 70 zl za noc w salach wieloosobowych. Nawet jakies proste hostele kapsułowe to 100zł. Za ciasny pokoj w głosnym hotelu chcą 150-200zł. Jestem mobilny wiec mogę nocować taniej i dalej od centrum.

NaczelnyFilozof
28.12.2025, 13:42
Kaohsiung.

Wychodząc z motelu to jeszcze mam widno. Dochodzi godzina 16:00. Mam kilometr spaceru do stacji metra. Mogę szukać jakiejś Komunikacji Miejskiej ale wolę spacer przez miasto kilka parków. Docieram do hali i widowiskowej.

147852

Taki futurystyczny dach, nowoczesna architektura. W środku budowla jest podzielona na kilka sal koncertowych. Filharmonia i takie tam. Ale ja szukam obok stacji metra.

147853


Kropi tylko delikatny deszcz ale jest ciepło więc i tak jestem mokry, bo pocę się pod kurtką przeciwdeszczową. Najzimniej to jest ale w wagonach metra. Idę się powłóczyć po centrum. Szukam tego największego budynku w tej części kraju Tuntex Sky Tower.

147855

Śliczny jest ciosany od siekiery. W pochmurny wieczór wygląda ż jak żywcem wyciągnięty z jednego z filmów o Batmanie. Szkoda że ma problemy prawne, bo stałby się piękną atrakcją turystyczną. Podobają mi się te nowoczesne wieżowce z tysiącem światełek.

147854


147856

147857


Znajduję jeden z nocnych targów. Na kolację nieznane jedzenie. Jest w czym wybierać. Deszcz juz nie pada więc tłumy ludzi.

147858



Włóczę się kilka godzin i wracam w nocy do mojego motelu.. Opinie były prawdziwe w motelu były pchły :dizzy:

147859

NaczelnyFilozof
28.12.2025, 17:21
Dzień ósmy.



Przynajmniej nie muszę wstawać przed 6:00 rano, wypożyczalnia i tak jest czynna od 11:00. Mam tam 20 minut drogi. Nocleg mam dziś ze śniadaniem więc idę na śniadanie. Jedzenie do wyboru do koloru. Jest w czym wybierać więc robię duże pożywne śniadanie. To taki zwykły stół szwedzki, tylko część rzeczy jest dziwna i nie wiadomo co to jest. Znoszę graty na skuter. Nocleg był fajny gdyby tylko nie te pchły. Nie, nie było ich w łóżku, tylko na starej kanapie, albo zagnieździły się w zasłonach. Pokój naprawdę gigantyczny. U nas kawalerki są mniejsze. Łazienka też gigantyczna. Nawet była jakaś wielka wanna z hydromasażami. Ale zgodnie z opiniami, kurz, brud, pleśń i brak zadbania.

Nie mam daleko do wypożyczalni. Tankuję jeszcze do pełna bak, bo bo skuter muszę oddać z pełnym bakiem. Jadę jeszcze na myjnię. Muszę umyć ten skuter, jest cały brudny od wczorajszej jeździe w deszczu. Dziś mam słoneczny dzień to przez te kilka kilometrów, nie ubrudzi się do punktu oddania.

Jestem przed otwarciem wypożyczalni, ale już jest otwarta. Nie ma właścicielki więc skuter zdaje mechanikowi. Chłopak też mówi dobrze po angielsku. Pyta czy sprzęt sprawiał jakieś problemy i jak się mi jeździło. Sprawdza czy skuter jest cały. Kontrola ogranicza się do sprawdzenia czy na lusterkach nie ma śladów wywrotki to samo dotyczy plastików dookoła. I tyle. Przepakowuje manele. Znowu będzie trzeba nosić ciężką torbę na ramieniu. Zostawiam im moje linki do wiązania torby. To jest jakieś 300 g, szkoda tego dźwigać na plecach. Dociera jeszcze właścicielka. Zostaje mi wypłacona kaucja za pozostawiony skuter. Jakby ktoś szukał wypożyczalni na Tajwanie to polecam.

147860

Biorę manele żegnam się bardzo miło i leżę na stację metra. Ale to raptem kilka ulic dalej. Kilka przystanków dalej mam kolej wysokich prędkości. Kupuję w automacie bilet do Tajpej. Moim zdaniem lepiej te bilety kupować w automacie. Jest prościej niż w okienku kasowym. Zresztą Tam są tylko dwa rodzaje biletów. Można mieć bilet z miejscówką bo obowiązuje pełna rezerwacja miejsc, albo trochę tańszy bilet bez rezerwacji miejsca. Te tańsze bilety trudniej kupić, albo Inaczej łatwo je kupić tylko zazwyczaj są na późniejszy pociąg. To jest na tej zasadzie że zamiast jechać najbliższym pociągiem za 20 minut, pojedziesz późniejszym, w zależności czy ktoś już kupił ten bilet. Automat nie umie sprzedać biletu na kartę wielowalutową. Kartę ING Banku Śląskiego też wypluwa. Ale działa na gotówkę. No to jedziemy do Tajpej.

NaczelnyFilozof
28.12.2025, 17:29
Nie, nie odlatujemy już do zimnej Polski. Na deser zostało mi kilka dni w Taipei. Zobaczymy czym zaskoczy mnie stolica.

Ta kolej wysokich prędkości jest fantastyczna. To niesamowite jak szybko można przyjechać 400 km. Wysiadam na głównym dworcu w Taipei. Plan to kupić na tym dworcu dwudniową kartę turystyczną. Ta karta nie dosyć że ma bez limitu transport w mieście metrem i autobusami, to jeszcze wchodzi się na nią bezpłatnie do atrakcji turystycznych. Kosztuje to chyba 250 zł, ale i tak to jest opłacalne. Więc najpierw muszę znaleźć informacje turystyczną na dworcu a oni mnie pokierują gdzie tą kartę kupić. Generalnie nie gubię się nigdzie. Generalnie zawsze wiem gdzie jestem. Generalnie zawsze wiem w którą stronę iść. Ale śmieję się sam z siebie, bo dworzec w Taipei mnie pokonał. Cały dworzec to plątanina tuneli i korytarzy pod ziemią jedno wielkie mrowisko. Tysiące ludzi. Czemu tutaj jest tyle ludzi? W tym miejscu łączy się kilka rzeczy. Kolej wysokich prędkości. Zwykła kolej. Kolejka w stronę lotniska. I dwie linie metra. Do tego niezliczone boczne korytarze prowadzące do sklepików , punktów gastronomicznych, jakby tego było małe i jest tam jeszcze duże centrum handlowe. A ja tylko chciałem znaleźć Główny hol stacji. Udaje się, ale to trwa. Kupuję moją kartę. Teraz jadę z bagażami do mojego hotelu. Zarezerwowałem go 3 tygodnie temu jeszcze w Polsce. Noclegi w Taipei nie należą do najtańszych. 60 -100 zł można mieć pokój na sali wieloosobowej. Patrząc po opiniach na Google i Bookingu to w cenie do 200 zł nie ma naprawdę nic co byłoby ciche i komfortowe. Na takim wyjeździe oczekuję spokoju. Mam więc dwa dwie noce po 250 zł na obrzeżach miasta. Nie przeszkadza mi to po prostu dłużej zajmie mi dojazd do centrum. Wsiadam do linii czerwonej i jadę szukać mojego hotelu. Jest w dzielnicy Tianmu na północy. A miasto jest duze. 10 ml ludzi :D

Niby przedmiescia a zabudowa bardzo gęsta. Gęsto i wysoko. Architekltura to roznie. Ale beton to podstawa.

147862

147863

Hotel. Do stacji metra jest półtora kilometra, ale autobusy komunikacji miejskiej jeżdżą tam naprawdę często. Stoję na przystanku MZK obok metra, odpalam Google Maps i patrzę tylko w który numer mam wskoczyć. Szybko i sprawnie. Hotel jest bardzo nowoczesny cały jeden wielki budynek. Recepcja, hol full wypas. Jadę na szóste piętro rozpakowuję manele w małym pokoju. Spędzę tu dwie noce. Chwilę odpoczywam i robię przerwę do 15:00 i na lekko bez bagaży jadę w stronę centrum. Przecież nie pójdę spać jak za oknem jest Tajpej...

147861

graphia
29.12.2025, 18:27
Naczelny. Ty mi wyjaśnij jedno: dlaczego Tajwan? Mnie Tajwan kojarzy się z zagłębiem fabryk produkujących ramy rowerowy - aluminiowe ale przede wszystkim karbonowe. Ale dlaczego akurat tam na 10 dni?

NaczelnyFilozof
30.12.2025, 14:30
Naczelny. Ty mi wyjaśnij jedno: dlaczego Tajwan? Mnie Tajwan kojarzy się z zagłębiem fabryk produkujących ramy rowerowy - aluminiowe ale przede wszystkim karbonowe. Ale dlaczego akurat tam na 10 dni?


Miałem do wybrania w tym sztywnym terminie zaległy urlop :) I za bardzo nie miałem pomysłu co z tymz robić :) Padł pomysł aby raz w życiu odiwedzić jakieś daaalekie fajne miejsce :) Naturalnym pierwszym pomysłem była Japonia :) Ale po sprawdzeniu jaka pogoda jest koncem listoapada w Japoni (lekka pizzgawica), to Japonia odpadła. Wynajmowanie motorka w Japonii o tym czasie jest bezsensowne.

Czyli miało być:
1. Żeby było ciepło.
2. Żeby było "cywilizowanie" i bezpiecznie.

Tajwan leży niżej niż Japonia. Jest jednym z najbezpieczniejszych miejsc w Azji. Wg prognoz pogody listopad jest jeszcze ciepłym terminem.

Nawet sprawdzając teraz tem na koniec grudnia.
Jelesnia -2st.
Tokio +4st
Tajpei 19st.
Kaosiung 21st.

147870

Tajwan to mała wyspa. Część zachodnia to silnie zubranizowany teren. Fabryki. Wioski i pola uprawne. Nudy. Wszyscy turyści wybierając trasę na skutery wybierają wschodnią część wyspy. Trasa od Warszawy (Tajpej) po Zakopane, od zachodu - cały czas biegnie górami obok Pacyfiku. Ja zrobiłem jej niewielką część. Pętli nie warto robić. Zachód wyspy to nuda i ciągłe aglomeracje. Na tej wyspie zyje w końcu 22 miliony ludzi.

NaczelnyFilozof
30.12.2025, 15:21
Wracam do centrum miasta. Czyli autobus do linii metra i metrem do centrum. Dziś jeszcze jeżdżę na karcie Easy Card. Nielimitowane przejazdy na karcie turystycznej mam dopiero od jutra. W sumie to nie mam planu na dzisiejsze popołudnie. Włóczę się bez celu, szkoda że o 16:00 miasto już tonie w ciemnościach.

147871

147872

Niby kraj gdzie chrzescijanie to mały procent. Ale dekoracje świąteczne widać wszędzie. Ech. To takie święto "choinki" ;-)



Jadę na główny plac z mauzoleum TankaJczeka.

147875

147874



Czankajszek to taki ich "Piłsudski" ;-) Choć może to za dużo powiedziane. Tajwan ma ciężką historię, i ciężką terażniejszość.



Znajduję jeden nocny targ. Trochę mi zajmuje aby wybrać coś do jedzenia w tym chaosie.

147873

Na grupie tajwańskiej na Facebooku, zadaję pytanie czy ktoś jest w tych dniach w Taipei, bo zawsze lepiej to zwiedzać z kimś miasto niż samemu. W ten sposób poznaje Artura który właśnie przyleciał do Tajpej, zgadujemy się na kolejnym nocnym targu. I ustalamy że jutro będziemy razem zwiedzać miasto.

NaczelnyFilozof
30.12.2025, 15:39
Dzień 9.
Dziś zwiedzanie miasta. Przed spotkaniem z Arturem chcę jeszcze zwiedzić Muzeum Narodowe. Docieram tam autobusem, w sumie nie mam daleko bo ta dzielnica obok. Jestem z samego rana, ale przeraża mnie ilość turystów. Podoba mi się zarządzanie wejściem do muzeum, przy tak dużej ilości turystów. Idzie to bardzo sprawnie. Nie muszę myśleć o żadnych biletach czy wejściówkach, bo mam tą kartę turystyczną na dwa dni. Muzeum jest olbrzymie. Robię to szybko po łebkach, co ciekawsze wystawy, bo jestem umówiony z Arturem na zwiedzanie miasta w centrum. Zresztą mi to bardziej podobają się te stare Wielkie blokowiska, niż wystawy antyków w muzeum.

147879

147880


Jedziemy z Arturem do mauzoleum Czankajszeka. Artur to wyluzowany facet. Siedzi 3 miesiące w Azji. Zmienia tylko kraj co chwilę, jest wesoło i luzacko. To był dobry pomysł zapytać o polaka na miejscu ;-)

147881

147882


Jedziemy do głównej atrakcji Taipei. Czyli wieżowiec 101. Wizytówka Tajwanu. Punkt widokowy jest chyba na 90tym piętrze. Budynek jest powalający. Tajwańczycy przeszli samych siebie. Tajpej to obszar aktywności sejsmicznej i trzęsienia ziemi to normalna sprawa. Wybudowanie czegoś takiego jest niewyobrażalne. W srodku można zwiedzić system kompensowania przechyłu budynku na boki. Widoki imponują cały w świat w dole jest maleńki.

147883

147884

Melon
30.12.2025, 16:16
:Thumbs_Up::) Skuter odpuszczę bo kupię tempomat :D

NaczelnyFilozof
01.01.2026, 10:22
Mam zaznaczone jakieś świątynie. Może nie są jakieś imponujących rozmiarów, ale nadrabiają wnętrzami. Tajwan ślicznie łączy to, z jednej strony świątynia, z drugiej strony nowoczesne miasto. Wszystko gęsto upchane , wymieszane.

147900

147901

147902

147903


Przed zachodem słońca wybieramy się na słynny punkt widokowy. Na panoramę miasta z widokiem na słynny wieżowiec. Na ścieżkę w lesie idzie dość duża liczba turystów. Szlak w parku to tysiące kamiennych schodów. Wyjście jest naprawdę ostre. Ale wieczorne widoki nagradzają trud podejścia.

147904

147905


Włóczymy się z kolegą po wieczornym Taipei. Znajdujemy jeszcze największy nocny targ. Ale ilość ludzi przytłacza. Jest sobota. Tłumy. Szkoda że jutro ostatni dzień na Tajwanie.

147906

147907

NaczelnyFilozof
01.01.2026, 10:41
Dzień 10.
Pakowanie. Opuszczam pokój, nocleg był dobry hotel był cichy i komfortowy. Mała powierzchnia pokoju nie przeszkadzała w niczym. I tak tutaj nie siedziałem tylko spałem. Sniadania tez bardzo dobre. Szwedzki stół. Do wyboru do koloru. Royal Jade Butiqe. Wszytsko ok tylko trzeba wiedzieć w jakie numery lini komunikacji autobusowej wsiadać .



Plan na dziś jest taki. Zwiedzam miasto a wieczorem odlot do Europy. Wylot samolotu jest o 23 :00 w nocy. Mam cały dzień jeszcze na Tajpej. Linią metra Docieram do centrum. Obok głównego dworca jest przechowalnia bagażu. Nie żaden automat i szafa tylko prawdziwa przechowalnia z ludźmi. Zostawiam torbę motocyklową a z plecaczkiem ruszam na miasto.


Pierwszy punkt programu to kolej linowa na wzgórze nad miastem. Docieram tam żółtą linią metra, choć to nie jest metro podziemne tylko naziemna kolejka. Niby to jest stare ale dosyć futurystyczne. Wagoniki są autonomiczne. To znaczy się nie ma człowieka który tym kieruje tylko kieruje tym pewnie komputer albo osoba zdalnie. Sam przejazd tą kolejką to już jest atrakcja.

147908

147909


Wyjazd kolejką gondolową na szczyt jest zawarty w cenie karty turystycznej. Pogoda dopisuje widoki dopisują. Kolejka ma cztery przystanki i fajnie to jest zrobione że można wysiadać pomiędzy pierwszym a końcowym. O ile z rana ludzi było mało, to na powrocie ustawiła się już gigantyczna kolejka do tej atrakcji. Jest niedziela po prostu przyjechali turyści. O ile ja z rana stałem w 15 minutowej kolejce, to teraz przed południem kolejka jest chyba na półtorej godziny.

147912

147910

147911

NaczelnyFilozof
01.01.2026, 10:49
Taipei mnie urzeka. Ten ostatni dzień to chyba zrobiłem jakiś rekord kroków na krokomierzu w telefonie. Z jednej strony miasto jest nowoczesne z wielkimi wieżowcami, z drugiej strony stary świątynie, z trzeciej strony stare betonowe budynki. To wszystko jest fajnie wymieszane. Miasto jest czyste. Miasto jest bezpieczne. Miasto jest łatwe w obsłudze. Na pierwszy raz w Azji jak znalazł.

147913

147914

147915

147916

147917

147918

NaczelnyFilozof
01.01.2026, 11:00
Odbieram bagaż z dworca. Rozlewa się kompletnie. Ale jest ciepło. Zresztą teraz do nocy to juz będę w budynkach. Ostatnie pozegnanie z dworcem. I siadam w linię metra prowadzącą do lotniska.

147919

Na lotnisku jest taka fajna płaskorzeźba. To był dobry wypad. Raz na dekadę można jechać na drugą stronę świata.

147920

Idę jeszcze coś zjeść. Ale jestem tak zestresowany odlotem ze nie mogę tego dojeść. Mam lęk że nie zdążę na odlot. A przecie mam jeszcze trzy godziny. Lotnisko jest małe, więc tu nie ma raczej mozliwośći aby cos poszło nie tak.

147921

Nadaję bagaź. Oczywiście tylko ja wyglądam inaczej. Tani plecak i stara torba motocyklowa zamiast pięknych walizek. Miła obsługa. Mówię ze super był wyjazd. Super spędzony tutaj czas na Taiwanie. Chłopaczek się uśmiecha i mówi ze mi zmieni w systemie miejsce. Dostaję miejsce przy oknie zamiast na chybił trafił. Fajnie, bedzie sie lepiej drzemać z głową opartą o ścianę :)

No to wracamy. Jakoś o 6 rano będę lądował w Wiedniu.

NaczelnyFilozof
01.01.2026, 11:32
Dzień 11.

Wiedeń. Dramat. 0 stopni. Deszcz ze śniegiem. Szaruga. Lądujemy 7 rano. Poniedziałek. Czas start. O godzinie 22 zaczynam pracę na nocną zmianę. :D



Kontrola paszportowa jak po maśle. I jedynie czekanie na bagaż. Chyba 40 minut.. No Dobra trzeba wrócić do Polski. Spotykam kilku Polaków co też lecieli tym samolotem, ale oni czekają na samolot do Warszawy. Ja muszę dostać się do Bratysławy.

Te 40 km drogi to patologia. Idę na przystanek autobusowy i sprawdzam odjazdy. Flixbus jeździ co 30 minut ale nie jedzie na dworzec kolejowy. Druga linia slowaklines jeździ przez dworzec kolejowy, ale w moich godzinach porannych omija ten przystanek. Patologia. Kupuję bilet na flixbusa do centrum. Z centrum jest półtora kilometra do dworca to czymś tam podjadę.

Marznę na tym przystanku bo autobus i tak się spóźnia. Dobra jadę do Bratysławy. Wysiadam w centrum przy tym wielkim moście przy centrum przesiadkowym . Odpalam Google i patrzę za czymś co jedzie do dworca kolejowego. Piździ i zimno to nie będę szedł pieszo 45 minut. Jestem w czarnej dupie bo stąd nic nie jedzie do dworca. Muszę przejść 500 m żeby dojść do jakiegoś tramwaju. Patologia. Kupuję bilet w automacie i wsiadam do tramwaju. Nie wiem czemu mam wrażenie że jadę w złą stronę. Patologia. Ok, tramwaj jedzie dziwną drogą ale jedzie w stronę Dworca. Według moich obliczeń mam 30 minut aby zdążyć na ekspres do Zyliny. Tramwaj jest stary. Głośny i wolny. Ale dociera do dworca kolejowego.

Dworzec kolejowy wita mnie brudem, zapachem szczyn i zimnicą. Jestesmy sto lat w tyle za Tajwanem. Idę do kasy kupić bilet na pociąg. Żeby było prościej to robię zrzut ekranu rozkładu jazdy słowackiej strony koleji. Czyli z Bratysławy do Żyliny Express. Przesiadka w Żylinie na pośpieszny do Ostravy. Z Czadcy pociąg do Skalitego. A ze Skalite szynobus do Zwardonia. Kasjer ma wszystko pod ręką tylko ma mi sprzedać taki bilet. Ale coś mu to nie idzie i się strasznie mota patrzy na mój telefon i coś się mota i mota. W końcu sprzedaje mi bilet. Myślałem że zjem coś ciepłego na dworcu ale pociąg odjeżdża za kilka minut więc kupuję Jeszcze tylko jakieś kanapki i kofole do picia.


Dobra No to lecimy. Ekspres do żyliny ma jakiś postój po drodze, i cały Mój misterny plan w pizdu. Zilina. Jestem z opóźnieniem i pociąg do Czadcy oczywiście nie czekał. Patrzą na rozkład jazdy w telefonie, no będę trochę później, jak nic godzina czekania. Ale patrzę na rozkład jazdy na dworcu na ścianie i widzę że za kilka minut mam odjazd do Skalitego. Po prostu koleje słowackie to patologia i rozkład na internecie nie pokrywa się z rozkładem kolejowym w rzeczywistości. Temu kasjer się motał i nie umiał mi sprzedać na mój na moją rozpiskę w telefonie, patologia, jadę pociągiem do stacji Skalite to jest kilka kilometrów przed granicą Zwardonia.


Telefonicznie kontaktuje się z Polską i proszę kolegę aby przyjechał do mnie pod granicą. Według planu dotrę do domu na godzinę 15. Dora. Koniec wyprawy. Ale piździ... Snieg... Patologia.... Czekamy na wiosnę...

147922

kylo
01.01.2026, 12:28
Bardzo ciekawy kierunek.
Dzięki za relację :Thumbs_Up:

Korbol
01.01.2026, 12:55
Dzięki filozof za fajną relacje.

Mech&Ścioła
01.01.2026, 13:10
Dzięki, miło było polecieć z Tobą do Tajwanu!

Choć, pamiętam Twoje dawniejsze relacje z podróży, znacznie bardziej oszczędne w słowach niż ta. Rozpisałeś się nam się tu:)

NaczelnyFilozof
01.01.2026, 13:28
Bardzo ciekawy kierunek.
Dzięki za relację :Thumbs_Up:

Ponoć to potwierdzone informacje. Eva Air Taiwan bedzie latać na stałym kierunku Warszawa - Taipej. Za jednym zamachem bez przesiadek. :)

NaczelnyFilozof
01.01.2026, 13:30
Dzięki, miło było polecieć z Tobą do Tajwanu!

Choć, pamiętam Twoje dawniejsze relacje z podróży, znacznie bardziej oszczędne w słowach niż ta. Rozpisałeś się nam się tu:)


Ja się nie rozpisałem. :) Dyktowałem do telefonu i przekształcanie tego na tekst w automacie. Ale słabo to działa. I tak trzeba dokonywać dużej korekty tekstu. :dizzy:

Melon
02.01.2026, 18:00
:Thumbs_Up::)

graphia
02.01.2026, 18:17
Czytając aktualne wiadomości z tamtego regionu to nie wiadomo czy przypadkiem Twoja relacja nie będzie ostatnią z wolnego i niezależnego Tajwanu.

NaczelnyFilozof
03.01.2026, 12:25
Czytając aktualne wiadomości z tamtego regionu to nie wiadomo czy przypadkiem Twoja relacja nie będzie ostatnią z wolnego i niezależnego Tajwanu.

Z drugiej strony jak poszukiwałem informacji o Tajwanie to od kilku lat cały czas jest narracja o nadchodzącej wojnie. Zapowiadająją co roku od dwóch dekad.

Z trzeciej strony. Statystyczny Tajwańczyk jak pewnie czyta o Polsce to czyta o narracji ataku Rosji na nasz kraj :Sarcastic:

graphia
03.01.2026, 14:18
Z drugiej strony jak poszukiwałem informacji o Tajwanie to od kilku lat cały czas jest narracja o nadchodzącej wojnie. Zapowiadająją co roku od dwóch dekad.

Z trzeciej strony. Statystyczny Tajwańczyk jak pewnie czyta o Polsce to czyta o narracji ataku Rosji na nasz kraj :Sarcastic:

W sumie dobrze, że nie wybrałeś Wenezueli :D