Wróć   Africa Twin Forum - POLAND > Podróże. Całkiem małe, średnie i duże. > Relacje z podróży

Relacje z podróży Wróciłeś i już dupa Cię nie boli? Chcesz opowiedzieć o swoich przygodach podczas podróży? Spotkałeś fajnych ludzi? Może pokażesz zdjęcia? To dział dla Ciebie. Dobrze trafiłeś.

Odpowiedz
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 07.04.2016, 22:06   #11
mikelos
 
mikelos's Avatar


Zarejestrowany: Feb 2011
Miasto: okolice W-wy
Posty: 384
Motocykl: Stary strucel :)
Galeria: Zdjęcia
mikelos jest na dystyngowanej drodze
Online: 3 tygodni 5 dni 15 godz 10 min 26 s
Domyślnie

W objęciach Saigonu

Jest 1 marca, z nieba leci deszcz udający śnieg, piździ z każdej strony a temperatura udaje że jest na plusie - wyjeżdżam bez żalu. Umawiam się z Voytasem na spotkanie bezpośrednio na lotnisku. Mamy dwie przesiadki, pierwsza w Rzymie, najbliższe 24 godziny spędzimy w drodze. Główny bagaż ma być do odbioru na docelowym lotnisku - no, będzie albo nie będzie. Elektronikę, kasę i dokumenty pakuję do podręcznego plecaka. Reszta niech ginie - trudno.

W Rzymie mamy 6 h czekania na lot do AbuDabi. Nudzimy się jak mopsy, zwiedzamy terminal, gadamy, trochę czytam. W końcu pakują nas do jakiegoś wielgaśnego Boeinga, 8 siedzeń w rzędzie robi wrażenie ale jeszcze większe robią stewardesy Dały nam papu, kocyk, jasieczek pod głowę ale jak tu spać jak co chwilą dostajesz estetycznego szoku. Nasyciwszy oczy - a trochę nam to zajęło, Voytas rusza z eksploracją pokładowego VOD, ja zatapiam się w Kindlu.

O świcie lądujemy w AbuDabi. Kupa piachu i kamieni - ale wszystko polukrowane petrodolarami - widać rozmach, to im trzeba przyznać. Mamy 1,5 h na przesiadkę, udaje się nam łyknąć w biegu jakąś kanapkę z kawę i sru biegiem do kolejnego gejtu. Po drodze mijamy kosmiczną kolejkę palaczy. Ze sto osób czekających na okazję do zajarania w szklanej palarni wielkości dwój toi-toi. Voytas dzielnie znosi walkę z nałogiem i nawet nie jęknie by stanąć na końcu ogonka.

Kolejny Boeing, kolejna fajna załoga - jeszcze bardziej egzotyczna Wśród pasażerów większość azjatów. Kolejne 7 h lotu, trochę kimamy, trochę gadamy - lekko już jesteśmy zmaltretowani. W Ho Chi Minh czyli po naszemu Saigonie jesteśmy wieczorem ichniego czasu. Voytas odbiera wizę na lotnisku, ja mam swoją wklejoną jeszcze w Warszawie. Bagaże są - pierwszy mały sukces za nami. W holu wyjściowym kupuję lokalne kart SIM na telefon i nielimitowany internet ważne na cały miesiąc (220 tys VND, ok 40 zeta). Załatwiam voucher na taksówkę do Dystryktu 1 (200 tys VND), wyłażę na zewnątrz i rozglądam się za Voytasem. Jest, jara przeszczęśliwy - nareszcie można

Pakujemy się do taksówki (Toyota Innova czyli Hilux pod spodem a z góry 7 osobowy Van) i z lekkim wytrzeszczem oczu patrzymy na ruch na ulicach. Pierwsza myśl: zginiemy. Nie mamy szans, rozjadą nas jak żabę na wiosnę i nic z nas nie zostanie. Do hotelu jest 10 km, ale jedziemy chyba z 40 minut. Wszędzie wokoło roi się od skuterów i małych motocykli. Trąbią, zygzakują, zajeżdżają sobie drogę, na wielu po 2-3 osoby, często jeszcze jakieś bagaże.

Na wspomnienie ruch w Istambule jedyne co przychodzi mi na myśl to bezpieczny żłobek. Tutaj by przetrwać, będziemy musieli skończyć uniwersytet walk ulicznych. Wiem że jeśli przetrwam, będę najbardziej zajebistym skuterowym wojownikiem w warszawskich korkach. Trzymam się tej egocentrycznej wizji, bo przecież nie przyznam się Voytasowi, że jestem obsrany od pasa do kolan.

Hotel - jeden z kilku setek w Dystrykcie 1 - mamy na końcu ulicy Bui Vien, czyli skrzyżowania Monciaka z ulicą czerwonych latarń. Można tu spać, jeść, pobzykać, kupić gifty, wynająć albo kupić skuter - all in one. Instalujemy się w hotelu zamówionym na kilka pierwszych nocy przez booking.com Po raz kolejny podziwiam zdolność fotografów do robienia zdjęć z ogniskową chyba 10 mm i retuszujących foty pokoi lepiej niż nie jeden face modelki. Wypadamy na nocne żarcie, kilka piw i padamy spać. No, ze spaniem to idzie mi słabo, jet lag trzyma mnie w bezsenności do 4 rano.

Rano z braku snu mam skośne oczy, prysznic niewiele pomaga. Dopiero wyjście z klimatyzowanego pokoju w lepki upał budzi mnie skutecznie. Nędzne hotelowe śniadanie jemy w piwniczko-jadalni, z radością wypełzamy na powierzchnię.


Na dziś plan jest prosty, trochę zwiedzamy, trochę łazimy bez celu - taka mała aklimatyzacja.

Podziwiamy pierwsze oznaki geniuszu transportowego Wietnamczyków.



Niestety za dnia ruch na ulicach nie chce wyglądać na mniejszy:



Z bezpiecznej pozycji krawężnika obserwujemy technikę skręcania znaną z tasowania kart - na zakładkę. Wcześniej czytaliśmy tylko manual jazdy po Wietnamie (na końcu opowieści podam link)



Zadanie z matematyki - ile flaszek wody wiezie woziwoda ?


Dobra, poprzednie było proste A ten ile flaszek wiezie ?



Szklarz też człowiek, jeździć musi. Nie wiem tylko po co wiezie jeszcze kompresor


Można też zabrać ze sobą węża - nie wiem czy na spacer czy na zupę


W upale docieramy do Muzeum Wojny, na dziedzińcu trochę poamerykańskiego żelastwa:






W środku w kilku salach eksponowane są głównie zdjęcia, na szczęście z opisami po angielsku. Skala tej bezsensownej wojny poraża, liczba cywilnych ofiar po obu stronach frontu to 3-4 mln. To nie jest nowoczesne muzeum, bardziej przypomina takie nasze socjalistyczno-siermiężne placówki ale mimo tego warto tam zajrzeć.





cdn
__________________
"Jeżeli chcesz uniknąć krytyki: Nic nie mów. Nic nie rób. Bądź nikim" - Arystoteles
mikelos jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 10.04.2016, 09:13   #12
zaczekaj
Asia
 
zaczekaj's Avatar

Zapłaciłem składkę :)

Zarejestrowany: Feb 2012
Miasto: Złotoryja/Legnica
Posty: 1,588
Motocykl: TransAlp 600, Drz 400
zaczekaj jest na dystyngowanej drodze
Online: 2 miesiące 2 tygodni 3 dni 14 godz 31 min 4 s
Domyślnie

Fajnie piszesz, czekam na więcej.

wytapatalkowano
__________________
NA Fb ,,zaczekaj na motórze"
XL 600V + crf250x
zaczekaj jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 10.04.2016, 12:46   #13
Mech&Ścioła
 
Mech&Ścioła's Avatar


Zarejestrowany: Jan 2010
Miasto: Warszawa
Posty: 214
Mech&Ścioła jest na dystyngowanej drodze
Online: 4 tygodni 1 dzień 8 godz 1 min 22 s
Domyślnie

Ja też lubię Twój barwny język i kolorowe zdjęcia!
Dobrze, że dzielisz się przeżyciami, dzięki!
Mech&Ścioła jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 10.04.2016, 19:15   #14
qbaRD07


Zarejestrowany: May 2014
Miasto: Szczecin
Posty: 398
Motocykl: RD07
qbaRD07 jest na dystyngowanej drodze
Online: 3 tygodni 5 dni 4 godz 10 min 53 s
Domyślnie

czekam cierpliwie.

Ale wiesz, do cierpliwych to ja raczej nie należę.
qbaRD07 jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 11.04.2016, 09:03   #15
borys609
 
borys609's Avatar

Zapłaciłem składkę :) Dział PiD

Zarejestrowany: Feb 2010
Miasto: podwrocławskie zadupie
Posty: 886
Motocykl: '94 R1100GS, '01 LC4 640 ADV i kilka innych...
borys609 jest na dystyngowanej drodze
Online: 1 miesiąc 3 dni 14 godz 47 min 47 s
Domyślnie

Dobreee! Chcę więcej! :-)


Wysłane z ajfona..
borys609 jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 11.04.2016, 12:42   #16
przemo77390

Zapłaciłem składkę :)

Zarejestrowany: Jan 2015
Miasto: Warszawa
Posty: 683
Motocykl: inne moto
przemo77390 jest na dystyngowanej drodze
Online: 4 dni 20 godz 10 min 30 s
Domyślnie

Super - ale zazdraszam. Pojechałbym tam jeszcze raz. Czekam na relacje i Pozdrawiam.
przemo77390 jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 11.04.2016, 21:40   #17
mikelos
 
mikelos's Avatar


Zarejestrowany: Feb 2011
Miasto: okolice W-wy
Posty: 384
Motocykl: Stary strucel :)
Galeria: Zdjęcia
mikelos jest na dystyngowanej drodze
Online: 3 tygodni 5 dni 15 godz 10 min 26 s
Domyślnie

Drugą część dnia spędzamy na pełzaniu po centrum Saigonu, staramy się wybierać cień bo słoneczko nie ma litości a krem z filtrem 20 ledwo robi robotę. Przez centrum biegnie szeroki pas zieleni - taki wietnamski Central Park - tyle że zadbany i pachnący jak flakon perfum emerytki na dancingu w Ciechocinku.








To chyba też jedyne miejsce, gdzie można swobodnie pobiegać i poćwiczyć bez ryzyka bycia rozjechanym.








Rzadki widok - taka fura w takim stanie i w takim miejscu


Na końcu pasa zieleni stoi zabytkowa katedra - spadek po kolonistach - pasuje to jak pięść do nosa.



Za to tuż obok jest budynek starej poczty, w którym wysyłam pierwszą od nastu lat kartę pocztową. Smak kleju ze znaczka na języku - mniam O dziwo, kartka po 5 dniach jest u rodziców, do żony idzie prawie dwa tygodnie !!! Mój lokalno-wsiowy Urząd Pocztowy używa chyba sparaliżowanych gołębi pocztowych






Jak dzieciom wytłumaczyć co to jest ? Takie czatroomy Motyw z zegarami z różnych stref czasowych będziemy podziwiać potem w dosłownie każdym hotelu, nawet tym najpodlejszym. Taki mają ficzer i nic na to nie poradzisz.



Zderzenie komunistycznej propagandy z kapitalistycznym światem to dziwny mix - trochę komiczny, trochę przerażający. Czerwone sztandary z gwiazdą będą nam stale towarzyszyć przy każdej drodze.





Budynek opery zagubiony między nowoczesnymi biurowcami - kolejny urbanistyczny chaos.




Wracamy wzdłuż rzeki Saigon do naszej dzielnicy, kicamy między plamami cienia, krem dawno temu odparował, teraz smażę się we własnym pocie, jest ponad 35 stopni.



Tylko dobór kadru decyduje, czy chcecie zapamiętać Wietnam jako ostoję komunizmu...


...czy też jako świątynie Bachusa



Nie wiem co było pierwsze, drzewo czy mur. Wiem tylko, że lokalesi patrzyli na mnie jak na debila gdy robiłem do zdjęcie. Już rozumiem Japończyków robiących zdjęcia krowom.



A to moja ulubiona fota: najwyższy budynek z lądowiskiem dla śmigłowców versus kabelki na słupie. Jak oni to naprawiają ?



Przed wyjazdem słyszałem, że mechanik jest dosłownie na każdym rogu - jak widać - to prawda



Ciekawe, czy to specjalny gatunek na hot-dogi



Docieramy do naszej dzielnicy, tłum skuterów napiera. Nawet przejście przez pasy wymaga zwinności kozicy - my z kozy mamy co najwyżej rogi, pląsamy jak dwa zdrętwiałe słonie.





Wyczekując momentu na skok w czasoprzestrzeni by dostać się na drugą stronę ulicy podziwiam kolejnych dwukołowych wirtuozów.







Docieramy do naszej dzielnicy, okolice ulicy Bui Vien żyją o każdej porze dnia, każdy skrawek przestrzeni jest wykorzystany. Na parterze biznes, na piętrze hotel lub mieszkanie a na poddaszach suszą się ciuchy.





Macie ochotę na portret ? Potrzebujecie obraz swojego psa ? Proszę bardzo - wystarczy wysłać maila i kasę.







Ten lokal to dla mnie esencja wietnamskiej przedsiębiorczości. Rano jest tu serwis motocyklowy, w południe sprzedają i wynajmują motocykle, w porze obiadu serwują papu a wieczorem wystawiają stoliki i jest piwna imprezownia. Jeśli mamy konkurować z Azją, zacznijmy od skasowania sanepidu, inspekcji pracy i innych urzędasów.



Na ostatnich nogach docieramy do naszego "przytulnego" hoteliku by radować oko widokiem z okna, a ciało powiewem klimy.



Do wieczora leżymy i stygniemy. Dopiero wizja kolacji i zimnego piwa zwleka nas z wyrek. Idziemy z Voytasem na podbój nocnego Saigonu. Jakimś dziwnym trafem wszystkie zdjęcia z tego wieczoru zostały skasowane

cdn.
__________________
"Jeżeli chcesz uniknąć krytyki: Nic nie mów. Nic nie rób. Bądź nikim" - Arystoteles

Ostatnio edytowane przez mikelos : 11.04.2016 o 21:56
mikelos jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 11.04.2016, 21:45   #18
mikelos
 
mikelos's Avatar


Zarejestrowany: Feb 2011
Miasto: okolice W-wy
Posty: 384
Motocykl: Stary strucel :)
Galeria: Zdjęcia
mikelos jest na dystyngowanej drodze
Online: 3 tygodni 5 dni 15 godz 10 min 26 s
Domyślnie

Cytat:
Napisał Zet Johny Zobacz post
Radosny azjatycki trójkącik to jest nazwa męskiej trójki czy przygód przeżytych?
Wasze żony na pewno nie czytają tego wątku tak że śmiało piszcie całą prawdę.
Moja żona może i nie czyta, ale ma dwie wyspecjalizowane agentki (dwa klony zwane potocznie córkami) które sprawnie ogarniają internety i za dychę ekstra do kieszonkowego wydadzą ojca bez mrugnięcia
__________________
"Jeżeli chcesz uniknąć krytyki: Nic nie mów. Nic nie rób. Bądź nikim" - Arystoteles

Ostatnio edytowane przez mikelos : 12.04.2016 o 07:40
mikelos jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 11.04.2016, 21:54   #19
slafo
Are we truly alone? The Truth is Out There
 
slafo's Avatar


Zarejestrowany: Jul 2011
Miasto: Urzut
Posty: 694
Motocykl: obecnie brak
slafo jest na dystyngowanej drodze
Online: 1 miesiąc 3 tygodni 5 dni 18 godz 12 min 14 s
Domyślnie

wszystko pięknie, tylko czemu obwąchujesz emerytki w dancingu w Ciechocinku ?
slafo jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 13.04.2016, 01:54   #20
wojtekm72
 
wojtekm72's Avatar


Zarejestrowany: Mar 2008
Miasto: Lubaczów
Posty: 967
Motocykl: RD07A, XR 400
Galeria: Zdjęcia
wojtekm72 jest na dystyngowanej drodze
Online: 1 miesiąc 2 tygodni 5 dni 8 godz 51 min 53 s
Domyślnie

Zdjęcia I liga .
Opis taki jak lubię: krótko, rzeczowo
Super.
__________________
Jeśli Cię nie szanują, niech się Ciebie boją.
wojtekm72 jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Odpowiedz

Tags
azja , honda wave , wietnam

Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady Postowania
You may not post new threads
You may not post replies
You may not post attachments
You may not edit your posts

BB code is Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wł.

Skocz do forum

Podobne wątki
Wątek Autor wątku Forum Odpowiedzi Ostatni Post / Autor
“LT Enduro season opening 2016”, 2016 April 16-17 Drak'as Imprezy forum AT i zloty ogólne 0 07.03.2016 15:01
Wietnam na 125 ccm - luty/marzec 2016 mikelos Umawianie i propozycje wyjazdów 32 31.01.2016 20:16
Ale Sajgon... Ho Chi Min trail z północy na południe [Wietnam, 2013] Hanka Trochę dalej 44 25.04.2013 14:12
Wietnam Ronin Przygotowania do wyjazdów 7 16.06.2011 15:52


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 22:34.


Powered by vBulletin® Version 3.8.4
Copyright ©2000 - 2018, Jelsoft Enterprises Ltd.