Wróć   Africa Twin Forum - POLAND > Podróże. Całkiem małe, średnie i duże. > Relacje z podróży > Trochę dalej

Odpowiedz
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 28.03.2018, 16:24   #1
jochen
Kierowca bombowca
 
jochen's Avatar

Zapłaciłem składkę :)

Zarejestrowany: Mar 2008
Miasto: Kraków
Posty: 1,958
Motocykl: RD07a
jochen jest na dystyngowanej drodze
Online: 1 miesiąc 1 dzień 6 godz 31 min 40 s
Domyślnie Skok za płot, czyli średniowieczna Słowacja letnią porą

Słowacja to taki trochę dziwny kraj. Małe toto i leży bliziutko, za miedzą…niby wszystko podobne do naszych realiów, a jednak trochę inne. Tubylcy posługują się jakimś śmiesznym językiem, ale przy odrobinie dobrej woli da się bez problemu dogadać. Piwo dobre, kuchnia tłustawa i nie powala, ale smażony panierowany ser wchodzi z browarem jak ta lala… Dziewczęta urody raczej niespokojnej, nie jest zatem łatwo wyłuskać jakiś interesujący obiekt z tłumu. Egzotyki jakiejkolwiek brak, więc specjalnie nie dziwi fakt, że nikt tego kraju poważnie nie traktuje, jeśli już ktoś się w tamtym kierunku udaje, to tylko po to, żeby przez Słowację przelecieć tranzytem w drodze do zupełnie innego celu.

Siedzę na forum od dawna, od czasów starego forum Puffa i nie pamiętam, żeby ktokolwiek pokusił się o napisanie nawet krótkiej relacji z wycieczki na Słowację. Owszem, czasem się przewijała w tej, czy innej opowieści, ale zazwyczaj jako nieprzyjemność, którą trzeba szybko pokonać na trasie dokądś-tam.

Sam przez lata traktowałem Słowację w dokładnie taki sam sposób. Jeździłem do Austrii, Włoch, na Węgry, do Bośni, Chorwacji czy Serbii i Słowacja to było coś, co trzeba szybko przebyć żeby wyrwać się dalej od domu, albo co w drodze powrotnej traktowało się jako już-prawie-w-domu. Przez lata jednak pojawiał się we mnie delikatny niepokój czy aby czegoś nie tracę i (!) ciekawość. No bo czego by nie powiedzieć, to mijane widoczki były całkiem ładne, z wielu mijanych wzgórz spoglądały bardzo efektowne zamki, wiele bocznych dróg aż się prosiło, żeby w nie wjechać…
Toteż, gdy pod koniec ubiegłego lata masa krytyczna w moim życiu została przekroczona i musiałem się gdzieś wyrwać na parę dni, żeby złapać oddech i nabrać lekkiego dystansu, temat Słowacji zupełnie naturalnie sam mi się nasunął. A ponieważ nie za bardzo chciało mi się jechać po prostu na pałę przed siebie i potrzebowałem jakiegokolwiek leitmotivu, wygrzebałem z pamięci pocztówkowy widoczek z zamkiem na pagórku i postanowiłem – to będą głównie zamki!

W tym celu potrzebna była choćby szczątkowa wiedza. Nabyłem zatem drogą kupna papierową mapę printed in Slovakia na Alledrogo z naniesionymi obiektami historycznymi i z jej pomocą w przeddzień planowanego wyskoku naprędce skleciłem orientacyjny plan trasy na 3,5 dnia, tak wszystko na oko, plus-minus. Gdy siedziałem tak sobie wieczorem kombinując wśród porozkładanych szpejów, których nie chciałem zapomnieć zabrać, nagle przemówił do mnie na Whatsappie nasz forumowy Mauro, bo się chłopina chciała pochwalić, że nazajutrz ruszają z Mrówką na kilkudniowy wypad do Rumunii. Nie musiałem specjalnie kombinować, żeby się zorientować, że zapewne nocleg wypadnie im gdzieś na Słowacji właśnie, toteż umówienie się na wspólny nocleg i browara było czymś tak oczywistym jak halny w Tatrach. Popatrzyłem na mapę, wyjaśniłem Maurowi, że będzie nocował w Presovie, po czym wywróciłem swój pierwotny plan wycieczki do góry nogami stwierdzając, że zamiast zaczynać od północno-zachodniej Słowacji mogę spokojnie zacząć od środkowo-wschodniej, bo co za różnica w którą stronę jadę i co najpierw, a co potem? Korzyść z zimnej piany w fajnym towarzystwie über alles!

Poniższa opowiastka nie ma ambicji aby być relacją – jak jest u naszego południowego sąsiada każdy wie, raczej trudno tam o nowe lądy do odkrycia, czy białe plamy do wypełnienia. Jest to raczej fotograficzne podsumowanie krótkiego wypadu z garścią informacji, które mogą się przydać tym, którzy zechcą samodzielnie pokręcić się po tym niedużym kraiku. Dla mnie był to rekonesans mający odpowiedzieć na pytanie czy warto. Według mnie zdecydowanie warto, bo naprawdę sporo tam ładnych miejscówek, malowniczych dróg, polnych i leśnych ścieżek, górskich widoków, zamków i historycznych miasteczek, knajp z dobrym piwem, itp.

Dzień 1

Rano w miarę szybko się zebrałem i ogarnąłem bambetle, bo na taaaką „wyprawę” niczego szczególnego nie potrzeba, ot wystarczy plastikowa karta w portfelu, papierowa mapa, żeby nie zapomnieć tych wszystkich śmiesznych nazw, gps, żeby te nazwy wklepać i jakoś trafić do miejscówek, bielizna, parę T-shirtów, kosmetyczka i gotowe. Fiku-miku i po krzyku. Nie zastanawiałem się gdzie będę spać, ani tym bardziej nie robiłem żadnych rezerwacji, bo niby po co? Coś się wykombinuje pod wieczór, najlepszy jest spontan, idziemy na żywioł, w rowie raczej spać nie będę, a jeśli nawet to trudno. Słowaki to prawie Polaki, a u nas wiadomo – co krok jakieś kwaterki, więc tam pewnie jest tak samo. Trochę to było krótkowzroczne, ale o tym potem.
Wyskoczyłem z Krakowa i poczułem, że jadę gdy zobaczyłem podhalańskie widoczki, bo granicę postanowiłem przekroczyć w Czerwonym Klasztorze koło Niedzicy.

1. Tatry.JPG


2. Niedzica.JPG
Zamek w Niedzicy ładnie się prezentuje ponad zaporą


3. Trzy korony.JPG
A tu widok na nasze Trzy Korony od strony słowackiego Czerwonego Klasztoru
__________________
AT RD07A, '98, HRC
jochen jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 28.03.2018, 18:06   #2
consigliero
 
consigliero's Avatar


Zarejestrowany: Mar 2008
Miasto: Rataje Słupskie
Posty: 1,674
Motocykl: T4R V6
consigliero jest na dystyngowanej drodze
Online: 3 miesiące 1 tydzień 6 dni 21 godz 49 min 39 s
Domyślnie

A można motocyklem po tej kładce? Czy też jakiś nowy mostek w okolicy Czerwonego Klasztoru postawili?
__________________
BMW Club Praha 001
1.Nigdy nie polemizuj z idiotą. Sprowadzi cię do swojego poziomu a później pokona doświadczeniem.
2.Czasami lepiej milczeć i sprawić wrażenie idioty, niż się odezwać i rozwiać wszelkie wątpliwości.
consigliero jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 28.03.2018, 19:11   #3
kylo
 
kylo's Avatar


Zarejestrowany: Feb 2013
Miasto: Lubelskie
Posty: 99
Motocykl: R100GS
kylo jest na dystyngowanej drodze
Online: 2 tygodni 3 dni 8 godz 49 min 25 s
Domyślnie

Drewniany mostek łączący Sromowce Niżne ze Czerwonym Klasztorem jest wyłącznie dla ruchu pieszego, z jednośladów dopuszczone są - rowery.

Z sentymentalnych względów, czekam na ciąg dalszy!
Sporo kilometrów kiedyś nakręciłem zwiedzając Słowackie zamki, wiele tego u nich, a do tego trasy, widoki i góry piękne.

Ostatnio edytowane przez kylo : 28.03.2018 o 19:18
kylo jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 28.03.2018, 19:25   #4
myku
 
myku's Avatar


Zarejestrowany: Mar 2008
Miasto: Germany
Posty: 5,505
Motocykl: CRF1000D+Cegla+Czelendz
myku will become famous soon enough
Online: 3 miesiące 3 tygodni 6 dni 22 godz 26 min 35 s
Domyślnie

Elegancko jochen.Ja tez stawiam na lepsze poznanie naszych malych "tranzytowych" sasiadow.Czekam na rozwoj zdarzen
myku jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 29.03.2018, 10:21   #5
jochen
Kierowca bombowca
 
jochen's Avatar

Zapłaciłem składkę :)

Zarejestrowany: Mar 2008
Miasto: Kraków
Posty: 1,958
Motocykl: RD07a
jochen jest na dystyngowanej drodze
Online: 1 miesiąc 1 dzień 6 godz 31 min 40 s
Domyślnie

Dzięki za dobre słowo Myku – jedziemy dalej z koksem.

A propos pogody – to chyba były ostatnie naprawdę upalne letnie dni. Cały czas lampa, ok. 40 st. C, jak to określili bohaterowie Hydrozagadki: „Panowie – żar leje się z nieba…taka spiekota w mieście to piekło”.




Dopóki sobie grzecznie jechałem, było fajnie. Piekło się zaczynało za każdym razem, gdy wpadłem na pomysł, żeby coś pozwiedzać i, jak to mówią niektórzy, się ubogacić, albo ukulturalnić.

Pierwszym punktem do zobaczenia na mojej trasie był zamek Stara Lubovna górujący nad miasteczkiem o tej samej nazwie. Do miasteczka zapuszczać się nie warto, nie ma tam nic ciekawego poza wszechobecnymi Cyganami, lub jak kto woli Romami. Sam zamek natomiast jest bardzo ładnie zachowany – pochodzi z XIV wieku (pierwsza wzmianka w 1311 roku, wybudowany przez węgierskiego króla Andrzeja III, przez większość swojej historii był w rękach polskiej korony i polskich rodów szlacheckich (np. Lubomirskich), do wybuchu II wojny światowej należał do Zamoyskich, a po wojnie przekazany ówczesnemu państwu czechosłowackiemu, po rozpadzie tego państwa już tylko słowackiemu. Warto się trochę pokręcić dookoła niego, żeby popatrzeć na zamkową sylwetkę z różnych stron i punktów.

5. Pod Lubownią.JPG
Pokręciłem się trochę po jakichś polach, ot tak - bez celu, dla zabawy. Wprawne oko dostrzeże, że plamka na zalesionym wzgórzu to już zbliżający się zamek.


6. Lubovna.JPG


7. Lubovna.JPG


8. OT-810.JPG
Po zamkiem powstaje coś w stylu militarnego skanseniku, na razie wszystko jest w proszku. Jedną z ciekawostek jest widoczny na zdjęciu transporter opancerzony OT-810, który jest niczym innym, jak produkowaną po wojnie wersją podstawowego transportera Wehrmachtu i Waffen-SS, Sd. Kfz.251. Wersja powojenna różni się tylko silnikiem (Tatra zamiast Maybacha) i faktem, że przedział do przewożenia żołnierzy jest zadaszony (w niemieckiej wersji nie był). W wersji OT-810 transporter służył w czechosłowackiej armii do lat 80-tych. Obecnie ciężko już trafić na ładny egzemplarz za małą kasę, bo rzuciły się na nie grupy rekonstrukcji historycznej i prywatni kolekcjonerzy, którzy często modyfikują je zgodnie z oryginałem. W latach 90-tych z kumplem kombinowaliśmy, żeby takiego szpeja sobie sprowadzić z okolic Hradca Kralove (były tam 3 do wzięcia), ale zjadły nas koszty transportu i papierologia.

Do zamku wracając:

9. Lubovna (koniec).JPG
Taki widok nas żegna, gdy ruszamy dalej w kierunku Presova.
__________________
AT RD07A, '98, HRC
jochen jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 29.03.2018, 15:10   #6
jochen
Kierowca bombowca
 
jochen's Avatar

Zapłaciłem składkę :)

Zarejestrowany: Mar 2008
Miasto: Kraków
Posty: 1,958
Motocykl: RD07a
jochen jest na dystyngowanej drodze
Online: 1 miesiąc 1 dzień 6 godz 31 min 40 s
Domyślnie

Drugi postój był króciutki, właściwie dla formalności. Kilkanaście kilometrów za Lubovną na wzgórzu nad drogą znajdują się pozostałości zamku Plavec. Jego budowa zaczęła się w XIII wieku i pełnił rolę twierdzy strzegącej średniowiecznego szlaku z Węgier do Polski. Kilkukrotnie przebudowywany w swojej długiej historii, w połowie XIX wieku spłonął i popadł w ruinę. Teraz chyba zaczynają się tam jakieś prace renowacyjne, bo koło zamku jest pakamera, betoniarka, kupa piachu i trzech robotników poruszających się w tempie rasowych leniwców. To oczywiście zacne i szlachetne, że panowie wykazują się szacunkiem dla swojego dziedzictwa narodowego i chcą je ratować, ale jeśli będą pracować w tym tempie, to i moje prawnuki nie zobaczą efektu ich wysiłków… podjechałem pod zamek szybciutko wąską szutróweczką, żeby pstryknąć parę fotek, a potem dalej na wschód.

10. Plavec.JPG
Widok z drogi


11. Plavec.JPG
Jak widać, praca wre..


12. Plavec.JPG
...a my spadamy dalej.
__________________
AT RD07A, '98, HRC
jochen jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 29.03.2018, 18:39   #7
myku
 
myku's Avatar


Zarejestrowany: Mar 2008
Miasto: Germany
Posty: 5,505
Motocykl: CRF1000D+Cegla+Czelendz
myku will become famous soon enough
Online: 3 miesiące 3 tygodni 6 dni 22 godz 26 min 35 s
Domyślnie

Przed kilku laty,chyba przed trzema,bylem na fortach w Srebrnej Gorze.Bylem pod wrazeniem ile zostalo zrobione,choc wlasnie jeden albo dwoch cos konstruowalo tu i tam .
myku jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 30.03.2018, 14:29   #8
calgon
 
calgon's Avatar


Zarejestrowany: Apr 2008
Miasto: Wroclaw
Posty: 1,876
Motocykl: RD04
Przebieg: 40.000
calgon jest na dystyngowanej drodze
Online: 2 miesiące 2 tygodni 19 godz 53 min 58 s
Domyślnie

Jak zawsze dopracowane i ciekawie.To Maybachy Rydzyka mają przeszłość wehrmachtu?
__________________
Agent 0,7
calgon jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 30.03.2018, 15:46   #9
jochen
Kierowca bombowca
 
jochen's Avatar

Zapłaciłem składkę :)

Zarejestrowany: Mar 2008
Miasto: Kraków
Posty: 1,958
Motocykl: RD07a
jochen jest na dystyngowanej drodze
Online: 1 miesiąc 1 dzień 6 godz 31 min 40 s
Domyślnie

Hehe - no jasne, większość szkopskich marek ma wehrmachtowską przeszłość. Silniki Maybacha były też montowane w ich najlepszych czołgach, zarówno Panterach, jak i Tygrysach. Tygrysy zresztą były zaprojektowane i produkowane w zakładach pana Ferdynanda Porsche, tego samego który po wojnie stworzył i zaczął produkować obecny przedmiot westchnień wielu bogatych i mniej bogatych panów, a mianowicie sportowe auta marki Porsche
__________________
AT RD07A, '98, HRC
jochen jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 30.03.2018, 15:51   #10
sneer
 
sneer's Avatar

Zapłaciłem składkę :)

Zarejestrowany: Sep 2009
Miasto: mazowiecka wieś
Posty: 1,208
Motocykl: CRF1000 L HRC
Przebieg: 22000
sneer jest na dystyngowanej drodze
Online: 1 miesiąc 12 godz 56 min 10 s
Domyślnie

Podróż na południe w okolicach Spiszu ma w sobie coś szczególnego: góry, wijące się dróżki, sielanka i słońce w mordę sprawia, że można się poczuć jak Baltazar Gąbka. Czyta się!
sneer jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Odpowiedz

Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady Postowania
You may not post new threads
You may not post replies
You may not post attachments
You may not edit your posts

BB code is Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wł.

Skocz do forum

Podobne wątki
Wątek Autor wątku Forum Odpowiedzi Ostatni Post / Autor
I na mnie pora... zaczekaj Inne tematy 29 14.07.2017 14:17
wymiana klockow jak skok przez płotki matjas Hamulce, kola, opony 118 03.06.2015 17:56
Hiszpańska Słowacja, czyli Wypad na Czarny Ląd - Maroko [Kwiecień 2010] podos Trochę dalej 314 29.08.2011 16:55


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 09:40.


Powered by vBulletin® Version 3.8.4
Copyright ©2000 - 2018, Jelsoft Enterprises Ltd.