Wróć   Africa Twin Forum - POLAND > Podróże. Całkiem małe, średnie i duże. > Relacje z podróży > Trochę dalej

Odpowiedz
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 03.09.2019, 10:38   #1
Emek
 
Emek's Avatar

Zapłaciłem składkę :) Dział PiD

Zarejestrowany: Aug 2015
Miasto: Scyzortown
Posty: 4,784
Motocykl: CRF1000L+CRF450X+DR650+SR500
Przebieg: 39000
Emek jest na dystyngowanej drodze
Online: 6 miesiące 3 tygodni 3 dni 11 godz 28 min 0
Domyślnie Kirgistany czyli podróż puszką za motkami.

Jakoś taki pomysł mi się urodził aby pokazać rodzinie tereny, które zwiedzałem w 2016 z pokładu mojej Afryki. Zastanawiałem się jak będzie najwygodniej i stwierdziłem że naie ma co kombinować tylko skontaktować się z Samborem. Szybki telefon do Krzyśka póki jest w Polsce i mamy już ustalone, że wynajmie mi auto w Biszkeku i pojazdę za wozem technicznym zamykającym karawanę motocykli. Bilety do Biszkeku są drogie więc kupiłem lot do Almaty w Kazachstanie zdecydowanie taniej co nie znaczy że lepiej. Przesiadka w Moskwie na samolot do Almaty i lecimy. Ciasno, mało czasu na transfer do bramki do Kazachstanu ale jakoś rzutem na taśmę się udaje.
Aeroflot jest spoko, nawet ciacha z logo mają.

Oczywiście na miejscu okazuje się że naszych bagaży nie ma i może będą popołudniu. A mamy już zaklepany transport do Biszkeku i kierowca czeka.
BTW, taki kurs Almaty - Biszkek kosztuje ok 60$ lub 4000 SOM. Na lotnisku sępy biorą 120$ od nieogarniętych turystów. Można też za groszki marszrutką do granicy i potem kolejną po stronie Kirgiskiej. Będzie zdecydowanie taniej ale wolniej i w tłumie. Jak komu pasuje. Co ciekawe od strony Kazachskiej leci się normalnie natomiast w stronę przeciwną musimy toboły targac ze sobą bo Kazachowie prześwietlają bagaże tak jak na lotnisku.
Na szczęście wiem że na drugi dzień przyjeżdża druga ekipa i dogaduję się na lotnisku że bagaże im wydadzą a z chłopakami że mi je do Biszkeku dostarczą. OK. Na razie pod górę ale tragedii nie ma. Podjazd na granicę to jakieś 4 godziny jazdy a tam się zaczęło. Przekraczanie granicy to czeski film. Kierowca leci z bagażami a my musimy wysiąść i pokonać ją pieszo. Tłum, ścisk i krzyki, awantury, puszczają naród partiami.
Po godzinie jesteśmy już w Kirgistanie. Szybki rekonesans miasta, którego nie znam bo jakoś Biszkek omijałem w 2016. Jest ciekawie ale doopy nie urywa.

Ktoś nam powiedział że Osh Bazar w Biszkeku jest spoko. Sprawdzamy.



Szału nie ma ale czuć folklor. Przed hotelem spakowane motocykle czekają na transport do krajów przeznaczenia.



Motocykle uczestników wyprawy stoją i czekają na swoich jeźdźców a my tymczasem udajemy się na posiłek do pobliskiej knajpy poleconej przez właściciela hotelu, w którym sie zatrzymaliśmy. Knajpa nazywa sie Navat.




Mam jeden dzień zapasu bo jutro dopiero przylatują uczestnicy wyprawy więc mamy czas , żeby poszwędać się po mieście. Biszkek jest okropny, tyle w temacie. Wszechobecny smog, smród spalin, do tego temperatura, spory ruch nie poprawiają wizerunku. Ledwo przyjechałem a już chciałbym znaleźć się jak najdalej stąd. Jest 16 sierpnia. Jutro dzień luzu, zlatują się pozostali a 18 z rana ruszamy w kierunku kirgiskiego morza czyli jeziora Issyk Kul. Taki przynajmniej jest plan.
__________________
CRF 450X/ Yamaha SR 500/DR 650 - Dziadek
Emek jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 03.09.2019, 10:45   #2
CzarnyEZG
 
CzarnyEZG's Avatar

Zapłaciłem składkę :)

Zarejestrowany: Aug 2013
Posty: 1,059
Motocykl: RD04
CzarnyEZG jest na dystyngowanej drodze
Online: 3 tygodni 5 dni 20 godz 26 min 20 s
Domyślnie

CDN kurde
__________________
www.kolejnydzienmija.pl
Mój blog podróżniczy.

2014: Żatki Bolek na promie kosmicznym
2015: Veni Vidi Wypici
2016: Muflon na latającym gobelinie
2017: Garbaty Jednorożec
2018: Czarny Jaszczomp
2019: Rodzina 50ccm plus
CzarnyEZG jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 03.09.2019, 10:46   #3
wojtekk
 
wojtekk's Avatar

Zapłaciłem składkę :)

Zarejestrowany: Dec 2009
Miasto: Warszawa - Saska Kępa
Posty: 2,318
Motocykl: Były: TA, Yamaha Super Terene Xtz 750, DR 650 SE. Motocykla już będzie tylko w duszy.
Przebieg: 20 000
wojtekk jest na dystyngowanej drodze
Online: 1 miesiąc 3 tygodni 2 godz 56 min 56 s
Domyślnie

Czyta się !
wojtekk jest online   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 03.09.2019, 10:48   #4
Rychu72
 
Rychu72's Avatar

Zapłaciłem składkę :)

Zarejestrowany: Oct 2010
Miasto: wilidż Opole
Posty: 2,225
Motocykl: RD07a+DR650SE
Przebieg: 55 kkm
Rychu72 jest na dystyngowanej drodze
Online: 1 miesiąc 3 tygodni 5 dni 1 godz 7 min 57 s
Domyślnie

Pisz.
Ciekawy jestem Twojej wersji, bo u mnie w domu wieczna wojna o to, że jadę sam.
Dlatego w tamtym roku też wynajęłem Pajero w Bishkeku i oblatałem Kirgistan z familią w puszce.
__________________
Afryczka RD07a 1997r + DR 650 SE 1997r + żonka pojmana w 1997r ... stare, ale jare
Rychu72 jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 03.09.2019, 10:50   #5
colles

Zapłaciłem składkę :) Dział PiD

Zarejestrowany: Mar 2017
Miasto: Jaworzno
Posty: 260
Motocykl: CRF1000l
colles jest na dystyngowanej drodze
Online: 1 tydzień 5 dni 11 godz 29 min 36 s
Domyślnie

się czyta
colles jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 03.09.2019, 11:07   #6
Emek
 
Emek's Avatar

Zapłaciłem składkę :) Dział PiD

Zarejestrowany: Aug 2015
Miasto: Scyzortown
Posty: 4,784
Motocykl: CRF1000L+CRF450X+DR650+SR500
Przebieg: 39000
Emek jest na dystyngowanej drodze
Online: 6 miesiące 3 tygodni 3 dni 11 godz 28 min 0
Domyślnie

Kolejny dzień można uznać za organizacyjny. Uczestnicy pomału dolatują i stawiają się w hotelu. Okazuje się że mamy problem techniczny z autem serwisowym, które wymaga naprawy i stąd szeryf wycieczki planuje przesunięcie startu na kolejny dzień. Jako, że ja auto będę miał rano a dzień pierwszy jest w zasadzie asfaltową dojazdówką do Issyk Kul proponuję że moja Delica stanie się na ten dzień wozem technicznym. Zabiorę toboły uczestników wyprawy i jakoś dokulamy sie te 200 km do jeziora. Plan zaakceptowany. Byle tylko moja zamówiona Delica rano była w gotowości. Wieczorem dostaję info od Igora że podstawi auto z samego rana co też ma miejsce. Oczywiście już na starcie mam zonka. Ustalając pojazd wybrałem Delicę z jednym tylko zastrzeżeniem. Kiera ma być po lewej. No niestety nie była . Trochę mnie to przeraża bo nigdy nie jeździłem autem z kierą z prawej w ruchu prawostronnym ale cóż trzeba się przełamać.
Motocykle z grubsza gotowe, auto zapakowane więc wyjazd w kierunku miejscowości Bałykczy na zachodnim brzegu jeziora. Oczywiście już na samym wylocie z Biszkeku zatrzymuje mnie policja nie wiadomo za co. Bogaty o doświadczenia z wyjazdów na wschód wiem , że chcą łapówkę ale zapowiedziałem sobie że nie ma takiej opcji abym zapłacił za cokolwiek niż wykroczenie. Policjant coś mnie mocno nagabuje. Najpierw jeden, potem drugi ale postanawiam starym zwyczajem iść w zaparte i palę Jana że nic nie kumam. Trwa to kilka minut i w końcu odpuszczają. Dalsza droga to nudny asfalt aż do samej Bałykczy gdzie mamy się wszyscy spotkać na tankowanie i zakupy. Tak też robimy ale część uczestników zamiast stanąć na tankowanie poleciała dalej w kierunku miejscowości Ottuk gdzie misliśmy biwakować nad jeziorem.
W sumie muszą się wrócić bo dalej ze stacjami niby ma być lipa choć widzę na mapie że będą. Lądujemy wieczorem w komplecie nad Issyk Kulem co po Kirgisku oznacza gorące jezioro. Z tym bym jednak nie przesadzał. Na moje oko woda jest rześka. Ani zimna, ani ciepła.
Do kąpieli w każdym razie nie zachęca a z racji polożenia na 1600 m npm i wieczorowej pory wolimy zjeść i zapalić ognisko.
Spotykamy też Polaków, lecących po Kirgizji stopem. Skitrali się w krzakach z namiocikiem na nocleg.





Przy okazji okazuje się że jeden z motocykli szwankuje. Został naprędce wypożyczony w Biszkeku. Trampek 600 w stanie gruz. Napęd w agonii, hampel z przodu nie działa. Poszła pompa hamulcowa na przodzie i trzeba będzie to ogarnąć jutro w ciągu dnia zanim udamy się w góry.

Pozostałe motocykle też mają jakieś drobne przywary ale jadą więc nie ma się czym martwić jednak jazda bez przedniego hamulca w Kirgistanie to wyzwanie i tą usterką trzeba będzie się zająć jak dojedzie do nas Ali wozem serwisowym. Ma być jutro wieczorem. Pojedli, popili i poszli spać.
Przy okazji, samo jezioro jest ogromne. Ma ponad 6000 km2 i jest drugim największym jeziorem górskim po Titicaca i 10 na świecie. Nigdy nie zamarza bo jest słone a maksymalna głębokość sięga 700 metrów. Jest długie na prawie 180 km i szerokie na 60 km. Samo jezioro jest z dwóch stron otoczone wysokimi łańcuchami górskimi.
__________________
CRF 450X/ Yamaha SR 500/DR 650 - Dziadek
Emek jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 03.09.2019, 11:13   #7
wilq.bb
 
wilq.bb's Avatar


Zarejestrowany: Mar 2013
Miasto: Kraków/Bielsko-Biała
Posty: 1,060
Motocykl: chwilowo brak
wilq.bb jest na dystyngowanej drodze
Online: 3 miesiące 2 tygodni 4 dni 1 godz 39 min 0
Domyślnie

Emek ja Ci dam....gruz trampkowy - tzn rok temu ne był gruzem. Tak się składa że to mój ex-trampek, którego sprzedałem w KZG. Ciekawie sie zaczyna.

A swoją drogą pisz pan - czyta sie
__________________
www.transalpem.blogspot.com

"Logowanie się na forum jest jak wchodzenie do knajpy za rogiem - zawsze te same mordy przy barze, barman rzuci drwiną a kiblu trochę śmierdzi... Jednak się przychodzi." by Matjas
wilq.bb jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 03.09.2019, 11:16   #8
Emek
 
Emek's Avatar

Zapłaciłem składkę :) Dział PiD

Zarejestrowany: Aug 2015
Miasto: Scyzortown
Posty: 4,784
Motocykl: CRF1000L+CRF450X+DR650+SR500
Przebieg: 39000
Emek jest na dystyngowanej drodze
Online: 6 miesiące 3 tygodni 3 dni 11 godz 28 min 0
Domyślnie

Tak się składa że wiem że kupiony od Polaków, to już wiem od kogo . Teraz to kupa złomu ale jak się nie zna na motocyklach a wydaną na sprzęt kasę chce odzyskać za jednym wynajmem to tak niestety bywa. Dotrwał do końca ale problemów nastręczał sporo.
__________________
CRF 450X/ Yamaha SR 500/DR 650 - Dziadek
Emek jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 03.09.2019, 11:20   #9
wilq.bb
 
wilq.bb's Avatar


Zarejestrowany: Mar 2013
Miasto: Kraków/Bielsko-Biała
Posty: 1,060
Motocykl: chwilowo brak
wilq.bb jest na dystyngowanej drodze
Online: 3 miesiące 2 tygodni 4 dni 1 godz 39 min 0
Domyślnie

Z gmoli widzę, że go ogołocili, czyli pewnie miał przygodę jakąś. Do tego lusterko wymienione jedno na 100%. Suma sumarum fajnie go zobaczyć po roku

Mnie tylko regulator na 3000 padł - poza tym luz. A ten zajechany napęd to obstawiam, że jeszcze założony przeze mnie rok temu przed wyjazdem.
__________________
www.transalpem.blogspot.com

"Logowanie się na forum jest jak wchodzenie do knajpy za rogiem - zawsze te same mordy przy barze, barman rzuci drwiną a kiblu trochę śmierdzi... Jednak się przychodzi." by Matjas
wilq.bb jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 03.09.2019, 11:23   #10
chemik
 
chemik's Avatar


Zarejestrowany: Nov 2010
Miasto: Wrocław
Posty: 1,491
Motocykl: Triumph Tiger 800XC, Husqvarna 701 Enduro
chemik jest na dystyngowanej drodze
Online: 1 miesiąc 3 tygodni 5 dni 18 min 18 s
Domyślnie

Emek, dajesz, bo się czyta!
chemik jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Odpowiedz

Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady Postowania
You may not post new threads
You may not post replies
You may not post attachments
You may not edit your posts

BB code is Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wł.

Skocz do forum

Podobne wątki
Wątek Autor wątku Forum Odpowiedzi Ostatni Post / Autor
[2014 Rumunia/Bałkany] "Podróż im. PET'a" - Czyli przekuwanie marzeń w rzeczywistość Maurosso Trochę dalej 20 23.12.2014 16:06
Coś na deszcz czyli mała, długa podroż z Krakowa nad morze Dunia Kwestie różne, ale podróżne. 12 15.05.2013 06:19


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 12:33.


Powered by vBulletin® Version 3.8.4
Copyright ©2000 - 2019, Jelsoft Enterprises Ltd.