Wróć   Africa Twin Forum - POLAND > Podróże. Całkiem małe, średnie i duże. > Relacje z podróży > Trochę dalej

Odpowiedz
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 10.10.2017, 22:18   #121
Sylwek_76


Zarejestrowany: Feb 2013
Miasto: Lisków
Posty: 189
Motocykl: TransAlp PD06/PD10
Sylwek_76 jest na dystyngowanej drodze
Online: 4 dni 11 godz 18 min 9 s
Domyślnie

Kurcze, nie wiedziałem, że tyle atrakcji można sobie zgotować u Kazachów.
A ja ostatnio tylko tranzytem tam i nazad..

Chemiku; jeśli jeszcze Cię to interesuje, to jechałem sam na kołach, do Kirgistanu. Lekkim liściem w dwupaku, 150 cm3 i 106 kg wagi (bez paliwa)
Sylwek_76 jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 10.10.2017, 22:27   #122
chemik
 
chemik's Avatar


Zarejestrowany: Nov 2010
Posty: 601
Motocykl: Triumph Tiger 800XC
chemik jest na dystyngowanej drodze
Online: 1 miesiąc 1 dzień 23 godz 29 min 34 s
Domyślnie

Cytat:
Napisał Sylwek_76 Zobacz post
...jechałem sam na kołach, do Kirgistanu. Lekkim liściem w dwupaku, 150 cm3 i 106 kg wagi (bez paliwa)
Właśnie tak możesz zacząć Swoją relację do czego zachęcam. Jeśli nie lubisz pisać to wrzuć choćby same zdjęcia.
chemik jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 11.10.2017, 09:22   #123
chemik
 
chemik's Avatar


Zarejestrowany: Nov 2010
Posty: 601
Motocykl: Triumph Tiger 800XC
chemik jest na dystyngowanej drodze
Online: 1 miesiąc 1 dzień 23 godz 29 min 34 s
Domyślnie

Cytat:
Napisał henry Zobacz post
Szkoda, że już wracacie, czy to był Wasz cel ?
Powrót do domu był jednym z głównych celów tej wycieczki.
Ale jeśli pytałes o Bajkonur, to nie, nie był on głównym celem wycieczki. To była jedna z wielu atrakcji, które chcieliśmy zobaczyć. Finalnie mieliśmy dotrzeć nad jezioro Bałchasz, potem zahaczyć kawałek Kirgizji i wrócić. Niestety, tak jak pisałem, pogoda i awarie KTMa skonsumowały nam 4 dni i musieliśmy skracać plan. Już gdzies między Aktobe, a Aralskiem przestało nam się spieszyć.
Po powrocie do domu podsumowując czas wycieczki stwierdziłem, że niewłaściwie wykorzystaliśmy/wykorzystałem 6 dni, czyli 1/4 przewidzianego czasu. 4 dni już zostały opisane. 2 kolejne pojawią się w następnych odcinkach relacji, które będa coraz nudniejsze. Na każdej wyprawie jest taki moment, od którego robi sie nudno, gdyż jest to zwykłe połykanie kilometrów powrotnych do domu.
Ale póki jest ciekawie to zachęcam do pozostania "w nasłuchu".
chemik jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 11.10.2017, 17:56   #124
henry
 
henry's Avatar

Zapłaciłem składkę :) Dział PiD

Zarejestrowany: Mar 2009
Miasto: INOWŁÓDZ tel - 504894578
Posty: 212
Motocykl: RD03
henry jest na dystyngowanej drodze
Online: 1 tydzień 2 dni 4 godz 19 min 21 s
Domyślnie

Już po wszystkim, często dochodzimy do wniosku, że można było zrobić coś inaczej, ale wtedy patrzymy z innej perspektywy.
A powroty ? Nie zawsze muszą być nudne.
henry jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 11.10.2017, 18:38   #125
Korbol
 
Korbol's Avatar


Zarejestrowany: May 2013
Miasto: Koziegłowy / Poznań
Posty: 44
Motocykl: XT660Z
Przebieg: 72000
Korbol jest na dystyngowanej drodze
Online: 3 tygodni 5 dni 16 godz 57 min 55 s
Domyślnie

Jak w zeszłym roku pisałem Ci, że Kazachstan to nuda, trzeba było ugryźć się w język (klawiaturę?)
Naprawdę super wyjazd
Korbol jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 11.10.2017, 19:02   #126
Tank
 
Tank's Avatar


Zarejestrowany: Dec 2010
Miasto: Zgierz
Posty: 346
Przebieg: duży :)
Tank jest na dystyngowanej drodze
Online: 2 tygodni 1 dzień 17 godz 59 min 50 s
Domyślnie

Kazachstan nie jest nudny. Jest duzy a to moze niekiedy umeczyć.

Wysłane przy użyciu Tapatanka
__________________
GS über alles!!!
Tank jest online   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 17.10.2017, 19:09   #127
chemik
 
chemik's Avatar


Zarejestrowany: Nov 2010
Posty: 601
Motocykl: Triumph Tiger 800XC
chemik jest na dystyngowanej drodze
Online: 1 miesiąc 1 dzień 23 godz 29 min 34 s
Domyślnie

Rano budzi mnie duchota w namiocie i tętent na zewnątrz. Wyglądam, a tam taki widok:

0 (1).JPG

Przecież tylko po to tu przyjechałem. Po to aby oglądać takie widoki. Ubieram koszulkę, buty, chwytam aparat i lecę focić.

0 (2).JPG

0 (3).JPG

0 (4).JPG

Oddalam się od obozowiska.

0 (5).JPG

Za to przybliżam do koni.

0 (6).JPG

0 (7).JPG

Zewsząd schodzą kolejne stada.

0 (8).JPG

0 (12).JPG

Konie są płochliwe i nie dają podejść bliżej. Zresztą sam brzeg rozlewiska jest bagnisty.

0 (9).JPG

0 (10).JPG

0 (11).JPG

Do obozu daleko, zdjęć mam dużo, więc wracam.

0 (13).JPG

Tu nieśpieszne śniadanie w warunkach biwakowych, pakowanie i możemy ruszać. Jednak ja muszę obfocić jeszcze jedno zwierzę, nieodłączne koniom.

0 (14).JPG

I bliżej:

0 (15).JPG

I jeszcze bliżej:

0 (16).JPG

Przybywają kolejne stada. Koni na brzegu rozlewiska jest już teraz mnóstwo.

0 (17).JPG

W końcu ruszamy. Początkowo wzdłuż brzegu, więc robimy sobie lanserskie foty. Jest wcześnie, słońce jest nisko, więc kontrasty i kolory są niesamowite. Cykam setki zdjęć i nawet te same ujęcia na każdym wychodzą inaczej.

0 (18).JPG

0 (19).JPG

0 (20).JPG

0 (21).JPG

0 (22).JPG

0 (23).JPG

0 (24).JPG

0 (25).JPG

0 (26).JPG

0 (26,1).JPG
chemik jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 17.10.2017, 19:29   #128
chemik
 
chemik's Avatar


Zarejestrowany: Nov 2010
Posty: 601
Motocykl: Triumph Tiger 800XC
chemik jest na dystyngowanej drodze
Online: 1 miesiąc 1 dzień 23 godz 29 min 34 s
Domyślnie

Rozlewisko zostaje za nami. Wjeżdżamy w step.

0 (27).JPG

Jakież jest nasze zdziwienie, gdy napotykamy autokar wycieczkowy.

0 (29).JPG

Wokół tylko trawa i stada wielbłądów. Jakaś droga jest, ale to takie wyjeżdżone w trawie ślady, które co jakiś czas nikną.

0 (30).JPG

0 (31).JPG

Teren cały czas się lekko wznosi. Docieramy do samotnej mogiły.

0 (36).JPG

0 (32).JPG

0 (33).JPG

0 (34).JPG

0 (35).JPG

0 (37).JPG

0 (38).JPG

0 (39).JPG

Jedziemy dokładnie na zachód. Po prawej na północy widać ogromne połacie soli pozostałej po wyschniętych wodach.

0 (40).JPG

Jest płasko i niesamowicie gorąco.

0 (41).JPG

0 (42).JPG

0 (43).JPG

Podłoże staje się coraz bardziej piaszczyste. Znów widać połacie piachu przykrytego solą.

0 (44).JPG

Wielbłądom to nie przeszkadza.

0 (45).JPG

0 (46).JPG

Tempo podroży nam spada. Nie radzę sobie w piasku. Walę glebę za glebą, próbuję jechać "na listonosza", lecz długo się tak nie da gdyż nogi się męczą. Dziś już wiem, ze wystarczyło spuścić ciśnienie z opon o jakieś 0,7 atm. i byłoby łatwiej. Męczę się, a przez to nie mam zdjęć zglebowanego motocykla. Po prostu mi się nie chce ich robić. Oszczędzam siły. Brat też glebi.

0 (46,2).jpg

Zza wydm wyłania się budynek.

0 (46,1).JPG

Dotarliśmy do jakiejś wioski, której nie ma na mapie. Wygląda to jak sceneria filmu osadzonego na na Saharze. Piach jest wszędzie.

0 (47).JPG

0 (48).JPG

0 (49).JPG

0 (50).JPG

0 (51).JPG

0 (52).JPG

0 (53).JPG

0 (54).JPG

0 (55).JPG

Oprócz piachu w wiosce jest jakiś motocykl rodem z USSR, UAZ, prąd i sklep. Robimy przerwę na popas.
chemik jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 17.10.2017, 19:59   #129
chemik
 
chemik's Avatar


Zarejestrowany: Nov 2010
Posty: 601
Motocykl: Triumph Tiger 800XC
chemik jest na dystyngowanej drodze
Online: 1 miesiąc 1 dzień 23 godz 29 min 34 s
Domyślnie

Po popasie ruszamy dalej. Podłoże wyraźnie się zmienia z piaszczystego na bardziej stabilne. jedziemy czymś, co kiedyś było chyba wyspą. Wyraźnie widać dawną linię brzegową oraz wody akwenu południowo-zachodniego w oddali.

0 (57).JPG

0 (58).JPG

0 (59).JPG

0 (60).JPG

0 (61).JPG

0 (62).JPG

0 (63).JPG

0 (64).JPG

0 (65).JPG

0 (65,2).JPG

Za chwilę tędy zjedziemy na dół:

0 (66).jpg

i pojedziemy dalej na zachód:

0 (68).JPG

Ostatnie zdjęcia z góry.

0 (67).jpg

0 (69).jpg

0 (70).JPG

0 (72).JPG

0 (73).JPG

0 (74).JPG

0 (75).JPG

0 (76).JPG

0 (77).JPG

Zjeżdżamy na dół.

0 (80).jpg

Linie brzegowa jest w oddali. Kusi aby do niej podjechać, jednak dystans tylko z pozoru jest niewielki, a dzień się już kończy.

0 (81).JPG

Udaje mi się sfotografować niewielką trąbę powietrzną na brzegu.

0 (79).JPG

Zostawiamy dawne Morze Aralskie i jego pozostałości za nami. Podłoże znów staje się piaszczyste. Mi znów tempo maleje. Brat się nudzi, coraz częściej odjeżdża za horyzont znikając mi z oczu. Walę glebę. Nie mogę podnieść motocykla. Zrzucam bagaże. Podnoszę motocykl. Zapinam bagaże. Ujeżdżam kilometr. Walę glebę. Zrzucam bagaże...
Przy którymś tam takim zdarzeniu zjawiają się wokół mnie konie. Zanim postawię motocykl do pionu i przypnę bagaże konie nabierają odwagi i co bardziej ciekawskie sztuki podchodzą bliżej.

0 (82).JPG

Na to zjawia się brat i dostaję niewinną (póki co) zjebkę, że fotografuję konie, a on sie martwi i musi wracać.
Ruszamy. nasza trasa wiedzie południowo-wschodnim skrajem piaszczystej pustyni Bolszoje Borsuki. Krajobraz się zmienia. Są wydmy.

0 (82,1).JPG

Słońce zaraz zajdzie, a nam tempo spada niemalże do zera. Ja sobie nie radzę już zupełnie. Oboje co chwila się zakopujemy. Za to foty wychodzą lanserskie.

0 (82,2).jpg

0 (83).JPG

Jesteśmy już blisko przepompowni gazu Bozoj i bez słów ustanawiamy sobie ją jako cel dzisiejszego dnia. Droga lekko się poprawia, coraz częściej trafiają się kawałki twardego gruntu.

0 (84).JPG

0 (85).JPG

Po ciemku docieramy do całkiem miłej szutrówki, która z boków osłonięta jest specjalnymi "ekranami".

0 (88).JPG

0 (87).JPG

Jesteśmy zmęczeni przeprawą i robimy postój mimo, że do wioski zostało niewiele.
Do wioski wjeżdżamy zmęczeni. Na szczęście trafiamy od razu na odpowiednich ludzi - drugi lub trzeci zagadnięty człowiek okazuje się właścicielem noclegowni chyba dla robotników. Warunki o dziwo nie są złe - jest kilka sal wieloosobowych, ale jesteśmy sami w całym budynku. Jest prąd, do dyspozycji mamy kuchnię z bieżącą wodą i palnikiem gazowym. Jest toaleta z prysznicem. Motocykle stoją na zamkniętym podwórku.
Do miasta, z którego wyruszyliśmy jest 300km. Do miasta, do którego zmierzamy jest 300km. Jesteśmy dokładnie pośrodku stepu.

Ostatnio edytowane przez chemik : 17.10.2017 o 20:05
chemik jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 17.10.2017, 21:56   #130
henry
 
henry's Avatar

Zapłaciłem składkę :) Dział PiD

Zarejestrowany: Mar 2009
Miasto: INOWŁÓDZ tel - 504894578
Posty: 212
Motocykl: RD03
henry jest na dystyngowanej drodze
Online: 1 tydzień 2 dni 4 godz 19 min 21 s
Domyślnie

Jedzie się ... eee czyta się.
No tak to jest, wystarczy zmęczenie, kłopoty, jakieś problemy w drodze i robi się wesoło ... tzn. niewesoło.
henry jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Odpowiedz

Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady Postowania
You may not post new threads
You may not post replies
You may not post attachments
You may not edit your posts

BB code is Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wł.

Skocz do forum

Podobne wątki
Wątek Autor wątku Forum Odpowiedzi Ostatni Post / Autor
Siedem mórz ? Prezentacja zdjęć i filmu w Barze Moto Kosmos Głazio Imprezy forum AT i zloty ogólne 0 04.01.2014 16:15


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 18:19.


Powered by vBulletin® Version 3.8.4
Copyright ©2000 - 2017, Jelsoft Enterprises Ltd.