Wróć   Africa Twin Forum - POLAND > Podróże. Całkiem małe, średnie i duże. > Relacje z podróży

Relacje z podróży Wróciłeś i już dupa Cię nie boli? Chcesz opowiedzieć o swoich przygodach podczas podróży? Spotkałeś fajnych ludzi? Może pokażesz zdjęcia? To dział dla Ciebie. Dobrze trafiłeś.

Odpowiedz
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 08.11.2018, 23:33   #31
wojtekk
Moderator
 
wojtekk's Avatar

Zapłaciłem składkę :)

Zarejestrowany: Dec 2009
Miasto: Warszawa - Saska Kępa
Posty: 1,369
Motocykl: Były: TA, Yamaha Super Terene Xtz 750, DR 650 SE. Motocykla już będzie tylko w duszy.
Przebieg: 20 000
wojtekk jest na dystyngowanej drodze
Online: 1 miesiąc 1 dzień 7 godz 19 min 36 s
Domyślnie

Cytat:
Napisał emillioo Zobacz post
Hehe aż tak drastycznych kroków nie chce poczyniać. Może najpierw zacznę od Polski 🤔. Fajna relacja waszego wyjazdu, dzieciaki będą pamiętać do końca życia 😉

Wysłane z mojego BLA-L29 przy użyciu Tapatalka
Jest mniej drastyczna - Kochanie zabieram dzieci na miesiąc a Ty sobie odpocznij, spotkaj się z koleżankami

Będzie Cię po rękach całować

A na poważnie - to ekstremalny pomysł jak się okazało jechać sam z dziećmi. niedługo do niego dojadę. jedno dziecko w szpitalu i co robisz z drugim? Mocno dało mi to do myślenia, ale.... znów chce jechać
wojtekk jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 08.11.2018, 23:46   #32
tyran
Kiedyś R.T70
 
tyran's Avatar

Zapłaciłem składkę :)

Zarejestrowany: May 2014
Miasto: Częstochowa
Posty: 942
Motocykl: Była RD04
Przebieg: 120000+
tyran jest na dystyngowanej drodze
Online: 2 miesiące 3 tygodni 2 dni 22 godz 19 min 0
Domyślnie

Cytat:
Napisał wojtekk Zobacz post
Kochanie zabieram dzieci na miesiąc a Ty sobie odpocznij,
Ja mam na odwrót.
Wyjeżdżam na ..., a ty zajmij się dziećmi.
(Na miesiąc nie mam sumienia. Max 2 tygodnie)
__________________
Crosstourer, XChallenge, Fantic301, pół gara bigosu.
tyran jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 09.11.2018, 00:48   #33
zaczekaj
Asia
 
zaczekaj's Avatar

Zapłaciłem składkę :)

Zarejestrowany: Feb 2012
Miasto: Z-ja/ Wro
Posty: 1,638
Motocykl: TransAlp 600, Crf250
zaczekaj jest na dystyngowanej drodze
Online: 2 miesiące 2 tygodni 5 dni 18 godz 19 min 0
Domyślnie

Super. Czekam na resztę opowieści


Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk
__________________
NA Fb ,,zaczekaj na motórze"
XL 600V + crf250x
zaczekaj jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 09.11.2018, 16:53   #34
wojtekk
Moderator
 
wojtekk's Avatar

Zapłaciłem składkę :)

Zarejestrowany: Dec 2009
Miasto: Warszawa - Saska Kępa
Posty: 1,369
Motocykl: Były: TA, Yamaha Super Terene Xtz 750, DR 650 SE. Motocykla już będzie tylko w duszy.
Przebieg: 20 000
wojtekk jest na dystyngowanej drodze
Online: 1 miesiąc 1 dzień 7 godz 19 min 36 s
Domyślnie

W ową „kluczową” i „po-lodowo-piątkową” sobotę, spakowani do toreb Ikei (najlepsze i najtańsze walizki na wyjazd) wyruszyliśmy z Warszawy. Nasz pojazd rozwija bezpieczne 120 na godzinę (można szybciej, ale po co?) więc bez specjalnej walki leniwie dojechaliśmy na równie leniwy nocleg do Bielska Białej, gdzie w gościnnym domu moto-endurzystki spaliśmy pod pościelą, podano nam posiłki i mieliśmy prysznic. Luksusy.

IMG_2187.jpg

Niedziela rozpoczęła się od zakupów w sklepie papierniczym. Wspominana już Pola przypomniała sobie, że nie ma specjalnych bloków do rysowania. Więc? Luz enduro. Spokojnie na zakupy. Dzień zakończyliśmy niewiele dalej bo w okolicach Mikulova.

Będąc głodni zajechaliśmy do Lidla, przed którym to sklepem spożyliśmy zrobioną przez siebie świeżą sałatkę i z pełnymi brzuchami zaczęlismy myśleć, co dalej. „Tataaaaaa A tam wcześniej był aquapark. Możemy?”. No pewnie Luz - pamiętasz? To zawracamy, jedziemy na basen, namiot stawiamy na polu obok. Po basenie lidlowa kolacja, rano śniadanie i w trasę.

IMG_1985.jpg
IMG_1982.jpg
IMG_1980.jpg

Zauważ, że znów brak wielkich pieniędzy a karawana jedzie. Nie trzeba mieć wiele pieniędzy aby mieć swoją „wyprawę”. Jeżeli myślisz, że musisz mieć GiejesaTysiącDwieścieEr to się mylisz. Jeżeli bez litra nie pojedziesz - również się mylisz. Możesz mieć trzydziestoletnią stodwudziestkępiątkę i jechać. Pieniądze to Twój limit, który masz w głowie i sobie wyznaczasz. Limit ludzi z (jak słusznie zauważył Emek) Toyoty LandCruiser. Mnie też się kiedyś wydawało, że bez MultiwanaCzwórki to nie pojadę. Pojadę. Znajdź swoją drogę, na którą Cie stać, ale nie czekaj aż nadjedzie bo odjedzie, minie Cię. Nas dotychczasowa droga kosztowała grosze. Przejazd - LPG. Noclego na campingu - takie same, jak w Polsce. Lidl - taki sam jak w Polsce...

IMG_2111.jpg

Jak szukamy pieniądze na wyjazdy? Część już naświetliłem. Biorę dużo dodatkowych zleceń. Kolejna to taka, że... Cholera. Zostawmy zatem jeszcze na chwilę opowieści z wyjazdu i pokażę, jak dzieci generują kilka tysięcy rocznie ZYSKU aby móc jechać.

IMG_2109.jpg

1. Woda, woda, woda. Moje córy potrafiły czytać książkę pod prysznicem (da się...). Pal licho, że zajmowały łazienkę, ale... woda się lała na potęgę a w odpływ szła kasa. Moja kasa (liczniki). Na nic się zdawały prośby odwołujące się do zajęć w przedszkolach/szkołach: że ekologia, że ekonomia - jak się lała, tak się lała nadal a ja nadal płaciłem. Aż nagle mnie olśniło i obwieściłem: wszystko, co wróci,jako nadpłata - jest Wasze (na wakacje). Skutek? Nawet 2000 PLN rocznie!!!! Można? Można.
2. Stare rzeczy. Sprzedadawałem książki, ubrania - pokazując im, że każdy grosz się liczy. Grosz odkładałem do skarbonki. Skutek? Kolejne kilkaset pln.
3. Nowe rzeczy. Kupowaliśmy używane rowery, odmawiałem kupowania organicznego obiadu - wszystko motywując decyzją, którą one miały podejmować: organic czy enduro wyjazd. Wybierały enduro wyjazd.
4. Oszczędzamy na samochodzie (nie mamy drogiego auta; w sumie po co Ci drogi samochód, jeżeli nie stać Cię aby jeździć) aby podczas wyjazdu wydać wielokrotność mojego auta. Przecież oszczędzałem na wysokiego jak Hilton LandCruisera (dzięki Emku!) odsuwając swój wyjazd! Czy nie możesz zaoszczędzić na paliwie (gaz w samochodzie), noclegach (pola, campingi), wyżywieniu (sami robimy, ale nie oszczędzamy) i dojeżdżamy do rajskiego miejsca wspomnianego w prologu? Można? Można.

Wracamy na drogę. Zjadłwszy śniadania ruszamy z Mikulova i dojechaliśmy do... gdzie my dojechaliśmy... Do Ptuja (luz, pamiętasz?)! Słowienia. Fajny basen za płotem, sklep (a jakże Lidl) nieopodal. Stwierdziliśmy, że jest fajnie i zostajemy dwie noce.

IMG_2021.jpg
IMG_2031.jpg
wojtekk jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 10.11.2018, 06:44   #35
golab


Zarejestrowany: Sep 2011
Miasto: Białystok
Posty: 91
Motocykl: nie mam AT jeszcze
golab jest na dystyngowanej drodze
Online: 1 dzień 23 godz 20 min 51 s
Domyślnie

Rewelacyjnie się to czyta masz rację sami stawiamy sobie ograniczenia i robimy wymówki.....
golab jest online   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 10.11.2018, 15:11   #36
seaman
houk !
 
seaman's Avatar

Zapłaciłem składkę :)

Zarejestrowany: Mar 2008
Miasto: Dąbrówno
Posty: 253
Motocykl: RD07
Przebieg: 64000+
seaman jest na dystyngowanej drodze
Online: 1 miesiąc 2 tygodni 22 godz 5 min 38 s
Domyślnie

No Wojtek masz bardzo zdrowe podejscie do tego co chcesz robic i robisz.... otwierasz oczy na rzeczy ktore zwykle, sa na przyklad dla mnie jakas tam bariera, a nie musza byc jesli spojrzy sie na to co jest celem.....
Na przyszly rok "jade" Twoim przykladem
__________________
Towarzysz sika przez kluze i wrogo patrzy na banderę !Historia naszej floty handlowej nie ma sobie równych
seaman jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 13.11.2018, 11:32   #37
wojtekk
Moderator
 
wojtekk's Avatar

Zapłaciłem składkę :)

Zarejestrowany: Dec 2009
Miasto: Warszawa - Saska Kępa
Posty: 1,369
Motocykl: Były: TA, Yamaha Super Terene Xtz 750, DR 650 SE. Motocykla już będzie tylko w duszy.
Przebieg: 20 000
wojtekk jest na dystyngowanej drodze
Online: 1 miesiąc 1 dzień 7 godz 19 min 36 s
Domyślnie

Dwie noce się zakończyły i pojechaliśmy w okolice Portorożu na Kaki Plac. W Portorożu są świetne i wspomniane wcześniej lody, a Kaki Plac to miejsce... a z resztą (za Kazikiem) powiem tylko, że „zobaczycie sami”. Pojedźcie - warto! Płaciliśmy tam zawrotne 15 Euro za dzień. Byliśmy na lodach i to nie raz. Robiliśmy zakupy w Wielkiej Unii Lidlowskiej (dlaczego w Lidlu - o tym więcej w naszym poradniku, a dlaczego Unia - o tym na końcu tej przydługiej opowieści). N amiejscu wykupilismy sobie danie z Wielkiego Gara. Raz dziennie jest wspólna kolacja robiona w tradycyjny sposób przez miejscowego kucharza. Palce lizac.

Oto ona:

IMG_2079.jpg

IMG_2094.jpg

IMG_2075.jpg

Mieliśmy być dwie - trzy noce i jechać dalej - do szeroko pojętych Bałkanów, gdyż u ich wrót staliśmy.

IMG_2103.jpg

Los zadecydował, że zostaliśmy znacznie dłużej - starsza córka złapała paskudnego wirusa żołądkowego, który zatrzymał nas na kilka kolejnych dni, dzięki któremu ostatecznie (po kilku dniach samotnej walki z chorobą) zwiedziliśmy słoweński szpital (wyciągneliśmy papier, który mieliśmy nadzieję nie musieć wyciągać) i odłożyliśmy na półkę plan jedzenia lokalnych dań solidarnie przechodząc na dietę. Poprzeczka trudności nieco wzrosła: gotowane, smażone bez tłuszczu. Na szczęscie w naszym Greenie był pełen zestaw kuchenny i jakoś sobie sztukowaliśmy jedzenie. I przyznam, że miałem pełne gacie. Jestem sam z dwójką dzieci. Co się stanie, gdy jedno ląduje w szpitalu? Zostaję z nim? A co z drugą? Zostaję, to co z pierwszą? I tak w kółko. Pani doktor powiedziała nam, że nasz pobyt się przedłuży i nieco skomplikuje: brak wysiłku, słońca, pływania, plaży. Brzmiało to słabo jak na plany podróżowania i plażowania nad brzegiem Adriatyku.

IMG_2086.jpg


Słowo wtrącenia. Szpital rzuca nas na kolana, a sprawa biegła mniej więcej tak.
Dzwonię do Polski do ubezpieczyciela:
- Dzień dobry. Choroba. Tak. Poważna. Chora od kilku dni, wysoka gorączka, odwodnienie.
- Dzień dobry. Zapraszam do szpitala. 40 minut od Państwa. Wysyłam samochód po Państwa.
- Miła Pani. Tu jest jak w Pucku. Zapewniam Panią, że w sezonie i to w Pucku czeka się na pediatrii 12 godzin na przyjęcie.
- Niech mi Pan zaufa...
Ufam. Jedziemy. Miała rację. Całość zajmuje 40 minut. Przyjęcie do szpitala, badanie, wyjście. Pytam co się stało. A oni: ale co się co się stało? Może być normalnie...

IMG_2110.jpg

Pojawiły się również pierwsze pęknięcia w zespole (tak samo, jak czasem bywa w Enduro), co było fajną nauką dla dzieci. Jedna córka ma wyrzuty sumienia, że spowalnia (chora). Druga zła, że spowolniona (zdrowa). Rozmowy, jak na enduro. Spoko. Parzymy kawę, patrzymy na zachodzące słońce i czekamy. Nie mamy OlInklusif na godzinę, na dzień. Spokojnie sobie solidarnie chorujemy. Uczę je nauki enduro. Gdy się jedzie grupą - jest się grupą. Wtedy, w górach Rumunii zostawiłem grupę głupio udowadniając sobie, że jestem przenapieraczem. Członek zespołu ma problem - ma go cała grupa (pod warunkiem, że to wypadek a nie zaniedbanie, ale to już na inną opowieść).


Kiblowaliśmy tam (dosłownie) kilka dni. Na dwa dni przed zakończeniem karencji słońca, plazy itp. doszlismy do wniosku, że w sumie te wymogi cienia, nieprzemęczania spełnia...jazda samochodem. Dietę pilnować się da (trudne, ale mozliwe). Brak kąpieli też spełniony. Nosiło nas krótko mówiąc i następnego dnia wyruszylismy. Gdzie? Plan: Chorwacja. Gdzie dokładnie? A cholera wie.
wojtekk jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary Wczoraj, 21:38   #38
wojtekk
Moderator
 
wojtekk's Avatar

Zapłaciłem składkę :)

Zarejestrowany: Dec 2009
Miasto: Warszawa - Saska Kępa
Posty: 1,369
Motocykl: Były: TA, Yamaha Super Terene Xtz 750, DR 650 SE. Motocykla już będzie tylko w duszy.
Przebieg: 20 000
wojtekk jest na dystyngowanej drodze
Online: 1 miesiąc 1 dzień 7 godz 19 min 36 s
Domyślnie

Jadąc przez Chorwację (którą potraktowaliśmy tranzytem: za bardzo cywilizowana. Za ciasno na wymuskanych campingach - serce mi rosło) stwierdziliśmy, że czas na popas. Starsza wzięła komórkę w łapę, znalazła camping i skręciliśmy z autostrady na camping w miejscowości Rtina. Młoda do kąpieli, starsza pod wielki parasol przecideszczowy i jest dobrze. Acha - ja piwko i zasypiamy wśród wrzasków gawiedzi przed telewizorami (mecz). Karne były to sobie wyobraźcie huk wrzasków.

Rozkładając obozowisko przetestowaliśmy nasz nowy patent. Stawianie namiotu bez tropiku ale z osobnym daszkiem od strony wschodu. Ważny test, gdyż pchaliśmy się w cieplejsze rejony. Test zdany wyśmienicie. Spało się cudownie. Cudowność wpomogliśmy samolotowymi szarfami (?) na oczy broniącymi przed światłem. Nie dość, że bez tropiku jest chłodniej, to po prostu człowiek lepiej się wyśpi w ciemności. No to sobie wyłaczylismy światłość. Udało się rozwiązać niewiadomą tego wyjazdu - jak komfortowo spać w tak ciepłym klimacie? Da się

IMG_2434.jpg


IMG_2350.jpg


IMG_2349.jpg

Niespieszna pobudka i jazda dalej. Naszą zasadą wyjazdową jest to, że nie jedziemy długo. Tylko raz życie zadecydowało za nas zmieniając te plany.

Próba przekoroczenia granicy z Bośnią i Hercegowiną skończyly się porażką. Gdy autostrada minęła Dubrovnik nagle zrobiło się pusto. Nikt specjalnie dalej nie jechał. Na kilka kilometrów przed granicą blokada na wszystkich trzech pasach i policjant oznajmił, że granica zamknięta i mamy kierować się na lokalne przejście. Zgubulismy się i aby nie denerwować się zjechaliśmy na pobocze aby zjeść, napić się kawy i z pełnymi brzuchami szukać przejścia, które odnaleźlismy i przekroczylismy granicę.

IMG_2167 (1).jpg

I tu kolejna zasada enduro. Często strach ma wielkie oczy. Dzieci nieco w lęku, a ja w sumie też. Że nie wiem gdzie granica. Że co dalej. Ale... mamy namiot. Mnóstwo wody. Jedzenia też. Damy radę. To poczucie „dawania rady” z bliskimi - trudne do opisania. A dla dziewczyn wielka nauka. Spotkania z obcym policjantem, zagubienia, dodawania sobie otuchy. Niby nic, a jednak coś.

Tutaj pojawia się kolejna granica wyjazdów przez krtóra często rezygnujemy. Strach. A co jak się zgubuie? A co jak zespuje się samochód? A co jak nie będę miał internetu? To wszystko jednak wymówki. Zobaczmy po kolei. Zgubiłem się? Mapa w łapę, zapytanie o drogę, odpalenie netu. Problem? Nie sądzę. Samochód. Przypomnę, że nasze autko ma 20 lat. Kostrukcyjnie sprzed 30. Ale niezależnie od tego strach likwiduje się na trzy sposoby. Pierwszy do podtsawy dbania o samochód. Samochód się nie psuje tragicznie nagle. Sygnalizuje. Jak temu zaradzić? Na przykład codziennie sprawdzając (olej i płyn chłodfniczy (wymienione przed wyjazdem) czy banalne ciśnienie w oponach (nauczyłem tego wszystkiego moje córki).

IMG_2526.jpg

Poważne awarie biorą się często nie z przypadku, ale zaniedbania. Brakuje oleju? Nie sądzę aby w jeden dzień silnik spił całość. Dokupujesz na stacji (o niebo prostsze niż w motocyklu), dolewasz i jedziesz dalej. Nie wiesz tego wszystkiego? Poproś mechanika aby pokazał, nauczył. A mechanika zobaczysz na pewno, bo leć tuż przed wyjazdem sprzawdznie, serwis, wymianę. Nadal boisz się awarii? Ja dokupuję Assitance na wszystkie kraje, które odwiedzamy. Holowanie, hotel, samochód zastepczy w wersji eksluzif. Nie oszczędzam. Koszt naprawdę śladowy a poczucie bezpieczeństwa bardzo wysokie. Internet? Kupujesz w każdym kolejnym kraju. Boisz się choroby? Wykup ubezpieczenie (wspomniane wyciąganie papieru). Krótko mówiąc - spokojnie. Nie jedziesz w strefę działań wojennych a Twoim pojazdem nie jest prom kosmiczny. Kup miernik napięcia i naucz się korzystać. Wstaw nowy akumulator jeżeli nie jesteś pewien.

IMG_2267.jpg
Wracając do wyjazdu... granica przekroczona. Dzieci zobaczyły wreszcie granicę! Na pierwszej stacji kupuję internet, ale lenistwo powoduje, że nie przekładam od razu karty. Lenistwo kosztuje mnie w kilkanaście minut 230 PLN. Operator mnie powiadomił, że brakuje mi środków na koncie w moim prepaidzie (bardzo przydatne na wyjeździe właśnie z tego powodu). Staję na stacji i kupuję internet, który jak potem się okazuje - nie działa pomimo powrotu do punktu sprzedaży.

IMG_2211.jpg

IMG_2207.jpg



IMG_2178.jpg

Dojeżdżamy do Campingu Heaven in Nature. Piękna dolina. Gośmi jestesmy tylko my. Wszystko w cenie. Internet, prąd, pranie, piekny potok i zapierające dech widoki. Koszt? Całe 7 Euro. Leniwa kolacja, leniwe śniadanie, kąpanie w rzece (nauka młodej kąpania się - w sensie takiego z mydłem). Starsza zdrowotnie minimalnie lepiej testuje pomidora. Jednak za wcześnie... O jeden pomidor za daleko. Decyzja: jedziemy dalej skoro jeszcze nie czuje się dobrze.




IMG_2183.jpg
wojtekk jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary Wczoraj, 21:53   #39
Roxi
 
Roxi's Avatar


Zarejestrowany: Aug 2012
Miasto: Wodzisław Śląski
Posty: 171
Motocykl: xt660z
Przebieg: 5555
Roxi jest na dystyngowanej drodze
Online: 2 tygodni 2 dni 27 min 50 s
Domyślnie

Cytat:
Napisał emillioo Zobacz post
Wojtek, a masz jakiś patent co by żonę przekonać do tego aby chciała jechać tyle km autem?��

Wysłane z mojego BLA-L29 przy użyciu Tapatalka
https://youtu.be/g10gwEL20hY

Może ten patent, ale trochę innaczej ukierunkowany


Wojtekk, fajna wyprawa
Roxi jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Odpowiedz

Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady Postowania
You may not post new threads
You may not post replies
You may not post attachments
You may not edit your posts

BB code is Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wł.

Skocz do forum

Podobne wątki
Wątek Autor wątku Forum Odpowiedzi Ostatni Post / Autor
Transport Wawa- Kraków - cztery felgi puszek Inne tematy 3 30.09.2018 12:18
3 tygodnie w Maroku Neno Umawianie i propozycje wyjazdów 5 01.08.2014 16:13
Mój mały reset - cztery dni na wschodzie Jaskola Polska 25 15.08.2012 12:02
Tanie cztery koła, dyskusja. Poncki Hyde Park 44 03.12.2011 16:25


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 06:12.


Powered by vBulletin® Version 3.8.4
Copyright ©2000 - 2018, Jelsoft Enterprises Ltd.