Wróć   Africa Twin Forum - POLAND > Podróże. Całkiem małe, średnie i duże. > Relacje z podróży > Trochę dalej

Odpowiedz
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 14.07.2018, 10:57   #1
mirkoslawski
 
mirkoslawski's Avatar

Zapłaciłem składkę :) Dział PiD

Zarejestrowany: Jul 2011
Miasto: Kielce
Posty: 1,017
Motocykl: X
mirkoslawski jest na dystyngowanej drodze
Online: 3 miesiące 4 dni 14 godz 31 min 53 s
Domyślnie jak mieć kilka pierwszych razów czyli Bałkany w Karakanie

Co prawda nie motocyklem ale...
Podróżowanie w stylu, który kocham, którego ciągle mi mało. Jazda z planem tak elastycznym, że trudno by odszukać w nim prawideł, oprócz jednej - zawsze ma być tak dobrze, jak tylko może być, tzn. mało ludzi a dużo natury, aktywnie i bez "przymusowych atrakcji".
Ten rok to szczególny moment w moim życiu -pierwsze rodzinne wakacje 4x4 w "moim stylu" dla nas wszystkich no i...odchodzę po 17 latach z korporacji a więc od września będę bezrobotnym Zastanawialiśmy się chwilę, nawet nie -chwilkę, czy jechać w takiej sytuacji, ale jakaż mogła być decyzja? Przecież życie to sztuka wyborów
Przed każda moją podróżą, nawet taką tuż za miedzę, szykowałem swoje motocykle tak, jak tylko mogłem i jak w moim odczuciu trzeba było. Szykowałem też siebie - trening, szpej, itp. Teraz, przyszykowałem Karakana a razem szykowaliśmy nasz rodzinny szpej na 3 tygodnie bycia razem.
Dużo będzie tych pierwszych razy-pierwszy raz razem w wielkim namiocie (niektórzy pierwszy raz w życiu ), razem tak długo, razem w "moim stylu", czyli włóczenia się a nie leżakowania przez 2 tygodnie, itd. Postaram się wszystkie te wydarzenia opisać. Ale do rzeczy!

Plan - zaczynamy od Słowenii, pierwszy nocleg zarezerwowany jeszcze w Polsce na 23.06.2018 roku, co bym ja, jako nadworny szofer po 1050 km nie musiał jeszcze rozkładać obozowiska. Tam mamy pozwiedzać wodospady i inne piękne miejsca i tak przez tydzień, a potem Chorwacja, może Czarnogóra, a potem…a jak było? Było tak:

23.06.
Wstajemy o 4.30 rano, tzn. ja wstaję. Auto właściwie zapakowane dnia poprzedniego, ale wiadomo, zawsze coś do dopakowania się znajdzie, szczególnie podczas wyjazdów z moją Madzią i moim synem. Schodzimy do auta, ostatnie sprawdzanie tobołów, pożegnanie z Magdy rodzicami, którzy wstali tak wcześnie specjalnie, aby nas pożegnać, wsiadam do potężnego Władcy Ziemi, aby triumfalnie uruchomić potężny, 3 litrowy silnik, przekręcam kluczyk i…kręci i nic. Znowu. I kręci i nic. I Znowu. W głowie mam już parę ciężkich słów i myśl „no to się ładnie zaczęło, „…ale na chłodno – najpierw maska w górę, podpompowałem paliwo – kręcę…NIC! I jakieś przeczucie, może intuicja – myślę, skoro w informatyce się sprawdza to i tu nie zaszkodzi – restart, czyli „wyjmij kluczyk i włóżâ€. Kręcę i – pięknie zagadał z półobrotu  Prawdopodobnie błąd sygnału do immo, bo się ani później ani nigdy wcześniej nie przytrafiło. Jedziemy.
Mieliśmy wystartować maks. o 6.00 – oczywiście się nie udaje…wyjeżdżamy o 6.30. Nienawidzę być spóźniony. Jedziemy w takich sobie nastrojach na Czechy, później Austria, aby do Słowenii się doczłapać przed nocą. Drogi ubywa, nam nastroje się poprawiają, ale jakoś tak…
W Austrii musimy tankować gdzieś w górach, znaleźliśmy jakąś stację, ale automatyczna…no to ja nie dam rady?! No i nie dałem. Próba tankowania przy pomocy karty bankomatowej zablokowała na jakiś czas dystrybutor a mnie 100 EURO na koncie! Oczywiście do czynności tankowania nie doszło, ale blokada i owszem, zadziałała! Myślę, no to drugi cios na początek, tym razem 100 EURO w plecy! Na szczęście w moim banku mam autoryzację PINem transakcji powyżej 50 PLN a wtedy niczego nie autoryzowałem, więc reklamacja i zobaczymy, co dalej, ale raczej odzyskam swoje pieniądze - tankuję od teraz tylko u "żywych"
Po około 14 godzinach docieramy do pensjonatu w Lesce, usytuowanego obok lotniska, chyba wojskowego – trwają ostatnie skoki spadochronowe – widowiskowe .
Jesteśmy po paru „chwilach” jednak na tyle zmęczeni i podróżą, i przygodami, że idziemy wkrótce spać, bo rano trzeba wstać i jechać dalej.






Ostatnio edytowane przez mirkoslawski : 14.07.2018 o 14:14
mirkoslawski jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 14.07.2018, 11:01   #2
wojtekk
Moderator
 
wojtekk's Avatar

Zapłaciłem składkę :)

Zarejestrowany: Dec 2009
Miasto: Warszawa - Saska Kępa
Posty: 1,208
Motocykl: Były: TA, Yamaha Super Terene Xtz 750, DR 650 SE. Motocykla już będzie tylko w duszy.
Przebieg: 20 000
wojtekk jest na dystyngowanej drodze
Online: 3 tygodni 6 dni 19 godz 5 min 37 s
Domyślnie

Pisz
wojtekk jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 14.07.2018, 11:32   #3
Tank
 
Tank's Avatar


Zarejestrowany: Dec 2010
Miasto: Zgierz
Posty: 710
Przebieg: duży :)
Tank jest na dystyngowanej drodze
Online: 1 miesiąc 1 tydzień 11 min 19 s
Domyślnie

J/w!!!

Wysłane z mojego WAS-LX1 przy użyciu Tapatalka
__________________
GS über alles!!!
Tank jest online   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 14.07.2018, 13:39   #4
marcinos11
 
marcinos11's Avatar

Zapłaciłem składkę :)

Zarejestrowany: Mar 2017
Miasto: Londyn / Bystrzyca Kłodzka
Posty: 84
Motocykl: XL700V
Przebieg: 45kk
Galeria: Zdjęcia
marcinos11 jest na dystyngowanej drodze
Online: 5 dni 20 godz 28 min 47 s
Domyślnie

brawo
PS. czy tylko mi sie zdjecia nie wyswietlają
marcinos11 jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 14.07.2018, 13:39   #5
mirkoslawski
 
mirkoslawski's Avatar

Zapłaciłem składkę :) Dział PiD

Zarejestrowany: Jul 2011
Miasto: Kielce
Posty: 1,017
Motocykl: X
mirkoslawski jest na dystyngowanej drodze
Online: 3 miesiące 4 dni 14 godz 31 min 53 s
Domyślnie

24.06
Noc minęła dosyć szybko ale zdążyłem się zregenerować po wczorajszym długim, ponad 1000 km etapie naszej podróży. Poranek przyjemny, aczkolwiek dosyć rześki, co tłumaczymy sobie, naiwnie, górami. Jemy śniadanie – dość skromne w tym pensjonacie ale za to wliczone w cenę, więc "pyszne". Pyszne mają na Słowenii pieczywo, podobnie na Chorwacji.
Ja w głowie cały czas mam wczorajsze "przygody", 100 EURO blokady na początek oraz kaprys Karakana, który za nic nie chciał zapalić pod domem. Naczytałem się wiele o awariach podczas wypraw nie tylko Terracanów ale wszelkich terenówek i kamperów, dużo nowszych niż nasz. Przed wyjazdem jednak zrobiłem w moim aucie wszystko, łącznie z regeneracją wtrysków, nowym smokiem paliwowym, wymianą wszystkich płynów i olejów - łącznie z mostami, wszystkich filtrów. Sprawdzone wszystkie połączenia mas, elektryka przejrzana, wszystkie "gumy" sprawdzone, klima odgrzybiona i nabita, wał nasmarowany, itp. W głowie jednak na tym etapie miałem "niepokój" choć nie mówiłem o tym głośno, co by nie martwić mojej żonki. Dla Niej to wiele pierwszych razów - i pierwszy raz w ŻYCIU będzie w namiocie, i pierwszy raz bez planu od linijki, pierwszy raz "po mojemu" czyli tam, gdzie fajniej a nie tam, gdzie zaplanowaliśmy. Oczywiście plan był, choć przy 30 jego zmianie nie wiem, czy można to uznać za planowaną wycieczkę

Na dzisiaj plan był stosunkowo prosty – jedziemy nad Jezioro Bohinje a tam sprawdzimy, który kemping będzie tym naszym, na kolejne 3 a może 4 dni. Jako pierwszy na celownik wpada Zlotorog. Robimy rekonesans ale jako jedyny wyrażam votum separatum bo tłoczno okrutnie, przyczepa obok przyczepy z widokiem na przyczepę, tak samo z namiotami i kamperami – chyba, że mówimy o miejscu tuż pod płotem…Rodzina patrzy na mnie z wyrzutem ale jak ma być dobrze, to nie mam zamiaru w takim tłoku spędzić nocy. Jedziemy dalej – swoją drogą Bohinje ładne choć moim zdaniem, na zdjęciach wygląda dużo bardziej okazale .
Kolejny cel – Camp Danica. Duży moloch i do tego nie nad jeziorem a nad rzeką – tak wygląda na goglach i Tripadvisorze ale trudno, ryzykujemy. To był strzał w dziesiątkę! Moloch ale tak rozplanowany, że było naprawdę dużo miejsca, spokój (mało Polaków ), wygody, czyste sanitariaty – jak na pierwszą noc pod namiotem właśnie takiego kempingu dla mojej żonki szukaliśmy!
Tak na marginesie – wiele prób podejmowałem i podejmuję, aby kiedyś był ten „pierwszy raz na dziko” ale jeszcze za wcześnie, a już na pewno nie jako „pierwszy raz ever”.
Rozbicie wielkiego namiotu i w ogóle obozowiska – 1h. Super wynik choć duży udział temperatury w tym, bo fajnie się pracuje przy 20 stopniach  Przed wyjazdem kupiłem hamak i liny, łącznie z cieńką do wieszania prania. Moja Madzia składaną szafę – jak się okazało, i jedno i drugie bardzo się przydawało. Szafa w domu stała stabilnie, w namiocie już nie bardzo chciała więc lina do prania służyła jako lina mocująca szafę haha lina wspinaczkowa, której wożę 10 metrów, posłużyła jako przedłużenie uchwytów w hamaku 
Po rozbiciu obozu, idziemy na krótki rekonesans, bo czasu do wieczora niewiele a my, pomimo niewielkich odległości ale za to krętych, górskich dróg i poszukiwań kempingu nawet nie zdążyliśmy zrobić zakupów a i obiadu nie jedliśmy…Na szczęście mamy polskie gołąbki Odwiedzają nas ptaki, zresztą regularnie i nie tylko na tym kempingu 
To był dzień, kiedy brak możliwości oglądania tv uratował mi dużo zdrowia – był decydujący mecz Polski…a ja nie oglądałem na szczęście

Jesteśmy bardzo zadowoleni i z siebie, i z kempingu, i z drogi. Idziemy spać, choć to zimna noc na Słowenii, która to jednak nie zawsze jest upalna i słoneczna 














Ostatnio edytowane przez mirkoslawski : 14.07.2018 o 14:47
mirkoslawski jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 14.07.2018, 14:09   #6
Dylan
Orzeszek
 
Dylan's Avatar


Zarejestrowany: Jun 2015
Miasto: Cieszanów
Posty: 151
Motocykl: KTM 525 EXC
Dylan jest na dystyngowanej drodze
Online: 1 miesiąc 1 tydzień 4 dni 9 godz 35 min 26 s
Domyślnie

Ja też nie widzę zdjęć w pierwszej części. W drugiej wszystko jest.
__________________
Enduro Janusze - Południowy Wschód Dzida Team
Dylan jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 14.07.2018, 14:11   #7
mirkoslawski
 
mirkoslawski's Avatar

Zapłaciłem składkę :) Dział PiD

Zarejestrowany: Jul 2011
Miasto: Kielce
Posty: 1,017
Motocykl: X
mirkoslawski jest na dystyngowanej drodze
Online: 3 miesiące 4 dni 14 godz 31 min 53 s
Domyślnie

hmm...wszystko jest w googlowskich albumach i udostępnione (z mojej perspektywy)...zaraz umieszczę je jeszcze raz, może to coś zmieni.

EDIT wstawiłem ponownie - teraz widać?

Dzięki za info i za czytanie
mirkoslawski jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 14.07.2018, 14:23   #8
krakus
 
krakus's Avatar


Zarejestrowany: Mar 2010
Miasto: Sulejówek
Posty: 562
Motocykl: SL750
krakus jest na dystyngowanej drodze
Online: 3 miesiące 1 tydzień 4 dni 23 godz 24 min 17 s
Domyślnie

czyta się. Widać zdjęcia w obydwu postach.
krakus jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 14.07.2018, 14:42   #9
tyran
Kiedyś R.T70
 
tyran's Avatar

Zapłaciłem składkę :)

Zarejestrowany: May 2014
Miasto: Częstochowa
Posty: 847
Motocykl: Była RD04
Przebieg: 120000+
tyran jest na dystyngowanej drodze
Online: 2 miesiące 3 tygodni 2 godz 6 min 6 s
Domyślnie

Dajesz Mirko!
Fajnie że realizujesz swoje marzenia.

(Zdjęcia z pierwszego postu widzę).
__________________
Crosstourer, XChallenge, Fantic301, pół gara bigosu.

Ostatnio edytowane przez tyran : 14.07.2018 o 16:47
tyran jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 14.07.2018, 16:45   #10
Navaja

Zapłaciłem składkę :)

Zarejestrowany: Jun 2010
Miasto: Halinów
Posty: 522
Motocykl: BMW R 100 S, R 1150 GSA
Navaja jest na dystyngowanej drodze
Online: 4 tygodni 23 godz 42 min 35 s
Domyślnie

Cytat:
Napisał krakus Zobacz post
czyta się. Widać zdjęcia w obydwu postach.
Krakus, chyba w Sulejówku.
W wiosce obok widać tylko zdjęcia z drugiego posta.
Navaja jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Odpowiedz

Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady Postowania
You may not post new threads
You may not post replies
You may not post attachments
You may not edit your posts

BB code is Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wł.

Skocz do forum

Podobne wątki
Wątek Autor wątku Forum Odpowiedzi Ostatni Post / Autor
Miejsca piękne, dziwne, tajemnicze. Czyli kilka inspiracji czosnek Kwestie różne, ale podróżne. 132 21.09.2017 10:36
Końcowi sezonu stanowczo NIE, czyli w poszukiwaniu SŁOŃCA [Bałkany, 2012] Rychu72 Trochę dalej 60 29.11.2012 09:22


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 05:05.


Powered by vBulletin® Version 3.8.4
Copyright ©2000 - 2018, Jelsoft Enterprises Ltd.