Africa Twin Forum - POLAND

Africa Twin Forum - POLAND (http://africatwin.com.pl/index.php)
-   Trochę dalej (http://africatwin.com.pl/forumdisplay.php?f=76)
-   -   ACT Rumunia (http://africatwin.com.pl/showthread.php?t=45728)

teddy-boy 18.03.2024 11:33

ACT Rumunia
 
6 Załącznik(ów)
DZIEŃ ZERO

Jesienią 2023 wyskrobujemy w pracy parę dni wolnego i zastanawiamy się gdzie jechać. No to może Rumunia? Nie ma bardziej oryginalnego kierunku przecież :D Mam zapisaną trasę ACT Romania. Rozpisana jest na 5 dni, dziennie około 300 km, zaczyna się i kończy w miasteczkach więc łatwo będzie o nocleg.

Danie, mój stary kolega na 701. Tomek, czyli nasz forumowy @Africa Tigg, z którym nie raz już jeździłem na kilkudniowe wypady, oczywiście na NAT, i ja na F800GS. Daniel ma przyczepę, więc tę nudą trasę dojazdową postanawiamy pokonać w komforcie który gwarantuje wyłącznie stary passat w gnoju :)
Spotykamy się późnym wieczorem w piątek w Warszawie, szybkie pakowanko na przyczepkę i ruszamy w drogę. Niektórych na pewno zainteresuje to, że buty już miałem na sobie! :D

W porze obiadu docieramy do pensjonatu w Vișeu de Sus i zarządzamy aklimatyzację górską (ważna sprawa, wiadomo, podchodzimy do tematu jak zawodowcy). A pierwszy miejscowy jaki się do nas dosiada to bardzo głodny kot który łapczywie zerka na kabanosy, wódki odmawiał.

Od rana czeka przygoda, ja tylko delikatnie zdradzę że z dnia na dzień było coraz fajniej i że nie potrafię zrobić żeby zdjęcia były w tekscie więc są dodane hurtem na dole.

teddy-boy 18.03.2024 11:34

Cholera, dlaczego te zdjęcia obraca.

Danny 18.03.2024 12:38

Czyta się :Thumbs_Up::kawa:

Poobracam Ci te zdjęcia, możesz się spokojnie skupić na pisaniu :)

teddy-boy 18.03.2024 13:42

10 Załącznik(ów)
DZIEŃ 1
Rano ustalamy w pensjonacie że zostawiamy auto u nich na parkingu i wracamy za 5 dni. Też weźmiemy nocleg przed powrotem więc nie ma żadnego problemu. Jeszcze obwite śniadanko, tankowanie i ruszamy.

Do Borsy po czarnym, a w Borsie skręt na północ i zaczyna się konkret.

Ścieżka przyjemnie wije się między pagórkami, aż natrafiamy na pierwszą przeszkodę. Tablica o zakazie dalszej jazdy pojazdami silnikowymi. Szybka decyzja - jedziemy. Robi się wężej, kamienisto, mokro, ale przemy dalej. Nagle drogę blokuje stado owiec. Czekamy cierpliwie aż nas miną z wyłączonymi silnikami, żeby nie robić siary, w końcu był zakaz. Za chwilę kolejne stado, ale pan wypasacz pokazuje żeby jechać i się nie przejmować, łowieczki się karnie rozchodzą na boki.

W końcu dojeżdżamy na jakieś szczyty, połoniny, ja się nie znam dokładnie w tej terminologii, ale widoki są piękne a pogoda dopisuje.

Kolejne kilometry jedziemy w dół, widoczki naprawdę fajne, przecinamy potoki, aż dojeżdżamy do jakiejś bazy tutajeszego GOPR? Straży granicznej? Tuż na granicy okręgu Maramuresz i Suczawa. Panowie wygrzewają się na słońcu, coś nam tłumaczą że niby nie wolno nam tu jeździć, ale jednak wolno, więc śmiało możemy ruszać dalej.

Kierujemy się w stronę miejscowości Bobeica. Cała droga prowadzi fajnymi szuterkami, momentami jest ciężej, ale to tylko fragmenty. Kilometry połykamy szybko, a tam gdzie droga jest najgorsza nikt zdjęć nie robi, bo chce przejechać jak najszybciej :) Widać różnicę między Afryką, GS, a huską. Daniej męczył się na ancfalcie, teraz to on zazwyczaj prowadzi.

teddy-boy 18.03.2024 14:16

10 Załącznik(ów)
Spotykamy na trasie samotnego podróźnika na dużej Afryce. Papierosek, pamiątkowe zdjęcie, i pan wręcza nam swoją wizytówkę. Okazuje się że to jakiś poważny podróżnik, na wizytówce linki do kanałów YT, instagrama, tiktoka i bóg wie co jeszcze.
Niby austriak, chociaż nie wygląda ;) Okazuje się że jedzie tą samą trasą co my, wyjechał z samego rana, ale jedzie wolniej, bo sam, i nie chciał się do nas przyłączyć.

W okolicy wsi Dubiușca gubimy drogę. Niby miała być, a nie ma, kręcimy się w kółko szukając jakiegoś dojazdu do naszego szlaku. Miejscowy koleś wskazuje nam drogę, ale tylko zmarnowaliśmy czas. Wyprowadził nas na jakieś grzęzawiska pełne błota i gliny. Szkoda czasu. Zawracamy, wracamy w dół, udaje się znaleźć całkiem fajną gruntową drogę w dolinie i dojeżdżamy do miejscowości Rașca.

Wyjeżdżamy na asfalt, ale nudy nie ma. Jedziemy wzdłuż trasy kolejki wąskotorowej, która jest miejscową atrakcją. Ludzie nam machają, lokomotywka dymi niemiłosiernie, mijamy wioski, lokalny festyn, a widoczki cieszą oczy.

Kierujemy się na południe, aż przy drodze znajdujemy fajną polankę z wiatą. Idealne miejsce na popas i odpoczynek. Rozkładamy klamoty, gotujemy obiadek, kawę. Właśnie tak to miało wyglądać ;) W między czasie mija nas znajomy austriak. Na obiad też nie dołączył.

Wjeżdżamy na trasę 17A. Asfalt jak nowy, Droga pnie się w górę, serpentyny zapewniają że nie ma nudy. Niby asfalt, ale widoczki naprawę ładne, raz z lewej, raz z prawej więc co chwila zatrzymujemy się podziwiać i robić zdjęcia.

Potem powtórka z serpentyn na drodze 175B.
W końcu pod wieczór zjeżdzamy do miasta Vatra Dornei, ale dojazd bardzo fajną szutrową drogą wzdłuż rzeki Bistrita. Szukamy na booking jakiegoś noclegu. Ponieważ jest dawno po sezonie, to wszędzie wolne, a ceny przystępne. Znajdujemy bardzo fajny hotel w dużej ładnej kamienicy w centrum miasta. Pełen luksus. Szybkie zakupy w Lidlu, mały spacer po mieście i przenosimy imprezę do hotelu.
Bardzo fajny dzień, a miało być jeszcze lepiej.

żuk 18.03.2024 14:33

Czy tylko u mnie nie ładują się fotki?


Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk

CzarnyEZG 18.03.2024 14:39

U mnie się ładują :)

teddy-boy 18.03.2024 16:07

8 Załącznik(ów)
Dzień 2
Rano jest chłodno i mgliście, ale zanim wyjechaliśmy asfaltem kilkanaście kilometrów za miasto, wyszło słoneczko i zrobiło się ciepło.
Skręcamy do wsi Catrinari, mijamy miejscowy monastyr i mkniemy kilometrami niekończących się, dość szybkich szutrów pomiędzy pasmami gór. W dolinie jest ciepło, co jakiś czas mijamy potoczki, jedzie się na luzie i nie pozostaje nic innego jak podziwiać widoki.
Szutrowa droga oznaczona jest numerem 174, i prowadzi prawie cały czas wzdłuż rzeki Neagra. Koło południa zatrzymujemy się w jakiejś prowizorycznej wiatce na drugie śniadanie, kawę i relaks. Miejsce zbudowane chyba przez miejscowych drwali, odludne, przyjemne, pośrodku absolutnie niczego.

Dojeżdżamy do miejscowości Bilbor, by zaraz znowu odbić na wschód, potem południe i wskoczyć na niekończące się szutry. W miejscowości Borsec wjeżdżamy na nowy szlak który zaczyna piąć się w górę. Robi się wężej, bardziej kamienisto. No i znowu tabliczka - zakaz pojazdów silnikowych. Ale przebijamy się dalej aż do miasteczka Remetea. Jest godzina 14. Upał. na obiad wybieramy tym razem miejscową "pizzerię" zamiast gotować samemu.

Pani właścicielka dopytuje skąd jesteśmy. Rozmawiamy chwilę i okazuje się że ona sama nie jest rumunką a węgierką. Ja z karty wylosowałem pizzę która powinna nazywać się "kilogram cebuli" ale zimne piwko 0% łagodzi smak :D

Ruszamy dziarsko w drogę i zaczyna się ciekawsza część dnia. Aż do samego miasteczka Eremitu jedziemy nonstop po kamienistej drodze przez las. Najpierw nonstop w górę, by wyjechać na łysą halę. Ostro w dół po twardej kamienistej drodze, a potem znowu masa kilometrów łagodniej w dół. Odcinek dość trudny, bo droga usłana jest kamieniamu różnej wielkości i na GS i Afryce jedzie się wolniej. Daniej na 701 nam odjechał. W pewnym momencie najeżdżam na duży kamień i kładę się lekko na bok. Jestem sam, więc nie jest mi lekko podnieść motocykl z sakwami. Gdy już wstałem, popatrzyłem w nawigację że jeszcze trochę i dojadę do wioski, pojawiają się one. Najlepsi motywatorzy jazdy w terenie w Rumunii. Pieski pasterskie. Jakoś od razu podniósł mi się skill i motywacja do szybszej jazdy gdy cały czas przy nodze biegną ujadające duże psy.
W końcu dojeżdżam do pierwszych domów, psy odpuszczają a na poboczu widzę Tomka i Daniela. Okazuje się że 701 odmówiła dalszej jazdy. Zgasła i klops. Nic. Nie reaguje na nic, przekręca się kluczyć i nic się nie dzieje. Stoimy, dumamy, w końcu mówię Danielowi rozkręcaj plastiki, stacyjkę, musiało się coś na tych kamieniach rozpiąć, bo niemożliwe że akumulator padł, więc pewnie gdzieś przerwał się przewód albo rozpięła kostka. No i bingo, winna była jakaś kostka przy stacyjce. Podopychane wszystko i huska działa jak nowa.
Straciliśmy trochę czasu, więc do mety w Sighișoara dojeżdżamy asfaltem zamiast przez wioski szutrami. Jakieś 70 km żeby dojechać przed wieczorem i znaleźć miejsce do spania. Zwłaszcza że na niebie zbiera się coraz więcej chmur.
Znajdujemy tanie pokoje, jest zamykane podwórko, wspólna fajna kuchnia i stado kotów oblegających nasze zakupy. Jeszcze krótki spacer po mieście, zakupy i impreza w apartamencie.

teddy-boy 18.03.2024 16:09

6 Załącznik(ów)
Dzień 2
Jeszcze kilka fotek

cheniek 18.03.2024 16:29

Pisz …pisz ….
Niestety wygląda na to, że u nich też coraz więcej tabliczek z zakazem wjazdu …


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 21:31.

Powered by vBulletin® Version 3.8.4
Copyright ©2000 - 2024, Jelsoft Enterprises Ltd.